Pieśń DZIŚ KOŚCIELE ŻYJĄCEGO BOGA WSTAŃ BUDZIMY DO MISYJNEGO DZIAŁANIA

Papieskie Dzieła Misyjne są powołane do budzenia misyjnej świadomości i zaangażowania na rzecz misji. Szczególnym czasem takiego działania jest Światowy Dzień Misyjny i następujący po nim Tydzień Misyjny, kiedy to Kościół na całym świecie budzi się, by pospieszyć z pomocą misjom. 
     Chcemy, aby najbliższa Niedziela Misyjna, jak każda następna, mobilizowała wiernych do podejmowania inicjatyw Papieskich Dzieł Misyjnych przez cały rok i włączania się dzięki nim w dzieło misyjne Kościoła.
    Akcję misyjnego budzenia wiernych przez PDM, nazwaną „Misyjny Budzik”, poparł abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Przypomniał, że w tym roku, kiedy obchodziliśmy 1050. rocznicę chrztu Polski, powinniśmy nie tylko okazywać wdzięczność, ale też pamiętać, że chrzest niesie ze sobą konkretne zobowiązania do apostolstwa i do głoszenia Ewangelii tym, którzy jej nie znają. Arcybiskup przekazując nam dzwoniący „Misyjny Budzik”, poparł nasze inicjatywy misyjne służące temu, aby wszyscy ochrzczeni, zgodnie ze swoim powołaniem i na miarę swoich możliwości, służyli misjom.
     Mamy nadzieję, że dźwięk „Misyjnego Budzika”, który pojawi się na rozpoczęcie każdej z inicjatyw PDM, pomoże nam – zgodnie z zachętą papieża Franciszka – podnieść się z wygodnej kanapy i wyjść na drogi ewangelizacji.

 

Dziś Kościele

1. Jesteśmy ludem nabytym cenną Krwią. W radości Bogu oddajemy cześć. Gdy głosimy Bożą wielkość, majestat Jego i moc, to niszczymy moc szatana na ziemi tej Uwielbiajmy Jego chwałę, dzień po dniu. W radości Bogu oddawajmy cześć. Gdy głosimy Jego wielkość i miłosierdzia dar, to niszczymy moc szatana na ziemi tej.

Ref. Dziś Kościele żyjącego Boga wstań. Bóg Królem całej ziemi jest Żadne moce i zwierzchności nie wzruszą nas nigdy już, gdy stajemy w jedności, nikt nas już nie rozdzieli, bo stajemy razem, gdzie nasz Bóg.

2. Ogłaszamy mocom zła na świecie tym: Wasz czas już kończy się. Nasz Bóg dał nam zwycięstwo i my, Jego Kościół dziś Niszczymy moc szatana na ziemi tej. Zatem cały ludu Pana teraz wstań! Uwierz mocy słowa, które daje Bóg. Bo szatan jest pokonany i zastępy jego też, kiedy Kościół przyjmuje Bożą moc.

Chwyty na gitarę:

D C7 H e G A e G A e A D H7 e C A7 Ref. G h C D7 G h C D7 G G7 C A7 G D7 G D C a D G

Oglądany: 13 781 wyświetleń tekstu

Dzisiaj w Betlejem - cały tekst. Poznaj historię kolędy [WIDEO]

REDAKCJA29 grudnia 2019

Dzisiaj w Betlejem - cały tekst. Poznaj historię kolędy

Dzisiaj w Betlejem. Jak brzmi pełny tekst polskiej kolędy? Kto jest autorem słów oraz muzyki? A może wicie, jaka jest historia jej powstania? Nie? A więc podpowiadamy! Poniżej znajdziecie wszystkie najważniejsze informacje na ten temat.

Dzisiaj w Betlejem. Tekst i melodia

Pierwsze wzmianki dotyczące kolędy Dzisiaj w Betlejem sięgają drugiej połowy XIX wieku. Wtedy to w 1878 roku jej tekst został wydany w śpiewniku polskiego misjonarza, księdza Jana Siedleckiego. Jego Śpiewnik Kościelny jest cyklicznie wydawany do dnia dzisiejszego. Jednak autor słów oraz melodii "Dzisiaj w Betlejem" pozostaje nieznany. Warto zaznaczyć, że kolęda posiada aż 7 zwrotek.

Kolęda cieszy się taką popularnością, że na wzór jej melodii powstało wiele pieśni patriotycznych (przykład może stanowić na Wybrzeżu- jedna z pieśni grudnia 1970r.), w tym także wersji protestanckiej oraz prawosławnej, głównie na terenach Ukrainy i Białorusi.

Podobny tekst oraz melodię posiada również wschodnia kolęda pod tytułem "Nebo i zemlia nyni torżestwujut".

Dzisiaj w Betlejem - cały tekst:

1. Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem
wesoła nowina,
że Panna czysta, że Panna czysta
porodziła Syna.

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi,
Anieli grają, króle witają,
pasterze śpiewają, bydlęta klękają,
cuda, cuda ogłaszają.

2. Maryja Panna, Maryja Panna
Dzieciątko piastuje,
i Józef stary, i Józef stary
Ono pielęgnuje.

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi...

3. Choć w stajeneczce, choć w stajeneczce
Panna syna rodzi
Przecież On wkrótce, przecież On wkrótce
ludzi oswobodzi

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi....
4. I Trzej Królowie, i Trzej Królowie
od wschodu przybyli
I dary Panu, i dary Panu
kosztowne złożyli

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi...

5. Pójdźmy też i my, pójdźmy też i my
przywitać Jezusa
Króla na królmi, Króla nad królmi
uwielbić Chrystusa

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi...

6. Bądźże pochwalon, bądźże pochwalon
dziś, nasz wieczny Panie
Któyś złożony, któryś złożony
na zielonym sianie

WEŹ UDZIAŁ W KAMUZO ( Kurs Animatorów Muzycznych Oaz) Diecezja radomska.DĄBRÓWKA

Ruch Światło-Życie zaprasza na KODA i KAMUZO

Przez

 Ks. Stanisław Piekielnik

5 stycznia 2020, niedziela

Kurs Oazowy dla Animatorów i Kurs Animatorów Muzycznych Oaz odbędą się w dniach 7-16 lutego 2020 r. w Dąbrówce.

KODA (Kurs Oazowy dla Animatorów)

Wysłaliśmy imienne karty uczestnictwa dla osób po III stopniu , które otrzymały pozytywną opinię. Koszt tegorocznego KODA wynosi 350 zł. Prosimy, aby Księża ewentualnie wspomogli finansowo te osoby, które mogą mieć problem z taką kwotą. Dzięki formacji oazowej są oni gotowi do pomocy Czcigodnym Księżom w duszpasterskiej trosce o parafię.

KAMUZO (Kurs Animatorów Muzycznych Oaz)

Ruch Światło-Życie w swoim programie formacyjnym uwzględnia przygotowanie liderów, którzy będą potrafili zatroszczyć się o odpowiednią oprawę muzyczną w parafii i podczas rekolekcji wakacyjnych.

Na KAMUZO zapraszamy osoby po ONŻ II stopniu formacji młodzieżowej oraz prowadzących schole i grupy muzyczne ze szkół ponadgimnazjalnych. Koszt KAMUZO wynosi 350 zł. Jeśli dostrzega Ksiądz w swojej wspólnocie takie osoby, to prosimy o zachęcenie ich do udziału w KAMUZO i o ewentualną pomoc finansową.

Zgłoszenia na KODA i KAMUZO wraz z zaliczką w wysokości 200 zł należy złożyć do 15 stycznia 2020 r. w Diecezjalnym Centrum Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie.

Centrum jest czynne:

w środy i czwartki w godz. 10.00-16.00,

Kontakt telefoniczny do s. Małgorzaty:

+48 512 171 460.

Moderatorzy Diecezjalni
ks. Krzysztof Dukielski
s. Małgorzata Kobylar

Watykan: Papież poinformowany o sytuacji na Bliskim Wschodzie

Watykan: Papież poinformowany o sytuacji na Bliskim Wschodzie

"Papież Franciszek jest poinformowany o tym co się dzieje i śledzi wydarzenia modląc się" - powiedział w piątek agencji Ansa rzecznik Watykanu Matteo Bruni. Tak odniósł się do sytuacji po zabiciu przez siły USA w Iraku irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Sulejmani - dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds i uważany za jednego z najpotężniejszych ludzi wywiadu na Bliskim Wschodzie - zginął w nocy z czwartku na piątek na lotnisku w Bagdadzie w wyniku ataku dronów. Władze amerykańskie potwierdziły, że to ich siły przeprowadziły ten atak.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie miała zasadniczy wpływ na możliwość realizacji planów papieża. Wcześniej media informowały, że w tym roku nie wyklucza się podróży Franciszka do Iraku.

Różaniec z Kard Wyszyńskim

STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI (1901-1981)

"Przykazanie miłości bliźniego musimy odnieść do wszystkich. Mniejsza z tym, czy wierzą czy nie wierzą, czy nas kochają czy nie. Wszyscy mają prawo do naszej miłości".

I. Różaniec z kard. Stefanem Wyszyńskim

Część pierwsza – Radosna

1. Zwiastowanie
Stoimy o obliczu wielkich „zamiarów Ojca Niebieskiego”, który od wieków postanowił, aby z Maryi Dziewicy narodził się Syn Boży. W Nazaret ukazuje się Jej Zwiastun Pański i zapowiada: „Oto poczniesz i porodzisz Syna” (Łk 1, 31). Maryja wspierana łaską Bożą rozumie sens Zwiastowania i wyraża zgodę: „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38). Jest dla nas wzorem posłuszeństwa i uległości wobec zamiarów Boga.
Polećmy Bogu nasze serca, aby zawsze gotowe były „wykonać to, czego Bóg od nas oczekuje”.

2. Nawiedzenie
Maryja zaczyna wypełniać swoje zadanie. Ma nieść Chrystusa do ludzi. Niesie Go najpierw do Poprzednika Pańskiego – Jana, który ma przygotować drogę Chrystusowi. Jan pierwszy zetknie się z Tym, który nadchodzi, aby zbawić świat.
Gdy Maryja weszła w dom Zachariasza, drgnęło dziecię w łonie Elżbiety. Ona zaś ujawnia tajemnicę Maryi jako Matki Pana. Maryja w odpowiedzi wypowiada w „Magnificat” swój program i zadanie życiowe. Jest to tak zwane „małe Objawienie” Rodzinie ludzkiej spraw Bożych.
Uwielbiamy Matkę Twoją, Panie Jezu Chryste, w „Jej posłudze wobec” Elżbiety i wobec całej ludzkości. Pragniemy Jej pomagać w tym posługiwaniu.

3. Narodzenie
Pan Jezus jest z nami na ziemi, liczy sobie – według ziemskiego kalendarza – blisko dwadzieścia wieków. W Betlejem był mały i drobny, okryty dziecięcym Ciałem. Mógł wtedy zmieścić się w żłóbku. Dziś tak rozrósł się w Kościele swoim, że wypełnia sobą cały świat, a swoim Ciałem karmi ludy i narody.
Radujemy się, Panie Jezus Chryste, że „Matka Twoja złożyła Cię w żłóbku”, jak ziarno pszeniczne w roli, abyś stał się Chlebem. Matka jest po to, aby karmić. „Ona karmi nas” Twoim Ciałem – Tobą. Dlatego włożyła Ciebie do żłóbka, abyśmy bez obawy czerpali z niego Ciało i Krew Twoją. Wielbimy, Chryste, Twoją Matkę w Jej betlejemskiej posłudze. Pragniemy jak najczęściej żywić się Twoim Ciałem, wziętym z Maryi.

4. Ofiarowanie
Dar Ojca, swojego Syna przynosi Maryja do świątyni jerozolimskiej i tam okazuje Go Ojcu. Przez to nie tylko spełnia przepis Starego Przymierza, ale sprawia, iż ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni staje się dla nas znakiem, że w Kościele jest Chrystus i w każdej Mszy świętej jest ofiarowany Ojcu Niebieskiemu.
Panie Jezus, dziękujemy Twojej Matce, że przyniosła Ciebie do świątyni. Dziękujemy Ci, że jesteś z nami w naszych kościołach. To Matka Twoja przyprowadza nas do Ciebie. Odtąd jesteśmy razem. I pragniemy zawsze być z Tobą.

5. Znalezienie
Od momentu, gdy Maryja przyniosła Syna do świątyni, wiemy, gdzie mamy Go szukać. Pan Jezus dał komentarz do faktu Jego zagubienia: „Nie wiedzieliście, że powinienem być w domu Ojca mego?” (Łk 2, 49). Chrystus żyjący, uświęcający, napełniający nas pokojem jest w Kościele Bożym. Tam wypełnia sprawy zlecone Mu przez Ojca. Przypomniał nam o tym Sobór Watykański II.
Chrystus żyje w każdym z nas, bo przecież „świątynią Boga jesteśmy”, „ciała nasze są poświęcone Bogu”, „Duch Boży mieszka w nas”. Wystarczy też skierować kroki nasze do kościoła, do domu Bożego, aby znaleźć tam Chrystusa.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, że Matka Twoja nauczyła nas drogi do świątyni. Naucz nas, za Jej przykładem, wskazywać ludziom drogę do Ciebie.

Część druga – Światła

(fragmenty Biblii)

1. Chrzest w Jordanie
Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Jezus mu odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodowanie”.
(Mt 3, 13-17)

2. Wesele w Kanie
Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”. Wtedy Matka Jezusa powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeni, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą!”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!”. Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawiał swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
(J 2, 1-11).

3. Głoszenie Królestwa Bożego i wezwanie do nawrócenia
Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”. 
(Łk 7, 47-48).

4. Przemienienie na Górze Tabor
Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!”. Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się!”. Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
(Mt 17, 1-8).

5. Ustanowienie Eucharystii
A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego"


Część trzecia - Bolesna

1. Modlitwa w Ogrójcu
Nie wiemy, czy w Ogrójcu była Matka Chrystusowa, ale na pewno swoją macierzyńską duszą wyczuwała, że jest to dla Jej Syna moment bardzo trudny. Na pewno sercem była przy Nim, gdy ofiarowano Mu kielich goryczy. Modliła się, aby wypełnił wolę Ojca, bo przecież po to przyjął postać Sługi.
Jesteśmy razem z Tobą, Służebnico Pańska, w męce Pana naszego Jezusa Chrystusa.

2. Biczowanie
Najlepszy Syn Boga Żywego cierpiąc upokorzenie na dworze Piłata, chciał swoim przykładem umocnić wszystkich, którzy cierpieć będą zniewagi dla Jego Imienia.
Dziękujemy Ci, Chryste, że poddałeś się biczowaniu. A Tobie, Najlepsza Matko, że wyposażyłaś Twojego Syna w Ciało i Krew, dzięki którym mógł poddać się zbawczej męce.

3. Cierniem ukoronowanie
Najlepsza Matko! Obejmując Dziecię Jezus swoimi ramionami, uwieńczyłaś najczulej i najpiękniej Głowę swojego Syna. Chciałaś Go niejako zabezpieczyć przed koroną cierniową, którą żołnierze wtłoczyli Mu na głowę. Już wcześniej chciałaś Synowi wynagrodzić mękę, której wtedy doznał. My zaś, chcąc odwdzięczyć się Tobie za wielką dobroć jaką okazałaś Synowi Bożemu, po wielekroć Ciebie koronujemy.
Prosimy Cię, aby wszystkie koronacje Twoich wizerunków były na chwałę Twoją i Twojego Syna i ku pomocy Kościołowi świętemu.

4. Dźwiganie krzyża
Chrystus dobrowolnie przyjął krzyż na swoje ramiona i powiedział: „Jeśli kto chcę pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34). Pierwszą Osobą, która Go najlepiej naśladowała w dźwiganiu krzyża, była niewątpliwie Matka, idąca za Nim w orszaku niewiast. Ona wiedziała, że wszystko, co się z Jej Synem dzieje, jest wolą Ojca i jest potrzebne. W pełni, całkowicie i bez zastrzeżeń współdziałała z Chrystusem i z wolą Ojca.
Radujemy się, Najlepsza Matko, że w szeregu idących za Chrystusem, Ty jedna rozumiałaś dzieło Twojego Syna. Pomagając Mu stałaś się Towarzyszką Jego Męki i Współodkupicielką.

5. Śmierć na krzyżu
Przedziwna jest tajemnica śmierci Chrystusa, który przez śmierć swoją uśmiercił śmierć naszą i przywrócił nam życie. Pierwszą Osobą, która skorzystała z zasług Jego krzyża, była Maryja. Syn Boży poddał się prawu śmierci, ale Matkę swoją przed nią uchronił. Dopuścił tylko do zaśnięcia, ale zaraz sprawił cud wniebowzięcia. Przez to chciał powiedzieć, jak skuteczna jest Jego męka dla każdego z nas: „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A każdy kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26).
Matko Życia, Matko wszystkich żyjących, Ty jesteś u początku szeregu ludzi, którzy nie umierają. Ty staniesz na czele orszaku zmartwychwstałych, bo Ciebie nie dotknął cień śmierci. Wielbimy Cię w tym wielkim przywileju, który wysłużył Ci Twój Syn. Pragniemy podążać za Tobą i innych tą drogą prowadzić.

Część czwarta – Chwalebna

1. Zmartwychwstanie
Pięknie mówi Kościół w „Exsultet” o chwili Zmartwychwstania Chrystusa: „O nocy naprawdę błogosławiona, ty jedna znasz czas i godzinę, w której Chrystus zmartwychwstał”.
Pan Jezus wprost z grobu poszedł na pewno „do Matki swej najmilejszej”. Była to Jego pierwsza „wizyta” po Zmartwychwstaniu. I słusznie. Od Niej przecież otrzymał Ciało, teraz więc chciał Jej przedstawić swoje Ciało odmienione i uwielbione, w jakim trwa po prawicy Ojca.
I nasze ciało zostanie odmienione. Będzie to ciało wolne od wszystkich kłopotów, udręk, cierpień, chorób i doświadczeń. Ciało zdolne do współuczestniczenia z duszą w radościach nieba.
„Wesel się, Królowo miła, bo Ten, któregoś zrodziła, zmartwychwstał”. Radujemy się z Tobą Twoim szczęściem i naszą nadzieją na zmartwychwstanie.

2. Wniebowstąpienie 
Na Górze Oliwnej zebrała się gromadka ludzi najwierniejszych Chrystusowi: Apostołowie i Maryja z niewiastami. Znaleźli się tam nawet ci uczniowie, których nie było na Kalwarii. Otoczyli Chrystusa, aby odprowadzić Go na drogę do Ojca. Pan Jezus dawał im ostatnie polecenia i błogosławił ich. Gdy uniósł się w niebo, na ziemi została zapatrzona gromadka. Przystąpili do niej dwaj mężowie w białych szatach, pytając: „Czemuż to stoicie, patrząc w niebo?” (Dz 1, 11).
Jest to wskazanie, że chociaż mamy wpatrywać się w Chrystusa, jednakże naszym zadaniem jest umacniać Jego Królestwo – być świadkami Chrystusowymi. Mamy się rozejść, iść do pracy, wypełniać Boże plany.
A w niebie czeka na nas miejsce. Chociażbyśmy bardzo późno przyszli, nawet po stu latach ziemskiego życia – nikt nie zajmie naszego miejsca. Ono jest tylko dla nas. Nikt nie śmie na nim zasiąść. Gdyby ktoś zatrzymał się w czyśćcu, miejsce to będzie czekać, a gdyby całkiem pobłądził – pozostanie puste.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, że już dziś jesteśmy obywatelami nieba, że czekasz tam na nas z Twoją i naszą Matką w swym uwielbionym Ciele, wziętym z Niej. Daj nam wszystkim przyjść kiedyś do Ciebie, by radować się Bożą obecnością w towarzystwie Matki Najśliczniejszej.

3. Zesłanie Ducha Świętego
Jesteśmy w Wieczerniku. Jest w nim Matka Najświętsza, Apostołowie i niewiasty galilejskie. Chrystus posyła Ducha mądrości i rozumu, rady i umiejętności, Ducha męstwa, pobożności i bojaźni Bożej. Ducha Święty jest dla wszystkich, dla każdego. Wszyscy ze zgromadzonych, którzy Go przyjmą, otrzymają ognie Boże. Są one po to posyłane, aby i w naszych sercach się rozpaliły. Chrystus tylko tego pragnie, aby ten Ogień w nas zapłonął.
„Przybądź, Duchu Święty i spuść z nieba wzięty, światła Twego strumień…”.

4. Wniebowzięcie
Po zbawczym dziele Chrystusa na krzyżu, po Zmartwychwstaniu, do Syna, który jest po prawicy Ojca – podąża Jego Matka, Maryja. Następuje bezpośrednie spotkanie Matki Chrystusowej z Ojcem Chrystusa. „Rodzina Boża” w niebie jest już w komplecie. Jest Trójca działająca: Bóg Ojciec, Bóg Człowiek – Słowo Wcielone, jest Duch Święty oraz wybrana przez Trójcę Maryja – Człowiek, tylko człowiek.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu Chryste, za radość z chwały Maryi Wniebowziętej. I za to, że w niebie mamy Matkę.

5. Ojciec Niebieski dopełnia swego dzieła, koronując Maryję na Królową nieba i ziemi. Słuszną jest rzeczą, aby niebo miało swoją Królową. Przecież w hierarchii niebieskiej po Ojcu, Synu i Duchu Świętym, jest miejsce Maryi. Dopiero po Niej – świat aniołów. Ona jest Królową aniołów, patriarchów, proroków, męczenników, wyznawców, dziewic – wszystkich świętych.
Królowanie Maryi spływa na ziemię. Ona jest Królową całej ludzkości i poszczególnych narodów. Jest Królową Polski. Jest również Królową naszych serc.

W: S. Wyszyński, Rozważania różańcowe. Różaniec, Warszawa, 2.10.1973

Strona główna

Kapłan po kolędzie ...-PLAN KOLĘDY 2020 r W NASZEJ PARAFIÌ

Przyjęcie kapłana z wizytą duszpasterską jest aktem publicznego wyznania wiary, a zarazem znakiem jedności i żywej więzi Kościoła domowego z Kościołem parafialnym, a tym samym diecezjalnym i powszechnym

Raz do roku – zazwyczaj w okresie Bożego Narodzenia – kapłan składa oficjalną wizytę w każdej rodzinie chrześcijańskiej, w domowym Kościele. Jest to wypełnienie zadania wynikającego z Prawa Kanonicznego: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując”. – To pełne życzliwości spotkanie jest doskonałą okazją do głębszego poznania parafian – mówi ks. Wojciech Jaśkiewicz, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Bolesnej we Wrocławiu. – Kolęda ma charakter małej liturgii, sprawowanej w domowym sanktuarium, gdzie dokonuje się obrzędu błogosławieństwa rodzin – dodaje.

Chrystus mieszkanie błogosławi

Zwyczaj nawiedzania parafian przez kapłanów w okresie Bożego Narodzenia wywodzi się jeszcze ze średniowiecza. W XVI w. kolędujący proboszcz miał obowiązek uczyć pacierza, zachęcać do lektury religijnej, a w razie potrzeby – konfiskacji heretyckich książek. Podczas kolędy zachowywany był określony ceremoniał liturgiczny. Ksiądz odwiedzający parafian był ubrany w komżę i stułę. W ręku zaś trzymał krzyż lub relikwiarz. Dawniej, tak jak i dziś, towarzyszyli mu kościelny, zakrystianin lub ministranci. W XVIII wieku, za sprawą pasterskiego listu biskupa żmudzkiego, w niektórych diecezjach zakazywano odwiedzania domów innowierców i piętnowano żądania daniny od wiernych, nakazując zdanie się ich na własną wolę. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. mówi, iż odbywanie kolęd jest obowiązkiem proboszczów, którzy sami i poprzez swoich wikariuszy winni poznawać parafian (zwłaszcza osoby chore, ubogie, samotne), uczestniczyć w ich troskach i wspierać w trudach, a małżonkom i rodzinom pomagać w wypełnianiu ich powołania. Przed rozpoczęciem kolędy w święto Trzech Króli w kościele odbywa się obrzęd święcenia wody i kredy. Według tradycji poświęconą kredą należy na drzwiach domów napisać: K+M+B lub C+M+B i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Mędrców ze Wschodu (Kacpra, Melchiora i Baltazara), lecz od łacińskiego „Christus mansionem benedicat” (Chrystus błogosławi mieszkanie).

Wyraz naszej wiary

Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu. Jak więc należy przygotować mieszkanie na wizytę duszpasterską? Na stole okrytym białym obrusem nie może zabraknąć krzyża – znaku naszej wiary, pamięci o miłości Jezusa ukazanej na krzyżu. Przygotowujemy także dwie świece, znak, że Jezus jest dla nas światłem i nauczycielem, którego słuchamy i naśladujemy. Podczas kolędy kapłan błogosławi naszym rodzinom. Musimy zatem przygotować kropidło i święconą wodę – znak chrztu świętego, którą pokropieni mamy przypomnieć sobie, że jesteśmy dziećmi Bożymi i jak one winniśmy postępować. Na stole nie może zabraknąć także różańca (znaku, że w domu praktykowana jest modlitwa) oraz Pisma Świętego. Dzieci i młodzież przygotowują także zeszyty do religii.

Czas podziękowań

Przyjmowanie księdza po kolędzie nie jest obowiązkiem. Z takiej możliwości często nie korzystają nawet osoby, które deklarują się jako wierzący i praktykujący. Księża zachęcają jednak do otwarcia drzwi i zaproszenia swych pasterzy do środka. Jak sami przyznają, żadnych tematów się nie boją. Dla wielu z nas może to być jedyna okazja do porozmawiania z własnym proboszczem. Jeśli już decydujemy się na przyjęcie kapłana, warto zgromadzić się w jak najliczniejszym gronie. – Kolęda to czas, kiedy chcemy dziękować za błogosławieństwo Boże w minionym roku i prosić o nie na dalszy okres – mówi ks. Łukasz Romańczuk, wikariusz parafii pw. św. Marcina Biskupa w Marcinkowicach. – Wizytę duszpasterską powinniśmy traktować przede wszystkim jako spotkanie modlitewne – dodaje.

Parafialna Deklaracja Wiary

Wizyta duszpasterska w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych na wrocławskim Księżu Małym była w tym roku wyjątkowa. Parafianie, chcąc przeżyć kolędę bardziej duchowo, postanowili podpisać Parafialną Deklarację Wiary. Wierni, którzy chcieli wziąć udział w wydarzeniu, mogli zgłosić się po druczek z deklaracją, która czekała na nich w zakrystii od ostatniej niedzieli Adwentu, po święto Chrztu Pańskiego. – Podpisując Parafialną Deklarację Wiary, którą złożyliśmy w ręce proboszcza podczas wizyty duszpasterskiej, sami przed sobą zdeklarowaliśmy zawsze trwać przy Chrystusie i podążać Jego drogą – mówi Dominik Golema, parafianin.

* * *

Ks. Ryszard Skocz, proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Osetnie 
Wizyta duszpasterska jest spotkaniem kapłana, który pełni posługę we wspólnocie parafialnej z poszczególnymi rodzinami. Poprzez wspólną modlitwę dokonuje się jakby potwierdzenie na nowo, że naszym Panem jest Jezus Chrystus i chcemy razem z naszym duszpasterzem podążać Jego drogą. Wspólnota może się rozwijać wtedy, kiedy jej członkowie chcą być zjednoczeni ze sobą duchowo, modlą się za siebie, pospieszą z pomocą, kiedy tego wymaga sytuacja. Wizyta duszpasterska ma zatem za zadanie umocnienie jedności w wierze i odwagi w działaniu wspólnoty, jaką jest parafia. Duszpasterz ma okazję do zapoznania się z radościami i troskami powierzonych mu wiernych, a rodziny mogą rozwiać wątpliwości dotyczące wiary i praktyk religijnych. Wizyta duszpasterska winna być traktowana jako zaproszenie dla Jezusa Chrystusa do naszego domu. Kapłan jest tym, który staje się narzędziem w ręku Pana Boga błogosławiącego swój lud. Warto zatem potraktować to spotkanie jako wyznanie wiary całej wspólnoty, jaką tworzy rodzina mieszkająca w danym domu czy mieszkaniu.

Ks. Łukasz Romańczuk, wikariusz parafii pw. św. Marcina Biskupa w Marcinkowicach 
Kolęda to ważny czas, który pozwala realnie popatrzeć na stan duchowy parafii. Wizyta duszpasterska pozwala odkryć talenty naszych parafian, co może procentować w rozwoju parafii. Często tak jest, że ludzie wstydzą się chwalić swoimi zdolnościami lub chęciami. Po indywidualnej rozmowie nabierają chęci i są bardziej zmotywowani. W ogłoszeniach parafialnych często zapraszamy do współpracy, ale nie ma to jak indywidualna zachęta. Przykład: w ubiegłym roku, odwiedzając jeden dom, zapytałem młodego chłopaka (lat 17), czy chciałby wstąpić do LSO, na początku nie był chętny, ale po kilku dniach zgodził się i po roku od tej sytuacji widzimy owoce jego decyzji

PLAN KOLĘDY  2020 PARAFII SW. ROCHA W JAZGARZEWIE w dni powszednie od godz. 15.00 do 21.30 w soboty od 10.00 Prosimy o przygotowanie wody święconej, kropidła, krzyżyka, świecy i Pisma Św. Dzieci prosimy o przygotowanie zeszytów od religii, prosimy aby na kolędzie była obecna cała rodzina. (proszę dzwonić do ks prob na tel 602108 026

"Rodzina zawsze była mocą narodu, bo jest ona kolebką, Betlejem dla narodu. Naród będzie jutro taki, jaką dzisiaj jest rodzina." - Kardynał Stefan Wyszyński, "Na szlaku Tysiąclecia".                                        

PROGRAM KOLĘDY 2019/2020

27.12 piątek . od 15.00 Łoś- ul .Spółdzielcza, Puszczyka, Skowronków, Słowików, Sikorki, Sosnowa. Spacerowa. Zielona, ul. Biała, ul. Sowia, Cicha, Biała, Bajeczna, Gandolfa.  
28.12 sobota od 10.00 Łoś-ul.6 Września, ul.Kwiatowa, ul.Leśna, ul.Kuropatwy ul. Zajęcza, Sadowa,Ogrodowa
30.12 poniedziałek od 15.00Łoś- ul.Prażmowska, Al. Gwiazd , Al. Cykady, Al. Lipowa, Parkowa, Kalinowa


31.12 wtorek  godz od 10.00 do 17.00 Łoś-ul. Podleśna.,ul. Kukułki.,ul. Sołecka., ul.Tarczyńska


02.01 .czwartek od 15.00 di 21.00 Łoś, ul. Sarenki, ul. Polna, ul. Chabrowa, ul.Wiatrowa, , ul. Bażańcia,-Przepiórki i wszystkie nowe ulice
03.01 Pierwszy piątek kolęda od godz 15.00 .(*NOCNA ADORACJA WIECZÓR UWIELBIENIAO GODZ 21.00 ) kolęda Bogatki- ul.Królewska,nr parzyste, ul. Pierwiosnków
04.01 Pierwsza sobota. Msza sw o godz 8.00 , kolęda od 10.30 Bogatki- ul. Królewska, nr nieparzyste, od nr 1 do nr 149 włącznie
05.01 niedziela i 06.01 poniedziałek.nie ma kolędy Objawienie Pańskie

07.01.wtorek od 15.00 Bogatki- ul.Anemonów, ul.Malwy, ul.Azalii, ul. Werbeny, ul.Szafirków, ul.Zawilców, ul.Słoneczników, pozostałe rodziny z ul Królewskiej, ul. Modraszki, z ul Książecej ,ul.Polnych Maków, ul Królewska od nr 153 do 187 i nowe ulice / prosimy o telefon/
08.01 sroda / spotkanie z Ks Kard. o godz 13.00/ kolęda od godz 15.00 Mieszkowo- ul.Malinowa, ul.Malinowy Gaj, ul.Darniowa, ul.Szklarniowa, Cicha, ul.Traktowa, ul Polnych Bratków. ul.Zdrojowa, Polna, Urocza, ul.Graniczna, ul.Pod Gruszą, ul.Ustronie, ul Karolińska i wszystkie nowe ulice
09.01 czwartek od 15.00 Antoninów- ul.Złotych Piasków, ul.Dobrych Sąsiadów ul.Radomska i wszystkie nowe ulice
10.01 piątek . od 14.00 Wola Gołkowska.ul Gościniec-/lewa i prawa strona /od Sióstr do p.Kowalskich do ronda od godz 14.00
11.01 sobota . od 9.00. Wola Gołkowska , ul.Fantazyjna, ul.Piesza, ul Turystyczna , Jemioły, Sielankowa, ul.Czarowna, ul Gościniec od ronda ( od rodziny p. Kowalskich ) do końca w kierunku Jazgarzewa , Polnej Brzozy i ul Przy Akacjach/
13.01 poniedziałek od 15.00 ul.Kolonia -, ul.Jeżynowa,ul.Krótka, ul.Dzikiej Mięty, ul.Żurawinowa, ul Liryczna
14.01 wtorek . od 15.00 Robercin- ul.Podskarbińska, ul.Hetmańska, ul.Orzechowa, ul.Wierzbowa ,Motocyklistów,
15.01 środa.od 15.00 Wola Gołkowska- ul.Rybna, ul.Błękitnego Motyla, ul.Jemioły, ul.Płaczącej Wierzby ,ul.Karolińska,
16.01 ,czwartek .od 15.00Gołków- ul.Zielonawszystkie nowe ulice
17.01 piątek od 15.00 cała i ul.Ceramiczna, ul.Ceglana, ul.Małego Stawu i Dużego Stawu,
18.01sobota od 10.00 Grochowa- ul.Zb. Pawlaka, ul Słoneczników
20.01 poniedzialek .od 15.00 Piskórka- ul.Jagodowa, ul.Świerkowa, ul.Główna, ul.Słoneczna, ul. Polna, ul.Akacjowa,ul.Podleśna,ul.Brzozowa, ul.Krótka, ul.Cedrowa, ul.Klonowa,ul. Sosnowa,i wszystkie nowe ulice
21.01 wtorek od 15.00 Pęchery-ul.Boczna, ul.Cietrzewia ,ul.Pawlaka 22.01środa .od 15.00 ul.Gołkowska za mleczarnią/za torami
23.01 czwartek .od 15.00 ul.Gołkowska od mleczarni do świetlicy /stara wieś-/lewa i prawa strona.
24 .01 piątek ..od 15.00 Gołków- ul.Gołkowska od świetlicy do krzyżówek do ul Głównej -lewa strona idąc od kościoła-prawa strona
25.01 sobota .od 10.00 od krzyżówek Gołków-ul.Gołkowska,ul.Pod Bateriami, ul.Lipowa
27.01 poniedziałekod 15.00 od krzyżówek w kierunku Zalesia Dolnego.ulice boczne Hajduczka- ul.Szaniec,ul.Soroki-3 rodziny, ul.Oleńki Bilewiczównej-10 rodzin, ul.Bohuna, ul.Kietlinga, ul.Trylogii i wszystkie ulice nowe.

28.01 wtorek. od 15.00 Gołków- ul. 11 Listopada- ul.Kmicica, ul.Główna-- od krzyżówek do torów, ul.Wołodyjowskiego
29.01 środa .od 15.00 Gołków- ul.Wenedów, ul Kirkora,ul.Kordiana, ul.Aliny, ul.Gwalberta
30.01 czwartek .od 15.00 Gołków-ul.Ląkowa-, ul.IV Pułku Ułanów, ul.Jazdy Polskiej i wszystkie nowe ulice
31.01 piatek od 16.00 Wólka Kozodawska - ul.Pogodna – i ul Gruszek i Jabluszek
01.02 sobota . od 1O.30 Wólka Kozodawska -, .ul.Zaciszna, ul.Dworkowa, ul.Krokusowa.
03 02 poniedziałek kolęda od 15.30.Wólka Kozodawska - ul.Familijna,ul.Serdeczna ,
04.00 wtorek od 15.00 Jesówka i ul Źródlana,ul.Blasku Księżyca, ul.Czapli ,Cyraneczki ,ul.Dzikich Gęsi, ul.Niedzwiedzia, ul.Leśnych Malin ul.Orlika,ul.Ptasia,ul.Zimorodka, ul.Konika Polnego, ul.Leśnej Polany, ul.Lisia,Łosia, Niedźwiedzia, Żbika, Myśliwska, Łowiecka ,Rysia, Borsuka,
05.02 sroda .od 15.00 Wólka Kozodawska-ul.Zielonej Łąk, ul.Dzikie Pola ul.Bociana Białego, ul.Białej Róży, i wszystkie nowe ulice
06.02 czwartek .od 16.00 Wólka Kozodawska-ul.Czarodziejska, ul.Bukietowa,ul.Polnych Kwiatów ,ul.Bajkowych Domków, ul.Wichrowa.,

07.02 piątek od 15.00 ( NOCNA ADORACJA OD 18.00 WIECZÓR Uwielbienia 21.00 ) ul.Herbacianej Róży, ul.Zaciszna, ul.Bukietowa, ul.Rajskich Ogrodów, ul.Szparagowa
08.02 sobota.od 10.00 Wólka Kozodawska- ul.Porannej Rosy, ul Szczęśliwa
10.02 poniedziałek .od 15.00 Łbiska- ul Bolesława Chrobrego--tylko lewa strona idąc od kościoła,ul.Wł. Jagiełły, ul.Królowej Marysieńki, ul.H.Walezego, ul.Zyg.Starego, ul.Wł. Łokietka po lewej stronie
11.02.wtorek .od 15.00 Łbiska-ul.B.Chrobrego-tylko prawa str.idąc od Jazgarzewa,ul. 15 sierpnia, ul.Piastowska-, ul.Królowej Bony, ul.Żeligowskiego- , _ul.Zyg. Starego i Wł. Łokietka po prawej str. oraz ul.Zygmunta III Wazy
12.02 sroda .od godz 15.00 Jazgarzew-ul.Szkolna nr nieparzys.,ul.Ruciana,ul.Przebiśniegów, ul.Runa Leśnego
13 02 czwartek Jazgarzew- ul.Szkolna wszystkie nr parzyste od g 15.00
14.02 piatek od 15.00 Jazgarzew-ul.Górna i Wólka Pecherska
15.02 sobota .od 10.00 Jazgarzew-ul.Główna-w kierunku Bogatek,ul.Błękitna,ul.Rajska, ul.Pasikoników
17.02 poniedzialek .od 15.00 Jazgarzew-ul. Leśna- wszystkie nr tylko po prawej str. idąc od kościoła ul.Gajowa, ul.Amarantowa 18.02 .wtorek od 15.00-ul. Leśna po lewej str. idąc od kościoła
19.02 środa . od 15.00 ul.Główna w Jazgarzewie do kościoła zakończenie kolędy/
NA ZAPROSZENIE W CZWARTEK 20 luty odgodz.9.00 do 17.00 na tcl. 602 108 026 Parafia św. Rocha
ul. Główna 2 05-502 Jazgarzew Mail: roch@warszawa.opoka.org.pl Telefon (22) 756 76 41

WYBRANE 

Przeczytałem kiedyś ciekawy artykuł o tym, jak praca może dla człowieka stać się pułapką. Może ty też nie masz czasu na modlitwę, bo wpadłeś w tę pułapkę

Więcej ...

Francja odkrywa mroczną kartę rewolucji seksualnej

 2020-01-02 21:26

 Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Paryż (KAI)

 pixabay.com

Dyskusja o dopuszczalności pożycia płciowego między dorosłymi i małoletnimi, jaka miała miejsce we Francji w latach 70., mogła rzutować na zachowanie kapłanów pedofilów – potwierdza na łamach katolickiego dziennika "La Croix" socjolog religii Jean-Louis Schlegel. Francja żyje w tych dniach aferą Gabriela Matzneffa, sędziwego już pisarza, który w latach 70. chlubił się współżyciem z nastoletnimi dziewczętami. Dziś trafiła do francuskich księgarń książka jednej z 

Życiorys Ks Kard Stefana Wyszynskiego

Życiorys Stefana Wyszyńskiego

1 sierpnia 1901

Urodził się w miejscowości Zuzela nad Bugiem na pograniczu Podlasia i Mazowsza, jako drugie dziecko w wielodzietnej rodzinie StanisławaJulianny Wyszyńskich. Urodziłem się na styku Podlasia z Mazowszem. Pamiętam do dziś dnia ludzi prostych, których obserwowałem jako chłopiec. Zdumiewająca była ich spokojna, ufna wiara. Tego nie można nazwać żadną miarą niewiedzą religijną, bo z tym się łączy patrzenie w głąb, niemal jakieś mistyczne obcowanie. Ci ludzie widzą to, w co wierzą.

1910

Rodzina państwa Wyszyńskich przeprowadziła się do Andrzejewa.

31 października 1910

Stracił matkę, która umarła mając zaledwie 33 lata, po urodzeniu kolejnego dziecka.
„Matka moja umierała prawie miesiąc. My – dzieci – siedząc w szkole, z lękiem nadsłuchiwaliśmy, czy nie biją dzwony kościelne. Dla nas byłby to znak, że matka już nie żyje. Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: Stefan, ubieraj się. Ponieważ była jesień, koniec października, zrozumiałem, że mam gdzieś iść. Włożyłem palto. Spojrzała na mnie i powiedziała: Ubieraj się, ale nie tak, inaczej się ubieraj. Zwróciłem na Ojca pytające oczy. Odpowiedział mi: Później ci to wyjaśnię…
Z Andrzejewem jestem związany bardzo mocno. Tutaj bowiem od roku 1910 wychowywałem się, tutaj jako dziewięcioletni chłopiec utraciłem matkę. Spoczywa Ona na cmentarzu parafialnym.”

1912-1914

Uczęszczał do gimnazjum im. Wojciecha Górskiego w Warszawie.
„Do szkoły byłem przyjęty przez Marię Górską na jesieni 1912 roku. Odcięty przez wschodni front wojny 1915 r. nie zdołałem już wrócić do szkoły… Moją szkołą zawsze jednak pozostaje we wspomnieniach szkoła Wojciecha Górskiego w Warszawie. Jest to znamienna instytucja dla młodego ucznia, który może żyć w niezgodzie z nią jako uczeń, ale jako dorosły człowiek pamięta tylko same miłe rzeczy i sprawy.”

1913

Przyjął sakrament bierzmowania z rąk biskupa płockiego Juliana Nowowiejskiego. „W kościele (w Andrzejewie) w roku 1913 przyjąłem sakrament bierzmowania z rąk biskupa – późniejszego męczennika, ówczesnego biskupa płockiego – Juliana Nowowiejskiego … Spotkanie małego chłopca z dostojnym biskupem wywarło na mnie potężne i niezapomniane wrażenie. Ilekroć później zapraszany byłem z różnymi odczytami do Płocka, biskup Nowowiejski – wówczas już arcybiskup – często mi powtarzał: Bierzmowałem księdza profesora, a tak rzadko do nas przyjeżdża. – Jak gdyby słusznie uważał, że powinienem płacić tym, na co mnie stać, za wielką łaskę pasowania mnie na rycerzy Chrystusowego.”

1914-1917

Uczył się w gimnazjum męskim im. Piotra Skargi w Łomży.

1917-1920

Uczęszczał do liceum Piusa X we Włocławku.

1920

Po zdaniu matury wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. W czasie pobytu w Seminarium Duchownym we Włocławku dwa nabożeństwa wzajemnie się uzupełniały: do Serca Pana Jezusa i do Matki Bożej Jasnogórskiej, której obraz był w bocznym ołtarzu. Wszystkie święta Matki Bożej obchodziłem z wielkim podniesieniem ducha.

1924-1925

Pełnił obowiązki kapłańskie jako wikariusz katedry włocławskiej obejmując jednocześnie stanowisko redaktora dziennika „Słowo Kujawskie”.
„Znam się nieco na sztuce drukarskiej. Od młodości byłem redaktorem najrozmaitszych pism. Tak mnie jakoś Pan Bóg „urządził”. Najpierw wydawałem pismo kleryckie, później jako neoprezbiter musiałem być redaktorem dziennika diecezjalnego „Słowo Kujawskie”. Nie mając pojęcia o tym, co to jest dywizorek, metrampaż itp. Musiałem wszystkiego nauczyć się sam. Ale cóż było robić? Taka była wola biskupa, nie ma rady.”

„Przez kilka miesięcy byłem prefektem we Włocławku w szkółce fabryki „Celuloza” … Próbowałem nowych metod nauczania – nie byłem prefektem z zawodu. Wykładałem wszystko z kredą w ręku i bawiłem dzieci rysunkami na tablicy. Cały wykład był w rysunkach.”

3 sierpnia 1924

Otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej Włocławskiej.
„Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej w roku 1924. Byłem święcony sam – 3 sierpnia. Moi koledzy otrzymali święcenia 29 czerwca, a ja w tym dniu poszedłem do szpitala. Była to jednak szczęśliwa okoliczność, gdyż dzięki temu mogłem otrzymać święcenia w kaplicy Matki Bożej. Gdy przyszedłem do katedry, stary zakrystian, pan Radomski, powiedział do mnie: Proszę księdza, z takim zdrowiem to chyba raczej trzeba iść na cmentarz, a nie do święceń. Tak się wszystko układało, że tylko miłosierne oczy Matki Najświętszej patrzyły na ten dziwny obrzęd, który miał wówczas miejsce. Byłem tak słaby, że wygodniej mi było leżeć krzyżem na ziemi, niż stać … Byłem święcony przez chorego, ledwo trzymającego się na nogach biskupa Wojciecha Owczarka …Skoro wyświęcono mnie na oczach Matki, która patrzyła na mękę swojego Syna na Kalwarii, to już Ona zatroszczy się, aby reszta zgodna była z planem Bożym.”

5 sierpnia 1924

Odprawił prymicyjną Mszę św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze.
„Z pierwszą Mszą świętą pojechałem na Jasną Górę i tam ją odprawiłem w dniu Matki Bożej Śnieżnej, 5 sierpnia 1924 roku. Pojechałem na Jasną Górę, aby mieć Matkę, aby stanęła przy każdej mojej M szy świętej, jak stanęła przy Chrystusie na Kalwarii. Prawdziwą męką była moja pierwsza Msza święta … Dlaczego przyjechałem z prymicją na Jasną Górę, a raczej – dlaczego przywiozła mnie na Jasną Górę moja siostra? Zapewne dlatego, że wychowaliśmy się w naszej rodzinie domowej w głębokiej czci do Matki Bożej. Moja matka odwiedzała Wilno, Ostrą Bramę, a mój ojciec – Jasną Górę. Później toczyli nieraz serdeczne spory na temat skuteczności przyczyny „Tej, co jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”. Urodziłem się w domu rodzinnym pod obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, i to w sobotę, żeby we wszystkich planach Bożych był ład i porządek. Całe moje życie tak wyglądało. Po święceniach kapłańskich w kaplicy Matki Bożej w katedrze włocławskiej uważałem za rzecz najbardziej właściwą przybyć na Jasną Górę, choć sił brakowało. Tak zaczęły się moje drogi.”

1925-1929

Podjął studia w zakresie prawa kanonicznego i nauk społeczno-ekonomicznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Podczas studiów pracował jako wicedyrektor konwiktu księży studentów oraz prowadził duszpasterstwo wśród akademików w Stowarzyszeniu Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”oraz w „Bratniaku”.
W tym czasie spotkał się z księdzem Władysławem Korniłowiczem, który stał się jego duchowym ojcem. Ten kontakt zaważył na duchowości kapłańskiej przyszłego Prymasa Polski.
„Nosiłem się z zamiarem wstąpienia do zakonu paulinów i poświęcenia się pracy wśród pielgrzymów. Ojciec Korniłowicz, mój kierownik duchowy, oświadczył mi, że to nie jest moja droga. Ale nie przestałem myśleć, że życie moje musi jednak iść drogą maryjną, jakkolwiek by płynęło.”

1929-1930

Odbył podróż naukową do Austrii, Włoch, Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Przedmiotem jego zainteresowań były problemy związków zawodowych, organizacje katolickiej młodzieży robotniczej, a przede wszystkim doktryny i ruchy społeczne. Owocem tej podróży była publikacja „Główne typy Akcji Katolickiej za granicą” (Lublin 1931).

1930

Obronił pracę doktorską na temat „Prawa Kościoła do szkoły”.

1930

Pełnił funkcję wikariusza w Przedczu Kujawskim.

1931

Pełnił funkcję wikariusza w katedrze Włocławskiej.
Był sekretarzem Liceum im. Piusa X.
Prowadził wykłady z ekonomii społecznej w Seminarium Duchownym we Włocławku.

1931-1932

 Prowadził Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy, był dyrektorem Diecezjalnych Dzieł Misyjnych.
„…Przed wojną istniały tzw. CHUR-y – Chrześcijańskie Uniwersytety Robotnicze … Nie zajmowałem się na terenie Chrześcijańskich Związków Zawodowych sprawami ściśle związkowymi. Zajmowałem się oświatą robotniczą. Jednakże jako wykładowca nauk społecznych w Seminarium Duchownym we Włocławku prowadziłem młodzież, najstarszy rocznik seminaryjny, na zebrania Chrześcijańskich Uniwersytetów Robotniczych, aby oswoić młodzież duchowną z działalnością związkową i ze światem pracy. Prowadziliśmy dział interwencji ekonomicznej, obok pracy oświatowej i kulturalnej, jak również dział osiedli robotniczych, które wtedy powstawały. Nazbierałem dużo doświadczenia. Jakkolwiek nie prowadziłem strajków, żywo się nimi interesowałem. Na terenie Włocławka – miasto niewielkie, ale fabryczne – istniały najrozmaitsze organizacje związkowe. Oprócz chrześcijańskich i klasowych były tzw. niezależne, wolne, enperowskie i rolne, opierające się o Zjednoczenie Ludowe „Piast” i „Wyzwolenie”. Chociaż związków zawodowych nie było wiele, to jednak umiejętna współpraca doprowadziła do tego, że – różniące się niekiedy – ostatecznie zawsze dochodziły do zgody, na czym najbardziej zyskiwali wszyscy robotnicy.”

„Prowadziłem we Włocławku przy Chrześcijańskich Związkach Zawodowych Uniwersytet Robotniczy. Stworzyłem wtedy sekcję młodych. Było w niej jakieś trzydzieści osób, z dziesięć dziewcząt, reszta chłopcy w wieku 20 – 22 lat. Powiedziałem im wtedy: Słuchacie różnych odczytów oderwanych tematycznie, spróbujemy stworzyć całość. Zacząłem im wykładać w pewnej oprawie historycznej encyklikę „Rerum novarum”.

1932-1939

Podjął obowiązki promotora sprawiedliwości i obrońcy węzła małżeńskiego, a potem sędziego Sądu Biskupiego w Kurii Włocławskiej.
Kierował Sodalicją Mariańską Ziemian Ziemi Kujawsko-Dobrzyńskiej.
Prowadził pracę społeczno-oświatową w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych. Zorganizował Katolicki Związek Młodzieży Robotniczej.
Był redaktorem naczelnym „Ateneum Kapłańskiego”, sam wiele publikował.

„Z rolnictwem miałem kontakt nie tylko jako wnuk rolnika, ale do samej wojny prowadziłem Sodalicje Mariańskie Ziemian Kujawsko-Dobrzyńskich. Miałem kilkuset ziemian – ludzi starszych i młodych, którym starałem się w ramach wykształcenia religijnego podawać zasady katolickiego myślenia społecznego, między innymi w sprawie uwłaszczenia chłopów…”

„Byłem profesorem Seminarium Duchownego we Włocławku i redaktorem najrozmaitszych pism. Niektóre z moich artykułów, ogłaszanych w prasie, podpisywałem pseudonimem „dr Zuzelski”. Pytano mnie nieraz, dlaczego obrałem taki właśnie pseudonim. Odpowiadałem: Jestem z Zuzelą związany. Tam się urodziłem. Dlatego swoje artykuły, ogłaszane w prasie, w pismach naukowych, w tygodnikach czy dziennikach, podpisywałem tym właśnie mianem. Chciałem dać przez to dowód mojej głębokiej czci dla miejsca mojego urodzenia.”

1939

Został mianowany przez kardynała Augusta Hlonda członkiem Rady Społecznej przy Prymasie Polski.

wrzesień 1939

Udał się w kierunku wschodnim na wojenną tułaczkę. Widząc niecelowość swojej decyzji, powrócił do Włocławka, aby zacząć razem z innymi profesorami organizowanie nauki w Seminarium.

październik 1939

Imiennie poszukiwany przez Gestapo, na polecenie biskupa Michała Kozala, opuścił Włocławek.

listopad 1939 – lipiec 1940

Przebywał we Wrociszewie koncentrując się na pracy naukowej i opracowując serię kazań opartych na encyklikach społecznych.

lipiec 1940 – październik 1941

Udał się do Kozłówki podejmując, na prośbę księdza Władysława Korniłowicza, opiekę duchową nad grupą sióstr i niewidomych dzieci przesiedlonych z Lasek pod Warszawą. Prowadził wykłady i dyskusje dla inteligencji z dziedziny katolickiej myśli filozoficznej i społecznej.

W pażdzierniku zagrożony chorobą płuc wyjechał do Zakopanego, gdzie w przypadkowej łapance został aresztowany. Udało mu się uciec zanim ustalono jego tożsamość.

listopad 1941 – czerwiec 1942

Przebywał w Żułowie w ziemi lubelskiej.

czerwiec – 1 sierpnia 1942


Był kapelanem Zakładu dla Niewidomych w Laskach, pod Warszawą. Prowadził wykłady społeczne dla inteligencji, a także działalność konspiracyjną.

„W ciągu mojej pracy w Laskach wśród dziatwy ociemniałej, podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej. Rzecz znamienna – chociaż Zakład przechodził przez bardzo ciężkie chwile obstrzału artyleryjskiego, pacyfikacji Kampinosu itp. nigdy nie byliśmy zmuszeni do odłożenia wieczornego różańca.”

1 sierpnia – październik 1942

Był kapelanem szpitala powstańczego w Laskach, a także kapelanem AK okręgu wojskowego Żoliborz, znany pod pseudonimem „Radwan II”.

„W okresie powstania byłem kapelanem AK i miałem dużo kontaktu z cierpieniem, niedolą i męką ludzką. Pamiętam operację bardzo dzielnego żołnierza, któremu trzeba było odjąć nogę. Powiedział, że zgodzi się na operację pod tym warunkiem, że przez cały czas będę przy nim stał …Długie miesiące pracy w szpitalu powstańczym bardzo wiele mnie nauczyły. To więcej niż uniwersytet, bo to głębokie zrozumienie bliźniego, czego się na ogół z książek nie nauczy. Szacunku dla człowieka nabywa się nie wtedy, gdy widzi się go w pozycji bohaterskiej, ale gdy widzi się człowieka w udręce.”

luty 1945

Wrócił do Włocławka. Został mianowany rektorem Seminarium Duchownego. Jednocześnie z powodu braku księży, wymordowanych przez Niemców sprawował funkcję proboszcza w dwóch parafiach.
Redagował tygodnik diecezjalny „Ład Boży”, „Kronikę Diecezji Włocławskiej” oraz „Ateneum Kapłańskie”.

„Wróciłem do Włocławka w lutym 1945 roku. Seminarium zaczęło się organizować. Gmach był zajęty i strasznie zniszczony. W refekterzu – apteka poniemiecka, aula teologiczna zawalona materiałem aptecznym. Stały jeszcze baraki dezynfekcyjne. Nie było warunków, aby otworzyć tutaj Seminarium. Rektor Franciszek Korszyński – późniejszy biskup – i profesorowie, którzy ocaleli z obozów, nie mogli jeszcze wrócić do Polski. Musieli długo czekać, nie mieli sił i … zezwolenia. Powierzono mi więc organizację Seminarium, ale w Lubrańcu. Lubraniec w moich wspomnieniach jest obrazem stosunku diecezjan, katolików świeckich, do uczelni duchowenej. To, co tam przeżyliśmy i czego doświadczyliśmy, było cudem wiary, ofiarnością i gotowością służenia diecezji i uczelni przez jedną parafię. Pracowaliśmy tam kilka miesięcy, jednocześnie powoli przygotowując gmachy do przejęcia. Urządziliśmy je zgodnie z potrzebami Seminarium, które miało wrócić jesienią 1945 roku na swoje właściwe miejsce. Lubraniec był dla mnie wielką szkołą. Pracowaliśmy w warunkach niesłychanie trudnych. Byłem jednocześnie proboszczem dwóch okolicznych parafii. Jeden z wykładowców, ksiądz profesor Iwanicki, był również proboszczem pobliskiej parafii. W niedzielę byliśmy proboszczami, a w tygodniu – wikariuszami, wykładowcami, profesorami i redaktorami. Takie były czasy.”

4 marca 1946

Został mianowany przez Piusa XII biskupem lubelskim.
„Podobało się Bogu, aby doprowadzić mnie po wielu latach służby kapłańskiej do pełni kapłaństwa. W roku 1946 otrzymałem powołanie na biskupa lubelskiego. Byłem tym mocno przestraszony. Ponieważ czułem, że przerasta to moje siły, zwłaszcza w tak trudnych czasach, jakie przed Kościołem Bożym stanęły w okresie powojennym – opierałem się woli Stolicy Świętej. Musiałem jednak ustąpić, bo kardynał Prymas August Hlond, który mi zwiastował wolę Stolicy Świętej, powiedział: Papieżowi się nie odmawia.”

„Stało się to pamiętnego dnia, 25 marca 1946 roku, gdy mój poprzednik, wielkiej pamięci kardynał Prymas Polski August Hlond, sprawował wobec mnie zwiastowanie woli Ojca Świętego Piusa XII. Myślałem wtedy podobnie jak Maryja: „Jakoż to się stanie?” .Człowiek nie jest nigdy dobrze przygotowany do zadania, które jest mu z nagła zlecone. I ja miałem wiele wątpliwości. Dlatego też ociągałem się z naśladowaniem Matki Chrystusowej, która od razu powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. Ja się tak szybko nie zdobyłem. Myślałem zbyt po ludzku, pamiętałem o własnej nieudolności, a zapominałem o tym, co Bóg zdolny jest uczynić, posługując się takimi narzędziami, jakie On sobie wybiera.”

12 maja 1946

Na Jasnej Górze, w Częstochowie otrzymał sakrę biskupią z rąk księdza kardynała Augusta Hlonda. Współkonsekratorami byli: ksiądz biskup Radoński z Włocławka i ksiądz biskup Czajka z Częstochowy.
„…Po konsekrację biskupią pojechałem na Jasną Górę. Odtąd już życie moje związane jest z Jasną Górą. Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mojej nowej drodze … Jeśli na czele swego programu służby Ludowi Bożemu, naprzód w diecezji włocławskiej, później – w lubelskiej, a następnie w gnieźnieńskiej i warszawskiej, przyjąłem zawołanie „Soli Deo”, które umieściłem na szczycie odbudowanej katedry lubelskiej, to wyboru dokonałem w dziecięcej wierze, iż człowiek śmiertelny najskuteczniej życie swoje spędza w łączności z tym, który nie umiera.
Wybrałem jako miejsce mej konsekracji stolicę Najświętszej Maryi Panny w pokornej wierze, że Jej upragnione pośrednictwo wyjedna mi u Najwyższego Kapłana pełnię Jego Kapłaństwa i ducha.”

22-24 maja 1946

Uczestniczył, po raz pierwszy, jako najmłodszy wiekiem i sakrą biskup, w obradach Episkopatu Polski na Jasnej Górze.

26 maja 1946

Odbył ingres do katedry lubelskiej.
„Obarczeni wielką odpowiedzialnością za losy Matki Kościoła lubelskiego, za siebie i za swoich najbliższych, za zbawienie powierzonych nam dusz, nabytych krwią Najwyższego i Jedynego Kapłana – Chrystusa – stajemy dziś przed sobą w pełni wzajemnego zaufania ku sobie. Jakże mielibyśmy sobie nie ufać my, którzy na krzyżu jesteśmy zrodzeni dla nieba i dla kapłaństwa z jednej miłości Chrystusa – Kapłana. Jakże mielibyśmy się nie rozumieć my, którym dane jest znać tajemnice Królestwa Bożego.”

1946-1948

Porządkował zniszczoną przez okupację diecezję, wizytował parafie, wygłaszał liczne kazania, szczególnie w dzielnicach robotniczych Lublina, prowadził rekolekcje, organizował kursy katechetyczne, wykładał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i opiekował się nim jako wielki Kanclerz.
„Jest to miejsce, gdzie postawiła mnie Opatrzność. Z woli Bożej mam być teraz ojcem tej ziemi, szczególnie wyniszczonej przez wojnę, ziemi, na której wszystko było do zrobienia od początku.
Chrystus Pan chciał nauczyć nas sztuki łączenia spraw nieba i ziemi. Chciał ukazać harmonię rzeczy niebieskich i ziemskich, budząc w nas taką samą wrażliwość na sprawy niebieskie i ziemskie, nadprzyrodzone i przyrodzone. Chciał nauczyć nas Bożego chodzenia po ziemi i dążenia do nieba przez Bożą ziemię.”

12 listopada 1948

Z okazji uroczystości Pięciu Polskich Braci Męczenników, Ojciec Święty Pius XII na konsystorzu w Rzymie mianował biskupa lubelskiego arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, Prymasem Polski.
Bulla nominacyjna została podpisana 16 listopada w uroczystość Matki Bożej Ostrobramskiej.

„W każdej drodze jest myśl przewodnia, jakieś światło, które człowiek usiłuje utrzymać w oczach, aby nie pozostać w ciemności i nie zabłądzić. Mam takie światło w swoich oczach od początku, szczególnie od chwili, gdy śp. kardynał August Hlond w 1946 roku posłał mnie na stanowisko biskupa lubelskiego, a potem po dwóch i pół latach pracy Stolica Apostolska wezwała mnie na stolicę świętych Radzima i Wojciecha, do Gniezna, i na stolicę metropolitarną do Warszawy. Ogromnie się tego lękałem i zdecydowanie się broniłem, ale powiedziano mi, że Ojcu Świętemu się nie odmawia. …Nie czułem się przygotowany do tak odpowiedzialnej pracy, zwłaszcza w dwóch archidiecezjach, i to odległych, mających odmienne właściwości, z którymi trzeba się było liczyć.”

1949

Podjął służbę Kościołowi w czasach wyjątkowo ciężkich. Od początku, wobec nowej sytuacji ustrojowej dostrzegał palącą potrzebę znalezienia modus vivendi Kościoła w Polsce. Przewidując trafnie dalszy rozwój wydarzeń w kraju i na arenie międzynarodowej, wybrał drogę porozumienia z rządem Polski.

2 lutego 1949

Odbył ingres do Katedry Gnieźnieńskiej.

6 lutego 1949

Odbył ingres do Katedry Warszawskiej.

„Od dziś zaczyna się moja droga przez Warszawę. Znam Stolicę dobrze. Jestem z nią związany. Może najbardziej była mi bliska, gdy broczyła krwią w powstaniu, gdy patrzyłem z Izabelina na dymy ofiarne wielkiego ołtarza całopalenia. Po ulicach Warszawy biegała od młodości moja matka, która jako sierota wcześnie zetknęła się ze Stolicą. Ja też, już jako sierota po zgonie matki, znalazłem się w Warszawie, w gimnazjum Górskiego, w którym wiele lat spędziłem. Dopiero zajęcie miasta przez Niemców przecięło mój powrót do szkoły. W okresie wojny spędziłem w Stolicy 3 lata. Obecnie jestem tutaj trzecim nawrotem. Dzisiaj muszę pokochać Warszawę i oddać jej swe siły i życie. O wiele to łatwiej dziś niż kiedykolwiek. Oby Bóg – Miłość nadał tej pasterskiej miłości swoje Ojcowskie Oblicze. … Po Warszawie trzeba chodzić z wielką czcią, z sercem czystym i wiernym aż do śmierci Bogu i katolickiej Polsce.”

14 kwietnia 1950

Wobec braku Konstytucji, podpisał Porozumienie z rządem komunistycznym. Była to jedyna deklaracja prawna określająca sytuację Kościoła w Polsce. Władze komunistyczne jednak nie zamierzały dotrzymywać zobowiązań. Prymas z wielką roztropnością, a jednocześnie odwagą, bronił praw wierzącego Narodu.

„Dlaczego prowadziłem do „Porozumienia”? Byłem od początku i nadal jestem tego zdania, że Polska, a z nią i Kościół święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie obecnie pozwolić na dalszy jej upływ. Trzeba za każdą cenę zatrzymać ten proces duchowego wykrwawiania się, by można było wrócić do normalnego życia, niezbędnego do rozwoju Narodu i Kościoła, do życia zwyczajnego…”

2 kwietnia 1951

Po raz pierwszy jako Prymas udał się do Rzymu z wizytą „ad limina apostolorum”. Uzyskał od papieża Piusa XII aprobatę dotyczącą linii postępowania Kościoła i Episkopatu w Polsce. Wręczył Ojcu Świętemu symboliczne dary: garść ziemi polskiej, w którą wsiąkła krew dzieci podczas Powstania Warszawskiego, różaniec z chleba otrzymany od uwolnionych więźniów i ryngraf Matki Bożej, która go nigdy nie zawiodła.

12 stycznia 1953

Na konsystorzu w Rzymie został mianowany kardynałem. W tym czasie wzmogło się w kraju prześladowanie Kościoła, ograniczanie jego wolności, podstawowych praw do bytu i pracy. Władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej odmówiły paszportu nowo mianowanemu Kardynałowi, który miał pojechać do Rzymu na konsystorz. Ingerencje władz państwowych w sprawy Kościoła coraz bardziej przybierały na sile. Rząd, po zlikwidowaniu opozycji politycznej, poczuł się na tyle silny, że uznał za stosowne przejść mimo zawartego porozumienia do ostrej walki z Kościołem. Nastąpiły aresztowania biskupów i księży. Władze państwowe chciały uzależnić od siebie duchowieństwo oraz decydować o obsadzaniu stanowisk kościelnych.

8 maj 1953

Kardynał Prymas nieustępliwie bronił Kościoła. W imieniu Episkopatu skierował do władz państwowych memoriał, w którym mówił wyraźnie, że w obliczu krzywd, jakich doznaje Kościół w Polsce, już dalej w ustępstwach iść nie może. Non possumus… Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nie wolno.

25 września 1953

Nocą został aresztowany przez władze państwowe i wywieziony z Warszawy.

„Dziś uroczystość Patrona Stolicy, błogosławionego Władysława z Gielniowa…
Wreszcie wszystko się wyjaśniło. Jeden z panów zdjął palto, wyjął z teki list i otworzywszy – podał papier, zawierający decyzję Rządu z dnia wczorajszego. Mocą tej decyzji mam natychmiast być usunięty z miasta. Nie wolno mi będzie sprawować żadnych czynności związanych z zajmowanymi dotychczas stanowiskami. Prosił, abym to przyjął do wiadomości i podpisał. Oświadczyłem, że do wiadomości tego przyjąć nie mogę, gdyż w decyzji nie widzę podstaw prawnych; nie mogę też poddać się tej decyzji z uwagi na sposób załatwienia sprawy. Przedstawiciele Rządu tyle razy prowadzili ze mną rozmowy – i pan Mazur, i pan prezydent Bierut. Jeśli są niezadowoleni z mojego postępowania, znali drogę, na jakiej mogli mi to powiedzieć. Decyzji tej nie mogę poddać się i dobrowolnie tego domu nie opuszczę. Na karcie dolnej listu napisałem wręczonym mi piórem: Czytałem i umieściłem swoje inicjały … Urzędnik nalega, bym przystąpił do zabierania swoich rzeczy. Odpowiadam: nic nie zabieram. Ubogi przyszedłem do tego domu i ubogi stąd wyjdę … Przyniesiono mi palto i kapelusz. Wziąłem brewiarz i różaniec. Wstąpiłem na chwilę do kaplicy, by spojrzeć na tabernaculum i na moją Matkę Bożą – w witrażu. Z progu raz jeszcze spojrzałem na obraz Matki Bożej Jasnogórskiej wiszący nad wejściem do Sali Papieskiej, raz jeszcze złożyłem protest i wsiadłem do samochodu.”

26 września – 12 października 1953

Więziony w Rywałdzie koło Grudziądza.

„Rozpoczynam więc życie więźnia. Słowa tego używać nie można gdyż otoczenie moje protestuje: to nie jest więzienie … Postanawiam sobie tak urządzić czas, by zostawić jak najmniej swobody myślom dociekliwym. I dlatego po Mszy świętej rozpocząłem lekturę kilku książek na zmianę, by rozmaitość tematu chroniła od znużenia… Lekturę przerywam odmawianiem godzin kanonicznych, by w ten sposób pracę łączyć z modlitwą.”

12 października 1953 – 6 października 1954

Więziony w Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego.

„Życie to upływało niezwykle szybko. Porządek dzienny nie uległ zmianom i był zachowany z dokładnością więcej niż zakonną:

05.00. Wstanie
05.30. Prima i modlitwy poranne
05.45. Rozmyślanie
06.15. Angelus Domini. Przygotowanie do Mszy świętej
06.30. Pierwsza Msza święta
07.15. Druga Msza święta. Dziękczynienie.
08.15. Śniadanie
08.45, Godziny brewiarzowe, cząstka różańca
09.15. Praca przy książce
11.15. Nawiedzenie kierownictwa
13.00. Obiad. Adoratio Santissimi.
13.30. Spacer i czas wolny
15.00. Nieszpory i cząstka różańca
15.30. Praca przy książce
18.15. Matutinum cum Laudibus
19.00. Wieczerzy. Lektura niemiecka
20.00. Różaniec w kaplicy i modlitwy wieczorne. Śpiewy kościelne
20.45. Praca, lektura, spoczynek”

8 grudnia 1953

Dokonał Aktu Osobistego Oddania się Matce Bożej.

„Święta Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią, Orędowniczkę, Patronkę, Opiekunkę i Matkę moją. Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej. Błagam Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach duszy i ciała oraz w pracy kapłańskiej dla innych. Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności. Pragnę przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się niewolnikiem całkowitym Syna Twojego, któremu Ty, o Matko, oddaj mnie w niewolę, jak ja Tobie oddałem się w niewolę. Wszystko, cokolwiek czynić będę, przez Twoje Ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo! Maryjo Jasnogórska, nie opuszczaj mnie w pracy codziennej i okaż swe czyste Oblicze w godzinę śmierci mojej. Amen.”

6 października 1954 – 26 października 1955

Więziony w Prudniku Śląskim.

„Siedziałem drugi rok w więzieniu w Prudniku Śląskim, niedaleko Głogówka. Cała Polska święciła wtedy pamięć obrony Jasnej Góry przed Szwedami i Ślubów Królewskich Jana Kazimierza przed trzystu laty. Dzieje Narodu niekiedy się powtarzają … Czytając „Potop” Sienkiewicza, uświadomiłem sobie właśnie w Prudniku, że trzeba pomyśleć o tej wielkiej dacie. Byłem przecież więziony tak blisko miejsca, gdzie król Jan Kazimierz i prymas Leszczyński radzili, jak ratować Polskę z odmętów. Pojechali obydwaj na południowy wschód, do Lwowa: drogę torowali im górale, jak to pięknie opisuje Henryk Sienkiewicz.
Gdy z kolei i mnie powieziono tym samym szlakiem, z Prudnika na południowy wschód, do czwartego miejsca mego odosobnienia, w góry, jechałem z myślą: musi powstać nowy akt Ślubowań odnowionych!”

26 sierpnia 1956

Uwięziony w Komańczy w łączności z pielgrzymami zebranymi na Jasnej Górze składa Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego.

„Jakże gorąco w głębi duszy pragnąłem, aby w dniu 26 sierpnia, w dniu tryumfu naszej Królowej, stać tu, wraz z ludem, u stóp Jej Tronu. Było to pragnienie bardzo usprawiedliwione, ale i bardzo dziecięce … Czułem jednak, że trzeba wszystkiego się wyrzec, zarówno mego pasterskiego, prymasowskiego prawa, jak i radości, do której dziecko wobec swej Matki ma prawo. Czułem, że wielką chwałę Królowej Polski ktoś musi okupić. Że za nowy Jej tryumf wśród Ludu wierzącego trzeba wiele zapłacić. Że duchowe odrodzenie Narodu, podjęte w Jej Imię, na progu Tysiąclecia, przez odnowienie Ślubowań, musi bardzo kosztować. Dobrze się stało, że mnie tu z wami nie było. Za to modliłem się całą duszą, aby ta ofiara wyjednała Matce mojej i Królowej jak największą chwałę. Dobrowolnie, z całej duszy i serca wyrzekłem się obecności wśród Was w tym wielkim dniu, aby wyprosić wszystkim tu obecnym potrzebne łaski … Już od wczesnego ranka miałem w mej „pustelni” pewność, że wszystko się tu dobrze i rzetelnie odbędzie.”

27 października 1955 – 28 października 1956

Więziony w Komańczy.
Były to lata ofiary, cierpienia i odosobnienia. Był to także czas, kiedy z modlitwy i medytacji powstały dzieła wyjątkowe np.: „List do moich kapłanów”, a przede wszystkim „Śluby Narodu” i program „Wielkiej Nowenny” przed Tysiącleciem Chrztu Polski.

28 października 1956

Wrócił do Warszawy, wśród wielkiej radości całego Kościoła polskiego.

„Pragnąłem od razu jechać z Komańczy do Warszawy przez Jasną Górę, ale odpowiednie czynniki nagliły do pośpiechu, aby wcześniej stanąć w stolicy. I tak się przedziwnie złożyło, że właśnie w dniu Uroczystości Chrystusa Króla stanąłem w mym prymasowskim domu na Miodowej.”

3-5 maja 1957

Zainaugurował Wielką Nowennę – dziewięcioletni czas przygotowania Narodu Polskiego do obchodów Milenium Chrześcijaństwa. Był to program odnowy Ojczyzny w oparciu o Jasnogórskie Śluby Narodu. Prymas niezmordowanie głosił słowo Boże.
Z jego inicjatywy rozpoczęło się Nawiedzenie, czyli wędrówka Matki Bożej w kopii Obrazu Jasnogórskiego po wszystkich polskich parafiach.

„…Największe zadanie jest przed nami. Jest ono zaledwie zaczęte. Ma być spełnione. Śluby złożone muszą być wykonane! Biskupi całej Polski uchwalili na Konferencji Plenarnej program pracy nad wypełnieniem podjętych zobowiązań. Nazywamy go Wielką Nowenną przed Tysiącleciem Chrześcijaństwa, bo obejmuje on dziewięć lat. Będziemy rozpracowywać zagadnienie po zagadnieniu, aby w ten sposób zrewidować i pogłębić nasz stosunek do prawd wiary świętej i moralności chrześcijańskiej. Będziemy się pytali, czy jesteśmy wierni łasce? Na ile rodziny chrześcijańskie są prawdziwie chrześcijańskimi? Czy wierne są Bogu? Czy wypełniają zadania im zlecone, aby dzieci swoje prowadzić do Chrystusa? To wszystko musi ulec jakiejś wielkiej rewizji i przemianie. Musimy się wczuć dobrze i wmyślić w nasze sumienie, aby się przekonać, czy istotnie duch Ewangelii jest duchem Narodu? Czy przypadkiem nie odmieniliśmy najmniejszej chociażby literki w prawie Bożym?”

6 maja -17 czerwca 1957

Przebywał w Rzymie, gdzie otrzymał kapelusz kardynalski oraz kościół tytularny „Santa Maria in Trastevere”.

„Gdy otrzymałem nominację na kardynała nie mogłem przybyć. Pozostało mi jedno, prosić Ojca Świętego, by mnie zwolnił na razie z obowiązku przyjazdu do Rzymu. Otrzymałem wtedy list, który był dla mnie pociechą w doświadczeniu, list zawierający prorocze słowa: Papież jest przekonany, iż przyjdzie czas, gdy osobiście włoży mi kapelusz kardynalski na głowę. To było dla mnie rozkazem, podnietą, by współdziałać z tą zapowiedzią Ojca Świętego jako wierny sługa Kościoła także w cierpieniu, by okazać potęgę i moc Kościoła.
…A dziś, gdy Ojciec Święty przychylił się do mej prośby, by wielka łaska były mi udzielona w gronie najbardziej rodzinnym i bliskim, tym więcej jestem wdzięczny, że delikatność najlepszego Ojca posuwa się aż tak daleko …Wdzięczny jestem Polonii rzymskiej, która przybyła tu, by radować się razem z otrzymania przeze mnie kapelusza kardynalskiego. To nie ja jednak go otrzymałem. Otrzymała go Polska – „Polonia semper fidelis”. Ona to sobie wysłużyła. Ona przez to doznała wzmocnienia. Kapelusz kardynalski to order na piersiach wierzącej Polski.
Udając się do miasta uduchowionego, zabrałem ze sobą z Jasnej Góry kopię cudownego obrazu Matki Bożej, Królowej Polski, którą ofiarowałem Ojcu Świętemu jako symbol związku Polski ze stolicą świata. W odpowiedzi na ten dar otrzymałem od najlepszego z Ojców, najbardziej szczodrego Ojca chrześcijaństwa, najłaskawszą Madonnę in Trastevere – jako mój tytuł kardynalski. Jest to jeszcze jeden związek duchowy między stolicą świata – Rzymem, a najwierniejszą córką Kościoła – Polską, która była zawsze, jest dziś i będzie w przyszłych wiekach przedmurzem chrześcijaństwa. Jestem szczególnie wdzięczny za ten tytuł również ze względu na pamiątki historyczne…. W tej bazylice spoczywają śmiertelne szczątki wielkiego kardynała Stanisława Hozjusza, mego rodaka zmarłego w opinii świętości. Był on tytularnym kardynałem tej bazyliki.”

Wracając do kraju był gościem patriarchy Wenecji kardynała Angelo Giuseppe Roncalii. Późniejszego papieża Jan XIII. Spotkanie to było początkiem wielkiej przyjaźni, której Ojciec Święty Jan XXIII niejednokrotnie dawał wyraz wobec całego Kościoła.

„Jesteśmy w drodze powrotnej do Polski. W Wenecji zabrał nas z dworca patriarcha, kardynał Roncalli, by wspólnie z capastazione przewieźć nas gondolą przez kanał. Wydobył nas formalnie z wagonu i osobiście pokazywał najbardziej wartościowe pamiątki i zabytki miasta. Zobaczyliśmy część Wenecji w pobliżu dworca. Zapraszał stale do siebie. Kardynałowie są braćmi – mówił. Podarował nam albumy weneckie. Czynił to wszystko, aby zrobić przyjemność Polakom, którzy będą jeszcze jechali w wagonie przez półtorej doby. Zrozumieliśmy, że to jest człowiek! On ma twarz ludzką. Na jego twarzy maluje się coś niesłychanie człowieczego.”

28 października 1958

Brał udział w konklawe, które wybrało papieża Jana XXIII.

„Tuż przed koronacją Jana XXIII, składaliśmy hołd Namiestnikowi Chrystusowemu. W szeregu kardynałów podszedłem z kolei i ja do tronu papieskiego. Usłyszałem wtedy słowa, które tak dobrze znacie, bo je wam często powtarzam. Jak gdyby w poczuciu swej bezsiły, szukając sprzymierzeńców na swą ciężką drogę, papież zwrócił się do mnie z prośbą i powiedział: Częstochowa, Częstochowa, sprawcie, aby się wiele modlono za mnie przed waszą Matką Bożą.
– Przyrzekłem, że tak będzie.”

1962-1965

Brał czynny udział w pracach Soboru Watykańskiego II, najpierw w jego przygotowaniu, a potem w obradach wszystkich czterech Sesji. W nurt prac soborowych włączył cały Kościół w Polsce, inicjując w nim modlitwy w intencji Soboru m.in.: Czuwania Soborowe z Maryją Jasnogórską. Episkopat Polski, doświadczywszy potężnej pomocy Matki Chrystusowej w pracy Kościoła w Ojczyźnie, dzielił się tym bogactwem z całym Kościołem. Biskupi polscy złożyli na III Sesji Soboru specjalny memoriał do Ojca Świętego z prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła i oddanie Jej świata. Dokonało się to dnia 21 listopada 1964 roku, na zakończenie III Sesji. Papież Paweł VI, ku wielkiej radości wszystkich biskupów ogłosił Maryję Matką Kościoła.

„Dzisiaj 11-X-1962 roku, w uroczystość Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny, Ojciec Święty Jan XIII otwiera Sobór Watykański II … W czasie Soboru przyglądaliśmy się nieraz z upodobaniem „strumieniowi” wpływającemu w drzwi bazyliki Piotrowej. Przez stare brązowe, zzieleniałe drzwi wchodził młody kwiat Kościoła – trzydzieści kilka lat mający biskupi najrozmaitszych odcieni i barw. Był tam też jeden biskup stuletni, ale przeważali biskupi w wieku od czterdziestu do pięćdziesięciu lat i młodsi. Przychodzili z całego świata, pełni niepokoju o sprawę Chrystusową, wyrzucając po prostu wszystkie swoje problemy z wielką gorliwością o chwałę Boga na całym świecie. Padał i padał na posadzkę bazyliki Piotrowej wielki potok spraw, udręk i nadziei…

21 listopada, na zakończenie trzeciej Sesji Soboru – przyszliśmy do bazyliki świętego Piotra przy śpiewie Ave Maris Stella. Ten hymn śpiewamy zawsze, ilekroć pochód papieski wchodzi do bazyliki i zbliża się do Konfesji Świętego Piotra. Wchodząc w bramy bazyliki zauważyliśmy, że wysoko, spod kopuły nad Konfesją Świętego Piotra, zwisają dwa olbrzymie arrasy. Jeden przedstawiał Matkę Bożą w Betlejem z Dzieciątkiem na ręku, a drugi – Panienkę Wniebowziętą. Wszyscy wyczuli, że na tle tej wspaniałej dekoracji dokona się jakieś wielkie uwielbienie Maryi. Mszę świętą papież odprawiał w otoczeniu 24 biskupów, którzy z nim koncelebrowali. Byli to biskupi z najgłośniejszych sanktuariów maryjnych całego świata, wśród nich był również biskup częstochowski Stefan Bareła. Pod koniec długiej uroczystości, po zakończeniu pierwszej części swojego przemówienia papież drugą część poświęcił uzasadnieniu, dlaczego ogłasza Maryję Matką Kościoła. Było to wspaniałe przemówienie! Wysłuchaliśmy go z wielkim wzruszeniem. A gdy papież oświadczył publicznie, że pragnie, aby odtąd Maryja odbierała w Kościele szczególną cześć jako Matka Kościoła, entuzjazm i radość nie miały granic.”

21 czerwca 1963

Brał udział w konklawe, które wybrało papieża Pawła VI.

„Konklawe trwa. O godzinie 9.00 zbieramy się w Kaplicy Sykstyńskiej. Po Mszy świętej dalsze głosowanie. Drugie głosowanie decyduje o kanonicznym wyborze kardynała Montini. Zapytany, czy wybór przyjmuje, kardynał Montini oświadcza krótko, że jakkolwiek zadanie przerasta jego siły, nie śmie opierać się woli elektorów i wybór przyjmuje. Obiera sobie imię Paweł. Oświadczenie to powitane zostało oklaskami. Podchodzę do Elekta i witam go słowami pierwszej antyfony z nieszporów na dzisiejszą uroczystość Serca Pana Jezusa: Suavi iugo tuo dominare in medio inimicorum tuorum – Słodkim jarzmem władaj pośrodku nieprzyjaciół Twoich. Papież odpowiada mi po polsku: Niech żyje Polska! … W czasie pierwszego homagium, które składaliśmy przy ołtarzu Sykstyńskim, prosiłem papieża: Pobłogosław, Ojcze Święty, Polskę zawsze wierną, którą tak dobrze znasz, na progu świętego Tysiąclecia. Ojciec Święty odpowiedział po polsku: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. – I dodał po łacinie: Zawsze błogosławimy Polskę, tak nam drogą. Zapewniłem papieża, że Polska polecać będzie Matce Bożej Jasnogórskiej pontyfikat Jego Świątobliwości.”

18 stycznia 1965

Orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich.

„Niechaj wolno nam będzie, czcigodni Bracia, zanim Sobór dobiegnie końca, zwiastować Wam, naszym najbliższym zachodnim sąsiadom, radosną wieść, że w przyszłym roku – w roku pańskim 1966 – Kościół Chrystusowy w Polsce, a wraz z nim cały Naród polski, obchodzić będzie Milenium swego chrztu, a jednocześnie święto tysiąclecia swego narodowego i państwowego istnienia. Niniejszym zapraszamy Was w sposób braterski, ale też równocześnie uroczysty, abyście wzięli udział w kościelnych uroczystościach polskiego Tysiąclecia; punkt szczytowy polskiego Tysiąclecia Te Deum Laudamus ma odbyć się z początkiem maja 1966 roku na Jasnej Górze, przed Obliczem Matki Boskiej, Królowej Polski … W tym ogólnochrześcijańskim, a zarazem bardzo humanitarnym duchu wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru, udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie. A jeśli wy – biskupi niemieccy i ojcowie soborowi – ujmiecie po bratersku nasze wyciągnięte dłonie, wówczas dopiero będziemy mogli ze spokojnym sumieniem obchodzić w Polsce nasze Milenium w sposób całkowicie chrześcijański.”

Prymas przewodniczył wszystkim uroczystościom milenijnym, przemierzając wraz z całym Episkopatem „Szlak Tysiąclecia” w wielkim dziękczynieniu Narodu i Kościoła. Na wszystkich stacjach milenijnych głosił słowo Boże.

Prześladowanie Kościoła jednak nie ustawało. Władze przypuściły niezwykle ostry atak na osobę Kardynała Prymasa. Nie zgodziły się na przyjazd Ojca Świętego Pawła VI na Jasną Górę.

3 maja 1966 – tysiąclecie chrztu polski

Punktem kulminacyjnym uroczystości milenijnych było święto Królowej Polski. W tym dniu Prymas wraz z całym Episkopatem, wobec kilkuset tysięcznej rzeszy wiernych zebranych u stóp Jasnej Góry, dokonał wiekopomnego Aktu całkowitego Oddania Polski w niewolę Matce Chrystusowej za wolność Kościoła w Ojczyźnie i w świecie. Było to najgłębsze w dziejach związanie losów Narodu z Bogurodzicą – Królową Polski. Przed dokonaniem tego heroicznego zawierzenia Maryi, Prymas mówił: Stoimy przed aktem doniosłym, historycznym, na nowe Tysiąclecie wiary. I oto jak ongiś na Kalwarii, na progu nowej ery ludzkości porządku nadprzyrodzonego, Chrystus patrzący z Krzyża powiedział do Maryi

„Oto syn Twój” – tak dziś, na progu nowego Tysiąclecia my wszyscy tu obecni, biskupi, kapłani i lud Boży zwracamy się do Matki Boga i naszej, do Matki Kościoła i Królowej Polski. Powodowani jesteśmy głębokim, doświadczonym przez wieki zaufaniem, że nas nigdy nie opuścisz … W milenijnym Akcie Oddania Prymas pragnął ubezpieczyć w dłoniach Maryi wiarę Narodu po wszystkie wieki. To zawierzenie Matce Chrystusowej wyszło jednak poza ramy dobra własnego Narodu, ogarniając cały Kościół. W tekście Aktu Milenijnego czytamy: Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska, dana nam jako pomoc ku obronie Narodu polskiego! W obliczu Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w głębokim zjednoczeniu z Głową Kościoła rzymskokatolickiego, Ojcem Świętym Pawłem VI, my Prymas i Biskupi polscy zebrani u stóp Twego Jasnogórskiego Tronu, otoczeni przedstawicielami całego wierzącego Narodu – Duchowieństwa i Ludu Bożego z diecezji i parafii, w łączności z Polonią światową, oddajemy się dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości, wszystkie dzieci ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej, ku rozszerzaniu się Królestwa Chrystusowego na ziemi. Oddajemy więc w niewolę miłości za Kościół, całą Polskę, umiłowaną Ojczyznę naszą, cały Naród polski, żyjący w Kraju i poza jego granicami … Odtąd Najlepsza Matko nasza i Królowo Polski, uważaj nas Polaków jako Naród za całkowitą własność Twoją, za narzędzie w Twych dłoniach na rzecz Kościoła świętego … Czyń z nami co chcesz! Pragniemy wykonać wszystko czego zażądasz, byleby tylko Polska po wszystkie wieki zachowała nieskażony skarb Wiary świętej, a Kościół w Ojczyźnie naszej cieszył się należną mu wolnością, bylebyśmy z Tobą i przez Ciebie, Matko Kościoła i Dziewico Wspomożycielko stawali się prawdziwą pomocą Kościoła Powszechnego ku budowaniu Ciała Chrystusowego na ziemi. „

1967

Władze państwowe nie dały zezwolenia Prymasowi na wyjazd do Rzymu na Synod Biskupów. W ramach jedności Episkopatu i na znak protestu, zrezygnował z wyjazdu kardynał Karol Wojtyła oraz inni członkowie delegacji.

1968

Wobec narastających konfliktów społecznych Prymas zdecydowanie występował w obronie podstawowych praw człowieka i Narodu. Wołał: Nie wolno bić! Chrześcijanin nigdy na nikogo ręki nie podnosi, bo w każdym widzi godność dziecięcia Bożego. Ugodzony może wydawać się sponiewieranym. Ale bardziej poniewiera się ten, który uderza, niż ten, który jest uderzany… Najmilsi, przezwyciężajcie nienawiść miłością.

grudzień 1970

Po tragicznych wypadkach na Wybrzeżu Prymas wypowiedział wstrząsające słowa: Wasz ból jest naszym wspólnym bólem. Gdybym mógł w poczuciu sprawiedliwości i ładu, wziąć na siebie całą odpowiedzialność za to, co się ostatnio stało w Polsce, wziąłbym jak najchętniej… Bo w Narodzie musi być ofiara okupująca winy Narodu… Jakżebym chciał w tej chwili – gdyby ta ofiara przyjęta była – osłonić wszystkich przed bólem, przed męką.

5 września 1971

Wypełniając milenijne zobowiązania Narodu, w poczuciu współodpowiedzialności za cały Kościół, Kardynał Prymas dokonał wraz ze wszystkimi biskupami polskimi na Jasnej Górze Aktu oddania Maryi, Matce Kościoła całej rodziny ludzkiej.

październik 1971

Udał się do Rzymu na kolejny Synod Biskupów oraz uczestniczył w pracach Kongregacji ds. Kapłanów i Papieskiej Komisji Rewizji Prawa Kanonicznego. Wraz z dwutysięczną rzeszą pielgrzymów z kraju uczestniczył w Bazylice świętego Piotra w Rzymie w uroczystościach beatyfikacyjnych ojca Maksymiliana Kolbego. Była to pierwsza po wojnie tak liczna pielgrzymka z Polski do Stolicy Świętej. Do Rzymu przybyła również Polonia z całego świata. Ojciec Święty Paweł VI dokonał aktu beatyfikacji i wygłosił przemówienie o współczesnym polskim męczenniku. Pielgrzymkę polską otoczył szczególną opieką i gościnnością zapraszając do Ogrodów Watykańskich i przyjmując najserdeczniej na audiencji. Do Prymasa Polski powiedział potem: „Polacy sprawili mi wielką radość przez swoje rozmodlenie„.

„W bazylice panuje atmosfera niezwykłej modlitwy i duchowego podniesienia. Polacy z kraju modlą się i śpiewają jak na Jasnej Górze, zjednoczeni ze sobą wzajemnie, z Polonią świata i z całym Kościołem powszechnym. Czuje się tu moc zjednoczonego Narodu, który wie, że jest … na Opoce. Pierwszy raz od przeszło 30 lat Polacy są tutaj w bazylice Piotrowej, u stóp Namiestnika Chrystusowego, jako delegacja z kraju, i to w liczbie tak pokaźnej … Są razem w Rzymie, gdy ich Brat, jakby delegat udręczonego Narodu, który skupił na sobie całą mękę Polski, wznosi się do chwały ołtarza, jakby zabierając wraz z sobą całą naszą wierzącą katolicką Ojczyznę.”

28 czerwca 1972

Wraz z Episkopatem Polski zebranym na 131 Konferencji, z radością i wdzięcznością przyjmuje decyzje Pawła VI w sprawie Ziem Zachodnich i Północnych:

„26 czerwca 1972 roku Ojciec Święty powołał nowe diecezje, które włączył do polskich metropolii kościelnych. Nadto wakujące w Polsce diecezje obsadził biskupami rezydencjalnymi. 8 czerwca w Krakowie, w czasie Konferencji Plenarnej Episkopatu, ogłosiliśmy te historyczne decyzje. Z upoważnienia Stolicy Świętej wydałem odpowiednie dekrety i zarządzenia, wprowadzając nowych biskupów w ich dziedziny i do starych piastowskich katedr. Ojciec Święty dekretami z 26 czerwca ustanowił cztery nowe diecezje polskie, a mianowicie: w Opolu, Gorzowie, Szczecinie – Kamieniu, Koszalinie – Kołobrzegu … Dzięki temu układowi diecezji i metropolii zostały utworzone nowe wymiary geograficzne dla organizacji kościelnej w Polsce.”

1976

Prymas Polski ogłasza program przygotowań Narodu do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry. „Sześć lat wdzięczności za sześć wieków obecności”.

1976

Choroba i powrót do zdrowia.

„Ty, jesteś Dawcą Życia, do Ciebie należą nasze lata, Ty je możesz skracać albo przedłużać, bo czas, który nam dajesz do Ciebie tylko należy. Mówiłem Bożemu Synowi: Ty, przez Ducha Świętego, powołujesz biskupów – pasterzy i Ty masz prawo ich odwoływać. Mówiłem mojej Matce – Pani Jasnogórskiej: Jestem Twoim niewolnikiem, możesz się mną posługiwać lub nie, jak chcesz. Służyłem Ci przez 29 lat mojej pracy biskupiej na terenie Gniezna i Warszawy, tak jak umiałem. Jeśli uważasz, że mam Ci dalej służyć – jestem Twoim niewolnikiem – nie tylko w słowach, lecz i w postawie pełnej uległości. … Bóg jest Dawcą Życia. Każdy z nas jest owocem Ojcowskiej miłości i woli. Bóg jest Dawcą naszego Życia. A ponieważ Bóg jest Miłością, dlatego całe nasze życie jest po to, abyśmy obfitowali w miłości.”

26 sierpnia 1978

Brał udział w konklawe, które wybrało papieża Jana Pawła I.

21-25 września 1978

Odbył podróż do Niemiec.

„Stała się znakiem chrześcijańskiego przebaczenia oraz pragnienia jedności i pokoju.
W Fuldzie delegacja polska spotkała się z niemiecką Konferencją Episkopatu. Ponadto odwiedziła: Kolonię, Neviges, Monachium, Dachau, Frankfurt, Moguncję.
Europa musi dostrzec ponownie, że jest ona nowym Betlejem – dla świata, dla ludów i narodów, z którego wywodzi się na świat Król i Książę Pokoju, jedyny dotychczas Zbawca rodziny ludzkiej. Wśród współczesnych wojen i wieści o wojnach, Europa – która otrzymała przez Kościół powszechny pokój, jakiego świat nie jest zdolny dać, nie może być ciągle fabryką amunicji, międzynarodowym targowiskiem i dostawcą broni, nie może nadal być poligonem dla doświadczeń wojennych, czy też miejscem samoudręki ludów i narodów.”

16 października 1978

Brał udział w konklawe, które wybrało kardynała Karola Wojtyłę na papieża. Owy papież obrał imię Jana Pawła II.

„Z wielkim wzruszeniem serca, przekraczającym – zda się – ludzką wytrzymałość, pragnę dać wyraz swojej wdzięczności za okazane zrozumienie doniosłej dla Kościoła świętego i naszego Narodu – dziejowej chwili, gdy na progu drugiego Tysiąclecia Chrztu Polski, został powołany przez Boga na tron świętego Piotra w Rzymie, Syn Polski zawsze wiernej, Karol kardynał Wojtyła, Pasterz Kościoła świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, Arcybiskup Metropolita Krakowski.
Z tym dziejowym głosowaniem w Sykstynie, w obliczu Sądu Ostatecznego, łączono nadzieje, że może ten wybrany przez Boga Dawid, który nie ma doświadczenia władania orężem Goliatowym – zdoła rzucić wszystkich na kolana przed Ojcem ludów i narodów i przekonać o potędze doświadczonej wiary, bohaterskiej modlitwy, życia w ładzie nadprzyrodzonym, miłości społecznej, w poszanowaniu praw ludzi i narodów – jako jedynej broni, wiodącej do pokoju Chrystusowego w Królestwie Chrystusowym. „Stało się to w przez Pana i jest przedziwne w oczach naszych” (Ps 117, 23). Stało się to obliczu Bogurodzicy Dziewicy, która wytrwała mężnie pod Krzyżem Zbawcy świata, a dziś trwa w misterium Chrystusa i Kościoła, jako Matka.”

2–10 czerwca 1979

Przyjął Ojca świętego Jana Pawła II w Polsce, podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny.

1980-1981

W Polsce rozpoczął się okres wielkich przemian społecznych. Powstał ruch „Solidarność”.

„Współczesny ruch, kierujący się ku Ewangelii Chrystusowej, wołanie o obecność Chrystusa w pracy stoczniowców, górników, hutników, pracowników instytucji przemysłowych, a także rolników, jest właśnie przejawem zdrowego rozsądku, głosem sumienia narodowego. Trzeba to przyjąć jako szczególną łaskę Bożą. Garnące się do Kościoła związki zawodowe dają dowód, że dobrze rozumieją, co jest bardziej potrzebne Narodowi. Najpierw musimy wyjść z niewoli duchowej, z klęski moralnej, jaką jest przede wszystkim nietrzeźwość, pijaństwo, kradzieże, nieuczciwość, brak sumienności w pracy, nadużycia, szczególnie natury społecznej i publicznej. Świadomość konieczności takiej przemiany jest dowodem, że chociaż dużo było wśród nas zła, jednak sumienie pozostało i ono woła o miejsce chrześcijańskiej Ewangelii w naszym życiu społecznym, gospodarczym i narodowym. Kościół do którego tak powszechnie zwracają się dziś organizacje zawodowe, nie ma zamiaru z nich tworzyć jakiś bractw, nie chce im nadawać charakteru wyznaniowego, jak to się niekiedy mówi. My chcemy dla wszystkich – i dla tych, którzy pracują, i dla tych, którzy nimi kierują – ducha Ewangelii Chrystusowej.
Gdy idzie o prawo zrzeszania się ludzi, to nie jest to prawo nadane przez kogoś, bo to jest właśnie prawo wrodzone. Dlatego państwo nam tego prawa nie nadaje, ono ma tylko obowiązek je ochraniać i czuwać nad tym, aby nie było one naruszane. Nadane jest to prawo przez Stwórcę, który uczynił człowieka istotą społeczną. Od Stwórcy pochodzi społeczny charakter dążeń ludzkich, potrzeba zespalania się i jednoczenia jednych z drugimi … Jeśli człowiek jest właścicielem ziemi, to i do niego odnosi się Boże przykazanie: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. I on jest za to odpowiedzialny. Jego odpowiedzialność wiąże się z jego prawami, które są po to, ażeby na tej ziemi wytrwał!”

marzec 1981

Marzec
Początek śmiertelnej choroby.

16 maja 1981

W swojej rezydencji przy ulicy Miodowej w Warszawie przyjął, w formie uroczystej, Sakrament Chorych.

„Przyjdą nowe czasy, wymagają one nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie… Wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby się ludzie zmienili … Jestem całkowicie uległy woli Ojca. Was przepraszam za nieudolność mej służby. Moja droga była zawsze drogą Wielkiego Piątku na przestrzeni trzydziestu pięciu lat służby w biskupstwie. Jestem za nią Bogu bardzo wdzięczny.”

13 maja 1981

Zamach na Ojca Świętego Jana Pawła II.

„Proszę was, aby te heroiczne modlitwy, które zanosiliście w mojej intencji ( …) skierowali wraz ze mną ku Matce Chrystusowej o zdrowie i siły dla Ojca Świętego.
Ojciec Święty! Nie potrzebuję mówić o naszych do niego uczuciach i o tej dziwnej po prostu synchronizacji naszego życia, zwłaszcza w ostatnich latach, aż do tego momentu. Ta synchronizacja mnie osobiście zobowiązuje mocno wobec Ojca Świętego i ja to zobowiązanie przyjmuję świadomie, z pełnym zrozumieniem i uległością.”

28 maja 1981

W Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, o godzinie 4.40 zmarł Stefan kardynał Wyszyński, Prymas Polski.

22 maja 1981

Wypowiedział ostatnie przemówienie do Rady Głównej Episkopatu.

„O sobie nic nie mówię, bo wiem, że Matka Boża może zrobić wszystko, ale ja jestem Jej niewolnikiem i zawierzyłem Jej na wszystkie strony. Żadnych próśb w mojej intencji nie zanoszę do Matki Najświętszej, bo wiem, że to Jej sprawa i sprawa fantastycznej wiary i heroicznej modlitwy, która idzie przez wasze serca i powierzonego wam ludu. Waszą żywą wiarę zawsze podziwiałem i waszą gorliwość apostolską, której nie zawsze mogłem sprostać. Same uczucia wdzięczności. Do nikogo – najmniejszego żalu. Na nikim – najmniejszego zawodu, wszystkim pozostawiam moje serce, które nie zabiera ze sobą żadnego zastrzeżenia w stosunku do żadnego z biskupów, do kapłanów i ludu Bożego. Wszystkie nadzieje, to Matka Najświętsza. I jeżeli jaki program – to Ona.”

The Servant of God Stefan Cardinal Wyszyński Primate of Poland – curriculum vitae

Instytut Prymasowski

Celem – powałanego do istnienia w 1957 roku przez Kardynała Stefana Wyszyńskiego – Instytutu jest zachowanie spuścizny i propagowanie nauczania Prymasa Tysiąclecia poprzez prowadzenie działalności archiwalnej, redakcyjnej, wydawniczej, naukowej i edukacyjno-wychowawczej.

Przygotowania do beatyfikacji

Myśląc o Wyszyńskim

Oficjalna strona beatyfikacji

Polecamy

Bracia Mniejsi Kapucyni

Nazaretanki w Komańczy

Parafia w Zuzeli

Sanktuarium MB Rywałdzkiej

Stoczek Klasztorny

Copyright © 2019 Instytut Prymasowski

Pokój jako droga nadziei ; dialog , pojednanie i nawrócenie...

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na 53. Dzień Pokoju 2020 roku   

„Pokój jest dobrem cennym, przedmiotem naszej nadziei, do którego dąży cała ludzkość” – napisał Ojciec Święty Franciszek w orędziu na 53. Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia 2020 roku. Zaapelował w nim o postrzeganie pokoju jako drogi nadziei obejmującej dialog, pojednanie i nawrócenie ekologiczne, na której nie ma miejsca na strach. „Pragnienie pokoju jest głęboko zakorzenione w sercu człowieka i nie wolno nam rezygnować, godząc się na coś, co byłoby od niego mniejsze” – czytamy w orędziu. Dokument został podpisany w Watykanie 8 grudnia.

Publikujemy pełny tekst orędzia:

POKÓJ JAKO DROGA NADZIEI:
DIALOG, POJEDNANIE I NAWRÓCENIE EKOLOGICZNE

1. Pokój, droga nadziei w obliczu przeciwności i prób

Pokój jest dobrem cennym, przedmiotem naszej nadziei, do którego dąży cała ludzkość. Nadzieja na pokój to postawa ludzka, która zawiera napięcie egzystencjalne, ze względu na które nawet niekiedy uciążliwą teraźniejszość „można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi” [1]. Dzięki temu nadzieja jest cnotą, która każe nam wyruszyć w drogę, daje nam skrzydła, by iść naprzód, nawet gdy przeszkody wydają się nie do pokonania.

Nasza ludzka wspólnota nosi w pamięci i ciele znaki wojen i konfliktów, które następowały po sobie z coraz większymi możliwościami zniszczenia, a które nie przestają dotykać szczególnie najuboższych i najsłabszych. Nawet całym narodom trudno wyzwolić się z okowów wyzysku i korupcji, podsycających nienawiść i przemoc. Do dziś, wielu mężczyznom i kobietom, dzieciom i osobom starszym odmawia się godności, nietykalności fizycznej, wolności, w tym wolności religijnej, solidarności wspólnotowej, nadziei na przyszłość. Wiele niewinnych ofiar znosi udrękę upokorzenia i wykluczenia, żałoby i niesprawiedliwości, a nawet urazów wynikających z systematycznych zaciekłych prześladowań przeciw swemu ludowi i swoim bliskim.

Straszliwe doświadczenia konfliktów wewnętrznych i międzynarodowych, często pogłębiane przemocą bez jakiejkolwiek litości, odcisnęły piętno na ciele i duszy ludzkości. Każda wojna okazuje się bowiem bratobójstwem, które niszczy sam projekt braterstwa, wpisany w powołanie rodziny ludzkiej.

Wiemy, że wojna często zaczyna się od nietolerancji wobec odmienności drugiego, co wywołuje chęć posiadania i wolę panowania. Rodzi się w sercu człowieka z egoizmu i pychy, z nienawiści prowadzącej do zniszczenia, aby zamknąć drugiego w obrazie negatywnym, żeby go wykluczyć i usunąć. Wojna jest podsycana przez wypaczanie relacji, ambicje hegemoniczne, nadużycia władzy, lęk przed drugim i różnicę postrzeganą jako przeszkodę; i jednocześnie to wszystko podsyca.

Paradoksalne jest, jak zauważyłem podczas ostatniej podróży do Japonii, że „nasz świat żyje przewrotną dychotomią chęci obrony i zapewnienia stabilności i pokoju, opartych na fałszywym bezpieczeństwie wspieranym mentalnością strachu i nieufności, co doprowadza do zatrucia relacji między narodami i uniemożliwienia jakiegokolwiek dialogu. Nie da się pogodzić pokoju między narodami i stabilności z jakimkolwiek usiłowaniem budowania na strachu przed wzajemnym zniszczeniem lub na groźbie całkowitej zagłady. Jest to możliwe jedynie wychodząc z globalnej etyki solidarności i współpracy w służbie przyszłości kształtowanej przez współzależność i współodpowiedzialność całej rodziny ludzkiej dziś i jutro” [2].

Każda sytuacja zagrożenia wywołuje nieufność i skupienie się na swoim statusie. Nieufność i strach zwiększają kruchość relacji i zagrożenie przemocą, w błędnym kole, które nigdy nie może prowadzić do relacji pokojowych. W związku z tym, nawet odstraszanie nuklearne może stworzyć jedynie złudne bezpieczeństwo.

Dlatego nie możemy oczekiwać utrzymania stabilności na świecie poprzez strach przed unicestwieniem, w bardzo niestabilnej równowadze, zawieszonej na skraju otchłani nuklearnej i zamkniętej w murach obojętności, gdzie podejmowane są decyzje społeczno-gospodarcze otwierające drogę do dramatów odrzucenia człowieka i stworzenia, zamiast strzec siebie nawzajem [3]. Jak zatem zbudować drogę pokoju i wzajemnego uznania? Jak przełamać chorobliwą logikę pogróżek i strachu? Jak pokonać dominującą obecnie dynamikę nieufności?

Musimy dążyć do prawdziwego braterstwa opartego na wspólnym pochodzeniu od Boga, braterstwa realizowanego w dialogu i wzajemnym zaufaniu. Pragnienie pokoju jest głęboko zakorzenione w sercu człowieka i nie wolno nam rezygnować, godząc się na coś, co byłoby od niego mniejsze.

2. Pokój, droga słuchania oparta na pamięci, solidarności i braterstwie

Hibakusha, osoby, które przeżyły bombardowania atomowe w Hiroszimie i Nagasaki, należą do tych, którzy dziś podtrzymują płomień zbiorowej świadomości, świadcząc następnym pokoleniom o potworności tego, co wydarzyło się w sierpniu 1945 r. oraz o niewypowiedzianych cierpieniach, jakie po tym nastąpiły aż po dzień dzisiejszy. Ich świadectwo rozbudza i zachowuje w ten sposób pamięć o ofiarach, aby ludzkie sumienie stawało się coraz silniejsze w obliczu wszelkiej woli dominacji i zniszczenia: „nie możemy pozwolić, by obecne i nowe pokolenia utraciły pamięć o tym, co się wydarzyło, tę pamięć, która jest gwarantem i bodźcem do budowania bardziej sprawiedliwej i braterskiej przyszłości” [4].

Podobnie jak oni, wiele osób na całym świecie oferuje przyszłym pokoleniom nieodzowną posługę pamięci, której należy strzec nie tylko po to, aby nie popełniać na nowo tych samych błędów, albo by nie proponowano na nowo złudnych wzorców przeszłości, ale także dlatego, aby jako owoc doświadczenia stanowiła ona korzeń i podpowiadała drogę dla obecnych i przyszłych decyzji pokojowych.

Co więcej, pamięć jest perspektywą nadziei: często w mrokach wojen i konfliktów, pamięć o nawet niewielkim otrzymanym geście solidarności może zainspirować decyzje odważne, a nawet heroiczne, może uruchomić nowe energie i rozpalić nową nadzieję w poszczególnych osobach i wspólnotach.

Otwarcie i wytyczanie drogi pokoju jest wyzwaniem o tyle bardziej złożonym, o ile wchodzące w grę interesy w stosunkach między osobami, wspólnotami i narodami są wielorakie i sprzeczne. Przede wszystkim należy odwoływać się do sumienia moralnego oraz do woli osobistej i politycznej. Pokój czerpiemy bowiem z głębi ludzkiego serca, a wola polityczna zawsze musi być umacniana, aby rozpocząć nowe procesy, które jednają i jednoczą osoby i wspólnoty.

Świat nie potrzebuje pustych słów, ale przekonanych świadków, budowniczych pokoju otwartych na dialog, bez wykluczenia i manipulacji. Nie można bowiem naprawdę osiągnąć pokoju, jeśli nie będzie pełnego przekonania dialogu mężczyzn i kobiet, którzy szukają prawdy pomijając ideologie i różne opinie. Pokój „należy budować bezustannie” [5], jest drogą, którą przebywamy razem, zawsze szukając dobra wspólnego i zobowiązując się do dotrzymywania danego słowa i poszanowania prawa. We wzajemnym słuchaniu mogą też wzrastać poznanie i szacunek dla drugiego, aż po rozpoznanie w nieprzyjacielu twarzy brata.

Proces pokojowy jest zatem zaangażowaniem, które trwa w czasie. Jest to cierpliwe dzieło poszukiwania prawdy i sprawiedliwości, szanujące pamięć ofiar i otwierające krok po kroku wspólną nadzieję, silniejszą niż zemsta. W państwie prawa demokracja może być znaczącym paradygmatem tego procesu, jeżeli opiera się na sprawiedliwości i dążeniu do ochrony praw każdego, zwłaszcza słabych lub zmarginalizowanych, w nieustannym poszukiwaniu prawdy [6]. Chodzi o konstrukcję społeczną i dzieło w toku, w które każdy odpowiedzialnie wnosi swój wkład na wszystkich poziomach społeczności lokalnej, krajowej i ogólnoświatowej.

Jak podkreślał św. Paweł VI, „podwójna tendencja, do równości i do udziału w zarządzaniu zmierza do wytworzenia pewnego typu społeczeństwa demokratycznego […]. Stąd wynika doniosłość wychowywania do życia społecznego, wychowania, w którym obok pouczenia o prawach należnych każdemu znajdzie się przypomnienie o wzajemnych obowiązkach, które są koniecznym odpowiednikiem praw. Świadomość zaś obowiązków i wykonywanie ich zależą najbardziej od panowania nad sobą, a także od podjęcia odpowiedzialności i uznania granic wolności jednostki czy grupy” [7].

Przeciwnie, rozdźwięk między członkami społeczeństwa, wzrost nierówności społecznych i odmowa użycia narzędzi służących integralnemu rozwojowi człowieka zagrażają dążeniu do dobra wspólnego. Natomiast cierpliwa praca, oparta na sile słowa i prawdy, może rozbudzić w osobach zdolność do współczucia i twórczej solidarności.

W naszym chrześcijańskim doświadczeniu nieustannie upamiętniamy Chrystusa, który oddał swoje życie dla naszego pojednania (por. Rz 5, 6-11). Kościół w pełni uczestniczy w dążeniu do sprawiedliwego ładu, nieustannie służąc dobru wspólnemu i pielęgnując nadzieję pokoju, poprzez przekaz wartości chrześcijańskich, nauczanie moralne oraz dzieła społeczne i wychowawcze.

3. Pokój, droga pojednania w braterskiej komunii

Biblia, zwłaszcza poprzez słowo proroków, nawołuje sumienia i ludy do przymierza Boga z ludzkością. Chodzi o porzucenie chęci panowania nad innymi i nauczenie się patrzenia na siebie nawzajem jako na osoby, jako na dzieci Boże, jako na braci. Drugi nigdy nie powinien być spychany do tego, co mógł powiedzieć lub uczynić, ale powinien być widziany przez pryzmat obietnicy, którą w sobie niesie. Tylko wybierając drogę szacunku można przełamać spiralę zemsty i wejść na drogę nadziei.

Prowadzi nas fragment Ewangelii przytaczający następującą rozmowę między Piotrem a Jezusem: „«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»”(Mt 18, 21-22). Ta droga pojednania wzywa nas do odnalezienia w głębi naszych serc siły przebaczenia i umiejętności uznania siebie za braci i siostry. Uczenie się życia w przebaczeniu zwiększa naszą zdolność do stawania się kobietami i mężczyznami pokoju.

To, co jest prawdą o pokoju w sferze społecznej, jest również prawdziwe w sferze politycznej i gospodarczej, ponieważ kwestia pokoju przenika wszystkie wymiary życia wspólnotowego: nigdy nie będzie prawdziwego pokoju, dopóki nie będziemy zdolni do zbudowania bardziej sprawiedliwego systemu gospodarczego. Jak dziesięć lat temu napisał Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate: „Przezwyciężenie niedorozwoju wymaga interwencji nie tylko w zakresie polepszenia transakcji opierających się na wymianie, nie tylko tworzenia struktur opiekuńczych natury publicznej, ale przede wszystkim stopniowego otwarcia, w kontekście światowym, na formy działalności ekonomicznej charakteryzujące się elementami darmowości i komunii” (n. 39).

4. Pokój, droga nawrócenia ekologicznego

„Jeśli złe zrozumienie naszych zasad prowadziło nas czasami do usprawiedliwiania nadużyć w traktowaniu natury lub despotycznego panowania człowieka nad stworzeniem czy też wojen, niesprawiedliwości i przemocy, to jako ludzie wierzący możemy uznać, że w ten sposób byliśmy niewierni względem skarbu mądrości, którego powinniśmy strzec”[8].

W obliczu następstw naszej wrogości wobec innych, braku szacunku dla wspólnego domu i rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych – postrzeganych jako użyteczne narzędzia wyłącznie dla doraźnego zysku, bez poszanowania wspólnot lokalnych, dobra wspólnego i dobra przyrody – potrzebujemy nawrócenia ekologicznego.

Niedawny Synod na temat Amazonii pobudza nas do skierowania w nowy sposób apelu o pokojową relację między wspólnotami a ziemią, między teraźniejszością a pamięcią, między doświadczeniami a nadziejami.

Ta droga pojednania jest także słuchaniem i kontemplacją świata, który został nam dany przez Boga, abyśmy go uczynili naszym wspólnym domem. Istotnie, zasoby naturalne, liczne formy życia i sama Ziemia zostały nam powierzone, abyśmy je „uprawiali i strzegli” (por. Rdz 2, 15), także dla przyszłych pokoleń, z odpowiedzialnym i aktywnym udziałem każdego. Ponadto potrzebujemy przemiany przekonań i spojrzeń, która otworzyłaby nas bardziej na spotkanie z drugim człowiekiem i na przyjęcie daru stworzenia, które odzwierciedla piękno i mądrość Stwórcy.

Stąd wypływają zwłaszcza głębokie motywacje i nowy sposób zamieszkiwania we wspólnym domu, bycia obecnymi jedni dla drugich ze swoimi różnorodnościami, celebrowania i szanowania życia otrzymanego i dzielonego z innymi, zatroszczenia się o warunki i modele społeczeństwa, które sprzyjałyby rozkwitaniu i trwałości życia w przyszłości, rozwijania dobra wspólnego całej rodziny ludzkiej.

Nawrócenie ekologiczne, o które apelujemy, prowadzi nas zatem do nowego spojrzenia na życie, biorąc pod uwagę szczodrość Stwórcy, który dał nam Ziemię i który wzywa nas do radosnej wstrzemięźliwości dzielenia się. Takie nawrócenie należy rozumieć w sposób integralny, jako przekształcenie relacji utrzymywanych z naszymi siostrami i braćmi, z innymi istotami żywymi, ze stworzeniem w jego niezwykle bogatej różnorodności, ze Stwórcą, który jest źródłem wszelkiego życia. Dla chrześcijanina wymaga to „rozwijania wszystkich konsekwencji swego spotkania z Jezusem w relacjach z otaczającym go światem” [10].

5. Tyle się zyskuje, ile się spodziewa[10]

Droga pojednania wymaga cierpliwości i zaufania. Nie można osiągnąć pokoju, jeśli się go nie spodziewamy.

Chodzi przede wszystkim o wiarę w możliwość pokoju, wiarę w to, że druga osoba ma – tak samo, jak my – potrzebę pokoju. Może nas w tym inspirować miłość Boga do każdego z nas, miłość wyzwalająca, miłość nieograniczona, darmowa, niestrudzona.

Często źródłem konfliktu jest strach. Dlatego ważne jest, aby wyjść poza nasze ludzkie obawy, uznając siebie za potrzebujące dzieci, w obliczu Tego, który nas miłuje i na nas czeka, jak Ojciec na syna marnotrawnego (por. Łk 15, 11–24). Kultura spotkania między braćmi i siostrami zrywa z kulturą pogróżek. Sprawia, że każde spotkanie staje się szansą i darem szczodrej miłości Boga. Prowadzi nas do przekroczenia granic naszych ograniczonych horyzontów, aby zawsze zmierzać do życia w powszechnym braterstwie, jako dzieci jednego Ojca Niebieskiego.

Dla uczniów Chrystusa droga ta jest także wspierana sakramentem Pojednania, danym przez Pana na odpuszczenie grzechów osób ochrzczonych. Ten sakrament Kościoła, który odnawia osoby i wspólnoty, wzywa nas, byśmy patrzyli na Jezusa, który pojednał „wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 20); i prosi nas, byśmy zrezygnowali z wszelkiej przemocy w naszych myślach, słowach i czynach, zarówno wobec bliźniego, jak i wobec stworzenia.

Łaska Boga Ojca daje się jako miłość bez warunków. Otrzymawszy Jego przebaczenie w Chrystusie, możemy wyruszyć w drogę, aby je ofiarować mężczyznom i kobietom naszych czasów. Dzień po dniu Duch Święty podpowiada nam postawy i słowa, abyśmy stali się budowniczymi sprawiedliwości i pokoju.

Niech Bóg pokoju nas błogosławi i przyjdzie nam z pomocą.

Niech Maryja, Matka Księcia Pokoju i Matka wszystkich ludów ziemi towarzyszy nam i wspiera nas na drodze pojednania, krok po kroku.

I oby każda osoba, przychodząc na ten świat, mogła zaznać życia w pokoju i w pełni rozwinąć obietnicę miłości i życia, jaką w sobie nosi.

Watykan, 8 grudnia 2019 r. Franciszek

PRZYPISY:

1. BENEDYKT XVI, Enc. Spe salvi (30 listopada 2007), 1.

2. Przemówienie o broni nuklearnej, Nagasaki, „Atomic Bomb Hypocenter”, 24 listopada 2019.

3. Por. Homilia na Lampedusie, 8 lipca 2013.

4. Przemówienie na temat pokoju, Hiroszima, Pomnik Pokoju, 24 listopada 2019.

5. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. duszp. Gaudium et spes, 78.

6. Por. BENEDYKT XVI, Discorso ai dirigenti delle Associazioni Cristiane Lavoratori Italiani, 27 stycznia 2006.

7. List apost. Octogesima adveniens (14 maja 1971), 24.

8. Enc. Laudato si’ (24 maja 2015), 200.

9. Tamże, 217

10. Por. ŚW. JAN OD KRZYŻA, Noc ciemna, II, 21, 8.

Vatican.va/ tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

Z ŻYCIA KOŚCIOŁA 2019 ROKU

Najważniejsze wydarzenia w Kościele powszechnym w 2019 roku

Światowe Dni Młodzieży w Panamie z udziałem papieża Franciszka, watykański szczyt o ochronie małoletnich w Kościele, list apostolski „Vos estis lux mundi”, pożar katedry Notre Dame w Paryżu, Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny, zgromadzenie plenarne Rady Konferencji Episkopatów Europy w Santiago de Compostela, Synod Biskupów dla Amazonii oraz rozpoczęcie tzw. „Drogi Synodalnej” Kościoła w Niemczech – to główne wydarzenia w Kościele powszechnym w mijającym roku 2019.

BP KEP

Rok 2019 rozpoczęły 34. Światowe Dni Młodzieży w Panamie z udziałem papieża Franciszka pod hasłem: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. Wzięło w nich udział ok. 150 tys. młodych ludzi ze 156 krajów świata, w tym 3500 Polaków. We Mszy Świętej Posłania na błoniach im. Św. Jana Pawła II w Metro Park uczestniczyło 700 tys. osób.

W dniach 21-24 lutego odbył się w Watykanie szczyt przewodniczących episkopatów z całego świata na temat ochrony nieletnich w Kościele przed wykorzystywaniem seksualnym. Jego rezultatem był list apostolski motu proprio „Vos estis lux mundi”, który obowiązuje od 1 czerwca 2019 r. Nakłada on na konferencje episkopatów obowiązek ustanowienia procedur składania powiadomień o przestępstwach seksualnych w Kościele.

W kwietniu spłonęła katedra Notre-Dame w Paryżu. Po pożarze wiele krajów, w tym Polska, zadeklarowało chęć włączenia się w odbudowę świątyni poprzez deklaracje finansowego wsparcia.

We wrześniu papież Franciszek odwiedził Mozambik, Madagaskar i Mauritius. We Mszy św. i czuwaniu na Polu Soamandrakizay na Madagaskarze uczestniczyło milion osób. Papież w swoich przemówieniach nawiązywał do problemów ubóstwa, bezrobocia, korupcji polityków. „Cierpienie i ubóstwo nie należą do Bożego planu” – mówił.

Przez cały październik trwał Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny pod hasłem: „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa w misji w świecie”.

W dniach 3-6 października odbyło się w Santiago de Compostela zgromadzenie plenarne Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) pod hasłem: „Europa – czas przebudzenia? Znaki nadziei”. W orędziu końcowym wydanym na zakończenie obrad, przewodniczący episkopatów wezwali Europę do przebudzenia się i ponownego odkrycia własnych korzeni: „Zbudź się, Europo! Odkryj na nowo swoje korzenie!”

Również w październiku odbył się w Watykanie Synod Biskupów dla Amazonii pod hasłem: „Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i ekologii integralnej”. Poświęcony był on ewangelizacji tego regionu oraz problemom, z jakimi borykają się jego mieszkańcy, w tym również ekologii.

W listopadzie papież Franciszek udał się z pielgrzymką do Tajlandii i Japonii. Głównymi punktami pobytu Papieża w Japonii była wizyta przy pomniku Męczenników na Wzgórzu Nishizaka w Nagasaki oraz przy pomniku Pokoju w Hiroszimie, gdzie wygłosił orędzie na rzecz pokoju. Hasłem tej pielgrzymki były słowa: „Chronić każde życie”.

W pierwszą niedzielę Adwentu Kościół w Niemczech rozpoczął tzw. „Drogę Synodalną”, w obrębie której będzie toczyć się debata na cztery tematy: podziału władzy w Kościele, nowych urzędów dla kobiet w Kościele, celibatu i katolickiej etyki seksualnej. „Droga Synodalna” ma potrwać dwa lata. Pierwsza sesja odbędzie się w dniach 30 stycznia – 1 lutego 2020 r. we Frankfurcie nad Menem.

Na pogrzeb Alicji przynieś białą różęKultowy serial powrócił na HBO GO!REKLAMAWinter Drive w Peugeot. Zyskaj 50 000 złREKLAMAWrocław-Legnica. Nasi na Taizé (ZDJĘCIA)

 dostarczone przez plista

zareklamuj się

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

1Nigeria: Egzekucja 11 chrześcijan przez Państwo Islamskie

2E-recepty obowiązkowe od 8 stycznia

3Rozpoczyna się Europejskie Spotkanie Młodych Taizé – poznaj plan dzień po dniu.

4Dziś Święto Młodzianków

5Policja poszukuje sprawców dewastacji kościoła w Jeninie

6"Niedziela Świętej Rodziny ukazuje prawdę o Bożym zamyśle co do małżeństwa i rodziny"

1Szczypta soli

2"Polska była ofiarą tego konfliktu"

3Powstaje pierwsza w Polsce aplikacja o wdzięczności

4Na pogrzeb Alicji przynieś białą różę

6"Miedziany listek"

GORĄCE DYSKUSJE

RPD: Pornografia może zrujnować psychikę dziecka, trzeba walczyć z jej skutkami

Nie żyje Alicja Mazurek. Miała zaledwie 19 lat

Papież przypomina młodzieży Europy świadectwo  POLAKÓW

 

EUCHARYSTIA I ....KS KARD WYSZYNSKI DLACZEGO WARTO CZYTAĆ BIBLJĘ ? ESM

Abp Ryś na ESM Wrocław: Dlaczego warto czytać Biblię?

Wszyscy chorujemy na brak sensu. I to jest pierwszy powód, dla którego potrzeba czytać Biblię - mówił do kilku tysięcy młodych ludzi metropolita łódzki.

Abp Grzegorz Ryś na 42. ESM we Wrocławiu

Na jednym z popołudniowych spotkań tematycznych w ramach Europejskiego Spotkania Młodych gościł abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił katechezę w Hali Stulecia do kilku tysięcy młodych ludzi. Na początku zapytał słuchaczy, kto na spotkanie do Wrocławia zabrał ze sobą Biblię. Mniej więcej jedna czwarta podniosła rękę. 

- Jeśli weźmiecie Pismo Święte do ręki, usłyszycie, że jesteście potrzebni, chciani i ciągle stwarzani. Bije ci puls, bo Bóg chce żebyś żył. Otwieraj Biblię, bo żeby nie być samotnym i bo Bóg nie chce, byś był samotny - mówił abp G. Ryś.

Jego zdaniem potrzebujemy czytać Biblię, ponieważ żyjemy w świecie, w którym najważniejsze są informacje, którymi jesteśmy bez przerwy bombardowani.

- Nie ma czasu, żeby te wszystkie informacje w jakikolwiek sposób skonsumować. Wszyscy chorujemy na brak sensu. I to jest pierwszy powód, dla którego potrzeba czytać Biblię - opisywał hierarcha.

Podkreślił, że Biblia zawsze wymagała pokory, ponieważ trzeba się nauczyć języka Biblii.

- Inaczej otwieracie księgę Jonasza i zaczynacie się śmiać, że jakiś wieloryb mógł nosić 3 dni gościa w brzuchu. Pytania, które stawiamy dzisiaj, nie różni się zbytnio od tych, które mieli ludzie w czasach św. Augustyna: kim jestem, skąd jestem, dlaczego urodziłem się tutaj i teraz, dlaczego kocham i cierpię i dlaczego umrę? - wymieniał metropolita łódzki.

Jak zaznaczył, najpiękniejszy w Biblii jest fakt, że jej słowa wypełniają się w osobie Jezusa Chrystusa.

- Miałem dość długo kłopot z modlitwą psalmami. Ksiądz się modli psalmami na okrągło, ja to przyrzekłem trzydzieści lat temu. Najpierw przyrzekłem, a potem pomyślałem: "Oho, mamy kłopot". (śmiech). Zapytałem więc mądrego księdza, który mnie uczył czytania biblii, w jaki sposób czytać psalm - wspominał prelegent.

Wspomniany kapłan tłumaczył mu, że kiedy czytał psalm, pytał po przeczytaniu, jak ten psalm wypełnił się na osobie Jezusa. Jeśli się wypełnił na osobie Jezusa, może wypełnić się także na mojej osobie. I wtedy nie jest już teorią, jakimś idealistycznym tekstem.

- Bóg nie mówi po to, żeby sobie pogadać. Bóg wypowiada słowo, które ma się spełnić na mnie. Ważne pytanie brzmi nie, czy czytać Biblię, tylko jak ją czytać! - stwierdził abp Ryś. 

Przywołał scenę z Biblii - Zwiastowanie, kiedy Bóg mówi do Maryi przez anioła.

- Rzadko zdajemy sobie sprawę, że ten anioł mówi wyłącznie cytatami ze Starego Testamentu. Zwraca się do Maryi słowem Biblii, tylko to słowo jest teraz słowem o niej - mówił hierarcha.

Począwszy od pozdrowienia „Pan z Tobą”. To pozdrowienia Boga do Gedeona. "Poczniesz i porodzisz syna" - to zdanie Boga do matki Samsona. "Błogosławiona jesteś między niewiastami" - to cytat z dwóch miejsc w Biblii -  zdanie wypowiedziane do Jaeli w Księdze Sędziów oraz do Judyty w Księdze Judyty.

- Maryja tak jak my miała tekst pisany Pisma Świętego. Ale kiedy otwierała ten tekst, stawał się on żywym słowem Boga do niej i słowem Boga o niej. Nie ona czytała słowo, tylko Bóg czytał jej życie swoim słowem. I tego wam życzę. Dlaczego warto czytać Biblię. Żeby Bóg wam przeczytał wasze życie swoim słowem - podsumował abp Grzegorz Ryś

Pliki do pobrania

CZUŁY BÓG

Czuły Bóg

Wedle psalmisty Pan Bóg jest Pasterzem, który wiedzie na zielone pastwiska, ale i przez ciemne doliny prowadzi.

KS. ADAM PAWLASZCZYK

Nowy numer 51-52/2019

Wsłuchując się niedawno w trakcie Mszy Świętej w słowa Psalmu 23, pomyślałem, że w życiu to jest tak, że zielone pastwiska od ciemnych dolin oddziela bardzo cienka granica, czasem niewidoczna. I że najczęściej popełnianym przez nas błędem jest mylenie jednych z drugimi. To, co w życiu ciemne i trudne, traktujemy jako dopust Boży, zaś za łaskę uznajemy jedynie to, z czym jest nam dobrze. Tymczasem Bóg tak często posługuje się paradoksem, że chwile największej łaski w historii ludzkości przyozdabia zazwyczaj czymś trudnym. A to krzyż, a to żłóbek. A to wół z osłem, a to dwaj dranie na sąsiednich krzyżach. Dlaczego On to robi?

Święta. Gwiazda betlejemska błyska z choinki. Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni. A papież Franciszek w dołączonym do „Gościa” liście o cudownym znaku, jakim jest żłóbek, zadaje pytanie: dlaczego żłóbek wzbudza tyle zadziwienia i nas wzrusza? I odpowiada natychmiast: przede wszystkim dlatego, że ukazuje czułość Boga. Mówić o czułości Pana Boga nie jest łatwo. Bo zazwyczaj posądzamy Go o to, że nas karze. Odkryć Boga czułego chcielibyśmy raczej w spotykających nas sukcesach niż w ciemnej dolinie smutku. A tymczasem i na zielonych pastwiskach, i w dolinach ciemnych jest tym samym Bogiem. Czułym. Choć nie zawsze zrozumiałym