https://bip.piaseczno.2024 https://piaseczno.eu/ http://www.bip.piaseczno.eu/ https://piaseczno.eu/wp-content/uploads/2024/03/widok-cmentarza-parafii-sw-rocha-w-jazgarzewie-od-bramy-glownej.jpgWidok cmentarza parafii św. Rocha w Jazgarzewie od bramy głównej / foto Joanna Kowalska-Nowak
Spotkanie pierwsze
Cmentarz Parafii Św. Rocha w Jazgarzewie to jedna z najstarszych nekropolii w naszej okolicy. Jest jak biała karta, informacje o nim są bardzo skąpe, także o ludziach, którzy tu spoczywają wiemy niewiele. A przecież to nie tylko miejsce zadumy, refleksji nad przemijaniem. To miejsce ważne dla naszej tradycji, kultury i lokalnych więzi.
Bywamy tu i widzimy, jak się zmienia, jak ubywa śladów przeszłości.
Chcemy pokazać, że warto o ten cmentarz zadbać, aby był perełką i dumą naszej piaseczyńskiej ojczyzny.
Zatem zapraszamy Państwa na spacer, aby zobaczyć, gdzie są najstarsze miejsca wiecznego spoczynku.
Wchodzimy bramą główną od strony Jazgarzewa i alejką idziemy pod górę na szczyt pagórka. Szukamy potwierdzenia, że właśnie tam jest najstarsza część cmentarza założonego 210 lat temu.
W opracowanej przez księdza proboszcza Władysława Maleja[1]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki historii parafii w Jazgarzewie czytamy, że „pierwotnie był niewielki cmentarz wokół kościoła. Jednak na początku XIX wieku był już za mały i zdecydowano o założeniu nowego cmentarza. Wybrano miejsce między Jazgarzewem, a Zalesiem Górnym i w 1814 roku założono nowy cmentarz, nazywany polowym Coemeterium campestre”.[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Wiejski cmentarz powstał około 900 m od jazgarzewskiego kościoła.
Czy znajdziemy ślady najstarszych pochówków?
Naszą uwagę przyciąga stojąca po prawej stronie alejki figura Matki Boskiej, biała, odnowiona. Wysoki pomnik wznosi się ponad okolicznymi grobami.
Tu spoczywa Łucja Józefina z Clerców Pląskowska. Zatrzymujemy się, aby przeczytać epitafium.
Łucja Józefina z Clerców Pląskowska urodzona w Moters w Szwajcaryi
przeżywszy lat 42
zasnęła w Bogu we wsi Żabieniec dn. 11 kwietnia 1896 roku
W niewymownym smutku pogrążony mąż
tę pamiątkę stawia
prosząc przechodniów o pobożne westchnienie do Boga
za spokój Jej duszy
Pomnik Matki Boskiej nad grobem Łucji Józefiny z Clerców Pląskowskiej 1896 r. / foto Joanna Kowalska-Nowak
Rodowita mieszkanka Gołkowa, pani Krystyna Furmańska opowiedziała nam, że Łucja Pląskowska była dziedziczką, która podarowała grunty pod cmentarz. Jest też o dziedziczce i Jej mężu historia zasłyszana przy okazji wizyty na cmentarzu.[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Podzielimy się nią w kolejnym artykule zawierającym wspomnienia państwa Furmańskich.
Nazwisko Pląskowski jest szlacheckie i przynależy do herbu Oksza.[4]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Skoro grób dziedziczki Łucji z Clerców Pląskowskiej jest z końca XIX wieku, to mamy pewność, że znajdujemy się w najstarszej części cmentarza.
Rozglądamy się szukając innych. To, co dawne miesza się tu z nowym. Omszałe pomniki, groby ziemne sąsiadują ze współczesnymi, błyszczącymi, otoczonymi kostką betonową.
W rzędzie przed pomnikiem Matki Boskiej widzimy płytę z piaskowca, szaro-zieloną ze starości. Musimy pochylić się, żeby przeczytać epitafium.
Księdzu Ludwikowi Pietrzykowskiemu ur. 1841 r. zm. 1919 r.
Od 1881 r. do 1916 r. Proboszczowi Parafii Jazgarzewskiej
Życzliwi ten kamień w dowód pamięci kładą prosząc o zdrowaś Marja
Ksiądz proboszcz Ludwik Pietrzykowski prowadził w 1908 roku remont drewnianego wówczas kościoła.
Po prawej stronie pomnika z Matką Boską widzimy okazały pomnik z czarnym, granitowym krzyżem i stajemy zadziwione. Ten piękny pomnik został postawiony na grobie z piaskowca. Dlaczego nas to tak zaciekawiło? Połączenie dwóch, jakże różnych materiałów świadczyć może o tym, że pomnik pierwotny, piaskowcowy zastąpiono granitowym.
Czarny granit był i jest uważany za najbardziej elegancki, dostojny. I jest najdroższy.[5]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Jaką historię skrywa to miejsce? Czy ją kiedyś poznamy? W granicie wykuto napis:
Ku uczczeniu cieniom
śp. Aleksandra Ostrowskiego
tę pamiątkę stawiają
Mysyrowicze
Na płycie nagrobnej widnieje epitafium:
Aleksander Ostrowski
Emeryt
Naczelnik Towarzystwa Kredytowo Ziemskiego
Kawaler orderów
zmarł we wsi Łoś 31 grudnia 1896
przeżywszy lat 69
Pokój niech będzie Jego zacnej prawej i poczciwej duszy
Towarzystwo Kredytowe Ziemskie (TKZ) powstało w Królestwie Polskim 13 VI 1825 w Warszawie, jako „mające na celu ułatwienie spłacenia długów obciążających prywatną własność ziemską oraz pomoc finansową udzieloną rządowi Królestwa przez przyznanie długoterminowych pożyczek pod zastaw dóbr narodowych”.[6]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Należał do niego także Ignacy Paderewski.[7]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Towarzystwo miało wiele oddziałów na terenie Królestwa. W którym z nich pracował Naczelnik Aleksander Ostrowski? Nazwisko jest szlacheckie i figuruje w Herbarzu Polskim. Przypuszczamy, że był on potomkiem Ostrowskich, którzy są związani z odmianą herbu Leliwa.[8]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
I nasuwa się kolejne pytanie: kim byli państwo Mysyrowicze, fundatorzy granitowego, kosztownego pomnika?
Internetowy trop prowadzi do korespondencji Henryka Sienkiewicza z pp Mysyrowiczami,[9]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki a także do pani Małgorzaty Niezabitowskiej.[10]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Jej najbliżsi krewni, cioteczni dziadkowie to Zbigniew i Tadeusz Mysyrowicze.
Jakie losy połączyły Kawalera orderów i fundatorów? Musieli się znać i szanować. Czy razem pracowali? Co stworzyli, czy oprócz grobu pozostał po nich jakiś ślad?
W pobliżu grobu księdza proboszcza Ludwika Pietrzykowskiego zatrzymujemy wzrok na pięknym, starym kutym krzyżu. Stoi na obtłuczonym postumencie, a metalowa tabliczka mówi, że grób powstał w 1919 roku i spoczywa w nim Józef Mirkowski. Nie wiemy, kim był. Wzrusza nas to, że taki skromny, metalowy krzyż z tabliczką przetrwał ponad 100 lat.
Podobne uczucia pojawiają się, gdy znajdujemy groby bardzo młodych osób czy dzieci. Cierpienie rodziców czujemy w tekście epitafium, w pieszczotliwym imieniu na tabliczce. Grób Zygmusia Gryczyńskiego z 1947 roku jest bardzo zadbany.
Grób Zygmusia Gryczyńskiego 1947 r. / foto Joanna Kowalska-Nowak
Ktoś opłakuje w sercu swojego Zygmusia. Zatrzymujemy się przed nagrobkiem dziewiętnastoletniej dziewczyny. Czytamy:
Tu spoczywa Władysława z Kozmów Jakubowska 1888-1907.
W ciężkim smutku pogrążeni rodzice tę pamiątkę stawiają.
(Ojciec swą ręką wykuł)
Proszą o pobożne westchnienie do Boga
Zdrowaś Maryja.
Grobów dzieci zachowało się wiele. Mają niewielkie krzyże, małe nagrobki, niektóre są już bezimienne. Chcemy wspomnieć o najstarszych.
Władzio Kopczyński zmarł w 1882 r. Spoczywa pod piaskowcową płytą z epitafium:
„Stroskani rodzice tę pamiątkę kładą”
I kolejna mogiła:
Marya Walerya Gierycz przeżyła 4 lata, odeszła w 1886 roku.
Zagadnęła do nas pani krzątająca się przy grobie bliskich. „Czy Panie wiedzą, że tu był piękny pomnik? Kocio Wiśniewski miał na pamiątkę pomnik anioła, który jakby się nad grobem dziecka unosił, czuwał nad Jego snem. Niestety, już nie ma po nim śladu.”
Kontynuujemy nasz spacer alejką główną, idziemy na wschód.
Po lewej stronie zatrzymuje nas wysoki, czworoboczny pomnik. Czytamy:
Alfons Nałęcz-Moszczeński Obywatel Ziemski
żył lat 35 zmarł 6 czerwca 1895 roku.
Pozostała żona z dziećmi prosi o westchnienie do Boga.
W tym miejscu spoczywa także żona Alfonsa – Maria z Pestkowskich Moszczeńska i inne osoby z rodziny. Przypuszczamy, że nazwisko Nałęcz-Moszczeński jest szlacheckie, herbu Nałęcz.[11]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Potwierdziła to nasza rozmówczyni, prawnuczka, pani Justyna Szymańska, podczas spotkania w Warszawie, kiedy opowiedziała nam o swoich przodkach.
Grób skrywa historię rodziny zasłużonej i związanej z Jazgarzewem.[12]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Powoli, rozglądając się, idziemy w stronę skrzyżowania alejek, gdzie teraz stoi kolumbarium.[13]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Na naszym cmentarzu to jest czworoboczny słup z miejscami na urny. Na innych cmentarzach jest to zazwyczaj ściana wzdłuż muru, w której są miejsca na prochy zmarłych. Tu jest inaczej. Mamy za to punkt odniesienia, bo kolumbarium jest bardzo charakterystyczne.
Cały czas jesteśmy w najstarszej części cmentarza. Mówią nam o tym płyty, pomniki i daty.
Za kolumbarium przyciąga naszą uwagę bardzo oryginalny pomnik z piaskowca, ukośnie ułożone bloki kamienne z napisami:
Eleonora Gadzińska z Sobierajskich zmarła w 1935 roku
Piotr Sobierajski zmarł w 1937 roku.
„Samo herbowe towarzystwo” pół-żartem wspominała swoich antenatów pani Barbara Maślankiewicz w późniejszej rozmowie w Warszawie.[14]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
„Gadzińscy są herbu Pobóg, a Sobierajscy herbu Dołęga”? [15]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Za tym pomnikiem wciskamy się między ciasno położone nagrobki i wśród paproci, bujnych roślin wchodzimy, prawie dosłownie, na zasłonięte mchem płyty z piaskowca, z końca XIX wieku. Stanisław Krupe 1889 i Teofil Krupe 1896. W pobliżu widzimy biały, marmurowy krzyż z wykaligrafowanym napisem Ian Fromm. To jest tylko fragment całości, która nie przetrwała. Data śmierci Iana Fromma to 1838 rok. To jest pamiątka po księdzu proboszczu.[16]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki I jest to najstarszy znaleziony przez nas ślad.
Płyta nagrobna z piaskowca z XIX w. / foto Joanna Kowalska-Nowak Fragment pomnika nagrobnego 1838 r. Ian Fromm / foto Joanna Kowalska-Nowak Płyta nagrobna z piaskowca Stanisław Krupe 1889 r. / foto Joanna Kowalska-Nowak
Pani Krystyna Furmańska wspomina ze smutkiem w głosie: „Tu przy kolumbarium było dużo starych płyt nagrobnych. Powoli ubywało i nie ma. Szkoda”.[17]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
I właśnie przypadkiem znajdujemy płyty z końca XIX i początku XX wieku, zdjęte z grobów i ułożone u stóp wiekowych drzew. Omszałe, jednak czytelne, leżą jako świadkowie minionego czasu, życia i śmierci.
Płyta nagrobna z piaskowca położona przy drzewie. Z Chrustowskich Klara Toporowska 1838-1904 / foto Joanna Kowalska-Nowak
Dalej między grobami idziemy nieco w dół. Blisko, przy alejce wąska mogiła, kuty krzyż i srebrna tablica:
„Na pamiątkę poległych w Koronie i Litwie 1861 r.”
Kuty krzyż: Na pamiątkę poległych w Koronie i Litwie 1861r. / foto Joanna Kowalska-Nowak
Słyszałyśmy, że jest tu mogiła poległych w Powstaniu Styczniowym. Czyżby to ta? Tylko dlaczego data jest inna? Przypuszczamy, że data jest inna dla niepoznaki. Żeby nie narażać księdza i mieszkańców na represje carskie, że buntowników pochowali po bożemu. Nie wolno było.
Jednak nie mamy pewności, czy to grób powstańczy, czy tylko symboliczna pamiątka Powstania Styczniowego. Powstańcy walczyli i ginęli na ziemi piaseczyńskiej. Pod Piasecznem w bitwie z rosyjskim wojskiem zginęło 12 Polaków. Ich grób jest na starym piaseczyńskim cmentarzu. Upamiętnienie w nazwach głównych ulic Piaseczna mają bohaterowie 1863 roku, ksiądz Ludwik Czajewicz i generał Kazimierz Sierakowski.
Zawracamy w stronę bramy głównej. Mijamy grób rodzinny otoczony kutym ogrodzeniem z datą 1913. To zapewne rok wykonania ogrodzenia, bo pierwszy pochówek Franciszka Żochowskiego był w roku 1873. Takich miejsc rodzinnych, otoczonych w oryginalny, wyróżniający się sposób jest kilka. Spoczywają pokolenia, a następne przychodzą tutaj, aby pielęgnować pamięć, dbać o miejsce spoczynku.
Grób rodzinny 1913 r. z oryginalnym kutym ogrodzeniem / foto Joanna Kowalska-Nowak
Zbliżamy się do wyjścia. Kończymy nasz spacer po cmentarzu w Jazgarzewie. Wiemy, że wrócimy tu, bo im więcej szukamy, pytamy i dowiadujemy się, tym bliżsi stają się nam zmarli, rozpoznajemy ich jak znajomych.
Przyjdziemy, aby odwiedzić groby i przygotować materiał do następnych wspomnień.
O nauczycielach, którzy tu spoczywają, o bliskiej nam rodzinie Radwanów, o żołnierzach, powstańcach, o zasłużonych w różnych dziedzinach życia, o rodzinach znanych i szanowanych obywateli.
Interesuje nas też symbolika, architektura i kultura cmentarna.
Cmentarz w Jazgarzewie zasługuje na odkrycie tajemnic. Poprzez epitafia, pomniki, płyty, nagrobne zdjęcia, prośby o modlitwę, zmarli wołają do nas o pamięć. Tu są korzenie, fundamenty tożsamości naszego społeczeństwa.
„Historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia”
Cyceron
Barbara Ignaczak i Joanna Kowalska-Nowak
zdjęcia Joanna Kowalska-Nowak
Prosimy Państwa o przekazanie ciekawych historii, ważnych dla Państwa faktów związanych z tym miejscem, historię bliskich.
Nasz adres mail: wspomnieniajazgarzew@gmail.com- Odnośnik jest adresem e-mail i pozwala bezpośrednio otworzyć program pocztowy- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki i tel. 22 757 05 13
[1]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiKs Władysław Malej proboszcz Parafii Św. Rocha w Jazgarzewie w latach 1936-1960 Historia Parafii internet
[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiInformacje ze strony internetowej Parafii Św. Rocha www.parafiajazgarzew.pl
[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiRozmowa Pierwsza z państwem Krystyną i Symplicjuszem Furmańskimi Zalesie Dolne XI 2023 r.
[4]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiHerbarz Polski Tom II LWÓW Drukiem Kornela Pillera 1859 www.bcpw.bg.pw.edu.p
[5]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiKamień w architekturze i rzeźbie Warszawy Hanna Sygietyńska PWN Warszawa 1978
[6]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiEncyklopedia PWN
[7]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiDroga do sławy Ignacy Paderewski 1860-1902 Andrzej Piber PIW 1982
[8]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiHerbarz Polski Tom II LWÓW Drukiem Kornela Pillera 1859 www.bcpw.bg.pw.edu.p
[9]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Listy Henryka Sienkiewicza do pp. Mysyrowiczów Lwów 1938 wyd. Łowca
[10]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiMałgorzata Niezabitowska Wikipedia
[11]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiHerbarz Polski Tom II LWÓW Drukiem Kornela Pillera 1859 www.bcpw.bg.pw.edu.p
[12]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Rozmowa Druga z Panią Justyną Szymańska XII 2023 Warszawa
[13]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Kolumbarium – prostopadłościenna lub niekiedy kopulasta budowla cmentarna z czasów rzymskich i
wczesnochrześcijańskich, pełniąca funkcję zbiorowego grobowca Wikipedia
[14]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiRozmowa Trzecia z Barbarą Maślankiewicz i Jerzym Giblewskim I 2024 Warszawa
[15]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiHerbarz Polski od Średniowiecza do XX wieku L&L Gdańsk 2007 Tadeusz Gajl
[16]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarkiIan Fromm proboszcz Parafii Św. Rocha w Jazgarzewie w latach 1823-1838 Historia Parafii internet
////////////////
Wiadomość dla użytkowników czytników ekranowychZnajdujesz się na podstronie "Ocalić od zapomnienia – cmentarz w Jazgarzewie. Historia rodziny Nałęcz-Moszczeńskich | Oficjalna strona Miasta i Gminy Piaseczno". Strona jest wyposażona w menu skiplinks pozwalające szybko przechodzić do treści, które znajduje się bezpośrednio pod tą wiadomością. Strona nie została wyposażona w dedykowane skróty klawiaturowe, zatem nawigacja obsługiwana jest w standardowy sposób. Na stronie mogą się znajdować powszechnie używane elementy wideo z portalu YouTube oraz mapy Google Maps osadzane w formie ramek. Elementy te obsługiwane są za pomocą klawiszy strzałek lub odpowiadających im skrótów klawiaturowych w czytniku oraz mogą być wyposażone w dedykowane skróty klawiaturowe przyjęte dla danej platformy.
Ocalić od zapomnienia – cmentarz w Jazgarzewie. Historia rodziny Nałęcz-Moszczeńskich
3820
Spotkanie drugie
Każdy pobyt na cmentarzu budzi powagę i zadumę. Uświadamia kruchość i przemijalność istnienia. Rodzi też ciekawość i pytania o historię życia tych, którzy tu spoczywają. Zwłaszcza, gdy tablice nagrobne wskazują na odległe daty życia i śmierci. Okazuje się, że przeszłość nie umiera. Ona trwa i domaga się przypomnienia.
Nie inaczej jest tu, na starym cmentarzu w Jazgarzewie. Cmentarz Parafii Św. Rocha w Jazgarzewie to jedna z najstarszych nekropolii w naszej okolicy. Założony został w 1814 roku, zaledwie 24 lata po utworzeniu Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie (1790 r.).
Wchodzimy na cmentarz alejką od bramy głównej i zmierzamy w stronę charakterystycznego grobu Łucji Józefiny z Clerców Pląskowskiej. To ten z wysokim pomnikiem Matki Boskiej. Po jego lewej stronie widzimy również wysoki, czworoboczny pomnik z piaskowca.[1]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki To jest pomnik nad grobem Alfonsa Nałęcz-Moszczeńskiego i jego rodziny. Rodziny zasłużonej, związanej z naszym regionem. Czytamy epitafium:
Alfons Nałęcz-Moszczeński
Obywatel Ziemski
żył lat 35
zm.d. 10 czerwca 1895 roku
Pozostała żona z dziećmi
proszą o westchnienie do Boga
Na postumencie znajduje się tablica mówiąca, że ta żona to Maria z Pestkowskich Moszczeńska. Zmarła 1 maja 1938 roku, przeżywszy 74 lata, spoczęła obok męża. Na tablicach umieszczonych po obu stronach pomnika widnieją nazwiska i daty następnych członków rodziny Moszczeńskich. W 1982 roku został tu pochowany Zygmunt Cholewiński, w 1984 roku Witold Szymański, w 2008 roku Maria Szymańska, w 2011 roku Anna z Cholewińskich Wolfowa.
Historia tego miejsca sięga ponad sto lat wstecz, więc nic dziwnego, że pojawiają się pytania. Kim byli ci ludzie? Jakie były ich losy? Jakie łączyły ich więzi z Jazgarzewem, Piasecznem? Czy mieli wpływ na wydarzenia i czy pozostał po nich jakiś ślad w okolicy?
Mamy szczęście. Uzyskałyśmy na te pytania odpowiedzi. Przed Świętem Zmarłych w 2023 roku spotkałyśmy przy grobie Alfonsa i Marii Moszczeńskich ich prawnuczkę, panią Justynę Szymańską. To ona teraz pielęgnuje grób i pamiątki po swoich przodkach. Jest w posiadaniu cennych dokumentów przeszłości w postaci zdjęć i spisanych wspomnień przez dwie nieżyjące wnuczki państwa Moszczeńskich. Są to wspomnienia spoczywającej w tym grobie Marii Szymańskiej i Anny z Cholewińskich Wolfowej.
Uważamy, że właśnie te wspomnienia są bardzo wartościowe i ciekawe. Zasługują na szczególną uwagę. Są unikalnym, nigdzie niepublikowanym świadectwem historii życia rodziny, ale także obrazem wielu nieznanych powszechnie realiów życia społecznego, kulturalnego i obyczajowego w naszym regionie. Ze względu na dokumentalną wartość tych materiałów przytaczamy ich obszerne fragmenty.
Najpierw poznajmy najstarszych antenatów rodziny Nałęcz-Moszczeńskich.
Maria urodzona w 1864 roku, była córką Stanisława Pestkowskiego, właściciela majątku Paplin w parafii Chojnata w powiecie mszczonowskim. „Jako posażna panna wychodzi za mąż za zubożałego arystokratę, hrabiego Alfonsa Nałęcz- Moszczeńskiego. (Herbarz Polski przedstawia rysunek herbu Nałęcz i wykaz rodzin noszących ten herb). Po śmierci Stanisława Pestkowskiego, ojca Marii, młode małżeństwo, Maria i Alfons Nałęcz-Moszczeńscy, przenoszą się do miejscowości Łbiska koło Piaseczna. Wydzierżawiają tam majątek Łbiska i folwark Wólka Kozodawska.”[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Państwo Moszczeńscy mają cztery córki: Aleksandrę, Janinę, Jadwigę i Stefanię. W roku 1895 spada na rodzinę nieszczęście. Alfons Nałęcz- Moszczeński umiera w wieku 35 lat. Zostaje pochowany na cmentarzu w Jazgarzewie, co daje początek rodzinnemu miejscu spoczynku. „Dziadek nie cieszył się długo z samodzielnego gospodarowania. Zmarł na gruźlicę 6 czerwca 1895 roku. Kiedy umierał, skarżył się na zbyt intensywny zapach kwitnących akacji, które otaczały dworek w Łbiskach. Wówczas babcia poleciła wyciąć i wywieźć wszystkie te drzewa.”[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Maria nie poddaje się i dalej zarządza majątkiem w Łbiskach. „Młoda wdowa, Maria Nałęcz-Moszczeńska, zostaje sama z czterema córkami (…)Utrzymuje rodzinę zarządzając gospodarstwem rolnym Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo we Łbiskach.”[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Dziewczynki musiały włączyć się w prace gospodarskie, uczyły się tego, co było konieczne, aby rodzina się utrzymała. „Wszystkie cztery córki były chowane po spartańsku: w lecie chodziły na bosaka, dwie starsze dostawały po dwie sukienki i dwie pary butów na rok, młodsze dziedziczyły ubrania po starszych. Miały też dużo obowiązków: w lecie dziewczynki były angażowane do prac ogrodowych, takich jak pielęgnacja kwiatów, grabienie alejek czy zrywanie owoców, w zimie zajmowały się różnymi pracami domowymi: łuskały fasolę, groch, wysypywały ziarenka z makówek, cerowały pończochy. (….) Kiedy były starsze dostawały do wieczornego posiłku dwie kostki cukru”[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Maria Moszczeńska bardzo dbała o wykształcenie córek. W Polsce pod zaborami wykształcenie dzieci, szczególnie dziewcząt, było trudne, często wręcz niemożliwe. Tym większy podziw dla tej kobiety, jej świadomości i troski.
W czasie długich, zimowych wieczorów czytała córkom książki, uczyła wierszy. Grała utwory Chopina na fortepianie.
Wszystkie panny Moszczeńskie skończyły szkoły. Aleksandra i Stefania ukończyły ekskluzywną szkołę Cecylii Plater-Zyberkówny na ulicy Pięknej w Warszawie. Janina zdobyła patent nauczycielki, Jadwiga skończyła prywatną pensję dla panien.
Maria Moszczeńska poświęcała także czas na „pracę społeczno-oświatową wśród służby folwarcznej i mieszkańców okolicznych wsi. W wyznaczone dni udzielała porad dotyczących gospodarowania, a w czasie wakacji córki uczyły wiejskie dzieci czytania, pisania i rachunków.”[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki Czyniły to bezpłatnie, dbały o polskość, służyły społeczności. Trzeba pamiętać, że w końcu XIX wieku i na początku XX Mazowsze znajdowało się pod zaborem rosyjskim, a Polski nie było na mapie.
W miejscowości Uwieliny, w modrzewiowym dworze, mieściła się szkoła gospodarstwa domowego dla wiejskich dziewcząt. Fundatorką szkoły była pani Zofia Dall-Trozzo. Dyrektorką nie kto inny, tylko Maria Moszczeńska, a młoda Aleksandra uczyła w tej szkole rachunków.
Dom w Łbiskach tętnił życiem, przyjeżdżała do niego na lato i na święta liczna rodzina i przyjaciele. We wspomnieniach Anny Wolfowej czytamy: „Wiele lat później jedna z ciotek ze strony dziadka Moszczeńskiego opowiadała mi, że cała rodzina bardzo chętnie bywała we Łbiskach u cioci Mani, gdzie panowała niezwykła atmosfera. Nie zwracano uwagi na status majątkowy czy społeczny, nie dopuszczano nigdy do obgadywania osób nieobecnych, nie podejrzewano nikogo o złą wolę, czy umyślną złośliwość, nie zadawano kłopotliwych pytań…”[3]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Maria zarządzała majątkiem w Łbiskach samodzielnie przez blisko 20 lat. Wycofała się około 1911roku. Jeszcze przed I wojną światową kupiła 25 mórg (1 morga to 5600m2) w pobliżu trasy kolejki wąskotorowej Warszawa-Grójec. Wybudowała ładny, piętrowy dom i budynki gospodarcze. Założyła piękny ogród i sad. Do jej domu została poprowadzona pierwsza w okolicy linia elektryczna.
I wojna światowa to dla rodziny Moszczeńskich i Jazgarzewa trudny czas. Mąż najstarszej córki Aleksandry dostał powołanie do wojska w 1914 roku. W Jazgarzewie spłonął podczas bombardowania drewniany kościół. Jego odbudowę rozpoczęto w roku 1923. Powołano komitet budowy. Na jego czele stała seniorka rodu – Maria Nałęcz-Moszczeńska.
Rodzina wspomina ją z szacunkiem i miłością, bo była osobą wyjątkową, wybitną w tamtych czasach i okolicznościach. Została zapamiętana jako kobieta przedsiębiorcza i zapobiegliwa. „Atmosferę Łbisk cechował kult pracy oraz oświaty ludu. Majątek był prowadzony w sposób racjonalny. Babcia prenumerowała pisma fachowe i stosowała nowoczesne zasady uprawy roli, hodowli bydła itp., co przynosiło pokaźne dochody.”[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki W innym miejscu czytamy: „Babcia była typową przedstawicielką i realizatorką pozytywizmu, żyła zgodnie z zasadami pozytywistycznymi, to znaczy tolerancji, kultu pracy, zamiłowania do prawdy i szacunku dla wszystkich ludzi.” – pisze Anna Wolf, wnuczka Marii.
Maria Nałęcz-Moszczeńska była kobietą postępową, zaangażowaną w sprawy społeczne, odważną patriotką.
Na cmentarzu w Jazgarzewie są jeszcze dwa groby rodziny Moszczeńskich, którymi opiekuje się pani Justyna Szymańska. Jeden jest tuż przy grobie rodzinnym. Na pomniku czytamy:
Aleksander Dramiński
ż.l. 22 zm.d. 20 maja 1902 r.
Prosi o zdrowaś Marya
Ten młody człowiek to kuzyn, który przyjechał do rodziny dla ratowania zdrowia. Zmarł na gruźlicę i tu został pochowany.
Trzeci grób znajduje się po lewej stronie od bramy głównej cmentarza. W nim spoczywają dziadkowie pani Justyny – naszej rozmówczyni, Jadwiga i Wenanty Starost, najstarsza córka Marii i Alfonsa i ich zięć. Jadwiga wyszła za mąż za Wenantego Starosta przed I wojną. Był obiecującym prawnikiem po studiach w Petersburgu. Gdy po wielu życiowych perturbacjach małżeństwo powróciło do Warszawy, to „Za namową babci Moszczeńskiej kupili w Gołkowie, bardzo blisko jej posesji, działkę 10 morgową. Istniejący mały domek przebudowano tak, że mogliśmy wszyscy spędzać w nim letnie wakacje. Wkrótce otoczenie domu było pięknym ogrodem z kwiatami, krzewami, aleją świerkową. Przydomowy sad dostarczał wszelkiego rodzaju owoców.”[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Każdego roku, wczesną wiosną, Wenanty Starost organizował przeprowadzkę z Warszawy na letnisko w Gołkowie. „Na wynajętym wagonie towarowym kolejki wąskotorowej z Placu Unii Lubelskiej do Grójca jechały meble, sprzęt gospodarstwa domowego, a przede wszystkim pianino. (…) Najprzyjemniejsze były wieczory, kiedy babcia Moszczeńska przy świecach grała z pamięci różne utwory Fryderyka Chopina.”[2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
W pobliskiej czystej rzeczce Jeziorce Wenanty Starost uczył swoje dzieci pływać.
„Zabawne były pierwsze lekcje pływania, kiedy utrzymywał nas na powierzchni wody przy pomocy kija z paskiem. Po kilku latach, kiedy podrośliśmy, Wenanty wybudował w ogrodzie ziemny kort tenisowy oraz boisko do siatkówki. Wraz z rówieśnikami z Gołkowa założyliśmy drużynę i organizowaliśmy rozgrywki z młodzieżą z Zalesia Dolnego. Do Gołkowa z Warszawy często rodzina Starostów przyjeżdżała na rowerach. Była to nie lada wyprawa, ponieważ trasa liczyła ponad 20 km. W Gołkowie natomiast rowery przydawały się do jazdy do kąpieli nad Jeziorkę oraz w niedzielę do kościoła w Jazgarzewie.” [2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Wenanty Starost był człowiekiem wielu talentów i zainteresowań. Kochał muzykę, grał na skrzypcach, śpiewał wyszkolonym tenorem. Szczególnie lubił muzykę operową, dlatego często zabierał dzieci Alę, Marysię i Stasia na przedstawienia operowe. Kochał też sport. Uprawiał wioślarstwo. Zaszczepił w dzieciach pasję do wycieczek rowerowych, pływania i tenisa. Dzięki swojej pracowitości i rzetelności zyskał wysoką pozycję w adwokackiej, przedwojennej palestrze i do dziś jego nazwisko figuruje w księgach Rady Adwokackiej.
Po I wojnie światowej przedsięwzięciem, które spajało społeczność we wspólnym działaniu, była budowa kościoła w Jazgarzewie. Seniorka rodu, Maria i rodziny jej córek były bardzo w to zaangażowane. Budowa trwała kilka lat. O zaangażowaniu rodziny Starostów czytamy we wspomnieniach Marii ze Starostów Szymańskiej, „Proboszczem parafii był energiczny ks. Borkowski. Podczas wakacji, kiedy do Gołkowa przyjeżdżali letnicy z Warszawy, Komitet organizował festyny, loterie fantowe, zabawy i koncerty muzyczne na estradzie na wolnym powietrzu. Wszystko to w celu zebrania pieniędzy na budowę kościoła. Na zawsze pozostał w mojej pamięci tzw. „żywy obraz” symbolizujący odzyskanie niepodległości państwa polskiego. Ja przedstawiałam Niepodległą Polskę z mieczem i w koronie. Brat Staś żołnierza, a Alusia sanitariuszkę. Po kilku letnich sezonach udało się wybudować piękny, murowany kościół z wieżą widoczną w całej okolicy.” [2]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Z tego okresu innymi wspomnieniami dzieli się Anna Wolfowa. Czytamy „Moja rodzina brała czynny udział w tej budowie. Ciotka Stefania, osoba aktywna, organizowała festyny nad brzegami rzeki, przedstawienia teatralne itp. Doskonale pamiętam, kiedy w remizie strażackiej we wsi Gołków lub Głosków, wyreżyserowała przedstawienie „Kościuszko pod Racławicami” Ludwika Anczyca, w którym moja mama występowała jako… Tadeusz Kościuszko. (…) Babcia użyczyła swego obszernego domu w Gołkowie na urządzenie balu dobroczynnego. Dochód z tych imprez był oczywiście przeznaczony na budowę kościoła.”
Rodzina Moszczeńskich jest związana z Jazgarzewem, Łbiskami, Uwielinami i Gołkowem. Te wsie należały do parafii św. Rocha w Jagarzewie. To w tutejszym kościele wzięli ślub Aleksandra z Andrzejem Cholewińskim, tu była chrzczona ich córka Anna – autorka rodzinnych wspomnień. Z Gołkowem więzy były szczególnie bliskie, bo Maria Moszczeńska i jej córka Jadwiga z mężem Wenantym Starostem kupili ziemię, wybudowali dom. Nie ma po nim śladu. Wybudowany pod kierunkiem i nadzorem Marii dom znajdował się w okolicach dzisiejszej szkoły i kościoła w Gołkowie. I pozostał po nim ślad w postaci kapliczki Matki Boskiej.
„Vis a vis bramy, babcia wspólnie z sąsiadem panem Henrykiem Gołogowskim ufundowała białą, murowaną kapliczkę, która istnieje do dziś”2 A na części gruntów, rozparcelowanych w latach dziewięćdziesiątych, stanął kościół w Gołkowie.[4]- Odnośnik otwiera nową kartę przeglądarki
Losy pozostałych członków rodziny spoczywających w Jazgarzewie są materiałem na odrębny artykuł.
Wenanty Starost zginął tragicznie pod kolami kolejki wąskotorowej, gdy wracał z Warszawy do domu w Gołkowie. Nie wysiadł w porę na swojej stacji i wyskoczył, gdy pociąg już ruszył. Był 1 sierpnia 1947 rok. Miał 64 lata. Jadwiga z Moszczeńskich Starost dołączyła do męża w wieku 87 lat, 25 listopada 1975 roku. W roku 2008 została pochowana obok dziadków wnuczka Maria Szymańska, autorka cytowanych opowieści. Dołączyła do męża Witolda Szymańskiego, który był inżynierem, konstruktorem, pracował między innymi przy budowie trybun na Torach Wyścigów Konnych w Warszawie w latach 1938-1939. W roku 2011 w rodzinnym grobowcu spoczęła Anna z Cholewińskich Wolfowa, której wspomnienia również cytujemy. Była autorką audycji radiowych dla dzieci. Związana z radiem przed II wojną światową i po niej. Wcześniej, w 1982 roku został tu pochowany jej brat Zygmunt Cholewiński. Po wybuchu II wojny światowej wydostał się z Polski przez południową granicę i dotarł do Szkocji. Tam po przeszkoleniu wstąpił do 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Przeszedł z nią cały szlak bojowy i po wyzwoleniu powrócił do kraju.
W Powstaniu Warszawskim zginęła Janina z Moszczeńskich Smoleńska – córka Marii i Alfonsa. W rejestrze ofiar Powstania Warszawskiego jest także Stanisław Starost, syn Jadwigi i Wenantego. Oni są pochowani gdzie indziej, ale zasługują na wspomnienie.
Dziękujemy naszej rozmówczyni Pani Justynie Szymańskiej, za wspomnienia mówione i zapisane, za cudowną atmosferę, za entuzjazm, z jakim mówi o swoich przodkach. Jesteśmy wzruszone, że mogłyśmy dotknąć i obejrzeć zdjęcia cudem ocalone w zniszczonej Warszawie. Pani Justyna ujęła nas swoim zaufaniem. Z otwartością mówi o planach zakończenia doczesnej drogi „na górce” w Jazgarzewie obok przodków. I choć ukończyła Wydział Ogrodniczy Warszawskiej SGGW, to rozwijała w szkole muzycznej talent odziedziczony po dziadku Wenantym, wiele lat śpiewała w chórze Filharmonii Narodowej. Pani Justyna także wpisuje się chlubnie w dzieje rodziny Moszczeńskich.
Warto pokazać rodzinę Moszczeńskich mieszkańcom Piaseczna. Możemy być dumni, że tu byli, żyli i tu spoczywają.
Barbara Ignaczak i Joanna Kowalska-Nowak
Zdjęcia archiwalne pochodzą z kolekcji prywatnej pani Justyny Szymańskiej, autorką zdjęć współczesnych jest Joanna Kowalska-Nowak