Błogosławieństwo pokarmów dla rodzin w domu przed śniadaniem wielkanocnym

KS. MARIAN PISARZAK MIC

Błogosławienie pokarmów wielkanocnych

Kontekst paschalny i postny

Pascha Jezusa Chrystusa jako Baranka Nowego Przymierza stoi w centrum wiary (lex credendi) i całego roku liturgicznego (lex orandi). Z niej przeto czerpią swój sens i znaczenie wszystkie obrzędy, a zwłaszcza te, które składają się na celebrację Triduum Paschalnego. Wśród nich występuje obrzęd święcenia pokarmów i napojów wielkanocnych. Ma on ścisły związek genetyczny i treściowy z celebracją misterium paschalnego, niezależnie od tego, czy był (i czy jest) spełniany albo w samo święto Paschy (in Pascha) w łączności ze Mszą św. Wigilii Paschalnej, albo uprzedzająco i samoistnie przez całą W. Sobotę, a nawet już w W. Piątek, zawsze jednak z myślą o Niedzieli Wielkanocnej (pro Paschate).

W niniejszym opracowaniu, złożonym z trzech części, będą omówione następujące zagadnienia: 1. Znaczenie obrzędu i zarys jego dziejów, 2. Kontekst paschalny i postny jego genezy i obecnej praktyki, 3. Perspektywa na przyszłość.

1. Znaczenie obrzędu i zarys jego dziejów

Zwyczaj błogosławienia pokarmów stołu wielkanocnego jest drugorzędnym obrzędem liturgii wielkanocnej w stosunku do pierwszoplanowych sakramentów paschalnych, chrztu z bierzmowaniem i eucharystii. Należy jednak spojrzeć pozytywnie na fakt, że istnieje on do dziś, że jest praktykowany, i że funkcjonuje jako „wartość” świąteczna i rodzinna, w pewnej analogii do wieczerzy wigilijnej Bożego Narodzenia z opłatkiem poświęconym. Sam obrzęd posiada zatem rangę właściwą sakramentaliom, a pokarm poświęcony powinien być traktowany jako „eulogium” (gr. antidoron), co dobrze wyraża polski termin „święcone”. O wysokim szacunku dla poświęconego pokarmu wielkanocnego na terenie Polski historycznej świadczy przyznanie mu w pobożności ludowej wartości „ósmego sakramentu”. Opinia społeczna była jednoznaczna: „W dzień Wielkanocy, kto święconego nie je, ten jest złym chrześcijaninem”. Mikołaj Rej, jako „innowierca”, kpił sobie z takiego przekonania popularnego w XVI wieku. Ciąg dalszy owej mentalności, doceniającej a nawet przeceniającej sens „sakramentalny” pokarmów pobłogosławionych, obserwuje się także u współczesnych parafian, którzy z okazji wizyty duszpasterskiej mówią księdzu w ten sposób: „Do kościoła co niedzielę nie chodzę, ale „koszyczek” do poświęcenia zanoszę w każdą Wielką Sobotę, nigdy tego nie opuściłem”.

Współczesny zestaw pokarmówdawanych do poświęcenia jest bardzo skromny i wybiórczy, a nawet odbiegający od pierwotnej paschalnej symboliki. Aktualny polski rytuał (1994, cz. 2) mówi o poświęceniu chleba i pieczywa świątecznego, mięsa, wędlin , jaj i wszelkich pokarmów. Tymczasem oryginalnym i aż do X w. jedynym składnikiem święconego był baranek, cały lub w kawałkach, upieczony na rożnie. Później zastąpiły go inne rodzaje mięsa, a nawet figurki z masła, ciasta, cukru, czekolady lub gipsu. Stopniowo rozwinęła się materia obrzędu i wzrosła liczba formuł (modlitw) benedykcyjnych, aż do pięćdziesięciu czterech razem; dziewięć z nich dotyczyło baranka, jedenaście – pokarmów mięsnych. Święcono baranka, szynkę, kiełbasę, słoninę, całe prosięta i różne ptaki domowe i polne; ser, masło i wszelkie laktycinia (od pocz. X w.); jaja (od XII w.); chleb, różne ciasta i placki (od pocz. XV w.); ryby, olej; mleko z miodem (pozostałość po zwyczaju chrzcielnym); wino i piwo; oraz liczne dodatki, jak sól, chrzan, czosnek, pieprz, jabłka i przyprawy ziołowe.

Pliki do pobrania

DROGA KRZYŻOWA EPIDEMII przed niedzielą palmową.JEDNA OSOBA z naszej grupy prowadzi dwie stacje.

Droga krzyżowa epidemii

ks. Wojciech Węgrzyniak

dodane 2020-03-27 

Panie, Jezu Chryste, my, ludzie, dzieci Boga, wierzący i niewierzący, przechodziliśmy w historii wiele krzyżowych dróg, wojen, głodu, zaraz i kataklizmów. Na jedną z nich skazaliśmy Ciebie. Twoja droga krzyżowa, okazała się najbardziej zbawczą drogą świata.  Przejdź z nami drogą krzyżową epidemii i mocą Ducha, który potrafi odnowić oblicze ziemi, uczyń ją drogą ku Wielkiej Nocy.

Stacja I – Zostaliśmy skazani na epidemię -Odnowa w Duchu Świętym

Jezus zostaje skazany na śmierć. Tak zdecydował Sanhedryn. Tak krzyczeli ludzie. Tak podpisał Piłat. Gdyby się nie narodził, nie zostałby skazany. Gdyby to nie było wolą Ojca, nikt nie zrobiłby Mu krzywdy. Tajemnica krzyża, to tajemnica wolności mojej, wolności innych, tajemnica natury świata i Boga.

Zostaliśmy skazani na epidemię. Czy to była decyzja, czy pomyłka człowieka, czy tajemnica natury starszej od wszystkich ludzi, czy konsekwencje życia w globalnej wiosce, czy nawet misterium niesprzeczne z Bożą Opatrznością, nie wiemy. Wiemy, że zostaliśmy skazani. I dziś to nie czas, by szukać przyczyny. Dziś to czas, by już przy pierwszej stacji wzrok zobaczył na horyzoncie iskierkę zmartwychwstania.

Stacja II – Bierzemy krzyż na swoje ramiona - Odnowa w Duchu Świętym

Jezus wziął krzyż. Nie kłócił się, ani spierał. Nie uciekł jak w Nazarecie, gdy Go chcieli strącić w przepaść. Nie schował się jak w Jeruzalem, gdy zamierzano Go ukamienować. Nie sprowadzał dziesięciu tysięcy aniołów, żeby wytłumaczyć, że żaden człowiek nie może robić krzywdę Synowi Boga. To pokorna miłość Boga bierze niesprawiedliwy i nie swój krzyż na swoje ramiona.

Bierzemy i my krzyż epidemii na swoje ramiona. Nie popełniamy samobójstw. Nie zamykamy szpitali na chorych. Nie buntujemy się przeciw restrykcjom i nie tracimy ducha, że chorują również niewinni. Organizujemy zbiórki i wszelaką pomoc. Bo wiemy, że jeśli krzyża nie weźmiemy w swoje ręce, krzyż może uderzyć nas śmiertelnie w głowę.

Stacja III – Upadamy z powodu nonszalancji KD

Jezus upadł pod krzyżem na początku drogi. Czy krzyż był za ciężki? Czy On osłabiony przez biczowanie i koronę z cierni? A może uderzył nogą o kamień? Upadł a to boli. Zwłaszcza, że to dopiero początek. Czy w takim razie będzie miał siły powstać i iść dalej?

Pierwszym upadkiem w czasach epidemii jest nonszalancja. Łamanie przepisów sanepidu, lekceważenie zagrożenia, zabawa z tego, co śmiertelnie poważne. Dlaczego pozwalamy na ten pierwszy upadek? Może jesteśmy osłabieni przez znieczulicę? Może nie umiemy się nie potknąć, bo kamień na drodze jakiś całkiem nowy? Ważne, żeby powstać. By raz na zawsze powiedzieć koniec upadkom lekceważenia krzyża.

Stacja IV – Spotykamy tych, których kochamy-KD

Maryja nie musiała być z Jezusem na Górze Przemienienia, ale nie mogło zabraknąć Matki na drodze krzyżowej jej Syna. Nie wiemy czy pospieszyła z Nazaretu jak kiedyś do Elżbiety, czy była już od paru dni w Świętym Mieście, jak wtedy gdy z Józefem szukali zagubionego Dwunastolatka. Wtedy znalazła Go w świątyni. Teraz świątynią stała się Via Crucis.

Na drodze krzyżowej epidemii musimy spotykać najbliższych. To czas, kiedy rodzina staje się najważniejsza. Ale tak jak zabrakło Józefa przy tej stacji, może niektórym być ciężko z powodu nieobecności taty czy mamy, męża czy żony, chłopaka czy dziewczyny, przyjaciół i znajomych. Obyśmy cierpiąc z powodu tych, którzy nie mogą być blisko, stali się bliskimi dla tych, dla których ciągle możemy.

Stacja V – Lekarze i pielęgniarki z Cyreny pomagają najwięcej- CHÓRZYSCI

„Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósłkrzyż Jego” (Mt 27,32).  Nie dało się inaczej. Sam Jezus by nie poradził. Był przecież człowiekiem. Nie dało się po dobroci, bo to wcale nie było takie łatwe. I nie tylko dla Szymona.

Na drodze epidemii nie damy rady bez lekarzy i pielęgniarek z Cyreny. Ani święcenia, ani pieniądze, ani władza nie pomoże tam, gdzie mogą pomóc tylko służby medyczne. Jesteśmy tylko ludźmi. Chociaż nie wszyscy są zmuszani, wielu z nich wolałoby inaczej. Skoro jednak oni z chorymi najwięcej odczują ciężar tego krzyża, obyśmy zapamiętali słowo „wdzięczność”. I oby Bóg zapewnił im błogosławieństwo.

Stacja VI – Weroniki wolontariatu spieszą do potrzebujących -CHÓRZYŚCI

Weronika nie musiała nic. Mogła zostać w domu. Albo i nawet poprzestać na oglądaniu. Może nic ciekawego, ale tak jakoś bezpieczniej. Ten gest serca jednak zostawił ślad na wieki. Ślad oblicza Jezusa. Ślad miłości, która zawsze robi wszystko, co możliwe.

Dziś tysiące Weronik powychodziło ze strefy komfortu. Robią zakupy dla starszych. Pomagają tym na kwarantannie. Szyją maseczki. Organizują zbiórki. Ta bezinteresowna miłość sprawia, że twarz ludzkości staje się coraz bardziej boska. I oby ślad tej twarzy pozostał już z nami na zawsze.

Stacja VII – Upadamy z powodu egoizmu -AK

Jezus upada po raz drugi. Upada pomimo spotkania z Matką, pomocy Szymona, miłości Weroniki. Taki upadek może bardzo boleć. Bo jeśli przy tej pomocy nie daję już rady, to skąd wezmę siłę, żeby iść tą drogą do końca?

Drugim upadkiem w czasach epidemii jest egoizm. Pomimo zaangażowania wielu, bezinteresowności tysięcy, zmęczenia tych, którzy na pierwszym froncie, zawsze znajdą się tacy, którzy myślą tylko o sobie. Egoizm wykupywania zapasów ponad miarę. Podbijanie horrendalne cen, bo okazja rzadka. Zachęcanie do niekoniecznych zbiórek na fali społecznego współczucia. Diabelska przewrotność człowieka, który chce zarobić na krzyżu. Powstańmy z tego upadku, bo on strasznie nieludzki.

Stacja VIII – Czytamy płaczące komentarze i posty -AK

„A szło za Jezusem mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim.  Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23,27-28). Płacz kobiet jerozolimskich nie był dobry, choć wyglądał dobrze. Nie ma jednak nic bardziej mylącego niż płacz. Wydaje się być językiem wrażliwości i serca. A może być zasłoną ucieczki od tego, co najważniejsze.

W czasach epidemii nie brakuje lamentów. Nie brakuje krzyków fałszywych proroków, biadolenia nad innymi, co powinni robić, płaczu nad przywódcami świeckimi i religijnymi. Nie brakuje siania paniki kombajnami Internetu. Jezus mówi wyraźnie „płaczcie raczej nad sobą”. Skup się na tym, co możesz zrobić, dla siebie i dla swoich bliskich.

Stacja IX – Upadamy z braku nadziei PANOWIE Ż.RÓŻ.

Jezus upada po raz trzeci bardzo blisko końca. Golgotę już widać i jest nadzieja, że to wszystko nareszcie się wypełni. A jednak zabrakło sił. A jeśli zabrakło na to, by iść, czy będzie ich wystarczająco na to, żeby powstać? Mało rzeczy tak przeraża jak rozpacz, że mimo wszelkich wysiłków i tak nie osiągniemy celu.

Trzeci upadek w czasach epidemii to upadek nadziei. Jesteśmy przywalani statystykami coraz większej liczby chorych. Leżymy pod ciężarem zarażonych lekarzy i pielęgniarek. Przydusza nas widmo selekcji zarażonych na lepszych i gorszych. Przygniata świadomość, że ciągle czegoś brak, że za mało, że za późno. Dołuje do tego troska o chleb i przybija niewidzialna efektywność trzymania się wszelkich zasad. Możemy się przewrócić. Możemy na chwilę się rozłożyć, ale nie pozwólmy nigdy umrzeć nadziei. Póki my żyjemy.

Stacja X – Odkrywamy prawdę o sobie PANIE ŻYWY RÓŻ.

Jezus został obnażony z szat na pośmiewisko i hańbę. Na poniżenie i wyśmianie. Na pokazanie, że ten, który miał się za Mesjasza jest tylko nagim królem. Nie wiedzieli jednak, że to obnażenie jest tylko obrazem kenozy wcielenia. Nie pojmowali, że ta miłość aż po własną nagość zakryje wszelkie nagości Adama i Ewy.

Epidemia obnaża ludzkość aż do głębi serc. Choroba zdziera maski i zabija drugie twarze. Odkrywa trupie czaszki w grobach pobielanych albo wyciąga na światło perły niezauważane w pyle codziennego życia. To dobra stacja. Jak trailer przed Sądem Ostatecznym. Co więcej, z szansą na to, że obnażenie może nie tylko odsłonić prawdę o nas. Może również poprowadzić do autentycznej przemiany.

Stacja XI – Jesteśmy przybici trzema gwoźdźmi CARITAS

Jezus został przybity do krzyża. Jeden gwóźdź w lewą dłoń. Drugi w prawą. Trzeci, by umocować stopy. Ból najbardziej ostry ze wszystkich co były i będą. To co było drogą krzyżową teraz staje się samym krzyżem. Gwoździe zapewnią, że już nikt aż po śmierć nie oddzieli go od krzyża.

Przy tej stacji pomyślny o tych, którzy są przybici chociaż jednym z trzech gwoździ epidemii. Pierwszy gwóźdź to ten, co zabił kogoś bliskiego, drugi to ten, który nie pozwala oddychać, bo zabrakło respiratora, trzeci to ten, który przygwoździł lekarzy i pielęgniarki w szpitalu z dala od własnych ukochanych dzieci. Pomyślmy. Pomódlmy. Pomóżmy. Podzielmy się wiarą, że nawet najboleśniejszy gwóźdź może być gwoździem zbawienia.

Stacja XII – Umieramy z miłości do innych CARITAS

Jezus umarł na krzyżu. Z miłości do każdego człowieka. Za grzechy wszystkich ludzi. Niewinny Baranek złożył się w ofierze za zabłąkane owce i za wilki w owczej skórze. Dawca życia oddał życie. Pan nieba dał się pokonać niewolnikom ziemi. Z miłości.

W czasach epidemii umieramy i będziemy umierać z miłości do innych. Tysiące oddadzą życie dosłownie, zwłaszcza lekarze i pielęgniarki. Niektórzy zrezygnują z leczenia dla innych. Wielu choć przeżyje, narażać będzie wszystko co ma, żeby pomóc tym, którzy tracą nadzieję na cokolwiek. Nie ma większej i piękniejszej miłości niż za innych. Jeśli umierać to tylko z miłości. Chcemy żyć jak bogowie? To pokażmy, że potrafimy umierać jak Bóg.

Stacja XIII – Nie zapominamy o gestach czułości- PANOWIE ŻYWY RÓŻANIEC

Ciało Jezusa zostaje zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Jego Matki. Chociaż serce Maryi przeszył miecz boleści, nie brakuje jej czułości dla Syna. Chociaż bolejąca cała, cała ogarnięta jest czułością dla swego dziecka. Jak kiedyś w Betlejem tuli Go do siebie. Prawdziwa miłość nie żałuje czułości nawet takiej, która wydaje się być drugiemu niepotrzebna.

W czasach epidemii nie możemy się zbliżać. Nie możemy się dotykać. Nie możemy podawać sobie ręki. Nawet na znak pokoju. Ale nie możemy zrezygnować z czułości, bezpiecznych gestów, które przekazują miłość. Kiedy ludzkie ciała muszą być od siebie trochę dalej, nasze serca powinny być naprawdę bardzo blisko.

Stacja XIV – Nie zostawiamy zmarłych na ulicach-PANIE ZYWY RÓŻANIEC

Jak dobrze, że Nikodem i Józef z Arymatei pomyśleli o pogrzebie. Nie czekali na Piotra, ani kogoś z rodziny. Jak dobrze, że ktoś nie stracił głowy, kiedy Jezus stracił życie. Przyszli, załatwili, zdjęli, pochowali, zatoczyli kamień. Tyle można było zrobić. I tyle zrobili.

Zrobimy wszystko, żeby nie zostawić umarłych na ulicach, nie pozwolimy rozkładać się ciałom w domach, wrzucać nieubranych do bezimiennych grobów i zasypywać ciał bez księdza, bez chociaż najbliższych. Nawet w czasach epidemii nie może zabraknąć Józefa z głową na karku z Arymatei i Nikodema, co już nie boi się przyjść do Jezusa nawet w ciągu dnia. Nie może zabraknąć chociaż Marii Magdaleny wiernej aż po grób.

Zakończenie

Panie Jezu, Chryste, droga krzyżowa kończy się czternastą stacją, ale to nie jest ostatnia stacja Ewangelii. Po męce i ukrzyżowaniu nadejdzie i dzień zmartwychwstania. Życie zwycięży śmierć, płacz zamieni się w radość, strach zostanie ugaszony pokojem. Prosimy Ciebie, Panie Wszechświata, który jak wielu znasz, co to ludzki ból i jak nikt wiesz dobrze, co to jest moc Wielkiej Nocy, prosimy Cię, bądź z nami na drodze krzyżowej epidemii do końca. Natchnij Duchem inteligencję szukających lekarstwa. Umacniaj ramiona dźwigające chorych. Pociesz tych, którzy żegnają najbliższych. Przygotuj serca wszystkich na wzajemne pojednanie i błogosław każdemu aż do zwycięstwa zdrowia nad chorobą, aż do zwycięstwa życia nad śmiercią. Amen

Do przyjęcia Pana Boga oraz mocy wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję, zachęcił Ojciec Święty w homilii poprzedzającej nadzwyczajne błogosławieństwo Urbi et Orbi. Franciszek przewodniczył modlitwie na dziedzińcu bazyliki watykańskiej, przy pust

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Gdy zapadł wieczór” (Mk 4,35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy Cię: „Zbudź się, Panie!”.

Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2,12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne, od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali, oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17,21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42,3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż – znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28,5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5,7).

PRZESTAŃ SIĘ MARTWIC ....SP .KS PIOTR PAWLUKIEWICZ posłuchaj na jotubie

Nie płaczcie nade mną, ale dobrze wychowujcie swoje dzieci i módlcie się do Boga”. Msza pogrzebowa ks. Piotra Pawlukiewicza

"Ten, który gromadził wokół siebie tłumy, dziś na swoim pogrzebie ma nas zaledwie kilkoro. Ma jednak tą wielką rzeszę ludzi, która łączy się z nami przez transmisję" - powiedział na rozpoczęcie Mszy św. w kościele Nawiedzenia NMP kard. Kazimierz Nycz. Transmisję w sieci śledziło przynajmniej 80 tysięcy osób, nie uwzględniając dużej oglądalności w Telewizji Trwam i TVP INFO

“Ten, który gromadził wokół siebie tłumy, dziś na swoim pogrzebie ma nas zaledwie kilkoro. Ma jednak tą wielką rzeszę ludzi, która łączy się z nami przez transmisję” – powiedział na rozpoczęcie Mszy św. w kościele Nawiedzenia NMP kard. Kazimierz Nycz.

Homilię wygłosił ks. Bogusław Kowalski, kolega kursowy z lat seminaryjnych, proboszcz parafii katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana w Warszawie.

Słowo kard. Kazimierza Nycza na rozpoczęcie Mszy św. pogrzebowej

W kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny stajemy przy ołtarzu Eucharystii i przy trumnie śp. ks. Piotra Pawlukiewicza. Tu pracował prawie 30 lat, tutaj mieszkał, tutaj duszpasterzował. Przyciągał w swoim życiu kapłańskim do Pana Jezusa i Kościoła setki tysięcy wiernych, młodzieży, dzieci. Miał ten wielki dar słowa. Jest swoistym, niepojętym paradoksem, że ten który gromadził wokół ołtarza tłumy, dzisiaj na swoim pogrzebie ma nas zaledwie kilkoro modlących się razem z wami wszystkimi, którzy modlicie się dzięki transmisji telewizyjnej tej dzisiejsze, żałobnej uroczystości.

Wobec tych niepojętnych spraw mówimy fiat – niech się stanie, tak jak mówiła Matka Najświętsza w tajemnicy Zwiastowania, którą dzisiaj w liturgii Kościoła wspominamy. Od tego fiat Maryi rozpoczęło się Wcielenie. Bóg stał się człowiekiem. Możemy przypuszczać, że to fiat Maryi nie było dla niej łatwe. Wiele pytań, wiele rzeczy niewyjaśnionych, trudnych do pojęcia a jednak powiedziała Panu Bogu: tak. Także w życiu świętej pamięci ks. Piotra były takie momenty kiedy jego fiat, jego tak, nie było łatwe i proste, ale je zawsze wypowiadał.

Tak było zwłaszcza 10 lat temu kiedy rozpoczęła się jego trudna choroba. Towarzyszyła mu przez ostatnie 10 lat jego życia i jego kapłaństwa. Także nasze fiat dzisiaj nie jest proste. Jesteśmy zasmuceni odejściem, wczesnym odejściem tak wspaniałego kapłana. Pragnę jako biskup w swoim imieniu oraz w imieniu Archidiecezji, która mu tak wiele zawdzięcza wypowiedzieć razem z Maryją jej  fiat ale jeszcze bardziej wypowiedzieć razem z Maryją jej Magnificat dziękczynne za wielkie dzieła Boże i za to wszystko, co się wydarzyło w życiu świętej pamięci ks. Piotra, naszego kochanego Brata.

Przede wszystkim za jego piękny udział w kapłaństwie Pana Jezusa, do którego został włączony 35 lat temu, w ’85 roku przez święcenia. Za jego, wspomniany już, dar słowa, którym przyciągał ludzi do Chrystusa i do Kościoła. Za jego ambonę: tysiące ambon w Polsce, “ambonę” radiową Radia Józef, “ambonę” telewizyjną, ambonę Mszy św. “radiowej” w I Programie Polskiego Radia. Za jego słowo, które kierował do młodzieży, do dorosłych. Wszystkich tym słowem ubogacał i prowadził do Jezusa. Chciałem podziękować za jego bycie przełożonym w seminarium naszym, za jego pracę w kurii.

Chciałem podziękować za 25 lat wykładów w Papieskim Wydziale Teologicznym. Nie tylko sam pięknie i mądrze mówił, ale innych także tego mówienia starał się uczyć jako profesor. Za jego wszystkie dzieła i zaangażowania, które były w drodze jego życia, w różnych miejscach, w różnych powołaniach i posłaniach, których doznawał od kard. Józefa Glempa a potem w ostatnich 13 latach także w czasie mojego kierowania go do różnych rzeczy, o które go po prostu prosiliśmy. Za jego pogodę ducha, jego piękne, przeżywane radośnie życie, ale także za jego lekcję przyjmowania choroby i cierpienia, którym nas ubogacał. Powiem tylko jedno. Zawsze za wzruszeniem patrzyłem jak na kolejne święta przyjeżdżał do Domu Arcybiskupów Warszawskich po to, by się razem zabrać do katedry. Także w tych latach, kiedy było mu niezwykle trudno. Drogi, kochany Piotrze! Za to wszystko pragnę ci najserdeczniej podziękować. A równocześnie prosić Pana Boga, najlepszego Ojca, któremu wierzyłeś i ufałeś, aby Cię przyjął do swojego Domu.

Homilia ks. Bogusława Kowalskiego

Czcigodny Księże Kardynale Kazimierzu, Księże Proboszczu, drogi bracie Ryszardzie, czcigodna siostro Mario, wszyscy bracia i siostry, którzy łączycie się z nami za pośrednictwem mediów.

15 lat temu, w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, ks. Piotr zadzwonił do mnie i poprosił o zastępstwo. Mówił do mnie “Boguś, leżę chory, biorę antybiotyki, mam wysoką gorączkę, a pojutrze mam mieć konferencję na Jasnej Górze do maturzystów. Zastąp mnie, proszę.” Głębszy oddech. Zastąpić Piotra. Myślę, że wszyscy księża rozumieli moje obawy. Jedyna rzecz, która mi przyszła wtedy do głowy, to po prostu stanąć przed maturzystami na Jasnej Górze i po prostu uderzyć w pokorę. I tak zrobiłem. Kiedy ponad tysiąc osób się zgromadziło w kaplicy św. Józefa, powiedziałem “Wiem. Wiem, że poza tym, że zawierzacie swoją maturę Matce Bożej, to jeśli chodzi o konferencję wszyscy przyszliście dla Pawlukiewicza. Ale ksiądz Piotr leży chory, ja mam go zastąpić”. Tak jakby kibice na stadion, bo miał grać Messi czy Ronaldo, a w zasadzie pojawił się tylko pierwszoligowy, przeciętny piłkarz. I prosiłem ich wtedy o wyrozumiałość i dzisiaj proszę o to samo.

Parę lat temu w mojej katedrze, na Pradze, był koncert. Obsługa techniczna przygotowywała koncert i jeden pan z obsługi technicznej, wnosząc kolumny, mikrofony powiedział do mnie: “Proszę księdza, byłem parę lat w Holandii. Widziałem, że tam w kościołach są obrotowe prezbiteria. Jak jest Msza święta czy nabożeństwo, to jest ołtarz, ambona. A jak w piątki czy w sobotę robią wieczorami koncerty, to tak jak w teatrze – guzik, prezbiterium się obraca o 180 stopni i są kolumny, mikrofony i są koncerty. Gdyby budować takie prezbiteria w polskich kościołach, toby się młodzież przyciągnęło do Kościoła. Uśmiechnąłem się i powiedziałem “Drogi panie, to nie o to chodzi, żeby fajerwerkami wtłoczyć w mury kościoła. To nie jest przyciągnięcie do Kościoła. Najmilisi, chrześcijaństwo to nie są fajerwerki. Kościół to nie fajerwerki, bo Pan Bóg nie jest fajerwerkiem.

Kiedy Pan Jezus jako Syn Boży nauczał, mówił: “Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. “Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, ma życie wieczne”.

“Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamienie”. “I ja cię nie potępiam”.

“– Wierzysz, że mogę to uczynić? – Tak, wierzę, Panie”. I uzdrawiał.

“Ile macie chlebów? Każcie ludziom usiąść”. I nasycał tłumy.

“Ona nie umarła, tylko śpi. Talitha Kum! Mówię ci, wstań”.

Ale i wołał Pan Jezus ostro: “Plemię żmijowe!”. Do Piotra: “Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz o tym, co boskie, ale o tym, co ludzkie”. I zawstydzony apostoł pochylił głowę.

Mówił Pan Jezus “Ja jestem dobrym pasterzem i znam swoje owce, a moje Mnie znają. Dobry pasterz oddaje życie za swoje owce.

“– Ile razy, Panie, mam przebaczać? – Nie mówię ci, Piotrze, siedem, ale aż siedemdziestąt siedem razy”. “Syn człowieczy będzie wydany”

I pytał “– Piotrze, czy miłujesz mnie bardziej, aniżeli ci?”.

“Kto mnie poznał, poznał i mojego Ojca”

A Bóg Ojciec mówi “Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Nie będziesz brał imienia Pana Boga nadaremno. Pamiętaj, abyś dzień święty świecił. Czcij ojca i matkę swoją. Nie zabijaj. Nie cudzołóż. Nie kradnij. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która jego jest.”

Piłat pytał: “– Czy ty jesteś królem? – Tak. Ja się na to narodziłem. Bo nie chcę śmierci grzesznika, ale by się nawrócił i miał życie”.

Dlaczego ksiądz Piotr był tak kochany? Był odblaskiem głosu Jezusa, tak jak każdy kapłan być powinien. Ale był szczególnym odblaskiem. Czy podawał ludziom tylko cukierki? Czy rozwadniał ewangelię, żeby się przypodobać? Czy zachęcał do drogi na skróty? Czy dawał łatwe recepty? Czy dlatego, że był fajny, że dowcipkował? To były dodatki – poczucie humoru, uśmiech, jego błyskotliwość. To były tylko dodatki, ale kochaliśmy go za to, że był odblaskiem głosu Jezusa Chrystusa. Kiedy było trzeba, to tak jak Jezus mówił “to niech pierwszy rzuci w nią kamieniem, kto jest bez grzechu”. I mówił Jezus przez niego. Wystarczy poczytać różne wpisy, komentarze tych, którzy go słuchali.

W pierwszej parafii, gdzie go namówiłem na rekolekcje, w Żyrardowie, kiedy prowadził rekolekcje, jedna z moich parafianek ówczesnych, w średnim wieku kobieta, przyszła do mnie po rekolekcjach i mówi “Proszę księdza, dlaczego ksiądz Piotr, który tak pięknie mówi, dlaczego uwziął się na mnie? On mówi tylko do mnie. Dlaczego on tylko… Przecież on mnie nie zna! Trafia w samo sedno, ja aż się kulę, a najchętniej bym zasłoniła twarz ze wstydu. Skąd on zna moje zachowania, odruchy, słabości?” Mówiłem jej: “On mówi do wszystkich, tylko celnie trafia. Ale mówił, trafiając w samo sedno, nie po to, żebyśmy się kuli, ale żebyśmy się właśnie wyprostowali dzięki łasce Bożej i Bożemu miłosierdziu.

Kiedy śledziliśmy jego życie, mogło się wydawać, że u niego trzeba nieustanny triumfalny wjazd z Jezusem do Jerozolimy taka nieustanna Niedziela Palmowa. Owacje podziękowania wdzięczność oklaski. ileż tego było. Czuł się czasem naprawdę zawstydzony.

A Jezus po Ostatniej Wieczerzy, w ogrodzie oliwnym, zlany krwawym potem wołał: “Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich. Ale nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje”.

Piotr swój ogród oliwny miał później, jakby na końcu drogi krzyżowej. Mówił do mnie: “Boguś rozumiem, że muszę cierpieć, ale jedna choroba Parkinsona by Panu Bogu nie wystarczyła? Dlaczego jeszcze ta boleśniejsza, na kręgosłup? Dlaczego dwie choroby?”. A jak wiemy, umarł na trzecią… “Boguś, dlaczego? Ja już nie wyrabiam z bólu”.

Ruszył 35 lat temu z Panem Jezusem na Golgotę. Dużo mówił o krzyżu, ale wołał na początku kapłaństwa, w wielkim poście, tuż przed Wielkim Tygodniem “Nie daj Boże, żebyś Wielki Piątek przybijał Jezusa kieliszkami do krzyża.” Ale po ludzku, jak się jest na kapłańskiej życiowej fali, młody silny, energiczny, inteligentny, porywający tłumy. Ale jednak to poważnie traktuje – swoje życie, swoje powołanie. Nigdy od krzyża nie ucieknie i Piotr również nie uciekł od Krzyża.

I po ludzku – zaczęło się od pierwszej stacji, kiedy pojawił się wyrok choroby. Ciśnie się na usta “niesłuszny”. No bo dlaczego? Tysiąc pytań do Pana Boga “dlaczego?”. Ale przyjął ten krzyż i poszedł z tym krzyżem

Wiemy, jaka jest trzecia i siódma i dziewiąta stacja. Dlatego odczytam początek jego testamentu

“Bogu wszechmogącemu wyrażam wdzięczność za dar życia, dar wiary, dar kapłąńskiego powołania. Ufam w ogrom Bożego miłosierdzia, które niejednokrotnie ratowało mnie od tragedii, gdy w swej pysze i duchowej ślepocie igrałem ze złem, Proszę wszystkich o wybaczenie tego, co im zawiniłem, tego, czym ich zgorszyłem, tego, czym zadałem im ból. Wybaczcie mi moją pychę, zarozumiałość. Proszę, polecajcie mą duszę Bożemu miłosierdziu.”

Przy czwartej stacji w swoim życiu nieustannie spotykał Matkę Bożą, a ona wszystkie te sprawy zachowywała i rozważała w sercu swoim. Dobrze wiemy, że bez tego, co czyniła Maryja, a którą starał się naśladować w tym, nie byłby tym, kim jest i był. Wiemy że bez modlitwy, bez oddania maryjnego niewiele można wskórać. Ile razy jak Cyrenejczyk pomagał nieść krzyż innym, ale potem, ilu było Cyrenejczyków w jego życiu, żeby mu ulżyć? Sam by nie dał rady. Ocierał łzy ludziom przez cały kapłańskie życie, a potem sam wyciągał ręce, by inni przychodzili mu z ulgą.

W swojej chorobie, o której nie chciał mówić “nie płaczcie nade mną, ale dobrze wychowujcie swoje dzieci, dawajcie im Boga i módlcie się za te dzieci”, a sam długo ukrywają swoją chorobę nie chciał o tym mówić

Kiedy patrzyłem, jak już sobie nie daje rady, wtedy dołączyłem do grupy tych, którzy chcieli mu pomóc, zachęcając “Piotrze, może do domu dla księży seniorów, tam będziesz miał opiekę”. Byłem pierwszy, który się to odważyłem mu powiedzieć. Spojrzał na mnie. “Kowal i ty mi to mówisz? Ty, który wiesz, co to znaczy mieć dobry dom. A wiesz że w domu się inaczej choruje”. Wtedy nie żałowałem tego, że mu to powiedziałem. Dzisiaj jest mi wstyd.

Z biegiem lat, zdany na dobre serce ludzi, pokornie prosił o pomoc. A kiedy już naprawdę nie miał siły, mówię “Piotrek, odpuść, już nie jedź na kolejne rekolekcje”. Do jednej grupy ludzi miał słabość. Powiedział “Choćbym padał, choćby mnie na wózku mieli dowieźć, to do księży na rekolekcje pojadę. Do księży muszę pojechać”. Do tych “Rycerzy Chrystusa” jak ich nazywał.

A potem jeszcze przybił swoje grzechy do krzyża spowiedzią z całego życia. W swoim mieszkaniu w innym księdzem i najbliższymi odprawił w mieszkaniu ostatnią mszę świętą. Przyjął odpust zupełny. I jak nie wierzyć w tę prawdę, że Pan Bóg zabiera człowieka z tego świata w najlepszym jego stanie duszy? “I skłoniwszy głowę oddał ducha”.

Dlaczego teraz? Odchodzi przy prawie pustym kościele. Gdy św. Jan Paweł II umierał, znakiem jedności były miliony na ulicach. Dzisiaj znakiem jedności i odpowiedzialności jest prawie pusty kościół i puste ulice. Jaka jest logika Boża? Wszyscy klęczymy i przemadlamy jak Maryja.

Kiedy w ostatnią niedzielę czytaliśmy ewangelię o uzdrowieniu niewidomego, faryzeusze pytali “Dlaczego jest niewidomy, czy on zgrzeszył, czy jego rodzice?”. A Pan Jezus odpowiedział: “Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale żeby się objawiły sprawy Boże.” Właśnie. “Aby się objawiły sprawy Boże”. Nie wiemy jakie. Ale one się objawiają.

Ksiądz nigdy nie powinien zasłaniać Pana Boga, ale prawdą jest to, że w dobrym księdzu łatwiej ukochać Pana Boga, przez dobrego księdza łatwiej w Boga uwierzyć. Ksiądz nigdy nie idzie do nieba sam. Idzie z tymi, których Bóg stawiał na jego drodze. Ufamy, że sporą rzeszą jest i będzie otoczony ksiądz Piotr w drodze do nieba.

Najmilsi, z zakończenia testamentu duchowego:

“Niech Bóg będzie uwielbiony za niepojętą dobroć, jaką przez całe życie mi okazywał. Niech zlituje się nade mną za moje wielkie przewinienia, którymi Go zasmucałem. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz.”

– Niech Bóg będzie uwielbiony za księdza Piotra! – wołamy dzisiaj i wołać będziemy.

W jednej z ostatnich refleksji swoich, kiedy gasłeś już w oczach, odniołeś się do wojskowego porządku i mówiłeś, że nadchodzi czas, kiedy dowódca mówi “Koniec walki. Zdać broń, zdjąć mundur, oddać książeczkę wojskową i odmaszerować”. Odniosłeś to do służby kapłańskiej. Tak, Pan Bóg dzisiaj ci mówi: “Piotrze poduszki Pismo Święte na półkę, zdejmij stułę, odsuń mikrofon i odmaszerować. Odmaszerować po wieczną nagrodę”. Amen

 

Ostatnie pożegnanie ks. Piotra Pawlukiewicza

opublikowano: 25 marca 2020, 11:42 
aktualizacja: 25 marca 2020, 12:21

Ostatnie pożegnanie ks. Piotra Pawlukiewicza / autor: YouTube/Archidiecezja Warszawska

Podziel się

Ks. prałat Piotr Pawlukiewicz, ceniony duszpasterz, kaznodzieja i rekolekcjonista, kapłan archidiecezji warszawskiej zostanie pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. O godz. 11 odprawiona została Msza św. pogrzebowa w kościele Nawiedzenia NMP w Warszawie, której przewodniczy kard. Kazimierz Nycz.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie żyje ks. Piotr Pawlukiewicz. Był słynnym duszpasterzem i rekolekcjonistą. „Jego homilie przyciągały do kościołów tłumy”

CZYTAJ TAKŻE: Msza św. pogrzebowa ks. Pawlukiewicza tylko z udziałem najbliższych. Transmisja na stronie Archidiecezji Warszawskiej

Pogrzeb ks. Pawlukiewicza tylko z udziałem najbliższych. Wszystko przez epidemię

Archidiecezja Warszawska@archwwa

Dzisiaj pożegnamy ks. #Pawlukiewicz.a. Transmisja mszy świętej pogrzebowej pod przewodnictwem kard. #Nycz.a rozpocznie się o godz. 11:00. Zapraszamy do wspólnej modlitwy.
TRANSMISJA https://bit.ly/2Jg17sx 

8:25 AM - Mar 25, 2020

Twitter Ads info and privacy

20 people are talking about this

W komunikacie Archidiecezji Warszawskiejpodkreślono, że ze względu na wprowadzone obostrzenia administracyjne środowa Msza św. pogrzebowa o godz. 11. w kościele Nawiedzenia NMP odprawiona została tylko z udziałem najbliższych.

Rzecznik archidiecezji ks. Przemysław Śliwiński zwrócił uwagę na „Boży paradoks”

Transmisję w internecie obejrzało przynajmniej 25 tys osób (szacujemy, że w sumie około 100 tys. osób). Takich tłumów nie pomieściłby żaden kościół w Polsce

— napisał duchowny.

ks. Przemysław Śliwiński@PSliwinski

Boży paradoks... Transmisję @archwwa i @Stacja7pl w internecie obejrzało przynajmniej 25 tys osób (szacujemy, że w sumie około 100 tys. osób). Takich tłumów nie pomieściłby żaden kościół w Polsce.

12:13 PM - Mar 25, 2020

Twitter Ads info and privacy

23 people are talking about this

„Zdjąć stułę, odstawić mikrofon i odmaszerować po wieczną nagrodę”

Mszy pogrzebowej przewodniczył kard. Kazimierz Nycz wraz z abp. Józefem Górzyńskim, metropolitą warmińskim, kolegą seminaryjnym ks. Pawlukiewicza z tego samego rocznika święceń kapłańskich.

Przyciągał w swoim życiu do Boga setki tysięcy wiernych. Jest niepojętym paradoksem, że ten który gromadził wokół ołtarza tłumy, ma nas na swoim pogrzebie zaledwie kilkoro

— mówił metropolita warszawski.

Archidiecezja Warszawska@archwwa

Przyciągał w swoim życiu do Boga setki tysięcy wiernych. Jest niepojętym paradoksem, że ten który gromadził wokół ołtarza tłumy ma nas na swoim pogrzebie zaledwie kilkoro - mówi kard. #Nycz. Rozpoczęła się msza pogrzebowa ks. #Pawlukiewicz.a.
TRANSMISJA https://bit.ly/3amQqjK

11:07 AM - Mar 25, 2020

Twitter Ads info and privacy

Kiedyś ks. Piotr Pawlukiewicz zadzwonił do mnie poprosić o zastępstwo w wygłoszeniu konferencji. Wziąłem głęboki oddech. Bo jak zastąpić ks. Piotra?

— pytał wygłaszający homilię ks. Bogusław Kowalski, przyjaciel śp. ks. Piotra Pawlukiewicza.

Uśmiech, poczucie humoru, to były tylko dodatki, ale kochaliśmy go za to, że był odblaskiem głosu Jezusa Chrystusa

— podkreślał.

Ruszył 35 lat temu z Panem Jezusem na Golgotę. Ten kto poważnie traktuje swoje powołanie nigdy od Krzyża nie ucieknie

— dodał.

W swoim mieszkaniu odprawił ostatnią Mszę św. i przyjął odpust zupełny. Jak nie wierzyć, że Pan Bóg zabiera nas w najlepszym momencie?

— pytał kaznodzieja.

Bóg mówi ci teraz, Piotrze: zdjąć stułę, odstawić mikrofon i odmaszerować po wieczną nagrodę

— zakończył kazanie ks. Kowalski.

Archidiecezja Warszawska@archwwa

Bóg mówi ci teraz, Piotrze: zdjąć stułę, odstawić mikrofon i odmaszerować po wieczną nagrodę - zakończył kazanie ks. Kowalski. Zapraszamy do modlitwy w intencji ks. #Pawlukiewicz.a
TRANSMISJA https://bit.ly/3amQqjK 

11:39 AM - Mar 25, ö

Ks. Pawlukiewicz zostanie pochowany na Cmentarzu Powązkowskim, w grobowcu kapłanów Archidiecezji Warszawskiej.

Archidiecezja przekazała, że „metropolita warszawski zaprosił wszystkich chcących pożegnać ks. Pawlukiewicza na Mszę św. do kościoła akademickiego św. Anny w pierwszą niedzielę po ustaniu epidemii, na godz. 15”.

Archidiecezja Warszawska@archwwa

Kard. #Nycz zaprasza na mszę św. w intencji ks. #Pawlukiewicz.a do kościoła akademickiego św. Anny w #Warszawa w pierwszą niedzielę po ustaniu epidemii.
TRANSMISJA https://bit.ly/3amQqjK 

12:04 PM - Mar 25, 2020

See Archidiecezja Warszawska's other Tweets

Koledzy z seminarium pożegnali ks. Piotra: „Aleś nam zrobił zjazd kursowy”

Mszę świętą żałobną w intencji śp. ks. Piotra Pawlukiewicza odprawiono również we wtorek 24 marca o godz. 20. w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie. Przewodniczył jej bp Rafał Markowski oraz księża z tego samego rocznika seminaryjnego, co ks. Pawlukiewicz.

“Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” – bp Rafał Markowski powiedział, że te słowa św. Pawła idealnie pasują do ks. Piotra.

Pomyśleliśmy, że odszedł trochę przed czasem, ale przed czyim czasem?

— pytał podczas homilii ks. Tadeusz Aleksandrowicz, proboszcz wilanowskiej parafii Świątyni Opatrzności Bożej.

Wolelibyśmy byś jak zwykle, na naszym zjeździe rocznikowym, rozśmieszał nas

— dodał.

Powiedziałeś kiedyś „to nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy”

— zacytował ks. Aleksandrowicz.

Dlatego też Bogu dzięki, że w jakiejś mierze zakończył się ten trudny etap twojego życia, zwłaszcza ten ostatni. I że do końca nie zatraciłeś tego pięknego daru postrzegania życia i wspaniałego polotu

— podkreślił homileta.

Proboszcz Świątyni Opatrzności Bożej wspomniał też jedną z anegdot ks. Pawlukiewicza, który pytał uczestników spotkania w Lublinie, czym jest niezręczna sytuacja.

To kiedy stoisz w kolejce do nieba za Matką Teresą i słyszysz jak anioł do niej mówi: Mogłaś się bardziej postarać!

— przytoczył. Ks. Aleksandrowicz stwierdził, że teraz inni kapłani będą się tak czuć stojąc w kolejce do nieba za ks. Pawlukiewiczem.

Słowa pożegnania wygłosił również ks. Henryk Zieliński.

Byłeś najmłodszy z nas, a jako pierwszy rozpoznałeś swoje powołanie. W wielu sprawach byłeś pierwszy, pierwszy mówiłeś kazania na pogrzebach naszych kolegów

— mówił redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”.

Nigdy nie myślałem, że twój pogrzeb odbędzie się przy prawie pustej świątyni. Myślałem, że zbiorą się tu tłumy pielgrzymów z całej Polski

— przyznał duchowny, dodając, że nawet w tych okolicznościach widać, że ks. Pawlukiewicz wszystko czynił na chwałę Bożą.

Upadnij na kolana przez naszym Panem, pamiętaj o nas, my będziemy o tobie pamiętać

— powiedział ks. Henryk Zieliński.

Premier Morawiecki przypomniał słowa ks. Piotra Pawlukiewicza: „Przeciwieństwem miłości jest obojętność”

„Przeciwieństwem miłości jest obojętność” - mówił ks. Piotr Pawlukiewicz. Dziś jest Jego ostatnie pożegnanie - chciałbym uczestniczyć osobiście, jak wielu z Was, ale z uwagi na zdrowie i bezpieczeństwo pomódlmy się w naszych domach, czas na wizytę na Powązkach jeszcze przyjdzie

— napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Mateusz Morawiecki✔@MorawieckiM

"Przeciwieństwem miłości jest obojętność" - mówił ks. Piotr Pawlukiewicz. Dziś jest Jego ostatnie pożegnanie - chciałbym uczestniczyć osobiście, jak wielu z Was, ale z uwagi na zdrowie i bezpieczeństwo pomódlmy się w naszych domach, czas na wizytę na Powązkach jeszcze przyjdzie.

9:40 AM - Mar 25, 2020

O zmarłym kapłanie archidiecezji warszawskiej szef rządu pisał także w sobotę podkreślając, że jego homilie „zawsze trafiały prosto w serce”. Ks. prałat Piotr Pawlukiewicz - ceniony duszpasterz, kaznodzieja i rekolekcjonista - zmarł w nocy z piątku na sobotę w wieku 60 lat.

Mateusz Morawiecki✔@MorawieckiM

„To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy”-powiedział niegdyś ks. Piotr Pawlukiewicz. Z wielką przykrością przyjąłem informację o Jego śmierci. Niezwykle Go ceniłem, a homilie zawsze trafiały prosto w serce. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie...

3,506

4:33 PM - Mar 21, 2020

Twitter Ads info and privacy

680 people are talking about this

Śp. ks. Piotr Pawlukiewicz - „do kościołów przyciągał tłumy”

Ks. Piotr Pawlukiewicz był doktorem teologii pastoralnej, prałatem, kanonikiem gremialnym Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autorem książek i audiobooków o tematyce religijnej. 2 czerwca 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Przez dwa lata pracował jako wikariusz w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku. W latach 1996-1998 był redaktorem naczelnym Radia Józef w Warszawie. Głosił homilie w kościele Świętego Krzyża w Warszawie.

Współpracował z Radiem Plus Warszawa, gdzie prowadził m.in. audycję „Katechizm Poręczny”, poświęconą odpowiedziom na pytania słuchaczy o praktyczne aspekty wiary. Głosił także kazania dla studentów w kościele akademickim św. Anny. Prowadził także wykłady z homiletyki.

W latach 1991-1999 był zaangażowany w prace II Polskiego Synodu Plenarnego. W przeszłości był też kapelanem kaplicy w Sejmie RP i duszpasterzem parlamentarzystów.

Jego kazania cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodzieży. Nagrania z jego konferencji są jednymi z najchętniej oglądanych inicjatyw kościelnych na YouTube. Był związany z  kościołem akademickim św. Anny, a w ostatnich latach z kościołem Nawiedzenia NMP na Nowym Mieście w Warszawie

Komunikaty NASZEG ARCYPASTERZA KS KARD ZAIMIERZA NYCZA NA WIELKI TYDZIEŃ 2020 , ZOBACZ PLIK Ogólne i szczególowe wytyczne na Tridum Paschalne KURIA Modlkitwa powszech w piatek, poswiecenie pokarmow w domu

Publikujemy wytyczne dotyczące Wielkiego Tygodnia i Triduum Paschalnego. Do pobrania także plik tekstowy dokumentu i załączniki

Do pobrania:

Wezwanie modlitwy powszechnej w Wielki Piątek >pdf

Obrzęd błogosławieństwa stołu w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego >pdf

Wytyczne dotyczące Wielkiego Tygodnia i Triduum Paschalnego

Na mocy dekretu Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z dnia 25 marca 2020 oraz noty Penitencjarii Apostolskiej o Sakramencie Pojednania w aktualnej sytuacji pandemii z dnia 20 marca 2020 i dekretu tejże Penitencjarii dotyczącego specjalnych odpustów w sytuacji pandemii z dnia 20 marca 2020, Arcybiskup Metropolita Warszawski kard. Kazimierz Nycz kieruje do kapłanów Archidiecezji Warszawskiej następujące wytyczne na czas Wielkiego Tygodnia i Triduum Paschalnego:

I. INFORMACJE I ZASADY OGÓLNE

Zgodnie z zasadami wprowadzonymi przez władze świeckie na czas stanu epidemii, we Mszy św. i nabożeństwach może uczestniczyć maksymalnie pięć osób oraz celebrans i posługujący (w minimalnej liczbie).

Pomimo tego, że w czasie Triduum Paschalnego wszystkie uroczystości w parafiach będą odbywały się przy bardzo ograniczonym udziale wiernych albo bez ich udziału, należy poinformować parafian dostępnymi środkami przekazu o godzinach Mszy św. i nabożeństw i w miarę możliwości zapewnić transmisję internetową, zapraszając do duchowego współuczestniczenia w Liturgii Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Poza godzinami sprawowania liturgii, kościoły mają być otwarte, umożliwiając wiernym modlitwę i przystąpienie do sakramentu pokuty. Msza św. Wieczerzy Pańskiej, Liturgia Męki Pańskiej oraz Wigilia Paschalna sprawowane w Archikatedrze Warszawskiej będą transmitowane na portalu internetowym Archidiecezji Warszawskiej.

II. WIELKI TYDZIEŃ I ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE 

Niedziela Palmowa.  Pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy należy odprawić według trzeciej formy (wejście zwykłe). Wszystkie obrzędy mają się odbyć wewnątrz budynku

Wielki Czwartek. Msza św. Krzyżma będzie odprawiona w Archikatedrze Warszawskiej o godz. 10:00 bez udziału ludu i duchowieństwa. Zapewnimy transmisję on-line, dzięki której będzie można się łączyć duchowo ze wspólnotą prezbiterium Kościoła warszawskiego. Odnowienie przyrzeczeń kapłańskich odbędzie się po ustaniu pandemii

Triduum Paschalne. Msza św. Wieczerzy Pańskiej

Msze św. odbywają się w katedrze, w kościołach parafialnych, w kościołach rektorskich. Wspólnoty zakonne mogą celebrować misteria w swoich kaplicach – publicznych i prywatnych – ale bez udziału osób z zewnątrz.

Obmycie nóg należy pominąć.

Należy pominąć procesję do ciemnicy na zakończenie uroczystości. Najświętszy Sakrament pozostawiamy w tabernakulum.

Z powodu stanu pandemii Stolica Apostolska zezwala kapłanom w tym dniu na odprawienie Mszy św. bez udziału ludu.

Triduum Paschalne. Liturgia Męki Pańskiej w Wielki Piątek 

Nabożeństwo odbywa się bez udziału ludu.

W modlitwie powszechnej należy uwzględnić dodatkową intencję >Załącznik do niniejszych wytycznych

Podczas Adoracji Krzyża pocałunek należy zastąpić przyklęknięciem.

Według uznania proboszcza bądź rektora kościoła można przygotować skromny grób z miejscem na wystawienie Najświętszego Sakramentu do indywidualnej adoracji, ale bez procesyjnego przeniesienia Najświętszego Sakramentu.

5. Triduum Paschalne. Wielka Sobota. Z powodu przepisów administracyjnych, nie jest możliwa tradycyjna forma błogosławieństwa pokarmów w Wielką Sobotę. Rekomendujemy wiernym błogosławienie pokarmów w ramach liturgii domowej, podczas śniadania wielkanocnego, którego może dokonać ojciec, matka bądź inny członek rodziny, według załączonego do niniejszych wytycznych formularza.

6. Triduum Paschalne. Wigilia Paschalna: 

zgodnie z wytycznymi Stolicy Apostolskiej może być sprawowana wyłącznie w kościołach katedralnych i parafialnych. Metropolita warszawski dopuszcza  sprawowanie tej liturgii także w kaplicach prywatnych i publicznych z zachowaniem obowiązujących przepisów

Liturgia musi być sprawowana wewnątrz budynku

W ramach Liturgii Światła – zamiast przygotowania i poświęcenia ogniska należy tylko zapalić paschał i wykonać Exultet

Liturgia chrzcielna musi być ograniczona tylko do poświęcenia wody i odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Nie udziela się sakramentu chrztu św.. Pomija się też aspersję.

Na zakończenie Liturgii nie ma procesji rezurekcyjnej.

7. Niedziela Zmartwychwstania. Należy zrezygnować z procesji rezurekcyjnej w poranek Wielkanocny

8. Ze względu na szczególne okoliczności w czasie Triduum Paschalnego można udzielać wszystkim, a nie tylko chorym, Komunii świętej zawsze, gdy o to poproszą.

III. SAKRAMENT POKUTY 

Przypominamy, że przykazanie kościelne zobowiązuje wiernych do przystąpienia do Komunii św. w czasie wielkanocnym. Trwa on do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego.

Każda parafia i duszpasterstwo powinny stworzyć bezpieczne warunki spowiedzi indywidualnej (poza konfesjonałem), najlepiej w przestronnym pomieszczeniu, w odpowiednio dużej odległości między księdzem a penitentem, dbając z najwyższą starannością o sekret spowiedzi świętej, jak i zapewniając wszelkie zasady higieny (łącznie z możliwością użycia maseczek higienicznych).

W wyjątkowych wypadkach Stolica Apostolska zezwala na udzielenie absolucji generalnej. Są to:

bezpośrednie niebezpieczeństwo śmierci,

brak czasu, by wyspowiadać penitentów w spowiedzi indywidualnej

oraz nadzwyczajna, poważna konieczność.

Ten trzeci przypadek występuje w miejscach szczególnie dotkniętych koronawirusem. Dotyczy to zwłaszcza szpitali, w których znajdują się pacjenci zarażeni koronawirusem, będący w niebezpieczeństwie śmierci, jak i innych miejsc według roztropności duszpasterza.

Absolucji generalnej należy udzielić, stosując adekwatne środki i przestrzegając zaleceń sanitarnych, na przykład stojąc w drzwiach szpitala, z użyciem urządzeń wzmacniających głos tak, by osoby chcące przyjąć rozgrzeszenie zdołały usłyszeć głos kapłana. Należy jedynie przypominać wiernym, by – po ustaniu niebezpieczeństwa śmierci i gdy będzie to możliwe – każda z tych osób przystąpiła do sakramentalnej spowiedzi.

Kiedy wystąpi druga okoliczność – niemożność wyspowiadania indywidualnego penitentów w czasie, jaki mamy do dyspozycji, można także – po przygotowaniu wiernych do wzbudzenia żalu za grzechy i postanowieniu poprawy – ufając w miłosierdzie Boże –  udzielić absolucji generalnej. W tym przypadku obowiązuje także limit pięciu osób. Po ustaniu epidemii osoby, którym udzielono absolucji generalnej zobowiązane są wyznać grzechy ciężkie w spowiedzi indywidualnej.

4. Jest wiele osób, które pozostając w rygorze kwarantanny bądź nie opuszczając swoich miejsc przebywania z obawy przed zakażeniem, a więc nie mogąc przystąpić do sakramentu spowiedzi, cierpi z powodu braku możliwości życia w łasce uświęcającej. Należy im przypomnieć – co uczyniła też Stolica Apostolska – że w przypadku, gdy ktokolwiek znajduje się w bolesnej niemożności przyjęcia rozgrzeszenia sakramentalnego, akt żalu doskonałego skutkuje przebaczeniem grzechów, również śmiertelnych. Akt żalu doskonałego, który pochodzi z miłości Boga kochającego ponad wszystko, należy wyrazić poprzez szczerą prośbę o przebaczenie w sposób, w jaki penitent w danej chwili potrafi. Jak tylko to będzie możliwe, każdy wierny powinien wyznać grzechy w spowiedzi sakramentalnej przed kapłanem

IV ODPUST ZUPEŁNY

Papież Franciszek udzielił odpustu zupełnego na czas pandemii koronawirusa COVID-19. Dotyczy on trzech grup wiernych:

zarażonych koronawirusem pozostających w szpitalach bądź kwarantannie domowej

pracowników służb medycznych oraz osób opiekujących się tymi chorymi

Warunkiem dostąpienia odpustu zupełnego dla tych osób jest:

brak przywiązania do jakiegokolwiek grzechu

łączność duchowa poprzez transmisję z Mszą św. bądź Liturgią Godzin, modlitwa Różańca, Droga Krzyżowa, Koronka do Miłosierdzia, Akatyst albo przynajmniej pobożne odmówienie modlitwy Ojcze Nasz, Wierzę i modlitwy do Maryi ofiarowanie tego doświadczenia w duchu wiary w Boga i miłości wobec bliźnich

3. Trzecią grupą objętą odpustem specjalnym są wszyscy wierni modlący się się o ustanie pandemii i życie wieczne dla jej ofiar (poprzez: adorację Najświętszego Sakramentu – przynajmniej pół godziny, lekturę Pisma Świętego – przynajmniej pół godziny, Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Akatyst, nabożeństwo Drogi Krzyżowej czy inne nabożeństwa).

Decyzją Ojca Świętego Franciszka, do otrzymania odpustu zupełnego wystarczy samo pragnienie spełnienia zwykłych warunków odpustu (spowiedź, Komunia św., modlitwa w intencjach Ojca Świętego), jak tylko będzie to możliwe.

Kard. Kazimierz Nycz

Arcybiskup Metropolita Warszawski

Dyspensa od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy świętej

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz 26 marca udzielił dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy świętej • Z dyspensy można korzystać na terenie archidiecezji warszawskiej, aż do odwołania.

Warszawa, 26 marca 2020 r.

Nr 557/Abp/2020

Mając na uwadze dobro duchowe wiernych Archidiecezji Warszawskiej, uwzględniając aktualnie obowiązujące przepisy wprowadzone na czas pandemii, niniejszym, ze względu na zagrożenie zdrowia oraz życia, zgodnie z kan. 87 § 1, 1245 i 1248 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego udzielam wszystkim wiernym, aż do odwołania dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy Świętej. Korzystających z dyspensy zachęcam do osobistej i rodzinnej modlitwy oraz uczestnictwa w nabożeństwach transmitowanych za pośrednictwem mediów elektronicznych.

Kazimierz Kardynał Nycz

Arcybiskup Metropolita Warszawski

Ks. dr Janusz Bodzon

Kanclerz Kurii

W związku z epidemią koronawirusa organy państwowe zdecydowały, że w Mszy Świętej lub innym obrzędzie religijnym nie będzie mogło uczestniczyć jednocześnie więcej niż 5 osób, nie licząc osób sprawujących posługę. Mając na uwadze zdrowie i życie wszystkich Polaków, proszę o uwzględnienie tego faktu w kontekście nadchodzących celebracji, w tym liturgii Wielkiego Tygodnia – podkreśla w komunikacie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu jednocześnie zachęca wszystkich wiernych do łączenia się w modlitwie ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem transmisji medialnych, zwłaszcza w niedziele oraz podczas Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkiej Nocy. „Ufajmy, że dzięki modlitwie oraz wysiłkom nas wszystkich, jak najszybciej będziemy mogli cieszyć się na nowo wspólną celebracją w naszych kościołach” – napisał.

„Powierzając po raz kolejny Panu Bogu naszą Ojczyznę i wszystkich Polaków w kraju i za granicą, poprosiłem kardynała Manuela José Macário do Nascimento Clemente przewodniczącego Konferencji Episkopatu Portugalii, aby włączył również Kościół w Polsce w akt zawierzenia, którego ma dokonać w Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie dnia 25 marca 2020 roku” – dodał abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu zapewnił też, że w tym bardzo trudnym czasie modli się za wszystkich, a zwłaszcza za osoby starsze, chore i samotne. „Zachęcam równocześnie do solidarnego podejmowana uczynków miłosiernych wobec osób potrzebujących” – prosił przewodniczący Episkopatu Polski.

BP KEP

Komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski
w związku z kolejnym ograniczeniem liczby uczestników zgromadzeń

W związku z epidemią koronawirusa organy państwowe zdecydowały, że w Mszy Świętej lub innym obrzędzie religijnym nie będzie mogło uczestniczyć jednocześnie więcej niż 5 osób, nie licząc osób sprawujących posługę (por. www.gov.pl). Mając na uwadze zdrowie i życie wszystkich Polaków, proszę o uwzględnienie tego faktu w kontekście nadchodzących celebracji, w tym liturgii Wielkiego Tygodnia.

Jednocześnie kolejny raz zachęcam wszystkich wiernych do łączenia się w modlitwie ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu.

 Ufajmy, że dzięki modlitwie oraz wysiłkom nas wszystkich, jak najszybciej będziemy mogli cieszyć się na nowo wspólną celebracją w naszych kościołach.

Powierzając po raz kolejny Panu Bogu naszą Ojczyznę i wszystkich Polaków w kraju i za granicą, poprosiłem kardynała Manuela José Macário do Nascimento Clemente, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Portugalii, aby włączył również Kościół w Polsce w akt zawierzenia, którego ma dokonać w Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie dnia 25 marca 2020 roku.

W tym bardzo trudnym czasie ogarniam wszystkich moją modlitwą, zwłaszcza osoby starsze, chore i samotne. Równocześnie zachęcam do solidarnego podejmowana uczynków miłosiernych wobec osób potrzebujących.

Z pasterskim błogosławieństwem,

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, dnia 24 marca 2020 roku

Komunikat przewodniczącego Episkopatu w związku z apelem papieża Franciszka

Kard. Kazimierz Nycz zachęca do włączenia się w środę 25 marca o godz. 12. 00 w modlitwę, o którą prosił papież Franciszek i przewodniczący Episkopatu Polski. Polecił też, by jutro w południe w kościołach na terenie archidiecezji warszawskiej uruchomić dzwony

Komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

w związku z apelem Ojca Świętego Franciszka

Nawiązując do prośby Ojca Świętego Franciszka serdecznie proszę, aby w środę 25 marca br. w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego o godzinie 12.00, we wszystkich katedrach i kościołach w Polsce, biskupi oraz kapłani odmówili Anioł Pański, modlitwę Ojcze nasz i 3 razy Zdrowaś Maryjo w intencji ustania epidemii, za chorych, za służby medyczne oraz za zmarłych.

Jednocześnie Jego Eminencja ksiądz kardynał Angelo Bagnasco przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) prosi, aby tego dnia odmówić również poniższą modlitwę.

„Boże Ojcze, Stwórco świata, wszechmogący i miłosierny, który z miłości do nas posłałeś na świat swojego Syna jako lekarza dusz i ciał, spójrz na swoje dzieci, które w tym trudnym momencie niepewności i lęku w wielu regionach Europy i świata, zwracają się do Ciebie szukając siły, zbawienia i pocieszenia.

Uwolnij nas od chorób i strachu, ulecz naszych chorych, pociesz ich rodziny, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom, życie wieczne zmarłym.

Nie opuszczaj nas w chwili próby, ale uwolnij nas od wszelkiego zła. O to Cię prosimy, który z Synem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki. Amen.

Maryjo, Uzdrowicielko chorych i Matko nadziei, módl się za nami!”

Zachęcam wiernych, aby w tym samym czasie łączyli się duchowo ze swoimi duszpasterzami, odmawiając w domach wskazane modlitwy.

Proszę również, aby tego dnia, o godz. 12.00, we wszystkich kościołach w Polsce zabrzmiały dzwony.

Wszystkich pasterzy i wiernych zapewniam o mojej duchowej łączności i modlitwie,

Abp Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, dnia 23 marca 2020 roku

Wprowadzamy nowe zasady bezpieczeństwa w związku z koronawirusem

24.03.2020

Wprowadzamy nowe zasady bezpieczeństwa, w tym ograniczenie w przemieszczaniu się. Obowiązek pozostania w domu nie będzie dotyczył jednak dojazdu do pracy czy załatwiania niezbędnych codziennych potrzeb takich jak zakup jedzenia, lekarstw czy opieki nad bliskimi. Zależy nam na tym, aby Polacy nie narażali siebie i innych na zakażenie koronawirusem.

W ostatnich dniach wprowadziliśmy zasady bezpieczeństwa w związku z pandemią koronawirusa. Polska zdecydowała się na ograniczenie imprez masowych i działalności galerii handlowych, zawieszenie zajęć w szkołach oraz zamknięcie granic. Rozwój epidemii w Polsce i w Europie powoduje kolejne decyzje o zasadach bezpieczeństwa.

Wprowadzamy ograniczenia w przemieszczaniu się

Do 11 kwietnia włącznie nie będzie można się swobodnie przemieszczać poza celami bytowymi, zdrowotnymi, zawodowymi. Obostrzenie nie dotyczy więc:

dojazdu do pracy. Jeśli jesteś pracownikiem, prowadzisz swoją firmę, czy gospodarstwo rolne, masz prawo dojechać do swojej pracy. Masz również prawo udać się po zakup towarów i usług związanych ze swoją zawodową działalnością.

wolontariatu na rzecz walki z COVID-19. Jeśli działasz na rzecz walki z koronawirusem i pomagasz potrzebującym przebywającym na kwarantannie lub osobom, które nie powinny wychodzić z domu, możesz się przemieszczać w ramach tej działalności.

załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego. Będziesz mógł się przemieszczać, aby zrobić niezbędne zakupy, wykupić lekarstwa, udać się do lekarza, opiekować się bliskimi, wyprowadzić psa.

Ważne! Przemieszczać się będzie można jedynie w grupie do dwóch osób. Obostrzenie to nie dotyczy rodzin.

W autobusie tyle osób, ile wynosi połowa miejsc siedzących

Środki publicznego transportu zbiorowego nadal działają. Jednak w autobusie, tramwaju lub metrze tylko połowa miejsc siedzących może być zajęta. Jeśli miejsc siedzących w pojeździe jest 70, to na jego pokładzie może znajdować się maksymalnie 35 osób.

Zależy nam na tym, aby Polacy mieli dostęp do komunikacji. Musimy jednak zadbać o to, by autobusy nie były przepełnione.

Całkowity zakaz zgromadzeń – chyba że z najbliższymi

Nowe przepisy zakazują także wszelkich zgromadzeń, spotkań, imprez czy zebrań. Będziesz mógł się jednak spotykać z najbliższymi.

Zasady bezpieczeństwa w trakcie uroczystości religijnych

Ograniczenia w przemieszczaniu nie dotyczą również osób, które chcą uczestniczyć w wydarzeniach o charakterze religijnym. Tutaj jednak wprowadziliśmy kolejną ważną zasadę. W mszy lub innym obrzędzie religijnym nie będzie mogło uczestniczyć jednocześnie więcej niż 5 osób – wyłączając z tego osoby sprawujące posługę.

Zachęcamy jednak do uczestnictwa w wydarzeniach religijnych za pośrednictwem telewizji, radia czy internetu.

Zakłady pracy

Ograniczenia co do liczby osób nie dotyczą zakładów pracy. Należy jednak stosować w nich szczególnie ostre zalecenia Głównego Inspektora Sanitarnego w zakresie zachowania odległości pracowników, środków dezynfekcji.

Pozostałe ograniczenia nadal obowiązują

Mimo wprowadzanych zmian, w mocy pozostają wszystkie dotychczasowe zakazy, czyli ograniczenie w działalności galerii handlowych, działalności gastronomicznej i rozrywkowej.

Wciąż także działa obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna dla powracających zza granicy

Pliki do pobrania

sam na sam z Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie

SAM NA SAM Z PRZYJACIELEM CZYLI ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Czy wyobrażasz sobie przyjaźń bez spotkania z przyjacielem? Miłość, bez spotkania z ukochaną osobą?

Jezus Chrystus zostawił nam Siebie samego- w każdym kościele, kaplicy- w małym pudełku- tabernakulum. To słowo oznacza namiot. Namiot spotkania-z tradycji biblijnej było to miejsce spotkania Boga ze swoim ludem.

W kościele poznamy go po zapalonej stale małej lampce. Przechodząc przed Jezusem w tabernakulum należy przyklęknąć: przechodzimy obok samego Boga.

Wnętrze tabernakulum: Najświętszy Sakrament w kustodium.W puszce przechowuje się też Komunię św.na wypadek nagłej konieczności udzielenia chorym poza mszą św.

W czasie mszy świętej zwykły chleb, obecnie w formie okrągłego opłatka, zamienia się w Ciało Jezusa Chrystusa. I to Ciało jest przechowywane w owym tabernakulum. Jest to Najświętszy Sakrament– Tajemnica obecności Boga z ludźmi. Tam Pan Jezus mieszka i czeka na spotkanie z każdym z nas. Warto poświęcić Mu trochę czasu. Powróci pokój i ład, wszystkie bóle ucichną. Po prostu posiedź z Nim.

monstrancja

W wielu kościołach i wspólnotach z tabernakulum wyjmuje się Najświętszy Sakrament i stawia uroczyście na ołtarzu, żebyśmy mogli patrzeć na siebie nie przez drzwiczki, ale twarzą w Twarz. Oddajemy najwyższą cześć Najświętszemu Sakramentowi i pilnujemy, żeby nikt Go nie sprofanował. Stąd tabernakula są solidnie skonstruowane. Tylko kapłan lub osoba upoważniona przez biskupa ma prawo dotykać, przenosić Najśw. Sakrament. Od wieków wierni starali się po ludzku okazać wdzięczność i szacunek Jezusowi Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. W tabernakulum przechowywany jest w naczyniu zwanym kustodium, a podczas uroczystych nabożeństw dokonuje się tzw.wystawienia- ksiądz przekłada go do monstrancji, zazwyczaj bogato zdobionej. W czasie adoracji zapala się świece lub lampki wokół monstrancji.

Adoracja to uwielbienie, oddawanie czci. Mamy za co dziękować i o co prosić. Z tysięcy godzin naszego życia warto wygospodarować kilka chwil na przebywanie z Bogiem, który jest naszym Ojcem i Przyjacielem. Sam na sam. Po jakimś czasie nie będziesz mógł się takiego spotkania doczekać. W czasie wielu nabożeństw wystawia się Najświętszy Sakrament na ołtarz i modli wspólnie w Jego obecności. Np. w czasie nabożeństw majowych- ku czci Matki Bożej/patrz litanie/.  Jednak nic nie zastąpi  spotkania z Jezusem na osobistej modlitwie. Coraz więcej ludzi na takie spotkania przychodzi.

Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament-teraz i zawsze i na wieki wieków -Amen

Tymi słowami najczęściej zaczynamy lub kończymy spotkanie z Panem w adoracji

Eucharystia

Adoremus - Panie, chcemy Cię adorować /dla dzieci i...../

PANIE JEZU, CHCEMY CIĘ ADOROWAĆ
adoracja

W kaplicy adoracji przed ołtarzem z Najświętszym Sakramentem stoi klęcznik, a na nim leży otwarte Pismo Święte. Bezpośrednio przed wejściem do kaplicy adoracji prowadzący przypomina dzieciom, że będą się modlić słowami, śpiewem, trwaniem w ciszy i znakiem. Jeszcze raz przypomina symbolikę znaku oraz w którym momencie i w jaki sposób (pięknie bo jest wyrazem naszej miłości)  znak należy wykonać.

Pieśń np.: Rozkołysane dzwony (2 zwrotki)

Chwila ciszy

P: Panie Jezu, przyszliśmy do Ciebie, bo chcemy z Tobą być, powiedzieć Ci, jak bardzo cieszymy się, że nas kochasz i zapraszasz. Chcemy Ci też powiedzieć dzisiaj, że postanowiliśmy przychodzić do Ciebie w każdym tygodniu, abyś Ty sam uczył nas modlitwy uwielbienia, modlitwy adoracji.

Chwila ciszy

P: Przed przyjściem do Ciebie, Panie Jezu, zastanawialiśmy się co to znaczy adorować Ciebie. Uświadamialiśmy sobie, że jesteś tu, w tej białej Hostii i w swoim Słowie, które dla nas pozostawiłeś w Piśmie Świętym, naprawdę obecny.

Pieśń np.: Rozkołysane dzwony (kolejne 2 zwrotki)

D1: Panie Jezu, Ty pierwszy nas zapraszasz. Pierwszy wychodzisz nam na spotkanie. I bardzo się cieszysz z każdego dziecka, które przychodzi do Ciebie. Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

Wszyscy: Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

D2: Dziękujemy Ci za Twoje zaproszenie, za to, że ciągle powtarzasz dorosłym: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. Nie zabraniajcie im (Łk 18,16). Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

Wszyscy: Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

D3: Dziękujemy Ci Panie Jezu za wszystkie dzieci i wszystkich dorosłych, którzy adorują Cię we wszystkich kościołach na świecie. Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

Wszyscy: Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

D4: Dziękujemy Ci za rodziców, nauczycieli, i wszystkich, którzy pomagają nam stawać się dobrymi, mądrymi ludźmi, którzy pomagają nam, abyśmy mogli spotykać się z Tobą. Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

Wszyscy: Dziękujemy Ci, Panie Jezu.

Pieśń np.: Wielbić Pana chcę…

Chwila ciszy

D5: Panie Jezu, Ty tutaj, w białej Hostii, jesteś obecny z Ojcem niebieskim i Duchem Świętym, z całym Bożym majestatem. To trochę tak, jakbyś z miłości do nas sprowadził niebo na ziemię.

Chwila ciszy

Chcemy przebywać w tym niebie, Panie Jezu. Chcemy Cię adorować tak, jak to robią w niebie aniołowie. Chcemy przychodzić do Ciebie, abyś nie był sam w zimnym tabernakulum, w pustym kościele.

Chwila ciszy

D6: Chcemy być coraz bliżej Twojego, Panie Jezu, Najświętszego Serca. Chcemy uczyć się patrzeć na Ciebie z taką miłością, z jaką Ty patrzysz na nas. Chcemy rozmawiać z Tobą, usłyszeć co Ty chcesz nam powiedzieć.

Śpiew np.: Wielbić Pana chcę…

D7: Chcemy uczyć się być z Tobą, rozmawiać z Tobą o wszystkim – o domu i szkole, o radościach i tym co trudne, o naszych dziecięcych sukcesach i porażkach. Ty je znasz, ale cieszysz się, gdy je Tobie przynosimy.

P: Przyjmij Panie Jezu nasze pragnienia. Niech pocałunek, który złożymy na księdze Pisma Świętego będzie dzisiaj ucałowaniem Twoich stóp, a serduszko z naszym imieniem i zapisaną na nim osobistą, znaną tylko Tobie, modlitwą, które włożymy do księgi Pisma Świętego, będzie złożeniem siebie, swojego serca, w Twoim Najświętszym Sercu.

Chwila ciszy

Pieśni: Ofiaruję Tobie, Panie mój… (wiele razy, „przerywane” ciszą)

W czasie śpiewu dzieci wykonują znak. Rozpoczyna prowadzący. Ilość pieśni i chwil ciszy zależy od czasu trwania adoracji. Powinna umożliwić wszystkim dzieciom wykonanie znaku

 

  

Watykan wydał wskazania odnośnie celebracji paschalnej

Watykan wydał wskazania odnośnie celebracji paschalnych

W związku z pandemią koronawirusa Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała dekret wyjaśniający zasady liturgiczne, jakie należy zachowywać celebrując najważniejsze tajemnice wiary. Dokument wydany na polecenie Ojca Świętego podpisał prefekt dykasterii, kard. Robert Sarah oraz jej sekretarz, abp Arthur Roche.

Na wstępnie zaznaczono, że ponieważ Wielkanoc stanowi centrum Roku Liturgicznego, związana jest z przygotowaniem wielkopostnym oraz uroczystością Zesłania Ducha Świętego, nie może być przeniesiona na inny termin. Natomiast biskup diecezjalny, oceniając konkretną sytuację może przełożyć na inny termin Mszę św. Krzyżma.

W odniesieniu do Triduum Paschalnego w krajach, gdzie obowiązują restrykcje władz cywilnych, biskupi uzgodniwszy swe działania w ramach Konferencji Episkopatu, powinni sprawować liturgię w kościołach katedralnych, zaś proboszczowie w swoich parafiach bez udziału wiernych. Powinni im ogłosić godzinę, w której będzie sprawowana liturgia, tak aby mogli ją śledzić na żywo w swoich mieszkaniach za pośrednictwem mediów. Zachęcono Konferencje Episkopatów oraz parafie do zapewnienia wiernym pomocy w modlitwie osobistej bądź rodzinnej.

W odniesieniu do Mszy św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek kapłani mogą ją koncelebrować w kościołach katedralnych i parafialnych. Zezwala się również kapłanom tego wieczoru wyjątkowo na sprawowanie w stosownym miejscu Mszy św. bez udziału wiernych. Opuszcza się obmywanie stóp. Opuszcza się także na zakończenie Mszy św. przeniesienie Najświętszego Sakramentu do ciemnicy. Będzie on przechowywany w tabernakulum. Natomiast kapłani, którzy nie będą mieli możliwości sprawowania Mszy św. są zobowiązani do odmówienia tego wieczoru nieszporów.

Także w Wielki Piątek liturgia Męki Pańskiej będzie sprawowana w katedrach i kościołach parafialnych przez biskupa oraz proboszcza. Zobowiązano biskupa diecezjalnego do określenia na ten wieczór specjalnej modlitwy za chorych, zmarłych, zagubionych.

Liturgia Wigilii Paschalnej będzie sprawowana jedynie w katedrach i w kościołach parafialnych, zależnie od możliwości lokalnych. Zostanie opuszczone poświęcenie ognia na początku liturgii. Po zapaleniu paschału przejdzie się do odśpiewania hymnu Exsultet, po czym nastąpi Liturgia Słowa. Natomiast w Liturgii Chrzcielnej będzie miało miejsce jedynie ponowienie wyznania wiary, po czym nastąpi Liturgia Eucharystyczna. Duchowni, którzy nie będą mogli włączyć się w liturgię, mają obowiązek odmówienia Liturgii Czytań Niedzieli Wielkanocnej. W odniesieniu do liturgii w klasztorach, seminariach i wspólnotach zakonnych decyzję przekazano biskupom diecezjalnym.

Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zaznacza, że jeśli chodzi o różne przejawy pobożności ludowej i procesje, można je przenieść, w zależności od oceny biskupa diecezjalnego, na inny termin, na przykład 14 i 15 września – święto Podwyższenia Krzyża Świętego i wspomnienie Matki Bożej Bolesnej.

KAI/ad

Zmarł Ks Piotr Pawlukiewicz- posłuchaj Jego kazania na jotubie o ŻYCIU

Nie żyje ks. Piotr Pawlukiewicz

Dzis w nocy zmarł ks. Piotr Pawlukiewicz, kapłan Archidiecezji Warszawskiej, ceniony duszpasterz, kaznodzieja i rekolekcjonista. Miał 60 lat, w ostatnich latach chorował

Doktor teologii pastoralnej, prałat, kanonik gremialny Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autor książek i audiobooków o tematyce religijnej. – Jego homilie przyciągały do kościołów tłumy – przypomina ks. Przemysław Śliwiński, .

Pogrzeb odbędzie się  25 marca o 11.00 w kościele Nawiedzenia NMP w Warszawie na Nowym Mieście, zmarły kapłan pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. Planujemy transmisję online z Mszy pogrzebowej – zapowiedział ks. Śliwiński.

Ks. Piotr Pawlukiewicz 2 czerwca 1985 przyjął święcenia kapłańskie. Przez dwa lata pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Wincentego a Paulo w Otwocku. W latach 1996-1998 był redaktorem naczelnym Radia Józef w Warszawie. Głosił homilie w kościele Świętego Krzyża w Warszawie podczas transmitowanej przez radio mszy o godz. 9 rano.

Współpracował z Radio Plus Warszawa, gdzie prowadził m.in. audycję Katechizm Poręczny poświęconą odpowiedziom na pytania słuchaczy o praktyczne aspekty wiary. Głosił także kazania dla studentów w kościele akademickim św. Anny. Prowadził wykłady z homiletyki dla alumnów Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie.

W latach 1991-1999 był zaangażowany w prace II Polskiego Synodu Plenarnego.  W przeszłości był też kapelanem kaplicy w Sejmie RP i duszpasterzem parlamentarzystów

Zmarł ks. Piotr Pawlukiewicz - znany duszpasterz i rekolekcjonista, kapłan z archidiecezji warszawskiej. Jego książki i audiobooki o tematyce religijnej cieszyły się dużą popularnością. Ks. Piotr Pawlukiewicz miał 60 lat. O jego śmierci poinformował rzecznik prasowy archidiecezji - ks. Przemysław Śliwiński. Kapłana pożegnał m.in. premier Mateusz Morawiecki.

Ks. Piotr Pawlukiewicz słynął z kazań, które przyciągały na msze święte tłumy wiernych. Był doktorem teologii pastoralnej, prałatem i kanonikiem gremialnym Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej.

Jak poinformował rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej, pogrzeb ks. Piotra Pawlukewicza odbędzie się w środę, 25 marca o godz. 11.00 w kościele Nawiedzenia NMP w Warszawie na Nowym Mieście. Katolicki duchowny pochowany zostanie na cmentarzu Powązkowskim. Planowana jest transmisja online z mszy pogrzebowej.

Kim był ks. Piotr Pawlukiewicz?

Duchowny przyjął święcenia kapłańskie 2 czerwca 1985 roku. Przez dwa lata pracował jako wikariusz w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku. W latach 1996-1998 był redaktorem naczelnym Radia Józef w Warszawie. Głosił słynne kazania w kościele Świętego Krzyża w Warszawie podczas transmitowanej przez radio mszy świętej o godz. 9.00.

Ks. Piotr Pawlukiewicz był także współpracownikiem Radia Plus Warszawa, gdzie prowadził m.in. audycję "Katechizm Poręczny", poświęconą odpowiedziom na pytania słuchaczy o praktyczne aspekty wiary. Dużą popularnością cieszyły się jego kazania dla studentów w kościele akademickim św. Anny. Wykładał również w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie.

W latach 1991-1999 ks. Piotr Pawlukiewicz brał udział w pracach II Polskiego Synodu Plenarnego. Dawniej był też kapelanem kaplicy w Sejmie RP i duszpasterzem parlamentarzystów

Zmarł ks. prof. Czesław Bartnik

Sobota, 21 marca 2020 (23:12)

W wieku 91 lat zmarł ks. prof. Czesław Bartnik, wybitny teolog i filozof, wieloletni publicysta „Naszego Dziennika”.

Ksiądz prof. Czesław Bartnik wychował wiele pokoleń teologów, które znalazły w nim swego mistrza. Autor ponad 3 tys. publikacji, w tym ponad 100 książek. Na łamach „Naszego Dziennika” przestrzegał m.in. przed zagrożeniami płynącymi z ideologii liberalnej. Diagnozował sytuację polityczną w Polsce, Europie i na świecie.

Ks. prof. Czesław Bartnik urodził się 9 sierpnia 1929 r w Źrebcach k. Szczebrzeszyna. Święcenia kapłańskie przyjął w Lublinie 21 czerwca 1953 r. Po święceniach podjął studia doktoranckie na KUL. Wkrótce po doktoracie podjął pracę naukowo-dydaktyczną na Wydziale Teologii KUL. W 1963 r. został adiunktem w Katedrze Chrystologii Apologetycznej oraz podjął pisanie rozprawy habilitacyjnej, którą ukończył w 1965 r., pełniąc obowiązki prefekta Wyższego Seminarium Duchownego (1959-1966), a później wicerektora (1966-1973).

Jako już samodzielny pracownik naukowy, w latach 1967-1968 odbył zagraniczne podróże naukowe do Rzymu, Paryża i Louvain. Przez cztery kadencje był wybierany na członka Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych (1990-2002), zasiadał jako członek w Komisji Nauki Wiary przy Konferencji Episkopatu Polski (od 1996 r.).

 

 

 

 

o. JÓZEF AUGUSTYN JEZUITA Epidemia wstrząsa światem budowanym w epoce globalizacji.

Józef Augustyn SJ: To nie czas na dyskusje, przepieranie swojego punktu widzenia religijnego Jako duszpasterze winniśmy być uważni, by w naszych refleksjach nie wykorzystywać tej trudnej sytuacji do polemiki światopoglądowej - pisze dla KAI o. Józef Augustyn SJ. Zdaniem znanego duszpasterza i rekolekcjonisty "to nie czas na dyskusje, przepieranie swojego punktu widzenia religijnego".

 Analizując obecną sytuację duchowny odwołuje się do "Dżumy" Alberta Camusa oceniając, że dzieło to pomaga odpowiedzieć na pytanie, "jak mierzyć się z kruchością ludzkiej egzystencji odkrywając, pośród zmagań, jej najgłębszą wartość, godność oraz jej ostateczny cel".

Oto artykuł o. Józefa Augustyna SJ:

“Tak, nadeszła chwila zastanowienia. Sądziliście, że wystarczy wam odwiedzać Boga w niedzielę, abyście byli panami waszych dni” (Albert Camus, Dżuma).

Epidemia wstrząsa światem budowanym w epoce globalizacji. Zaledwie w kilkanaście dni koronawirus dotarł – właśnie z powodu globalizacji – niemal do wszystkich krajów świata. Zaistniała sytuacja społeczna i ekonomiczna to niewątpliwie surowy egzamin dla wszystkich obywateli, rządów, polityków, twórców kultury, organizacji międzynarodowych, dosłownie dla wszystkich. Koronawirus jest bardzo „demokratyczny” i „sprawiedliwy”, jednakowo atakuje biednych i bogatych, małych i wielkich tego świata. Ci ostatni zresztą, przez swoje liczne kontakty, są nawet bardziej narażeni. „Teraz przynajmniej sytuacja była jasna, zaraza dotyczyła wszystkich” (A. Camus).
Wielu porównuje epidemię do wojny, podkreślając jednocześnie, że wróg jest mało rozpoznany, stąd też jest mało uchwytny, nieprzewidywalny, podstępny. Boleśnie przekonały się o tym pewne gwiazdy sportu i polityki, które wyśmiewając epidemię, lekceważyły podstawowe zasady bezpieczeństwa i same uległy chorobie.

1. Epidemia, odwieczny wróg ludzkości, przypomina nam dzisiaj, że w kwestii kruchości ludzkiego życia, mimo całego postępu cywilizacyjnego, niewiele się zmieniło. Pewne zagrożenia nieco odsunęliśmy od siebie, udając jednak przy tym, że zostały one zlikwidowane. W mediach coraz więcej pojawia się tekstów zatytułowanych: „Koronawirus obnażył „świat”... Pokazał próżność, obłudę, hipokryzję” itp. Nie będziemy tutaj identyfikować „światów”, które obnaża koronawirus. Dotyczy to w jakimś stopniu wszystkich „światów”, choć może w różnym zakresie. Także świata religii.

Jako duszpasterze winniśmy być uważni, by w naszych refleksjach nie wykorzystywać tej trudnej sytuacji do polemiki światopoglądowej - pisze dla KAI o. Józef Augustyn SJ. Zdaniem znanego duszpasterza i rekolekcjonisty "to nie czas na dyskusje, przepieranie swojego punktu widzenia religijnego".

Niewątpliwie obecna epidemia to surowy egzamin dla „ludzi Kościoła”: duchownych i świeckich, przełożonych i podwładnych, praktykujących wiarę gorliwie i tych, którzy ją zaniedbują. Pada zasadnicze pytanie o istotę naszego codziennego doświadczenia wiary: czy nasze praktyki są wyrazem formalności, czy też są znakiem naszego doświadczenia Boga, realnie działającego w naszym życiu, tu i teraz. Paradoksalnie chwilowa niemożność uczestnictwa we Mszy świętej niedzielnej, przyjmowania Komunii, uczestnictwa (obecnie w Wielkim Poście) w Gorzkich żalach czy Drodze Krzyżowej – może stać się dla nas wyzwaniem, dzięki któremu staniemy wobec Boga i własnego sumienia w szczerości serca. Obecne ograniczenia w parafialnych praktykach religijnych mogą się stać prawdziwymi rekolekcjami.

2. W czasach dobrobytu, sukcesu i względnego spokoju łatwo ulegamy złudzeniu, że nasze życie jest w naszych rękach i że możemy dowolnie sobie je urządzać, formować, zmieniać.
Dla twórców „nowej cywilizacji”, którzy z wyniosłością, lekceważąco traktują prawa przyrody, przeciwstawiając je osiągnięciom kultury, niemal w każdej dziedzinie, koronawirus przypomina o potędze przyrody i jej prawach, którym człowiek podlega niezależnie od tego, czy mu się to podoba, czy nie. Choroba nikogo nie prosi o pozwolenie i nikogo nie pyta o zdanie.
Z pewnością świat upora się z obecną epidemią. Naukowcy zapowiadają szczepionkę. Wszystko jednak do nowego zagrożenia... Ale kiedy mija zagrożenie, wbrew oczywistym faktom, ponownie poddajemy się złudzeniu, że oto teraz zaczyna się, już na zawsze, czas bezpieczeństwa i pokoju. Nic bardziej fałszywego. Nowe zagrożenie przychodzi zwykle w sposób nieprzewidywalny. Tak było w historii ludzkości i teraz tak jest. Nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. „Zarazy są w istocie sprawą zwyczajną, ale z trudem się w nie wierzy, kiedy się na nas walą” – zauważa A. Camus.

3. Kruchość ludzkiego życia i związane z nią zagrożenia to istotny element antropologii. Zapomnienie o ostatecznym przeznaczeniu człowieka, o jego ostatecznym celu i sensie życia staje się – w sytuacji bezpośredniego zagrożenia – źródłem niepokoju, braku równowagi, rozpaczy. Psalmista mówi: Ci, którzy nie wzywają Boga, drżą ze strachu (Ps 14,5).
„Jeżeli trzeba będzie, umrzemy. Basta. Cóż możemy zrobić. Przecież tego rękami nie zatrzymamy” – powiedział pewien Włoch w ulicznym sondażu. Świadomość prawd ostatecznych sprawia, że mniej uwagi poświęcamy poczuciu zagrożenia, a więcej szukaniu wyjścia z zagrożenia, budowaniu nadziei, wzajemnemu pomaganiu sobie, szukaniu Boga. Choroba i śmierć nie są końcem tego, co dla nas najważniejsze, najdroższe, jedyne. „Są wartości, których nigdy nie wolno poświęcić w imię jeszcze wyższej wartości i które stoją ponad zachowaniem życia fizycznego” (Benedykt XVI)

4. Obecne zagrożenie epidemiczne uczy nas pokory dla życia i jego kruchości; uczy nas też większego szacunku dla praw przyrody i dla ich Twórcy. Nasze zanurzenie w wirtualnym świecie obrazów i wrażeń, gdzie wszystko dokonuje się za jednym dotknięciem palca, zniekształca i fałszuje rzeczywistość świata realnego. W przyrodzie, w rozwoju fizycznym, duchowym, w relacjach międzyludzkich nic nie dzieje się nagle, za dotknięciem. Wszystko dokonuje się powoli, jest procesem, rozwija się stopniowo, wymaga pracy, trudu, zaangażowania, a nieraz i cierpienia. Obecne zagrożenie epidemiczne wymaga od nas właśnie tego, czego wymaga życie na każdym etapie jego rozwoju: uwagi, cierpliwości, czekania, spojrzenia metafizycznego, prawego sumienia.
Niewątpliwie nasze poczucie zagrożenia posiada swoje źródło także w fakcie rezygnacji z metafizyki, duchowości i religii. W sytuacji zagrożenia życia, człowiek pozostaje w "bezradnej samotności". Nie chodzi o izolację od bliźnich i osamotnienie, ale o wewnętrzną samotność serca przed Bogiem. Wszystkie refleksje, które dzisiaj snujemy, brzmią banalnie, pusto. Człowiek pociesza i wspiera drugiego zawsze do pewnej granicy. Poza nią każdy zostaje sam ze swoim lękiem, brakiem poczucia bezpieczeństwa. Nawet najbliższe osoby, w sytuacji zagrożenia życia, pozostają zawsze na zewnątrz tego, co dzieje się w ludzkiej duszy udręczonej lękiem, bólem czy rozpaczą. Budzące się obawy o siebie i naszych bliskich, są wielkim wołaniem serca o obecność Boga, Jego moc i miłość w naszym życiu.

5. Obecne zagrożenie epidemią nie jest pierwszym w historii. W tych dniach Papież Franciszek pielgrzymował do cudownego obrazu Matki Bożej Salus Populi Romani oraz do cudownego krzyża św. Marcelego, przed którym modlili się rzymianie w 1522 roku w czasie panującej dżumy. Gdy w latach 1625–1629 w Wilnie szalała epidemia, św. Andrzej Bobola i jego współbracia służyli chorym pomocą duchową i ludzką. Wielu z nich oddało życie w posłudze ofiarom epidemii. Ofiarą posługi chorym na cholerę był także Karol Antoniewicz SJ, a bł. Wincenty Frelichowski zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau, posługując chorym na tyfus. W naszych czasach chorymi na epidemię zajmują się profesjonalne służby medyczne, wspomagane przez instytucje państwowe. Ale jako ludzie Kościoła, duchowni i świeccy, winniśmy zadawać sobie pytanie, jaka ma być nasza posługa wiernym w czasie epidemii. Odpowiedź wymagałaby rozeznania, otwartości, a nade wszystko modlitwy o światło Ducha Świętego. Paradoksalnie mówiąc, to właśnie dzisiaj, w czasach zagrożenia, możemy choć w części odzyskiwać utracone zaufanie wiernych z powodu nadużyć wobec nieletnich i zaistniałego zgorszenia. Wiarygodne jednak mogą stać się jedynie te propozycje, które będą wyrazem czystości serca oraz prawdziwej miłości Boga i bliźniego.

6.Język przepowiadania duszpasterskiego w czasach zagrożenia, braku poczucia bezpieczeństwa musi być jasny, precyzyjny, pozbawiony dwuznaczności. Wyrażenia: „Jezus nie roznosi zarazków”; „w kościele jesteśmy bezpieczni” – są nieprecyzyjne, dwuznaczne. To pewien skrót myślowy, który łatwo może wprowadzić prostego człowieka w błąd. Jezus nie roznosi zarazków, ale niehigieniczne rozdawanie Postaci sakramentalnych może być powodem zakażenia epidemią. Stosowanie się do nakazów i zakazów rządowych oraz zaleceń biskupów jest wyrazem posłuszeństwa i pokory. W tych dniach miałem telefon: „Co mam zrobić w sumieniu, bo mój ksiądz proboszcz...”. Odpowiedziałem: „…słuchać księdza proboszcza, jak on słucha księdza biskupa”. Nadzwyczajna sytuacja duszpasterska ukazuje, jak względne mogą być pewne liturgiczne formy, gesty ustalone przez nas samych.
Obserwatorzy śledzący rozwój epidemii zauważają, że tam, gdzie łamano powszechnie zasady bezpieczeństwa, epidemia gwałtownie narastała. To właśnie konsumpcyjne przywiązania przyczyniły się w pewnych regionach do rozwoju epidemii. Z powodu koronawirusa w znacznym stopniu zamarł nagle międzynarodowy transport pasażerski, odwołano dziesiątki - setki ważnych kongresów, spotkań, ważnych imprez kulturalnych i sportowych, zjazdów naukowych, przygotowywanych nieraz przez lata. Obecna sytuacja uczy nas, że sprawy, którymi się nieraz dręczymy, są bardzo względne, a samo ludzkie życie i więzi rodzinne, są tu na ziemi, wartościami nadrzędnymi. Za ziemskie osiągnięcia nie warto płacić własnym zdrowiem i rodziną. Czas epidemii może uczyć nas umiaru, dyscypliny i wolności wewnętrznej w codziennym życiu: w relacjach międzyludzkich, w robieniu kariery, posiadaniu, konsumpcji. „Dżuma zniosła sądy wartościujące. Było to widoczne, nikogo bowiem nie interesowała na przykład jakość ubrań czy jedzenia, które kupował. Akceptowano wszystko hurtem” (A. Camus).

7. Jeszcze tydzień temu byliśmy ostrożni i oszczędni w słowach w kwestii uczestnictwa wiernych na Mszach świętych niedzielnych. Jeden z księży, z którym rozmawiałem, mówił: „To niemożliwe, żeby ludzi nie było w niedzielę w kościele...”. A jednak było możliwe. Słyszałem uwagi typu: „Nawet w czasach prześladowania wierni gromadzili się w kościołach...”. Tyle że rząd nie jest tyranem prześladującym Kościół, a rzeczywisty wróg, wirus (by posłużyć się stosowanym slangiem), za nic nie odpowiada.
Jak mówić o Bogu i Jego woli w czasach epidemii, która bezpośrednio zagraża ludzkiemu życiu? To bardzo trudne wyzwanie. Wymaga nie tylko głębokiej wiary, ale także kultury języka, duchowości, rozumienia współczesnego człowieka, uwzględnienia jego pragnień, wrażliwości, obaw, lęków. Jako duszpasterze winniśmy być uważni, by w naszych refleksjach nie wykorzystywać tej trudnej sytuacji do polemiki światopoglądowej. To nie czas na dyskusje, przepieranie swojego punktu widzenia religijnego. Nasze świadectwo nie może nikogo oskarżać, upokarzać, kwestionować jego poczucia godności. Ujawniające się słabości i sprzeczności cywilizacyjne trzeba zauważać, odnotować, by móc, być może, powrócić później do tematu, ale na spokojnie, z rozwagą i z szacunkiem dla każdego człowieka. Budzenie dzisiaj „demonów ideologicznych”, o które tak łatwo w chwilach zagrożenia, nie będzie pomagać ani nam, ani naszym bliźnim. Czas zagrożenia życia, to najpierw czas osobistego nawrócenia.

Polski internet zalewa fala oszustw «na koronawirusa». Nie dajmy się nabrać” – nawołują media. Z ogromnym dystansem trzeba też czytać wszelkie prognozy i przewidywania. Wielu skłania się ku temu, że zagrożenie może potrwać nie „...naście” dni, ale raczej tygodnie czy może nawet miesiące i kwartały. Ze spokojem, na jaki nas tylko stać, trzeba nam myśleć o przekładaniu czy też odwoływaniu wszelkich spotkań, zjazdów, uroczystości (także tych kościelnych), promocji, egzaminów itd. I choć jest to dla wielu z nas trudne, nieraz wręcz bolesne, to jednak – mimo wszystko – może stać się szkołą szukania tego, co w życiu najważniejsze, istotne, co stanowi fundament całego naszego życia, doczesnego i wiecznego. Nasze życie jest w rękach Boskich i naszych własnych. Sobór Watykański II stwierdza, że „człowiek sam pod okiem Boga kształtuje swoje życie”. Opatrzność odwołuje się bowiem do naszej odpowiedzialności, naszej pracy, wysiłku, miłosierdzia i naszego cierpienia.
Francuzi, którzy zbyt długo podchodzili do epidemii beztrosko (co skutkuje dramatycznymi konsekwencjami), rzucili się teraz na powieść Alberta Camusa Dżuma. Opowiada ono o zadżumionym mieście Oran na wybrzeżu algierskim. Powieść – zauważa sam autor - nie chce być „kroniką ostatecznego zwycięstwa [nad dżumą]. (…) Może być tylko świadectwem tego, co należało wypełnić i co niewątpliwie powinni wypełniać nadal (…) wszyscy ludzie, którzy nie mogąc być świętymi, i nie chcąc godzić się na zarazy, starają się jednak być lekarzami”. Jakżeż prawdziwe i aktualne słowa, już nie tylko dla mieszkańców Oranu, ale dla wszystkich ludzi naszego zglobalizowanego świata, niezależnie od religii, światopoglądu, przekonań politycznych. Dżuma to podręcznik, w jaki sposób w sytuacji epidemii pokonywać własny egoizm, nie myśleć tylko o sobie, pomagać ludziom, wspierać najbliższych; a nade wszystko, jak mierzyć się z kruchością ludzkiej egzystencji odkrywając, pośród zmagań, jej najgłębszą wartość, godność oraz jej ostateczny cel.

***

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym, profesorem nadzwyczajnym Akademii Ignatianium w Krakowie, współzałożycielem i redaktorem naczelny kwartalników: "Życie Duchowe" oraz "Pastores". Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną.

1 2 3 4 5