8 luty 2026 r Piąta niedziela w ciągu roku CZYTANIA-czy chciałbyś się dowiedzieć -co Bòg ma do powiedzenia na temat twego życia?

08 lutego 2026 Niedziela Piąta Niedziela zwykła

Czytania: (Iz 58, 7-10); (Ps 112 (111), 4-5. 6-7. 8a i 9); (1 Kor 2, 1-5); Aklamacja (J 8, 12); (Mt 5, 13-16);

Rozważania: ks. Wenancjusz Zmuda , Bractwo Słowa Bożego

Książka na dziś: Oremus - teksty liturgii Mszy Świętej - marzec 2026

Czytania

https://share.google/DZyDOiAmaVeN5G7ru

(Iz 58, 7-10)
Tak mówi Pan: "Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem".

(Ps 112 (111), 4-5. 6-7. 8a i 9)
REFREN: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza i swoimi sprawami zarządza uczciwie.

Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.

Jego wierne serce lękać się nie będzie.
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.

(1 Kor 2, 1-5)
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

Aklamacja (J 8, 12)
Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(Mt 5, 13-16)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

Rozważania do czytań

ks. Wenancjusz Zmuda

Prorok Izajasz podpowiada nam, że światło wzejdzie jak zorza.Światło zabłyśnie w ciemnościach, a Twoja i moja ciemność stanie się południem, jeśli będziemy czynić miłosierdzie w imię Pana. Jeśli potraktujemy Słowo na serio – że tym Słowem się żyje, a nie tylko to Słowo się wspomina; że to Słowo pragnie się wprowadzić w życie – oto przed nami zadanie, by stać się ludźmi ośmiu błogosławieństw. Ci, którzy są u Boga w myśleniu, w działaniu, którzy wchodzą na drogę miłosierdzia, stają się dla świata światłem i solą. Wystarczy trochę światła, by rozproszyć ciemność. Wystarczy trochę soli, żeby nadać smak. Potrzeba nam tej właściwości soli, która zachowuje smak Ewangelii. Potrzeba nam wierności w zachowywaniu. Sól przez wieki była stosowana jako środek, który konserwował jedzenie. Mieć zakorzenioną wiarę w tradycji Kościoła, w Jego nauce, żeby nie bać się stawać wobec świata jako ten, który ma w sobie światło i nie ukrywa go, ale tym światłem wiary pragnie się dzielić; który pragnie się dzielić solą wiary, żeby nasze życie miało prawdziwy smak.
ks. Wenancjusz Zmuda

Patroni dnia:

Święta Józefina Bakhita, dziewica
urodziła się w 1868 r. w Sudanie. W wieku około 10 lat została porwana i stała się niewolnicą. Wielokrotnie sprzedawana kolejnym właścicielom, doświadczyła niemal wszystkich fizycznych i duchowych cierpień wynikających z niewolnictwa. Gdy ostatecznie znalazła się w rękach Callisto Legnani-ego, włoskiego konsula, odzyskała wolność. Wraz z nim udała się do Włoch, by zajmować się jego rodziną. Tam zetknęła się ze zgromadzeniem Córek Miłosierdzia, które podjęło trud jej religijnego wykształcenia. Po kilku miesiącach przygotowań Bakhita przyjęła chrzest i bierzmowanie. Otrzymała wówczas imię Józefina. Kilka lat później wstąpiła do zgromadzenia Córek Miłosierdzia w Wenecji. Przez następnych 50 lat służyła Bogu i współsiostrom, podejmując najprostsze prace: gotowanie, sprzątanie, szycie. Jej przyjemny wygląd i ciepły głos pomagał wielu biednym i opuszczonym, którzy przychodzili do klasztoru, w którym mieszkała. Po długotrwałej chorobie zmarła w 1947 r.

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Bardzo konkretnie prorok odnosi się do kwestii odpowiedzialności człowieka za własne wybory i podkreśla skutki z nich wynikające. Tekst zwraca naszą uwagę na własność człowieka i wskazuje, że jego własnością jest jego chleb i dom oraz uczynki. Chlebem może się dzielić, a do swojego domu może kogoś przyjąć, może zaradzać ludzkim potrzebom. Słowa są skierowane do kogoś, kto jeszcze nie podjął drogi pomagania innym, ale ma w sobie potencjał do czynienia dobra. Jest to także ktoś, kto został zraniony, cierpi i Pan wskazuje mu sposób zabliźnienia ran. Słowo jest skierowane do kogoś, kto ma w sobie światło, ale jeszcze ono nie świeci, ma w sobie rany, ale one mogą się zabliźnić. I właśnie tej osobie Pan mówi: twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twoje zdrowie to znaczy, szybko zabliźnią się twoje rany (BP). W tekście jest mowa o tym, że dobroczynność człowieka zostanie nagrodzona przez Pana. Dla Boga ważne jest to, że człowiek słyszy i widzi potrzeby innych osób, kładzie kres uciskom i przewrotnościom. Człowiek dobry i wrażliwy świeci światłem, a dobroć pomaga mu wyjść z ciemności, jeśli w niej się znalazł. Prorok Izajasz zwraca nam uwagę na stan naszej duszy, pokazuje, że gdy mierzymy się z własną ciemnością, gdy jesteśmy poranieni, zmiażdżeni cierpieniem, to nasze powstanie jest w dobru czynionym innym ludziom, jest także w odwróceniu się od zła.

Komentarz do psalmu

Tekst Psalmu pokazuje, że jest możliwe bycie silnym, niezachwianym, niebojaźliwym i taka możliwość daje ufność i wierność Bogu. Każdy z nas otrzymuje czasem dobre, a czasem złe wiadomości, czasem znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji, a czasem w skrajnie beznadziejnej i chodzi o to, by złej nowiny się nie przestraszać, nie poddawać się jej treści. Złożyć ufność w Panu, że jest się w Jego rękach i pod Jego opieką. Nie chodzi o to, by w chwilach trudnych mówić: jakoś to będzie, bo gdy Panu powierzamy sprawę, to nie będzie ona jakoś poprowadzona i rozwiązana, ale będzie najlepiej, jak to jest możliwe. Na ile ufamy, tyle otrzymujemy.

Komentarz do drugiego czytania

Jaką strategię apostolskiego działania przyjął św. Paweł? Jego strategią jest mówienie prawdy o Jezusie i prawdy o sobie. Tym, który ma błyszczeć i być w centrum, jest Jezus, nie Paweł. Jezus, którego Paweł na początku nie rozumiał, nie znał, nienawidził i zwalczał, ale gdy poznał oddał Mu całe swoje życie. Apostoł przyznaje się do tego, że ma słabości, przeżywa lęk, boi się przemawiać, a jednak to czyni, i nie chodzi mu o niego, nie chce Koryntianom głosić własnych mądrości, narzucać własnych przekonań, ale jego głoszenie jest wierne nauce Jezusa. Zauważmy, że Paweł ma lęk przed głoszeniem, ponieważ wie, że jego słowa nie wszędzie będą dobrze przyjęte, zmienią świat wielu osobom w taki sposób, że poróżnią się rodziny i przyjaciele, a mimo tego daje świadectwo o Jezusie. Bardzo istotne jest to, że Pawłowi zależy nie na własnej popularności, ale na tym, by Jezus był znany, przyjęty i pokochany przez ludzi.

Komentarz do Ewangelii

Jezus mówi dzisiaj o dwóch kluczowych kwestiach - o soli i o świetle. Gdy jest mowa o solach ziemi, to odnosimy je do minerałów, które są kluczowe dla życia, podobnie jak światło. Jezus nadał swoim uczniom bardzo ważną wartość, gdy nazwał ich solą ziemi i światłem świata. Słowa te padają w kontekście innych słów Jezusa, tzw. błogosławieństw, które zawierają pochwałę dla tych, którzy pragną sprawiedliwości, którzy są miłosierni, wytrwali wobec prześladowań i wprowadzają pokój. Nadając swoim uczniom tożsamość, Jezus uprzedza, że chrześcijanin, który jest uczniem Jezusa, nie może dać się zepchnąć do kąta ze swoją wiarą. Ma mieć świadomość tego, że ma świecić światłem Chrystusa i nie dać się przykryć czy zgasić. Światło, którym świeci uczeń Jezusa, może kogoś drażnić, może się komuś nie podobać, ale chrześcijanin jest zaproszony do tego, by tego światła bronić oraz do tego, by nie stracić swego smaku chrześcijanina. Dzisiejsze słowa Jezusa dodają nam odwagi do publicznego wyznawania wiary w Niego. Robimy to nie dlatego, że jesteśmy doskonali, czy lepsi od innych - nie jesteśmy, bo tu nie chodzi o głoszenie siebie samych. Nie świecimy własnym światłem, mimo że Jezus powiedział: Wy jesteście światłem świata i nie nadajemy sobie sami smaku, mimo tego, że Jezus powiedział: Wy jesteście solą ziemi, ale, gdy Jezus mówi: Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, to wskazuje na siebie, ponieważ światłem ucznia jest Chrystus, uczeń Jezusa świeci Jego światłem, a jeśli jest solą ziemi, ma jakieś znaczenie dla świata, to tylko dlatego, że niesie Chrystusa, nie siebie.

KOMENTARZ_ NOWY;

Tuż po przedstawieniu Błogosławieństw (Mt 5,1-12), Pan Jezus mówi o tym, do czego powołani są pośród świata i w społeczeństwie ci, którzy przyjmą jego słowo i będą żyli w zgodzie z jego przesłaniem. Ukazuje to poprzez wymowne obrazy soli i światła.

Solenie potraw, aby zapobiec ich zepsuciu było czymś bardzo ważnym, kiedy nie miało się do dyspozycji współczesnych systemów mrożenia, i co więcej dawało im charakterystyczny smak. Sól zapobiega zepsuciu jedzenia, a jednocześnie czyni potrawy smaczniejszymi. Co więcej robi to w sposób dyskretny, zmieszana z różnymi składnikami. W Starym Testamencie uznaje się skutek oczyszczający soli (por. Wj 30,35), jest uznawana także za symbol wierności (por. Lb 18,19). W tym kontekście, jako uczniowie Chrystusa jesteśmy powołani, aby być solą we wszystkich środowiskach w których toczy się nasze życie, oczyszczając je i czyniąc je przyjemnymi.

W Palestynie za czasów Pana Jezusa sól używana w domach nie była dobrze oczyszczona. Były to zasolone grudki, pochodzące z Morza Martwego, zmieszane z wieloma innymi składnikami niż sól. Aby z nich korzystać, rozpuszczano je i wyrzucano pozostałości. Czasami ta substancja miała więcej pyłu niż soli, co powodowało, że roztwór pozostawał bez smaku, do tego stopnia, że sól nie pełniła już swojej funkcji i wyrzucano ją. Pan Jezus korzysta z tego codziennego doświadczenia, aby zachęcić do zachowania spójności w myśleniu i działaniu. Nauka ta jest zawsze aktualna, jak przypominał święty Josemaría: „Duszo apostolska, jesteś solą ziemi. — Bonum est sal — dobra jest sól, czytamy w Ewangelii świętej, si autem sal evanuerit — ale jeżeli sól utraci swój smak..., na nic się nie zda, ani dla ziemi, ani dla nawozu. Wyrzuca się ją jako bezużyteczną. Ty jesteś solą ziemi, duszo apostolska. — Ale jeżeli utracisz swój smak...”[1].

Z kolei światło jest czymś koniecznym, aby widzieć. Lampę zapala się, aby oświetlała, a nie po to, aby ją ukrywać. Światło ma też głęboki sens teologiczny. Słowo, które było od początku u Boga i jest Bogiem, jest prawdziwą światłością, „która oświeca każdego człowieka” (Jn 1,9), i uczniowie Chrystusa, uczestnicząc w jego światłości, są powołani do tego, aby być źródłami światła w świecie (por. Flp 2,15). W starożytnych tekstach liturgicznych chrzest jest nazywany „oświeceniem”. W ten sposób chrześcijanin “"po oświeceniu" (Hbr 10, 32) staje się "synem światłości" (1 Tes 5, 5) i samą "światłością" (Ef 5, 8)”[2].

Chrześcijanin jest solą i światłem świata, kiedy, poprzez swój przykład i swoje słowo, prowadzi intensywną działalność apostolską. Tak o tym mówi Sobór Watykański II, odnosząc się do tego fragmentu ewangelii: „Niezliczone okazje nadarzają się świeckim do uprawiania apostolstwa w zakresie szerzenia Ewangelii i uświęcania. Sam przykład chrześcijańskiego życia i dobre uczynki spełniane w duchu nadprzyrodzonym mają już siłę pociągania ludzi do wiary i do Boga; Pan bowiem mówi: „Tak niech świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre wasze uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16)”[3].

To działanie apostolskie, do którego Pan Jezus powołuje swoich uczniów jest szczególnie pilne w zeświecczonym świecie, w którym, jak zwracał uwagę bł. Álvaro del Portillo “niezliczone osoby oddalają się od Niego we wszystkich środowiskach. My, razem z tyloma innymi chrześcijanami, którzy także pracują dla Chrystusa w łonie Kościoła, powinniśmy budować –jak lubię powtarzać tę myśl– jakby mur, który powstrzyma ludzi przed szaloną ucieczką od Boga, z pragnieniem, aby przemienić ich w apostołów, którzy pomogą, aby dusze wróciły do Boga. I kim my jesteśmy? Odrobiną soli i tą niewielką ilością zaczynu w cieście którym jest ludzkość (por. Mt 5,13). Ale ta sól i ten zaczyn, z bożą łaską i naszą odpowiedzią, przywróci boży smak tym którzy stali się mdli, zakwasi mąkę, aż do przemienienia jej w dobry chleb”[4].

[1] Św. Josemaría, Droga, nr 921.

[2] Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1216.

[3] Sobór Watykański II, Dekret Apostolicam Actuositatem, nr 6.

 

Pliki do pobrania

Dlaczego grzech jest najwièkszym nieszczęściem człowieka ? PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA.

Siedem grzechów głównych

1. Pycha
2. Chciwość
3. Nieczystość
4. Zazdrość
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
6. Gniew
7. Lenistwo

Podręczny Katechizm

Błogosławieństwa Ewangeliczne

Cnoty

Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu ? Czy ja nie popełniam tych grzechòw?

Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.
(Mt 12,31)

1. grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego
(np. popełniam grzech ciężki mówiąc, że i tak pójdę do spowiedzi),

2. wątpić o łasce Bożej
(np. nie wierzyć, że ktoś się nawróci),

3. sprzeciwiać się jakiejś prawdzie chrześcijańskiej
(np. że Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym),

4. bliźniemu łaski Bożej zazdrościć
(np. nie wierzyć, że się ktoś szczerze nawrócił),

5. mieć zatwardziałość wobec natchnień Ducha Świętego
(np. do czynienia dobra),

6. odkładać pokutę aż do śmierci
(„jeszcze zdążę”).

Pięć warunków dobrej spowiedzi

WARUNKI SAKRAMENTU POKUTY

1.Rachunek sumienia.
2.Żal za grzechy.
3.Mocne postanowienie poprawy.
4.Spowiedź szczera.
5.Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu

Przykazania Boże

Dziesięć przykazań Bożych: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.

Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Czcij ojca swego i matkę swoją.

Nie zabijaj.

Nie cudzołóż.

Nie kradnij.

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Pierwsze przykazanie zakazuje czci fałszywych bogów. Dla chrześcijanina oznacza to wezwanie do niezachwianej wiary w prawdziwie wyzwalającego Boga i oddanie się Jemu. Fałszywymi i zniewalającymi nas bogami naszych czasów są: władza, dążenie do sukcesu i sławy, pieniądz.

Drugie przykazanie przestrzega, aby nie powoływać się fałszywie na Pana Boga, aby nie nadużywać imienia Bożego. Nadużycie imienia Bożego polega na tym, że ktoś powołuje się na Niego, by w „Jego imieniu” szkodzić życiu i wolności innych.

Trzecie przykazanie napomina ludzi, aby nie zagubili się w wirze pracy, aby w dążeniu do wypełnienia swych codziennych obowiązków nie zapomnieli o Bogu. Każdego siódmego dnia winni brać udział w „odpoczynku Boga” Stwórcy, mieć czas dla Niego i dla siebie, poddać się Jego odradzającemu działaniu.

Czwarte przykazanie jest przestrogą: Naród, w którym młode pokolenie nie oddaje rodzicom należnej im czci, nie może trwać w swoim istnieniu.

Piąte przykazanie chroni przede wszystkim tych, którzy nie mogą się bronić. Zawiera nie tylko zakaz zabijania, ale również wezwanie do obrony praw wszystkich ludzi i do stworzenia bardziej humanitarnych warunków życia.

Szóste i dziewiąte przykazania zmierzają do tego, aby chronić przed zniszczeniem przez egoizm wspólnotę mężczyzny i kobiety, miłość małżeńską, które winny być odbiciem wierności Boga.

Siódme i dziesiąte przykazania wskazują, że uporządkowane i pewne stosunki własnościowe są bezwzględnym warunkiem współżycia ludzi. Bóg pragnie, aby ludzie mogli żyć w wolności. Dlatego dal im „Ziemię Obiecaną” - jakąś własność. W przykazaniach tych nie chodzi tylko o ochronę własności. Kto posiada jakąś własność musi nią sumiennie zarządzać. Wolno jej używać, ale nie nadużywać. Jest ona nie tylko dla niego samego, ale powinna służyć wszystkim ludziom.

Ósme przykazanie każe nam zrozumieć, że wszystko, co opiera się na fałszu i obłudzie, jest tymczasowe - nigdy nie stworzy trwałych wartości. A kłamstwo potrafi przekreślić wolność i godność człowieka.

Dopiero po przestudiowaniu przykazań w wydaniu K.K.K. zdajemy sobie sprawę jak płytko je traktowaliśmy. Katechizm przybliża nam cały przekrój tematów, na które do tej pory nie zwracaliśmy uwagi. Przykazania w wydaniu Boskim są przykazaniami skróconymi, dopiero ich rozwinięcie przez Pana Jezusa ( np. Kazanie na Górze) pozwala zdać sobie sprawę z naszej niedoskonałości. O ile pierwsze dwa przykazania są oczywiste i raczej z przestrzeganiem ich (myślę) nie ma większego problemu, to już pozostałe odnoszą się do naszego człowieczeństwa uwzględniając zachowania narodowe, ukształtowane przez wieki walki o byt i ciche przyzwolenie na kombinatorstwo (kradzież), naszą seksualność i osobiste charaktery.

Myślę, że codziennie trzeba podejmować walkę z naszą niedoskonałością, Pan jest doskonały i widząc naszą walkę, chociaż jesteśmy niedoskonali, poda nam pomocną dłoń.

 

Przykazania kościelne

1.W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

2.Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

3.Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

4.Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.

5.Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

 

Przykazania miłości

Siedem grzechów głównych

Sześć Prawd Wiary

Grzech największym nieszczęściem człowieka

Zastanówmy się nad tym, co najbardziej spowalnia nas albo zatrzymuje w życiu – nad grzechem. Grzech śmiertelny jest niewątpliwie największym nieszczęściem człowieka, ponieważ powoduje śmierć duchową i zerwanie przyjaźni z Bogiem. To jest duchowe spustoszenie, totalna duchowa pustynia.

Kiedy człowiek popada w choćby jeden grzech śmiertelny, stan jego jest opłakany. Za jeden grzech śmiertelny można zatracić swoją duszę na wieki. Tutaj nie ma innego ratunku. Jeżeli ktoś obraża Pana Boga w sposób ciężki, musi ponieść konsekwencje. Jeżeli ktoś chce być rzeczywiście człowiekiem duchowym i pobożnym, to nie może tolerować grzechu śmiertelnego jako czegoś normalnego. Jeżeli ktoś żyje w grzechu śmiertelnym i nic sobie z tego nie robi, to trudno tę osobę nazwać katolikiem. Oczywiście, formalnie nim jest.

Kościół ma w swoim łonie również i tych, którzy obecnie żyją w grzechu śmiertelnym. Jednak tak naprawdę jest to zupełne zaprzeczenie tego zaszczytu i godności, którą zostali oni obdarzeni na chrzcie świętym. Niestety, są ludzie, którzy wolą wybrać życie w grzechu śmiertelnym niż postępować według woli Bożej. Wolą wybrać grzech śmiertelny ze wszystkimi jego konsekwencjami, niż ukrzyżować swoje upodobania i zachcianki ze względu na najwyższą wartość poznania naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Dobrowolne uchybienia

Powiedzmy to jasno: dla grzechu śmiertelnego nie może być żadnej tolerancji. Święty Tomasz z Akwinu uczy, że gdyby komuś na nieszczęście zdarzyło się, że wieczorem popełniłby grzech śmiertelny, a nie byłoby możliwości pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty, wówczas należy jak najszybciej wzbudzić żal doskonały ze względu na miłość Bożą. Nie mamy pewności czy doczekamy jutra – dlatego nie wolno udawać się na spoczynek będąc w grzechu śmiertelnym. Gdy człowiek zgrzeszy ciężko, powinien od razu garnąć się do Bożego miłosierdzia, szukać odpuszczenia win w sakramencie pokuty, pragnąć jak najszybciej łaskę Bożą odzyskać.

Kiedy nieprzyjaciel duszy widzi, że nie może nas pokonać tą bronią, wmawia wówczas, że można robić wszystko, co nie jest grzechem śmiertelnym. Często jesteśmy zwodzeni w ten sposób. Kto daje się zwieść, ten dopuszcza się szkody na duszy, ponieważ zezwala na uchybienia dobrowolne, na grzechy powszednie. Są to te grzechy, których się dopuszczamy, mając jasne poznanie i całkowite przyzwolenie woli w materii lekkiej. Ale jeżeli człowiek wie o tym i planuje taki grzech i ma przyzwolenie woli, również to jest obrazą Pana Boga. Jeżeli pod wpływem impulsu, mimowolnie powiem jakieś gorzkie słowo, ale od razu żałuję, to odnoszę niewielką stratę na swojej duszy. Jednak jeżeli powiem gorzkie słowo po dokładnym zaplanowaniu, aby bliźniego zabolało i będą czekał na nadarzającą się okazję, wówczas jest to niewątpliwie uchybienie dobrowolne.

Uchybienia dobrowolne zdarzają się nam w ciągu dnia. Najczęściej mówimy sobie, że to nic wielkiego, to drobiazg. Podajmy przykład takiego uchybienia: opuszczanie modlitwy. Często tłumaczymy to zapomnieniem, brakiem czasu. I tej modlitwy nie ma rano, nie ma wieczorem. W końcu machamy ręką, mówiąc sobie, że nic wielkiego się nie stało i nie ma się czym przejmować – to nie pierwszy i chyba nie ostatni raz... Nie jest to grzech śmiertelny, ale jednak jest to zniewaga Bożego Majestatu. Jeżeli pozwalamy sobie na takie uchybienia, to nie zrobimy w życiu duchowym żadnego postępu.

„To mały grzech, nic się nie stało...”

Podajmy kolejny przykład: dobrowolnie dopuszczane rozproszenia. One są, oczywiście, czymś innym niż rozproszenia (uchybienia) niedobrowolne. Często kiedy się modlimy i chcemy być uważni na modlitwie, kiedy chcemy modlić się jak najlepiej, wówczas różnego rodzaju wspomnienia czy wyobrażenia cisną nam się do głowy i nie potrafimy nad tym zapanować. Co je odrzucimy, to one znowu powracają... Wówczas nie odnosimy żadnej szkody duchowej. Wręcz przeciwnie: modlitwa przez to jest jeszcze lepsza, ponieważ połączona z dużą walką i ofiarą. Inaczej ma się sprawa, kiedy modlimy się i od razu dobrowolnie zaczynamy myśleć nie o Panu Bogu, ale o swoich sprawach (co wydarzyło się w pracy, w szkole, w rodzinie itd.). Kiedy nic sobie nie robimy z tego, że nasze myśli krążą wokół nas samych, wówczas nie wznosimy umysłu do Boga. W konsekwencji ponosimy poważną szkodę na duszy, mimo że te uchybienia nie zrywają przyjaźni z Bogiem, nie są grzechem śmiertelnym.

Kiedy dobrowolnie zgadzamy się na uchybienia, kiedy na nie pozwalamy i nie sprzeciwiamy się im, wówczas nasze życie duchowe nie rozwija się, jest sparaliżowane. Istnieje wiele zagrożeń, z których sobie nie zdajemy sprawy. W obecnych czasach mało ludzi ma solidną, pełną wiedzę katechetyczną. Wielu katolików nie zdaje sobie sprawy z różnych obowiązków, które na nich ciążą z tej racji, że należą do Mistycznego Ciała Chrystusa, do Kościoła. Spotkałem kiedyś katolika, który nie wiedział, że istnieje obowiązek niedzielnej Mszy św. Chodził do kościoła wtedy, kiedy miał na to ochotę. Wielu katolików po prostu nie wie, że coś ma robić albo czegoś ma unikać.

Natomiast jeżeli dobrze wiemy, co mamy robić i czego unikać, a mimo to mówimy, że to nie jest grzech śmiertelny, więc nie ma co się przejmować, to wówczas mamy poważny problem. Jeśli mówimy, że coś jest małym uchybieniem i Pan Bóg nie będzie zważał na takie drobnostki, znaczy to, że skazujemy siebie na dryfowanie na morzu duchowej letniości. A z tego wynikają potem poważne konsekwencje. Postanowieniem naszym musi być unikanie za wszelką cenę każdego grzechu, każdego dobrowolnego uchybienia. Nawet drobny, powszedni grzech obraża Pana Boga, dlatego musimy tego unikać.

Dlaczego należy unikać grzechów

Jeżeli chodzi o grzech śmiertelny, to wiemy, że za jego popełnienie grozi nam wieczna kara. Ale jakie są pobudki, aby walczyć z grzechem powszednim? To, że jest on obrazą Pana Boga. Nie tracimy przez nią przyjaźni z Panem Bogiem, ale jednak jest to obraza. Święta Katarzyna z Genui mówiła, że chętniej rzuciłaby się w jezioro ogniste, niż popełniła grzech powszedni. Chętniej na wieki zostawałaby w takim jeziorze ognistym, niż miała zeń się wyzwolić za cenę grzechu powszedniego. Święty Alfons Rodriguez mówił: „Chętniej wycierpiałbym wszystkie męki piekła niż popełnił jeden jedyny grzech powszedni”. Błogosławiona Krescencja powtarzała: „Nie pojmuję wcale, jak można Boga rozmyślnie obrazić?”

Bóg nienawidzi grzechu. To jest druga pobudka. Nawet jeżeli jest to grzech powszedni, to sprzeciwia się on Bożej świętości. Dlatego ten, kto dopuścił się choćby jednego grzechu powszedniego, nie może wejść do królestwa niebieskiego. Jeżeli naszą duszę plami choć jeden grzech powszedni, dobrowolnie popełniony, wówczas nie możemy wejść do nieba – ta plama musi być wypalona przez skruchę i doskonały żal albo poprzez ogień czyśćcowy. Ponieważ Bóg nienawidzi grzechu, dlatego nie może kochać duszy bezgranicznie i udzielać jej swojej miłości, jeżeli widzi w niej choćby mały grzech, który dobrowolnie popełniła. A cóż dopiero, jeśli mamy tych grzechów tak dużo, że tworzą one ogromne morze, a nie jedynie małą plamę na naszej duszy?

Nawet grzechy powszednie kryją w sobie niewdzięczność wobec Boga. Można powiedzieć za świętymi, że Bóg nas hojnie obdarzył dobrodziejstwami swojej miłości. A mimo to my Go obrażamy, choć upomina nas nawet własne sumienie. Wyobraźmy sobie, że jakieś dziecko obraża swoich rodziców. Robi to notorycznie, nawet codziennie. Czyż nie sprawia to rodzicom ogromnego bólu? Oni włożyli wiele miłości w jego wychowanie, opiekują się nim i utrzymują go, a w zamian otrzymują tylko przykrości. Czyż nie jest to bolesne doświadczenie? I cóż z tego, że dziecko nie robi jakichś poważnych wykroczeń? Przecież ono nie okazuje rodzicom należnego szacunku. Czy dziecko ma prawo tak postępować wobec rodziców? Widzimy więc, na czym polega niewdzięczność. Tak właśnie jest z nami. Od Pana Boga dostaliśmy o wiele więcej niż od naszych rodziców, po tysiąckroć więcej. Dostaliśmy tak wiele łask, a wszystkie bez naszej zasługi. Chociaż jesteśmy członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, to wcale nam to nie przeszkadza, żeby nie obrażać Tego, który obdarza nas dobrodziejstwami i błogosławieństwem.

Śmierć Chrystusa zapłatą za grzech

Oczywiście, obawiamy się obrazy największej, tego że zostaniemy wrzuceni w ciemność wieczną, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Ale jednak na dobrowolne uchybienia często się zgadzamy. Najświętsza Pani jest dla nas najlepszym wzorem we wszystkim. W najmniejszym poruszeniu swojej woli starała się przypodobać Panu Bogu. Najmniejszy grzech nie dostał się do Jej Serca. Święty Jan od Krzyża wyraźnie mówi, że żadna forma jakiegokolwiek stworzenia nie przedostała się do Jej duszy, gdyż to była świątynia tylko i wyłącznie dla Pana Boga. Nie znalazł się tam żaden „boczny ołtarz” ku czci jakiegokolwiek stworzenia.

Kolejną pobudką, aby unikać grzechu powszedniego jest pamięć o tym, że Pan nasz Jezus Chrystus nawet za najmniejszy grzech musiał zapłacić największą cenę. Musimy sobie uświadomić, że nikt z ludzi, ani nawet wszyscy ludzie razem wzięci, nie są w stanie – nawet poprzez największe cierpienia, dzieła pokuty i umartwienia – zadośćuczynić Bogu nawet za jeden grzech powszedni. Jedynie nieskończony Syn Boży może wynagrodzić tę nieskończoną winę wyrządzoną Boskiemu Majestatowi. Ceną za grzechy była śmierć Syna Bożego na krzyżu. Także za grzechy powszednie. Czy możemy więc pozostawać obojętni na nasze grzechy?

Święta Katarzyna ze Sieny miała pewnego rodzaju wizję, w której zobaczyła Jezusa Chrystusa dźwigającego krzyż. Cały był zalany krwią, głowa cierniem ukoronowana, Jego szata była przesiąknięta krwią, chwiał się pod ciężarem krzyża. Gdy w pewnym momencie mocniej zachwiał się, Katarzyna zawołała: „Ale dlaczego takie cierpienie?”. I usłyszała odpowiedź: „Katarzyno, tak musiałem cierpieć za ciebie. Oto jest zadośćuczynienie za Twoje grzechy”. A o św. Katarzynie spowiednicy zaświadczają, że nigdy nie popełniła żadnego grzechu śmiertelnego. Takie więc było zadośćuczynienie Chrystusa za nasze grzechy powszednie, za dobrowolne zaniedbania i uchybienia.

Co grzech czyni w naszej duszy

Musimy również zdawać sobie sprawę ze skutków grzechu. Często nie przemawiają do nas argumenty wynikające z doskonałej miłości do Pana Boga. Wówczas pomyślmy o skutkach, jakie grzech powszedni sprawia w duszy człowieka: pozbawia ją wielu łask, które nam Bóg przeznaczył. Jeżeli dusza nie ma szacunku wobec Pana Boga, nie otrzyma specjalnych łask. Oczywiście, łaski uświęcającej przez grzech powszedni nie traci. Pan Bóg chce jej udzielać nieskończonych łask, jednak powstrzymuje się, kiedy jest przez nią obrażany. Wyobraźmy sobie, że chcemy przyjacielowi dać prezent. Jednak w czasie spotkania przyjaciel ciężko obraził nas, wówczas już nie chcemy obdarzyć go prezentem.

Podobnie dzieje się, kiedy znieważamy Pana Boga. On chce obsypać swoje dzieci niezmierzonymi łaskami. On nie wie, co to jest skąpstwo. Jednak jeśli dusza jest niewdzięczna, wówczas sama zamyka sobie dopływ nowych łask. Grzechy powszednie przeszkadzają nam w modlitwie. To one powodują, że nie potrafimy odprawić dobrze rozmyślania, modlić się w skupieniu. Czujemy się zupełnie zimni nawet w chwili przyjęcia Komunii św. Jeżeli jakiegoś człowieka wielokrotnie obrazilibyśmy, wówczas trudno byłoby nam z kimś takim spokojnie rozmawiać, nawet jeśli ta osoba wybaczyłaby nam. Podobnie jest z nami, kiedy interesujemy się wszystkim, tylko nie relacją z naszym Zbawicielem. Ważniejsza jest nasza wygoda, przyjemność, odpoczynek – dlatego tak trudno przychodzi nam wytrwale i cierpliwie modlić się, wznosić duszę do Boga.

Grzech powszedni stoi na przeszkodzie szczególnej przyjaźni z Panem Bogiem, tej szczególnej zażyłości, temu zjednoczeniu z Bogiem, które nazywamy upodobnieniem do Niego, zjednoczeniem woli. Święty Augustyn powiedział, że grzechy powszednie są jakby trądem, który wyłącza naszą duszę z czystego uścisku Niebieskiego Oblubieńca. I tu jest sedno życia duchowego. Wiemy dobrze, jak bardzo staramy się unikać obrazy naszych przyjaciół. I bardzo często nigdy dobrowolnie ich nie obrażamy. Natomiast wobec Pana Boga mamy odwagę powiedzieć, że nasze małe, powszednie grzechy to nic wielkiego, to żadna obraza Jego Majestatu...

Codziennie musimy toczyć walkę

Grzechy powszednie pozbawiają nas błogosławieństwa w pracy. Osoby święte, zjednoczone i zaprzyjaźnione z Bogiem, otrzymują szczególne błogosławieństwo w pracy, podczas wykonywania obowiązków stanu. Przypomnijmy tu choćby tylko św. Izydora, któremu Bóg posyłał aniołów, żeby orali pole, kiedy on trwał na modlitwie. Każdy człowiek wkłada w pracę trud, jednak bardziej obfituje praca osoby świętej, niż tego, kto świadomie grzeszy. Obojętność na grzechy powszednie pozbawia błogosławieństwa. Prowadzi to do oziębłości, a później bardzo często do grzechu śmiertelnego.

Grzech powszedni wtrąca duszę w ogień czyśćcowy. Jeżeli na ziemi nie odpokutujemy za wszystkie nasze grzechy poprzez gorliwość, umartwienie, ofiary, jałmużnę, post i skruchę, to naszą duszę czeka oczyszczenie w ogniu czyśćcowym. Im więcej mamy grzechów, tym dłużej będziemy tam trwali. Święci zapewniają nas, że ogień czyśćcowy jest bardzo surową karą. Tym różni się od piekła, że dusze wiedzą, że ich kara kiedyś się skończy. Dlatego lepiej unikać na ziemi wszystkiego, co w konsekwencji skazuje duszę na dotkliwe kary czyśćcowe.

Najświętsza Maryja Panna depcze głowę węża, triumfuje nad wrogiem naszego zbawienia, broni swego Niepokalanego Serca przed atakami złego ducha. To samo powinniśmy czynić i my, jeżeli chcemy przyłączyć się do Niej, być Jej dziećmi. Musimy walczyć razem z Nią pod sztandarem Chrystusa Króla. Nie mamy innego wyjścia. Nie możemy wygodnie rozsiąść się w fotelu i obserwować, co dzieje się na świecie. Musimy przede wszystkim interesować się tym, co dzieje się w naszej duszy. Musimy uczyć się duchowej czujności. Musimy codziennie toczyć walkę z naszą grzeszną naturą. Trzeba sobie to wszystko mocno wziąć do serca  i z pomocą Bożą realizować swoje powołanie do świętości

//Zobacz :BREWIARZ i co dalej...Mai piu peccata . E cosi sia / Nigdy więcej grzechu/d.c. BREWIARZ JAKO.....Gdzie nam ludziom słabym szukać schronienia...? URATUJE NAS MODLITWA...BOŻE MÓJ BOŻE SZUKAM CIEBIE I CIEBIE PRAGNIE MOJA ......

/Nie żartuj sobie i nie kpij z tego co jest  święte.Brewiarz to księga która codziennie wzywa mnie do nawrócenia i ........Dzisiaj jest wspomnienie Świętychpierwszych męczenników Świętego Kościoła Rzymskiego.z roku 64 ca cesarza Nerona.^

Papież o pomocy UKRAINIE

 

  • https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2026-02/papiez-zacheca-polakow-do-czytania-biblii.html

Papież zaapelował o pomoc Ukrainie, podziękował Polakom za jej niesienie oraz wezwał świat do rozbrojenia  (@Vatican Media)

Papież apeluje o pomoc Ukrainie i dziękuje za nią Polsce

Zachęcam wszystkich do wspierania modlitwą naszych braci i sióstr na Ukrainie – powiedział Leon XIV podczas środowej audiencji generalnej. Podziękował za inicjatywy solidarnościowe w katolickich diecezjach w Polsce, wskazując na konieczność pomocy, aby ludzie mogli przetrwać surową zimę.

Wojciech Rogacin – Watykan

Apel oraz podzięka dla Polaków

„Zachęcam wszystkich do wspierania modlitwą naszych braci i sióstr na Ukrainie, ciężko doświadczonych konsekwencjami bombardowań, które ponownie zaczęły uderzać także w infrastrukturę energetyczną” – zwrócił się Leon XIV z apelem podczas audiencji generalnej 4 lutego 2026 roku.

„Wyrażam moją wdzięczność za inicjatywy solidarnościowe podejmowane w katolickich diecezjach w Polsce i w innych krajach, które starają się pomagać ludności przetrwać ten czas wielkiego zimna” – dodał Ojciec Święty.

Nie porzucać traktatu rozbrojeniowego

Papież apelował również o pokój i rozbrojenie. Przypomniał, że 5 lutego wygasa Traktat New START podpisany w 2010 roku przez prezydentów Stanów Zjednoczonych i Federacji Rosyjskiej, który - jak powiedział Leon XIV - stanowił znaczący krok w ograniczaniu proliferacji broni jądrowej.

„Ponawiając zachętę do wszelkich konstruktywnych wysiłków na rzecz rozbrojenia i wzajemnego zaufania, kieruję usilny apel, aby nie pozwolić, by to narzędzie zostało porzucone, lecz by dążyć do zapewnienia mu konkretnej i skutecznej kontynuacji” – wezwał Leon XIV.

Zapobiec wyścigowi zbrojeń

Papież podkreślił, że obecna sytuacja wymaga, by uczynić wszystko, co możliwe, aby zapobiec nowemu wyścigowi zbrojeń, który dodatkowo zagraża pokojowi między narodami. „Nadzwyczaj pilne jest zastąpienie logiki strachu i nieufności wspólną etyką, zdolną ukierunkować wybory ku dobru wspólnemu i uczynić pokój dziedzictwem strzeżonym przez wszystkich” – dodał Ojciec Święty.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

////////////

Papież zachęcił Polaków do regularnej lektury Pisma Świętego

Niech rozwijają się wspólnoty i kręgi biblijne, w których można lepiej poznawać i rozważać Słowo Boże – powiedział Leon XIV, pozdrawiając Polaków podczas audiencji generalnej 4 lutego 2026 roku. W audiencji uczestniczyło wiele grup pielgrzymów z Polski, a także pielgrzymi, którzy przybyli indywidualnie.

Wojciech Rogacin – Watykan

Około 7 tysięcy wiernych zgromadziło się w Auli Pawła VI na środowej audiencji generalnej Leona XIV. Ojciec Święty skierował pozdrowienie m.in. do przybyłych pielgrzymów z Polski.

„Pozdrawiam serdecznie Polaków. Soborowa Konstytucja Dei Verbum zachęca do regularnej lektury Pisma Świętego i dzielenia się Ewangelią z ludźmi naszych czasów, zwłaszcza młodymi. Niech rozwijają się wspólnoty i kręgi biblijne, w których można lepiej poznawać i rozważać Słowo Boże. Wszystkim wam błogosławię!” – powiedział Leon XIV.

Czytać Biblię w jej bosko-ludzkim wymiarze

To pozdrowienie nawiązywało do przeżywanej niedawno Niedzieli Słowa Bożego, a także do treści katechezy papieskiej, w której Ojciec Święty zachęcał, by czytać Biblię w jej wymiarze boskim, ale z uwzględnieniem historycznego i językowego kontekstu ludzkiego, aby nie ulegać wypaczeniom w postaci fundamentalizmów czy odczytywania wyłącznie duchowego.

https://www.vaticannews.va/pl/podcast.html

https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2026-02/papiez-zacheca-polakow-do-czytania-biblii.html

Podczas audiencji obecne były grupy pielgrzymów z Polski, w tym:

 

·      grupa oazowa, złożona z małżeństw i młodzieży, należących do Ruchu Światło-Życie w diecezji siedleckiej (38 osób), przeżywająca w Rzymie, wraz z bp. Grzegorzem Suchodolskim na rekolekcjach oazowych III stopnia;

·      grupa pielgrzymów z Torunia (31 osób);

·      grupa z parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Jaworznej, gmina Laskowa (14 osób);

·      z parafii pw. Najświętszego Imienia Maryi w Laskowej (14 osób);

·      z parafii pw. Niepokalanego Serca Najśw. Maryi Panny w Grudziądzu (14 osób);

·      z parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Piątnicy, diecezja łomżyńska (10 osób);

·      z parafii pw. św. Michała Archanioła w Urazie (17 osób).

W polskim Kościele w trzecią niedzielę po Wielkanocy rozpocznie się Tydzień Biblijny

Błog. Ks Jerzy ...Gość Niedzielny

Panie, nasz Boże, spraw, abyśmy chwalili Ciebie z całej duszy  *  i szczerze miłowali wszystkich ludzi.Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  †  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  *  Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.  

Iiiiiiiiiiiiio

Henryk Przondziono / Foto Gość

Prof. Skibiński: sensacyjne tezy dotyczące śmierci ks. Jerzego Popiełuszki wymagają solidnych dowodów

Oczekiwałbym większej spójności i odpowiedzialności za słowo. Powinniśmy ujawnić pełen materiał źródłowy i dyskutować w sferze historycznej, a dziś działamy wciąż ograniczeni ramami wciąż nieskutecznych procedur śledczych – podkreślił Prof. Paweł Skibiński. W rozmowie z KAI historyk Uniwersytetu Warszawskiego krytycznie odnosi się do najnowszej narracji prokuratora Andrzeja Witkowskiego na temat śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Jego zdaniem wiele tez formułowanych jest bez odniesienia do kluczowej części materiału 

Anna Rasińska (KAI): Panie Profesorze, prokurator Andrzej Witkowski, jak twierdzi, w świetle nowych dowodów wysuwa tezę, że ks. Jerzy Popiełuszko zginął w południe 25 października 1984 r., po sześciu dniach tortur fizycznych i psychicznych. Jak Pan odnosi się do tej tezy?

Prof. Paweł Skibiński (historyk): Nie wiem skąd prokurator Andrzej Witkowski czerpie taką pewność. Z jego dotychczasowych publicznych wypowiedzi (przede wszystkim kilkuczęściowego wywiadu na łamach „Niedzieli”) nie jestem w stanie odczytać podstaw tej tezy. Jego najnowszej książki jeszcze nie znam – o ile się orientuję, dopiero ma się ukazać, dlatego liczę, że znajdą się w niej dodatkowe, precyzyjnie przedstawione argumenty.

W ostatnich publikacjach prokurator Witkowski przedstawia wiele elementów kwestionujących dotychczasowy stan wiedzy. Trzeba uczciwie powiedzieć, że wiele z nich (choć nie wszystkie) zostało poważnie uargumentowanych. Jednak proponowana przez prokuratora Witkowskiego całościowa próba odtworzenia wersji przebiegu wydarzeń w październiku 1984 r. alternatywnej do dotychczas obowiązującej, z punktu widzenia historyka, nie jest przekonująca.

Dlaczego?

Główne argumenty, które pojawiają się w wypowiedziach prokuratora, dotyczą zakwestionowania rzetelności pracy lekarzy przeprowadzających sekcję zwłok ks. Jerzego. To są bardzo poważne zarzuty.

Problem polega jednak na tym, że kluczowe dla rozumowania prok. Witkowskiego ekspertyzy, wykonane w 2002 r. na jego polecenie przez kilku lekarzy, jak można sądzić, nie uwzględniały całości istotnego materiału źródłowego. Przede wszystkim integralnego (kilkunastogodzinnego) zapisu filmowego sekcji zwłok zamordowanego księdza oraz czynności towarzyszących, który znajduje się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Ten materiał nie został wykorzystany przy sporządzaniu ekspertyz. Sam prokurator Witkowski w wywiadach wskazuje, na jakiej podstawie zostały one przygotowane, co rodzi uzasadnione przypuszczenie, że należałoby je powtórzyć, tym razem w oparciu o pełny zasób archiwalny. Lekarze działali bowiem w 2002 r. posiadając jedynie część niezbędnych informacji.

Owszem, te ekspertyzy otwierają ważną dyskusję na temat rzetelności sekcji zwłok, jednak wspomniany zapis filmowy powinien zostać włączony do analizy. Chciałbym skonfrontować hipotezę prokuratora Witkowskiego właśnie z tym materiałem źródłowym.

Istnieje także świadectwo dr. Tadeusza Jóźwiaka, jednego z anatomopatologów uczestniczących w sekcji w 1984 r., który w swojej książce wydanej w zeszłym roku odnosi się do wątpliwości dotyczących raportów sekcyjnych. Podtrzymuje on m.in. opinię, że zmiany pośmiertne wskazują raczej na zgon 19 października. Nie uważam, by to rozstrzygało sprawę, ale te argumenty wymagają odniesienia się do nich i rzetelnej polemiki, poprzez ich sfalsyfikowanie lub potwierdzenie, a prokurator o tym w ogóle nie wspomina.

Moim zdaniem w tej sprawie kluczowa jest odpowiedzialność za słowo. W przestrzeni medialnej zbyt często pojawiają się stanowiska, które przesądzają pewne ustalenia jako fakty, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z mniej lub bardziej uprawdopodobnionymi hipotezami. Jeśli więc pyta mnie Pani, czy zgadzam się ze stwierdzeniem prokuratora Witkowskiego, że jego ustalenia są pewne, muszę odpowiedzieć, że absolutnie się z tym nie zgadzam – nie mam takiej pewności.  

Co Pan myśli na temat tego, co prokurator Andrzej Witkowski mówi o torturach zadawanych ks. Jerzemu Popiełuszce?

W jego publicznych wypowiedziach nie znajduję także przekonującego uprawdopodobnienia tezy o torturach. Wokół sprawy ks. Jerzego narosło przez lata wiele plotek, obecnych w opinii publicznej, jak choćby twierdzenia o okaleczeniu ciała. Te informacje zostały już obalone, jak w przypadku plotek dotyczących odcięcia języka.

Tymczasem w ostatnich wypowiedziach prokurator mówi o niesprecyzowanych torturach, nie wskazując jednoznacznych dowodów. Aby taką tezę rozważać, należałoby ponownie poddać całość materiału sekcyjnego analizie biegłych i jednoznacznie stwierdzić, czy istnieją jakiekolwiek ślady, które mogłyby je uprawdopodobnić. W obecnym rozumowaniu prokuratora takiego uprawdopodobnienia nie dostrzegam.

W niektórych wypowiedziach mowa o torturach psychicznych, które z definicji nie pozostawiają śladów fizycznych. Także ten wątek nie został jednak wystarczająco doprecyzowany.

Chciałbym więc wiedzieć, skąd bierze się ta pewność prokuratora Witkowskiego, skoro dotychczasowe ustalenia śledztw oraz badań historycznych nie tylko tej tezy nie potwierdzają, ale w części ją podważają.

Czyli w Pana ocenie nie ma dowodów na długotrwałe znęcanie się nad ks. Jerzym Popiełuszką, a jedynie na dotkliwe pobicie?

Mówimy o dwóch różnych kwestiach: o dotkliwym pobiciu oraz o długotrwałym, wielodniowym znęcaniu się. W wersji dotychczas obowiązującej przyjmowano, że pobicie zostało dokonane przez grupę funkcjonariuszy SB kierowaną przez Grzegorza Piotrowskiego. Prokurator Andrzej Witkowski mówi natomiast o innym rodzaju przemocy, o sześciodniowym torturowaniu ks. Jerzego przez innych sprawców.

Zwracam uwagę, że opierając się na opiniach specjalistów dr Tadeusz Jóźwiak, jeden z anatomopatologów dokonujących sekcji w 1984 r., wskazuje, iż nie ma śladów świadczących o długotrwałym znęcaniu się nad księdzem. Jego zdaniem obrażenia dają się wyjaśnić intensywnym, ale stosunkowo krótkotrwałym pobiciem. Nie jestem lekarzem, dlatego mogę odnosić się jedynie do tego, co wynika z opinii ekspertów.

Także z tego względu chciałbym zobaczyć aktualne opinie biegłych sporządzone w oparciu o całość materiału źródłowego. To sprawa bardzo delikatna, bo w takich ekspertyzach część ustaleń ma charakter hipotetyczny, a część opiera się na większej pewności. Te granice wymagają precyzyjnego wyjaśnienia.

Mam też wrażenie, że prokurator Witkowski w swoich analizach zatrzymał się na stanie dokumentacji z około 2004 roku. Materiały, które ujawniły się później, albo nie zostały uwzględnione, albo nie uznał ich za istotne. W takiej sytuacji należałoby jednak oczekiwać jasnego komentarza. Tymczasem w publicznych wypowiedziach, także w obszernym wywiadzie dla tygodnika „Niedziela”, teza o długotrwałych torturach nie została wystarczająco uprawdopodobniona. Dlatego postawiłbym tu wyraźny znak zapytania, czy rzeczywiście mieliśmy do czynienia z torturami w sensie, o jakim mówi prokurator Witkowski.

Co jeszcze budzi Pańskie wątpliwości w wersji wydarzeń przedstawianej przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego?

Jednym z kluczowych pytań jest to, skąd bierze się pewność co do operacyjnej współpracy Służby Bezpieczeństwa ze służbami wojskowymi w tak delikatnej sprawie, jak działania wobec ks. Jerzego Popiełuszki. Prokurator sugeruje nie tylko taką współpracę, ale także stawia tezę, że celem miało być pozyskanie księdza jako współpracownika. Nie precyzuje jednak czyjego konkretnie – SB czy WSW? Nie znam przypadków, w których te dwie służby w taki sposób wymieniały się agenturą lub prowadziły wspólne operacje jej pozyskiwania.

Te struktury funkcjonowały zasadniczo autonomicznie, a wręcz miały się wzajemnie kontrolować. Oczekiwałbym więc wyraźnego uprawdopodobnienia takiego rozumowania. Tym bardziej że w samych wypowiedziach prokuratora Witkowskiego dostrzegam pewną sprzeczność.

Z jednej strony twierdzi on, że Grzegorz Piotrowski był inwigilowany przez Wojskową Służbę Wewnętrzną od połowy września. Z drugiej jednak, jeśli był kontrolowany bez swojej wiedzy przez służby wojskowe, a dowiedział się o tym dopiero w trakcie inwigilacji, z pewnością trudno mówić o pełnej współpracy między obiema służbami. Rodzi się więc pytanie, gdzie i w jaki sposób miało dojść do momentu przejścia w relacjach służb od nieufnej kontroli do kooperacji.

W tej narracji nie znajduję także odniesienia do innych istotnych zeznań, jak choćby złożonej w śledztwie relacji funkcjonariuszy drogówki, którzy widzieli Piotrowskiego na tamie we Włocławku 19 października. Oczywiście takie świadectwa można próbować podważać, ale należałoby jasno wskazać, na jakiej podstawie się to czyni. Tymczasem w wersji prokuratora Witkowskiego przyjmuje się, że Piotrowski traci kontakt z ks. Jerzym w momencie przekazania go domniemanemu „komandu wojskowemu”.

W tej kwestii prokurator Witkowski powołuje się m. in. na relację przyjaciółki Leszka Pękali, przytoczoną w filmie dokumentalnym Piotra Litki, według której Pękala twierdził, że „księdza przejęły służby wojskowe”. Jak Pan ocenia tę przesłankę?

Problem polega na tym, że Leszek Pękala sam mówił o tym wyłącznie w jednym wywiadzie prasowym z 2008 roku. W przypadku śledztwa, które formalnie pozostaje otwarte, należy zadać pytanie, czy taki wywiad może być uznany za wiarygodne źródło. Tym bardziej że pozostaje on w sprzeczności z innymi, wcześniejszymi i późniejszymi wypowiedziami Pękali. Sam Piotr Litka podkreślał, że to świadectwo nie zostało w żaden sposób uprawdopodobnione i nie można rozstrzygnąć, czy Pękala mówił wówczas prawdę. Brakuje dalszych dowodów potwierdzających tę tezę.

Nie oznacza to oczywiście, że w całej sprawie nie ma wątpliwości. Różnica między hipotezą a pewnością moralną jest jednak zasadnicza. W moim przekonaniu osoba tego formatu co prokurator Witkowski nie powinna dokonywać tak daleko idących przeskoków logicznych. Przedstawiając alternatywną wizję wydarzeń, należałoby zmierzyć się z wszystkimi wątpliwościami wobec własnej hipotezy.

Tego w tej narracji nie dostrzegam. Co więcej, mam wrażenie, że prokurator Witkowski nie uwzględnia możliwości rozwiązań pośrednich między „wersją toruńską” a jego hipotezami. Między wersją przyjętą w procesie toruńskim a jego interpretacją istnieje wiele możliwych pośrednich hipotez, obecnych już zresztą w publicystyce i historiografii, które nie przesądzają ostatecznych wniosków, lecz próbują poradzić sobie z meandrami sprawy zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki zafałszowanej przez aparat państwa komunistycznego.

Nawet przyjęcie tezy o dwukrotnym wyłowieniu ks. Jerzego z Wisły we Włocławku nie przesądza o dacie jego śmierci 25 października. Kluczowe pozostają ustalenia anatomopatologiczne. Tymczasem mam powody przypuszczać, że wnioski prokuratora Witkowskiego opierają się na ekspertyzach sporządzonych przy niepełnej znajomości materiału dowodowego.

Prokurator Andrzej Witkowski twierdzi również, że ks. Jerzy Popiełuszko miał być przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim, gdzie był przetrzymywany i torturowany aż do śmierci. Jak Pan ocenia tę tezę?

Problem polega na tym, że przedstawiane uprawdopodobnienia są w moim przekonaniu niewystarczające, by uznać to miejsce za miejsce zbrodni na księdzu. Owszem, wiadomo, że Grzegorz Piotrowski dokonywał wcześniej oglądu bunkrów w Kazuniu, ponieważ Waldemar Chmielewski wskazywał je jako potencjalne miejsce przetrzymywania ofiary porwania. Jednak między przygotowaniami do ewentualnego uwięzienia a stwierdzeniem, że rzeczywiście tam go przewieziono, istnieje poważna luka, która wymaga wypełnienia.

W aktach śledztwa z 1984 r. znajduje się 100-stronnicowy dokument wraz z dokumentacją fotograficzną, dotyczący wizji lokalnej przeprowadzonej 27 października w Kazuniu przez ówczesnych śledczych, którzy wiedzieli o wcześniejszej obecności Piotrowskiego w tym miejscu. Dokument ten nie potwierdza śladów obecności w bunkrze ks. Jerzego. Oczywiście można postawić pytanie, czy nie mamy do czynienia z fałszywką, ale w takim razie należałoby jasno wyjaśnić, dlaczego akurat ten element śledztwa zostaje w naszym rozumowaniu zakwestionowany.

Pozostają też inne wątpliwości. W bagażniku samochodu, którym miał być przewożony ks. Jerzy, nie stwierdzono śladów krwi, co prokurator precyzyjnie podkreśla. Trzeba jednak przypomnieć, że znajdowały się tam inne jego ślady biologiczne. To jest zagadka, która wymaga rzetelnego wyjaśnienia.

Zwracam też uwagę, że w narracji prokuratora Witkowskiego brakuje kilku istotnych elementów stanowiących bezpośredni kontekst sprawy. Przede wszystkim nie ma odniesienia do roli w październikowych wydarzeniach kierowcy księdza - Waldemara Chrostowskiego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Brakuje również wyjaśnienia kwestii generała Mirosława Milewskiego.

Mógłby Pan przybliżyć te kwestie?

W przypadku Waldemara Chrostowskiego kluczowe pytanie brzmi: czy uciekł on oprawcom księdza Popiełuszki, czy został przez nich wypuszczony? A jeśli uciekł, jaka była jego dalsza rola w przebiegu wydarzeń? Nie stawiam żadnych oskarżeń, ale te wątpliwości były wielokrotnie podnoszone i wydaje się, że stanowisko prokuratora Witkowskiego byłoby tu istotne dla pełniejszego zrozumienia wydarzeń z 1984 r.

Jeśli chodzi natomiast o generała Mirosława Milewskiego, pytanie dotyczy ewentualnych zleceniodawców Grzegorza Piotrowskiego. Generał Wojciech Jaruzelski publicznie wskazywał Milewskiego, generała Milicji Obywatelskiej, postrzeganego jako najbliżej związanego z sowieckim KGB w polskiej elicie władzy, jako osobę odpowiedzialną za porwanie ks. Jerzego. Miało to także wymiar rywalizacji politycznej. Jest to istotne, ponieważ ten konflikt podważa kluczową tezę prokuratora Witkowskiego o ścisłej i harmonijnej współpracy służb wojskowych i cywilnych. To zagadnienie domaga się wyjaśnienia. Brak tych elementów w przedstawionej narracji pozostawia istotną lukę interpretacyjną.

Jak w świetle narracji prokuratora Andrzeja Witkowskiego wygląda rola Grzegorza Piotrowskiego, który po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki został uznany przez sąd za winnego i skazany na 25 lat pozbawienia wolności?

Osobiście jestem zaskoczony swoistym wybielaniem Grzegorza Piotrowskiego i całej grupy funkcjonariuszy SB. Prokurator Witkowski posuwa się bowiem do stwierdzeń sugerujących, że w 1984 r. osądzono niewłaściwe osoby. Tymczasem z dostępnej wiedzy o działalności Piotrowskiego wynika, że był on funkcjonariuszem od tzw. „mokrej roboty”: zajmował się porwaniami, przemocą, fabrykowaniem dowodów i prowokacjami. Nie był natomiast osobą odpowiedzialną za przekazywanie ludzi do werbunku agenturalnego. Rodzą się więc pytania, w jaki sposób prokurator Witkowski godzi te fakty ze swoją interpretacją wydarzeń.

Kolejna wątpliwość dotyczy bardzo krytycznej oceny pierwotnej sekcji zwłok ks. Jerzego. Skoro jak twierdzi prokurator była ona nierzetelna, to jak wyjaśnić fakt, że nie zakwestionowali jej obecni w jej trakcie pełnomocnicy Episkopatu Polski i rodziny zamordowanego księdza, wśród których był m.in. mecenas Jan Olszewski? Tych kwestii w narracji prokuratora Witkowskiego po prostu brakuje.

Efektem tak kategorycznego formułowania tez jest wytwarzanie w opinii publicznej wrażenia, że zagadka śmierci ks. Jerzego została ostatecznie rozwiązana, a wszystkie dotychczasowe ustalenia są błędne. W moim przekonaniu tak daleko idący to wniosek zdecydowanie przedwczesny.

Co zatem w świetle obecnego stanu wiedzy można uznać za pewne, w odniesieniu do wydarzeń z 19 października 1984 roku?

Z całą pewnością wiemy, że ks. Jerzy został porwany przez oficerów SB z tzw. grupy D – zajmującej się działaniami pozaprawnymi – i zamordowany, a jego śmierć była konsekwencją wielomiesięcznego nacisku i szykan aparatu państwowego (prokuratury, Urzędu do Spraw Wyznań, SB), zastosowanych i skoordynowanych w skali wyjątkowej. I w tym miejscu zaczyna się ciąg pytań.

Mimo stanowiska prokuratora Witkowskiego nadal uważam, że najbardziej prawdopodobnymi sprawcami zabójstwa byli Grzegorz Piotrowski i jego współpracownicy. Z pewnością w oparciu o enuncjacje prasowe bym ich nie uniewinniał.

Kluczowe pozostaje jednak pytanie o motywy i odpowiedzialność polityczną: kto zlecił działania wobec księdza i w jakim kontekście zostały podjęte? Czy było to działanie przeciwko I sekretarzowi KC PZPR Wojciechowi Jaruzelskiemu, czy na jego polecenie? Istnieje też trzecia możliwość, którą uważam za hipotetycznie najbardziej prawdopodobną: że Jaruzelski i minister spraw wewnętrznych – Czesław Kiszczak wiedzieli o działaniach wymierzonych w ks. Jerzego, w tym o jego porwaniu, a następnie próbowali zarządzać całą sytuacją we własnym interesie. Tego wariantu prokurator Witkowski w ogóle nie uwzględnia.

Owszem, wersja przyjęta w procesie toruńskim ma swoje oczywiste luki i słabości (kwestia bagażnika samochodu, w którym przewożono księdza, kwestia pociętej marynarki Waldemara Chrostowskiego). Jednak alternatywna narracja przedstawiana przez prokuratora Witkowskiego ma ich jeszcze więcej. Zamiast zamykać sprawę, otwiera kolejne pytania i w istocie nie prowadzi do jednoznacznych ustaleń. Przenosi jedynie niewyjaśnione luki w inne miejsca.

Co należałoby zatem zrobić z tą nową wersją wydarzeń?

Trudno powiedzieć, zdziwienie budzi dla mnie postulat Witkowskiego o ponowne otwarcie procesu toruńskiego. Jak miałoby to wyglądać w praktyce? Kto miałby zostać osądzony, skoro prokurator Witkowski nie wskazuje konkretnych, a nawet potencjalnych sprawców? Pojawia się też pytanie o sens dalszych działań prawnych w sytuacji, gdy zdecydowana większość osób bezpośrednio zaangażowanych w te wydarzenia już nie żyje. To są kwestie, które domagają się bardzo poważnej refleksji.

Prokurator Witkowski powołuje się na wiedzę prokuratorską, która jest objęta tajemnicą. Może gdyby ją wyjawił udałoby się ułożyć logiczną wersję wydarzeń?

Jako historyk nie mam dostępu do wiedzy prokuratorskiej objętej do dziś tajemnicą śledztwa, dlatego znajdujemy się dziś w sytuacji paradoksalnej. Państwo polskie miało od 1989 roku wystarczająco dużo czasu, by rozstrzygnąć tę sprawę na drodze prawnej. Stało się to jedynie częściowo i w sposób daleki od doskonałości. W tej sytuacji rozsądniejsza wydaje się dziś historyczna dyskusja nad hipotezą prokuratora Witkowskiego. Nie twierdzę, że się myli, ale po zapoznaniu się z jego argumentacją nie jestem też przekonany, że ma rację. Tym bardziej że wciąż toczy się odrębne postępowanie sądowe w sprawie skierowanej przeciwko księdzu Jerzemu prowokacji na ul. Chłodnej w Warszawie, a publiczne enuncjacje mogą mieć realny wpływ na jego przebieg. Oczekiwałbym więc większej spójności i odpowiedzialności za słowo: albo ujawniamy pełen materiał i dyskutujemy w sferze historycznej, albo działamy w ramach prawa, opierając się konsekwentnie na całości znanych archiwów.

Problem polega na tym, że śledztwo od lat toczy się niespiesznie i zamiast przybliżać do prawdy o wydarzeniach z 1984 roku, bywa wykorzystywane jako pretekst do ograniczania dostępu do źródeł. Historycy i osoby mające dostęp do akt dysponują wiedzą jedynie fragmentaryczną, a zdumiewające jest to, że po tylu latach prawdopodobnie nikt nie zna całego materiału archiwalnego. Pozostaje więc pytanie, czy istnieje dziś ktoś, kto rzeczywiście panuje nad całością dokumentów i może z pełnym przekonaniem sformułować ostateczny osąd — czy też wciąż poruszamy się jedynie w obrębie hipotez, obciążonych poważnymi lukami.

***

Prof. Paweł Skibiński – historyk, prof. dr hab., wykładowca Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2010–2015 był dyrektorem archidiecezjalnego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego; od 2020 do 2024 wicedyrektorem Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej. Specjalizuje się w najnowszych dziejach Kościoła katolickiego. Autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, m.in. książek o pierwszej i drugiej pielgrzymce Jana Pawła II do ojczyzny oraz relacjach Kościoła na świecie i reżimów totalitarnych w XX w.; przewodniczy zespołowi redakcyjnemu edycji „Pro memoria” Stefana Wyszyńskiego. Przewodniczy radzie naukowej przy Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki.

GN 5/2026

Wraca sprawa śmierci ks. Popiełuszki. Stare hipotezy, dowodów brak

BŁ. JERZY POPIEŁUSZKO

 

Orędzie Papieża Leona XIV na LX Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu [ES - IT - PL] Chronić ludzkie głosy i twarze -zagrożenia sztucznej inteljgencji !!!

Papieź wyjaśnia jakie są zagrożenia sztucznej jnteligencji !!!

K. † Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.

W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze,

i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
 

Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.


 

HYMN

LG tom III: Wtorek III, str. 824; LG skrócone: Wtorek III, str. 979
 

W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.

 

1 Któż nam zagrozi, jeśli Bóg jest z nami,

Pełen dobroci dla swoich wyznawców,

Kiedy szukają Jego świętej woli

W całym swym życiu?
 

2 Któż nas zwycięży, jeśli Bóg jest z nami,

Mocna opoka i pewne schronienie,

Ten, który daje siłę i odwagę

Sercom człowieczym?
 

3 Któż nas zniewoli, jeśli Bóg jest z nami,

Jakie cierpienie przewyższy nadzieję?

Zło i ciemności, smutki i gorycze

Wkrótce przeminą.
 

4 Boże radości, łaski i pociechy,

Bądź uwielbiony w jedności Trzech Osób:

Chwała niech będzie Ojcu i Synowi

Z Duchem Najświętszym. Amen.
 

 

PSALMODIA

Antyfony - LG tom III: Wtorek III, str. 824-827; LG skrócone: Wtorek III, str. 979-982
Psalmy - LG tom III: Wtorek III, str. 824-827; LG skrócone: Wtorek III, str. 979-982
 

W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.

 

1 ant. Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem * ci, którzy Go nienawidzą.
 

Psalm 68
Triumfalne wejście Pana

Chrystus, wstąpiwszy do góry, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary (Ef 4, 8)
 

I

 

Bóg wstaje i rozpraszają się Jego wrogowie, †

pierzchają przed Jego obliczem *

ci, którzy Go nienawidzą.

Jak dym przez wiatr rozwiany, †

jak wosk, co rozpływa się przy ogniu, *

tak giną przed Bogiem grzesznicy.

A sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem, *

i rozkoszują radością.

Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu, †

równajcie drogę przed Tym, który dosiada obłoków, *

cieszcie się Panem, przed Nim się weselcie.

Ojcem dla sierot i wdów opiekunem *

jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.

Bóg dom gotuje dla opuszczonych, †

jeńców prowadzi ku lepszemu życiu, *

tylko oporni zostają na zeschłej ziemi.

Boże, gdy szedłeś przed ludem Twoim, *

gdy kroczyłeś przez pustynię,

Zadrżała ziemia, niebo deszcz zesłało *

przed obliczem Boga, przed Bogiem Izraela.

Deszcz obfity zesłałeś, Boże, *

Tyś orzeźwił swe znękane dziedzictwo.

Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie, *

które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.
 

Ant. Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem / ci, którzy Go nienawidzą.
 

2 ant. Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, * Pan ratuje nas od śmierci.
 

II

 

Pan rozkaz wydaje, †

a liczni wysłannicy głoszą dobrą nowinę: *

"Wielkie wojsko jest rozgromione!

Uciekają królowie zastępów, uciekają, *

a mieszkanka domu dzieli łupy.

Gdy wy spoczywaliście pośród zagród dla trzody, †

pokryły się srebrem skrzydła gołębicy, *

lśniły jej pióra zieloną śniedzią złota.

Gdy tam Wszechmocny królów rozpraszał, *

na górę Salmon opadały śniegi".

Góry Baszanu, to góry wysokie, *

góry Baszanu, to góry urwiste.

Czemu, góry urwiste, z zazdrością patrzycie †

na górę, gdzie Bogu mieszkać się spodobało *

i gdzie Bóg będzie przebywał na zawsze?

Rydwanów Bożych jest tysiąc tysięcy: *

to Pan do świątyni przybywa z Synaju.

Wstąpiłeś na wyżynę biorąc jeńców w niewolę, †

przyjąłeś ludzi jako daninę, *

nawet opornych wprowadzasz do swojego domu.

Pan przez wszystkie dni niech będzie błogosławiony, *

Bóg, który nas dźwiga co dzień, Zbawienie nasze!

Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, *

Pan ratuje nas od śmierci.

Bóg kruszy głowy swoich wrogów, *

zarosłą czaszkę grzesznika.

Pan powiedział: "Wyprowadzę cię z Baszanu, *

wyprowadzę ciebie z morskiej głębiny,

Aby we krwi twoja stopa brodziła, *

by języki psów twoich miały kąsek z wrogów".

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.
 

Ant. Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, / Pan ratuje nas od śmierci.
 

3 ant. Królestwa ziemi, * śpiewajcie Bogu.
 

III

 

Oto widać, Boże, Twój pochód, *

pochód Boga mego i Króla do świątyni.

Przodem idą śpiewacy, na końcu harfiarze, *

w środku dziewczęta uderzają w bębenki.

Chórem błogosławcie Boga na świętym zgromadzeniu, *

błogosławcie Pana, zrodzeni z Izraela.

Tam na czele idzie Beniamin, †

książęta Judy z hufcami, *

książęta Zabulona i Neftalego.

Boże, okaż swoją potęgę, *

potęgę Bożą, której dla nas użyłeś.

W Twej świątyni nad Jeruzalem *

niech królowie złożą Tobie dary.

Skarć dzikie zwierzę żyjące w sitowiu, *

stada byków z cielcami narodów.

Niech padną na twarze przynoszący srebro, *

rozprosz narody, które cieszą się z wojen.

Niech możnowładcy nadejdą z Egiptu, *

niech Etiopia wyciągnie swe ręce do Boga.

Śpiewajcie Bogu, królestwa ziemi, *

zagrajcie Panu.

On przemierza odwieczne niebiosa; *

oto wydał głos swój, głos potężny.

Uznajcie moc Bożą, †

Jego majestat jest nad Izraelem, *

a Jego potęga w obłokach.

Groźny jest Bóg w świątyni, Bóg Izraela, †

On sam swojemu ludowi daje potęgę i siłę. *

Niech będzie Bóg błogosławiony!

Chwała Ojcu i Synowi, *

i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

i na wieki wieków. Amen.
 

Ant. Królestwa ziemi, śpiewajcie Bogu.
 

Werset - LG tom III: Wtorek III, str. 827; LG skrócone: Wtorek III, str. 982

 

K. Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg.

W. Oto ogłasza pokój swojemu ludowi.
 

 

Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę
(dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).

 

I CZYTANIE

LG tom III: Wtorek III zw, str. 94-95
 

Tekst oficjalny (LG)

Tekst z cyklu dwuletniego (rok II)

Z Księgi Powtórzonego Prawa


26, 1-19


Wyznanie wiary synów Abrahama

 

W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj wprowadzenie do niniejszego czytania.

 

W owych dniach Mojżesz przemówił do ludu tymi słowami: "Gdy wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, w posiadanie, zajmiesz go i osiądziesz w nim; weźmiesz pierwociny wszelkich ziemiopłodów uzyskanych przez ciebie w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój. Włożysz je do koszyka i udasz się na miejsce, które Pan, Bóg twój, obierze sobie na mieszkanie dla imienia swego. Pójdziesz do urzędującego wtedy kapłana i powiesz mu: «Oświadczam dziś Panu, Bogu twojemu, że zaszedłem do ziemi, o której Pan przysiągł przodkom, że nam ją da». Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: «Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie». Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu, i będziesz się cieszył razem z lewitą i obcym, który jest u ciebie, ze wszystkich dóbr, które Pan, Bóg twój, dał tobie i twemu domowi.

Gdy w trzecim roku - roku dziesięciny - zakończysz oddawanie wszystkich dziesięcin ze zbiorów, gdy oddasz je lewicie, obcemu, sierocie i wdowie, aby jedli do syta w twoich murach, powiesz wobec Pana, Boga swego: «Wziąłem z domu, co poświęcone, i dałem lewicie, obcemu, sierocie i wdowie, zgodnie ze wszystkimi poleceniami, jakie mi wydałeś; nie przestąpiłem ani nie zapomniałem żadnego z twoich poleceń. Nie spożyłem tego podczas żałoby, nie wynosiłem z domu w stanie nieczystości, nie dałem nic z tego umarłemu, usłuchałem głosu Pana, Boga swego, czyniłem wszystko, co mi rozkazałeś. Ze swego świętego mieszkania, z niebios, spojrzyj i pobłogosław Izraela, lud swój, podobnie jak i ziemię - kraj opływający w mleko i miód - którą nam dałeś, jak poprzysiągłeś naszym przodkom».

Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Strzeż ich, pełnij z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, jeżeli ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym szczególną Jego własność, jak ci powiedział, abyś zachowywał Jego wszystkie polecenia. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak sam powiedział".

 

RESPONSORIUM

1 P 2, 9. 10; Pwt 7, 6. 8

 

W. Jesteście ludem † Bogu na własność przeznaczonym. / Wy, którzyście byli nie Jego ludem, / a teraz jesteście ludem Bożym; * Którzyście nie dostąpili miłosierdzia, / teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.

K. Pan was wybrał, ponieważ was umiłował, i wybawił was z domu niewoli. W. Którzyście nie dostąpili miłosierdzia, / teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.


 

II CZYTANIE

LG tom III: Wtorek III zw, str. 96-97
 

Z dzieła św. Bazylego Wielkiego, biskupa, Reguły dłuższe

(Resp. 2, 2-4)


Cóż oddamy Panu za wszystko, co nam wyświadczył?

 

W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj wprowadzenie do niniejszego czytania.

 

Jakiż język potrafi godnie opowiedzieć o Bożych darach! Zbyt wiele ich jest, by można je było policzyć. Ich wielkość tak niezmierna, iż wystarczyłby jeden, aby zobowiązać nas do ustawicznego dziękczynienia Dobroczyńcy.

A oto dar, którego - nawet gdybyśmy chcieli - nie wolno nam pominąć, którego nikt, jeśli tylko obdarzony jest zdrowym rozsądkiem i umiejętnością rozumowania, nie może przemilczeć; nawet wówczas, jeśli daru tego i tak należycie wysłowić nie potrafi.

Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje; uczynił go godnym poznania siebie i obdarzył rozumem spośród wszystkich stworzeń na ziemi. Potem gdy człowiek dał się zwieść szatanowi i popadł w grzech, a przez grzech w śmierć i związane z tym utrapienia, Pan Bóg go nie opuścił. Najpierw przekazał mu Prawo, by było dlań pomocą, wyznaczył aniołów, by pilnowali go i bronili, wysyłał proroków, aby piętnowali zło, a uczyli cnoty. Groźbami i karami powstrzymywał i poskramiał skłonność do złego, obietnicami zaś zachęcał do czynienia dobra. Na wielu przykładach wskazywał zawczasu, dokąd prowadzi droga cnotliwa, dokąd zaś droga występku. A kiedy nawet mimo to człowiek trwał nadal w swej przewrotności, Pan Bóg nie przestał się nim zajmować.

Boża dobroć nie opuściła nas ani też my sami nierozumnie wzgardziwszy zaszczytami, do których nas powołał, nie zdołaliśmy zniweczyć Jego ku nam miłości, mimo iż dopuściliśmy się zniewagi względem naszego Dobroczyńcy. Co więcej, zostaliśmy wyzwoleni spod władzy śmierci i powołani do życia przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Tutaj znowu sposób wyświadczenia dobrodziejstwa wywołuje szczególny podziw: "On będąc w postaci Bożej nie zechciał strzec zazdrośnie swej równości z Bogiem, ale wyniszczył samego siebie przyjąwszy postać sługi".

On też "wziął na siebie nasze słabości, dźwigał nasze cierpienia, został zraniony za nas, abyśmy zostali Jego ranami uzdrowieni". "Wykupił nas z przekleństwa, sam stawszy się dla nas przekleństwem". Poniósł haniebną śmierć, aby doprowadzić nas do życia pełnego chwały.

Nie dość Mu było przywrócić umarłych do życia, ale ponadto powołał ich do uczestnictwa w swej Boskiej godności i przygotował wieczne szczęście przewyższające wspaniałością wszelkie wyobrażenie człowieka.

Cóż więc oddamy Panu "za wszystko, co nam wyświadczył"? Jest tak dobry, iż niczego nie domaga się w zamian za swe dary. Wystarczy Mu nasza wdzięczna miłość. Kiedy to wszystko rozważam - aby rzec szczerze - jestem oszołomiony i przerażony, iż z powodu mej lekkomyślności albo zajmowania się drugorzędnymi sprawami mogę stracić Bożą miłość i stanę się dla Chrystusa przedmiotem niechęci i odrazy.


 

RESPONSORIUM

Ps 103, 2. 4; Ga 2, 20

 

W. Błogosław, duszo moja, Pana † i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach. * On twoje życie ratuje od zguby, / obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

K. Chrystus umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. W. On twoje życie ratuje od zguby, / obdarza cię łaską i zmiłowaniem.


 

MODLITWA

LG tom III: Wtorek III zw, str. 97; LG skrócone: III tydzień Okresu Zwykłego, str. 606
 

Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, kieruj naszym życiem według swego upodobania, † abyśmy w imię Twojego umiłowanego Syna * mogli obfitować w dobre uczynki. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
 

Pliki do pobrania

Grupy AA przy parafii św Rocha w Jazgarzewie Piątek i Niedziela godz 19.00 na starej plebanii

---------‐----------

LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE - Parafia Św. Rocha w Jazgarzewie
LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE
Parafia Św. Rocha w Jazgarzewie. share.google

__________

Od kilku lat jest w naszej psrafii dwie grupy AA piątek j sobota godz 19.0_

Przeczytaj i POSŁUCHAJ : https://youtu.be/iXlopNYg8mc?is=VlelVnIE7DGrS94K

 

Pierwsze symptomy choroby alkoholowej

Często członkowie rodzin są w stanie wcześniej wychwycić problem niż sam zainteresowany, rozpoznając objawy uzależnienia. Jeśli zatem zaobserwujesz poniższe symptomy u najbliższych, warto wówczas przemyśleć dalsze kroki. Nawet pójście do specjalisty przez członka rodziny po samą poradę w kwestii postępowania z osobą uzależnioną, może już zapoczątkować proces pomocy alkoholikowi.

Poniżej lista przykładowych symptomów początkowego etapu choroby alkoholowej:

regularne, codziennie spożywanie co najmniej dwóch piw lub lampek wina,

rozpoczynanie dnia od alkoholu,

szukanie okazji do wypicia alkoholu,

rozdrażnienie w momencie, gdy ma się utrudniony kontakt z alkoholem,

picie w samotności oraz ukryciu,

wypieranie się picia, kłamstwa,

szukanie ucieczki od problemów, kojenie „nerwów” alkoholem,

objawy choroby alkoholowej, takie jak zmiany w zachowaniu, spadek zainteresowań i zaniedbywanie obowiązków.

............___________

Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL

Anonimowi Alkoholicy

admin Poradnik dla osób uzależnionych od alkoholu. 15 marca 2020

Uzależnienie od alkoholu jest uznane jako przewlekła, postępująca i śmiertelna choroba, która powoduje znaczące obniżenie jakości życia osób nią dotkniętych. Walkę z nią można podjąć na różne sposoby od zastosowanie wszywki alkoholowej po terapię i uczestnictwo w grupach wsparcia.

Anonimowi Alkoholicy (AA) są to grupy osób gromadzące się dobrowolnie i wspierające się w trzeźwości. Ich spotkania (mitingi) odbywają się regularnie, nawet codziennie, o określonych godzinach. Pomagają one w podwyższeniu jakości życia do poziomu osób nieuzależnionych. W Polsce istnieje około 2300 takich grup.

Grupy AA nie są przymusową formą leczenia alkoholizmu. Opierają się na anonimowości w kontaktach zewnętrznych. Personalia i wizerunek ich członków są nieujawniane w kontaktach np. z mediami. Sama wspólnota zrezygnowała z list obecności czy list członkowskich. Ogranicza to powoływanie się na pozycję społeczną czy wykształcenie podczas dyskusji w trakcie trwania spotkań.

Anonimowi alkoholicy nie zajmują żadnego stanowiska wobec alkoholu i polityki społecznej prowadzonej wobec niego. Nie określają też czasu potrzebnego do nauczenia się życia w trzeźwości i nie przywiązują wagi do warunków środowiskowych panujących w momencie rozpoczynania leczenia.

Model Minnesota

W Polsce system leczenia alkoholizmu opiera się na tzw. Modelu Minnesota. Łączy on wiedzę profesjonalistów – lekarzy i psychologów oraz pracowników z ruchu samopomocy. Podczas leczenia, alkoholicy, są zobligowani do uczestnictwa w spotkania Anonimowych Alkoholików, aby uzupełnić działania psychologów.

Głównym założeniem tego modelu jest to, że alkoholizm (lub inne uzależnienie) jest pierwotną choroba psychiczną. Ma ona podłoże biologiczne i społeczne, a osoby uzależnione powinny być traktowane tak samo jak inni chorzy, z należytym szacunkiem.

Terapeuta, który stosuje tę metodę umożliwia uzależnionemu samodzielną identyfikację symptomów choroby, co może motywować go do zmian. Poza tym, ważne jest też, aby wziąć pod uwagę fakt, że jednym z podstawowych symptomów jest zaprzeczanie problemowi.

Mitingi AA

Często spotkania Anonimowych Alkoholików odbywają się w obiektach czy budynkach należących do kościoła, ośrodkach pomocy społecznej, przychodniach odwykowych czy szpitalach z oddziałem odwykowym. Miejsce spotkania nie oznacza, że dana grupa jest powiązana z określoną instytucją, ponieważ AA nie łączy się z żadną opcją polityczną czy wyznaniem – jest neutralne.

Spotkania najczęściej trwają od godziny do dwóch. Można na nie wejść i wyjść w każdej chwili, nie ma przymusu pozostania do końca spotkania. Każdy uczestnik decyduje za siebie. Na spotkania nie trzeba przynosić żadnych skierowań, wyników badań czy nakazów sądowych.

Podczas mitingów członkowie AA mogą zbierać drobne datki, za które wynajmują salę do spotkań, drukują ulotki informacyjne czy kupują napoje. W trakcie takiego spotkania prowadzący, który jest jednym z członków Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, podaje jego temat. Następnie głos zabierają po kolei uczestnicy – ci, którzy mają chęć. Jeżeli ktoś nie chce, nie musi się odzywać. W trakcie mitingów, przede wszystkim, odczytywane jest Dwanaście Kroków oraz Dwanaście Tradycji AA.

Dwanaście kroków AA

Podstawą działania AA jest udział uzależnionych w Programie Dwunastu Kroków. Jest to zbiór zaleceń, które pomagają wyjść z uzależnienia:

1 krok: mówi o uznaniu bezsilności wobec nałogu i zaakceptowaniu tego, że potrzebuje się pomocy i alkoholizm jest chorobą.

2 krok: stawiane są pytania prowadzące do odzyskania równowagi wewnętrznej i zdrowego rozsądku.

3 krok: polega na pomocy w walce z lękami i przymusem kontrolowania rzeczywistości, które pojawiają się po odstawieniu alkoholu.

4 krok: zdrowiejący alkoholik rozpoczyna intensywną pracę nad charakterem, uczy się opanowywania wybuchów złości itp.

5 krok: polega na otwarciu się na drugą osobę i opowiedzeniu jej o swoich wadach, problemach.

6 krok: nauka akceptacji samego siebie, swoich wad.

7 krok: jest otworzeniem się na Boga, jakkolwiek go alkoholik postrzega, pojmuje oraz prosi go o nieużywanie swoich wad, o ich usunięcie.

8 krok: alkoholik robi listę osób, które skrzywdził oraz przygotowuje się do zmierzenia z przeszłością.

9 krok: jest zadośćuczynieniem alkoholika wobec skrzywdzonych osób.

10 krok: polega na obserwacji swoich zachowań w życiu codziennym, aby wyeliminować krzywdzenie innych ludzi.

11 krok: dotyczy rozwoju duchowego.

12 krok: jest zamknięciem całego cyklu leczenia; alkoholik może zacząć dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi uzależnionymi.

Program Dwunastu Kroków polega na przewodnictwie duchowym. Został on stworzony przez innych uzależnionych, którzy pragnęli wyjść z nałogu i zmagali się z różnymi problemami. Uczy on akceptacji swojej choroby – uzależnienia od alkoholu oraz łączy duchowość z jakością życia. Najważniejszy jest pierwszy krok, który jest podstawowy. Na nim opierają się pozostałe kroki.

Sponsor

W trakcie trwania Programu Dwunastu Kroków, najważniejszą kwestią jest zaufanie, opierające się na relacji sponsorskiej. Jest to forma nieodpłatnego wsparcia, korzystnego dla obydwu stron. Sponsor daje wsparcie, opiekę i rady, a także, równocześnie, sam odnajduje swoją drogę. W relacji tej sponsor może mieć wielu podopiecznych. Ma też swojego własnego sponsora, dzięki czemu tworzą się duże rodziny sponsorskie, które mogą nawet wykraczać poza kraj. Takie wsparcie daje duże poczucie bezpieczeństwa dla podopiecznych.

Alkoholicy uczestniczący w takim programie i stosujący się do jego zaleceń pozostają trzeźwi oraz dają świadectwo innym alkoholikom, że można żyć pełnią życia bez dodatkowych używek.

Dwanaście tradycji AA

Są to podstawowe reguły według których funkcjonują grupy AA:

Powrót do zdrowia zależy od jedności AA, wspólne dobro zawsze powinno być na pierwszym miejscu.

Jedyną, ostateczną władzą jest Bóg, jakkolwiek się on wyraża w każdej grupie AA. Przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, nie rządzą.

Jedynym warunkiem umożliwiającym członkostwo w AA jest pragnienie zaprzestania picia.

Każda grupa AA powinna być niezależna w sprawach jej dotyczących. Wyjątkiem są kwestie, które mogę wpłynąć na inne grupy lub AA jako całości.

Każda grupa ma jeden, główny cel – pomoc alkoholikowi, który cierpi.

Grupy AA nie powinny popierać, finansować ani użyczać nazwy żadnym pokrewnym ośrodkom ani zewnętrznym przedsięwzięciom, aby problemy z finansami lub prestiżem nie odciągały grupy od głównego, najważniejszego celu.

Każda grupa powinna być samowystarczalna. Nie powinna przyjmować żadnych zewnętrznych dotacji.

Wspólnota AA powinna być zawsze nieprofesjonalna. Jedynie biura mogą zatrudniać niezbędnych pracowników.

AA nie powinni nigdy stać się organizacją. Dopuszczalne jest tylko tworzenie służb i komisji, które są bezpośrednio odpowiedzialne wobec tych, którym pomagają.

Grupy AA nie zajmują stanowiska wobec problemów spoza ich wspólnoty, aby nigdy nie zostały wciągnięte w publiczne polemiki.

Oddziaływanie AA opiera się na przyciąganiu, a nie reklamowaniu. Musi zostać zachowana anonimowość wobec prasy, radia i telewizji.

Anonimowość jest podstawą duchową tych tradycji. Przypomina o tym, że zasady mają pierwszeństwo przed osobistymi ambicjami.

Program HALT

Program ten stanowi część filozofii zdrowienia dla AA. Jego nazwa to skrót utworzony z angielskich słów: Hungry, Angry, Lonely, Tired (głodny, rozgniewany, samotny i zmęczony).4

Jest on zaleceniem, który zapobiega sięgnięciu po kieliszek. Polega na niedopuszczaniu do tych czterech stanów, które mogą przyczynić się do powrotu do nałogu. Należy wtedy ograniczać zagrożenia według następujących zasad:

„Nie bądź głodny” – podczas leczenia, nie należy wychodzić z domu bez zjedzenia czegoś. Alkoholicy twierdzą, że pokusa na wypicie kieliszka jest większa, gdy są głodni. Głód powoduje też rozgniewanie. Jeżeli nie ma się możliwości zjedzenia czegoś przed wyjściem z domu lub w ciągu dnia to należy wypić herbatę, szklankę wody, soku lub mleka. Można też zjeść coś słodkiego. Przy stosowaniu takich zaleceń chęć na alkohol maleje.

„Nie bądź rozgniewany” – zbyt wysoki poziom złości powoduje zaburzenia w normalnym funkcjonowaniu. W większości przypadków ten stan jest powodem do sięgania po kieliszek przez alkoholika, ponieważ upojenie pozwala na odprężenie. Przeciwieństwem tego uczucia jest wyciszenie i spokój. Na tym opiera się też program jednego dnia (24 godzin). Ważne jest, aby każdy dzień przeżywać dobrze, spokojnie i bez stresu. Należy ograniczać ilość spraw do załatwienia w ciągu dnia, bo stres może być powodem picia.

„Nie bądź samotny” – samotność może być powodem frustracji, napięcia i rozżalenia. Nie jest najlepszym stanem dla alkoholika, który jest w trakcie leczenia. Społeczność AA oraz sponsor pozwalają na walkę z tym stanem oraz ograniczają izolację.

„Nie bądź zmęczony” – należy unikać zbyt dużego zmęczenia psychicznego oraz fizycznego, ponieważ może to prowadzić do chęci sięgnięcia po kieliszek. Wydaje mu się, że alkohol usunie zmęczenie, a on ma jedynie tylko chwilowe działanie znieczulające. Należy skupić się na spokojnym wypoczynku np. spacerze czy relaksie umysłowym i fizycznym. Ważna jest również odpowiednia ilość snu.

Program jednego dnia (one day at a time – jeden dzień naraz)

Program ten nazywany jest również Programem 24 godzin lub Oazą spokoju. Jest sposobem Anonimowych Alkoholików na pozostawaniu w trzeźwości. Polega na tym, że chory ma skupić się na dniu dzisiejszym, na tych 24 godzinach. Ma za zadanie chronić chorego przed rozpamiętywaniem przeszłości, albo przed uciekaniem w nierealistyczne marzenia o przyszłości. Głównym jego zadaniem jest naprowadzenie alkoholika na aktualne problemy i zdarzenia. Dzięki temu może on swoją uwagę skupić na chwili obecnej.

Wielka Księga AA

Książka ta po raz pierwszy została opublikowana w 1939 r. Została przetłumaczona na wiele języków. Zawiera podstawowy tekst programu zdrowienia z choroby alkoholowej, którego przesłanie pozostało niezmienione od prawie pół wieku. Przedstawiona jest w niej istota działania programu Anonimowych Alkoholików oraz jego podstawowe zasady.

Jest ona uniwersalna, a wartości w niej zawarte mogą być stosowane z powodzeniem u osób obu płci, w różnym wieku i o różnych narodowościach na całym świecie.

Bibliografia

Wnuk M.2006. Poczucie jakości życia Anonimowych Alkoholików. Psychologia Jakości Życia, 5(1), str. 49-62.

Bukowski S., Bukowska B., Ilnicki S. 1999. Ocena efektywności ambulatoryjnej terapii alkoholików wzorowanej na Modelu Minnesota. Alkoholizm i Narkomania, 2, str. 237-245.

Wnuk M. 2007. Duchowy charakter Programu Dwunastu Korków a jakość życia Anonimowych Alkoholików. Alkoholizm i Narkomania, tom 20, nr 3, str. 289-301.

Woronowicz B.T. 2001. Bez tajemnic – o uzależnieniach i ich leczeniu. Instytut Psychiatrii i Neurologii

==================================≈//===========

Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL

Menu

Padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne

admin Poradnik dla osób uzależnionych od alkoholu. 15 marca 2020

Każda próba odstawienia alkoholu prowadzi do występowania nieprzyjemnych dla uzależnionego dolegliwości tworzących tak zwany zespół abstynencyjny. Jednym z objawów tego zespołu jest padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne.

Czym jest padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne?

Padaczka alkoholowa to nazwa używana na określenie wspomnianych napadów drgawkowych, które pojawiają się u alkoholików zazwyczaj w ciągu pierwszych 72 godzin od momentu odstawienia substancji uzależniającej. Nie jest to jednak zasada – czasami drgawki mogą wystąpić nawet do tygodnia po całkowitej rezygnacji z alkoholu albo po ograniczeniu jego spożywanych ilości.

Napadów drgawek abstynencyjnych nie uznaje się za typową padaczkę, ponieważ nie wynikają one z konkretnej przyczyny tkwiącej w mózgu, a wyłącznie z nagłego braku alkoholu we krwi. To dosłownie efekt reakcji organizmu na: brak etanolu, zaburzenia elektrolitowe zwłaszcza te związane z niedoborem magnezu, zaburzenia neurotransmiterów – m.in. GABA, czyli kwasu gamma-aminomasłowego, zbyt dużą ilość wody w organizmie, deprywację snu oraz organiczne uszkodzenia mózgu spowodowane alkoholizmem. Na razie jednak patogeneza tego typu napadów nie jest dokładnie określona. Wiadomo, że długotrwałe spożywanie alkoholu podwyższa próg drgawkowy, natomiast jego gwałtowne odstawienie znacząco go obniża. W efekcie wpływa to na pojawianie się nagłych napadów drgawkowych nawet w czasie przyjmowania leków. Przeważnie napady mają charakter tak zwany pierwotnie uogólniony – grand mal – nie są poprzedzone aurą albo innymi typowymi objawami ułatwiającymi przewidzenie kolejnego ataku.

Według statystyk napady drgawek abstynencyjnych występują u około 15% osób chorujących na alkoholizm, a w 70% przypadków jest efektem zespołu odstawiennego.

Objawy i skutki padaczki alkoholowej, czyli napadów drgawek abstynencyjnych

Napad drgawek abstynencyjnych przypomina zwykły napad epileptyczny. Chory nagle traci świadomość, upada, ma widoczne skurcze mięśni całego ciała w tym mięśni twarzy, pręży się i wygina. Czasami dochodzi do mimowolnego oddania moczu lub stolca albo przygryzienia języka. Drgawkom mogą towarzyszyć wymioty, nudności, skoki ciśnienia tętniczego, bóle głowy, zaburzenia snu i apetytu, nadmierna potliwość, nadpobudliwość, agresja lub lękliwość. U większości pacjentów napady te nie są trwałe – ustępują do kilkunastu dni od odstawienia alkoholu. Zdarza się jednak, że przeradzają się w padaczkę utrwaloną. Następuje to m.in. w wyniku urazów czaszkowo-mózgowych.

Jeśli u chorego pojawiają się częste napady drgawkowe, pomiędzy którymi nie odzyskuje przytomności, mówi się o stanie padaczkowym. Jest to stan zagrożenia życia, dlatego wymaga natychmiastowej konsultacji lekarskiej.

Warto mieć również świadomość, że u 30% alkoholików napady drgawkowe są wstępem do majaczenia alkoholowego, inaczej delirium tremens – zaburzeń świadomości z iluzjami, omamami i urojeniami, zaburzeniami wegetatywnymi oraz somatycznymi trwającymi mniej więcej do siedmiu dni.

Do skutków napadów zalicza się występowanie tak zwanej padaczki późnej, która jest efektem braku leczenia napadów epileptycznych w okresie odstawiennym oraz problemy społeczne – zwiększone ryzyko wypadków samochodowych, w pracy itp., ponieważ osoba uzależniona nie wie, kiedy nastąpi kolejny napad.

Napad – co robić w trakcie i jak zapobiegać kolejnym?

Kiedy jednak dojdzie do ataku, trzeba skupić się przede wszystkim na zapewnieniu choremu ochrony. Należy usunąć wszystkie przedmiotu, które mogą spowodować dodatkowe urazy, asekurować jego głowę własnymi dłońmi, uważając, aby nie podnieść jej do góry, a w razie wymiotów ułożyć chorego na boku. W trakcie napadu nie powinno się podkładać pod głowę osoby poszkodowanej żadnych poduszek, koców itp. ani wkładać czegokolwiek do jej jamy ustnej, aby w ten sposób zabezpieczyć przed przygryzieniem języka. Po ustąpieniu drgawek można ułożyć chorego w pozycji bocznej ustalonej, okryć go i ewentualne wezwać pogotowie ratunkowe. Ataki trwają od kilku sekund do kilku minut, a po nich zazwyczaj osoba doświadczająca napadu w efekcie wycieńczenia zapada w sen. Tuż po wyciszeniu ataku nie należy podawać choremu jedzenia ani picia.

Trzeba mieć na uwadze, że statystycznie około 1 do 2% ludzi rocznie umiera w wyniku powikłań po napadach drgawkowych – dotyczy to przede wszystkim osób, które doświadczyły niedotlenienia mózgu albo niewydolności ze strony układu sercowo-naczyniowego.

Jedynym skutecznym sposobem na zapobieganie kolejnych napadów drgawkowych jest farmakoterapia – pacjent wymaga podania dożylnie leków przeciwpadaczkowych – oraz całkowita rezygnacja z substancji uzależniającej i utrzymanie abstynencji. Farmakoterapię w takim przypadku trzeba podtrzymywać lekami przeciwpadaczkowymi doustnie przez tydzień. Pacjenci mający w przeszłości poalkoholowe napady drgawkowe powinni być zabezpieczeni farmakologicznie przy wychodzeniu z następnych ciągów. Prawdopodobieństwo ponownych napadów u alkoholika, który już ich doświadczył, jest wysokie.

Leczenie padaczki alkoholowej, czyli napadów drgawek abstynencyjnych

Leczenie napadów drgawek abstynencyjnych łączy terapię uzależnień z farmakoterapią, w trakcie której stosuje się leki przeciwpadaczkowe oraz przeciwdrgawkowe obniżające aktywność impulsów nerwowych. Czasami skuteczne okazuje się wykorzystywanie preparatów przywracających równowagę elektrolitową organizmu.

Podanie leków poprzedza diagnostyka obrazowa – m.in. wykonanie tomografii komputerowej głowy – weryfikującej, czy w trakcie napadu nie doszło do urazu i czy faktycznie to tylko zespół abstynencyjny był przyczyną wystąpienia drgawek. Jeśli rzeczywiście problem wynika z odstawienia alkoholu, zaleca się rozpoczęcie terapii odwykowej.

Bibliografia

J. Kinney, G. Lepton, Zrozumieć alkohol, Warszawa 1996.

Padaczka alkoholowa, https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/lista/103485,padaczka-alkoholowa

L.P. Rowland, T.A. Pedley, Neurologia Merritta, t. 3, Wrocław 2012.

A. Stępień, Neurologia, t. 3, Warszawa 2016.

B.T. Woronowicz, Padaczka alkoholowa, http://www.psychologia.net.pl/slownik.php?level=54

← Czym jest delirium tremens?

Encefalopatia wątrobowa →

Nasz poradnik

Jazda po alkoholu – jak odzyskać prawo jazdy?

Leczenie alkoholizmu – Naltrexone

Otępienie alkoholowe

Neuropatia alkoholowa

Halucynoza alkoholowa

Zespół Otella

Zespół Korsakowa

Encefalopatia wątrobowa

Padaczka alkoholowa, czyli napady drgawkowe abstynencyjne

Czym jest delirium tremens?

Copyright © 2026 Odtruwanie alkoholowe, ESPERAL. All rights reserved.
Theme: Accelerate by ThemeGrill. Powered by WordPress.

 Zadzwoń 666 999 121

Pliki do pobrania

SŁUCHAJ NAS ON-LINE Sygnał: 320kbps, 44kHz, Stereo

https://share.google/o5UJSFmj4J8zrORZi

https://www.google.c

 Karol Porwich/Niedziela

Podziały, które narosły między Kościołami w toku dziejów, są na tyle głębokie, że ludzkimi siłami nie jesteśmy w stanie ich przezwyciężyć. Jedność trzeba wyprosić, Bóg na pewno chce nam ją dać – powiedział PAP przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu bp Adam Bab.

Bądź na bieżąco!

W niedzielę rozpoczną się obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, któremu w tym roku towarzyszyć będzie hasło zaczerpnięte z Listu do Efezjan: „Jedno Ciało. Jeden Duch. Jedna nadzieja”. Centralne nabożeństwo odprawione zostanie 24 stycznia o godz. 16 w poznańskiej archikatedrze.

Według bp. Baba chrześcijanie bardzo potrzebują okazji do wspólnej modlitwy, ponieważ podziały, które powstały pomiędzy różnymi wyznaniami chrześcijańskimi, nie odpowiadają woli Chrystusa względem Kościoła.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

– Pan Jezus założył jeden Kościół dla wszystkich narodów. A my jesteśmy podzieleni. Podziały, które pojawiły się między nami w toku dziejów, są na tyle głębokie, że ludzkimi siłami nie jesteśmy w stanie ich przezwyciężyć. Trudno o lepszą, bardziej dojrzałą reakcję na ten stan rzeczy niż modlitwa. Jedność trzeba wyprosić, a na pewno Pan Bóg chce ją dać – ocenił.

Zdaniem bp. Baba jedność, o której mówił Chrystus, jest czymś więcej niż tylko zjednoczeniem różnych wyznań chrześcijańskich w jednym Kościele - to także wytrwała praca nad uczeniem się jedności z drugim człowiekiem.

////////////////////////////////////

Z dzieła św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa

(Życie duchowne, czyli doskonałość chrześcijańska,
Przemyśl 1924, t. 2, s. 162-166)


Pobudki do miłości Boga

Jaka to chwała, jakie szczęście dla nas, iż Pan Bóg pozwala miłować siebie, iż nas przypuszcza do słodkiej poufałości z sobą i przyjaciółmi nawet swoimi nazywa. "Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję". Nie dosyć na tym - Bóg pragnie naszej miłości, nie jakoby jej potrzebował do szczęścia swojego, lecz iż my jej potrzebujemy do szczęścia naszego. On dlatego dał nam serce usposobione do miłości i tego serca żąda od nas jako jedynie miłej ofiary. On też dlatego zesłał Syna swego, aby rzucić na ziemię ogień miłości, mający płonąć na ołtarzach serc ludzkich. Co więcej, Bóg prosi o to serce: "Synu, daj mi serce twoje" i stara się to serce pozyskać, objawiając mu nieskończoną miłość swojego Serca. Stąd, gdziekolwiek się człowiek obróci, wszędzie widzi miłość Bożą, wszędzie potrąca o miłość; a świat cały widzialny i niewidzialny woła do niego ustawicznie tajemniczym głosem: Człowiecze, miłuj Boga.

Lecz ponieważ człowiek zbyt często na ten głos nie zważa, przeto Bóg daje mu osobne przykazanie: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem". I któż by Ciebie nie miłował, Miłości Istotna?!

Miłować winniśmy Pana Boga, bo On jest miłości naszej najgodniejszy jako Najwyższa Doskonałość, choćby nie było żadnej nagrody dla tych, którzy Go miłują. Bóg - mówi św. Tomasz z Akwinu - jako najwyższa Prawda, jest pierwszym przedmiotem poznania dla naszego rozumu; jako najwyższe Dobro, pierwszym przedmiotem miłości dla naszego serca. Jeżeli więc każde dobro istotne zasługuje na naszą miłość, o ileż więcej Dobro najwyższe i Źródło wszelkiego dobra.

Miłować winniśmy Pana Boga, bo On jest Stwórcą najmiłościwszym, Panem najłaskawszym, Ojcem najtroskliwszym, a więc słuszne jest, aby stworzenia miłowały swego Stwórcę, słudzy swojego Pana, dzieci swojego Ojca.

Miłować winniśmy Pana Boga, bo On dał nam Syna swego Jednorodzonego, który przyjąwszy naturę ludzką stał się Bratem, Mistrzem, Zbawcą, Królem, Ojcem, Pasterzem, Przyjacielem i Oblubieńcem dusz naszych. On też w jedności z Ojcem i Duchem Świętym umiłował nas pierwszy, i to miłością wieczną, jak sam powiedział: "Ukochałem cię odwieczną miłością"; miłością najtkliwszą, wobec której miłość wszystkich matek jest niczym; miłością najhojniejszą, bo posuniętą aż do ofiary z siebie; miłością tak wielką, jak Bóg sam, więc nieskończoną.

Jeśli chcesz poznać ogrom tej miłości, rozważaj dzieła Boże, spełnione dla człowieka, a mianowicie trzy wieczne pomniki miłości: żłóbek, krzyż i ołtarz. Szczególnie stań pod krzyżem i przypatrz się miłości Ukrzyżowanego, przypatrz się Ukrzyżowanemu. Stań przed Przenajświętszym Sakramentem i rozważ to niezmierne wyniszczenie się Boga utajonego, tę ogromną ofiarę z siebie, to całkowite oddanie się człowiekowi z miłości bez granic. Wniknij potem do Serca Jezusowego i przypatrz się Jego miłości. Zaprawdę, żaden rozum nie zdoła pojąć, jak wielki płomień trawi to Serce Najmiłościwsze. Gdyby Mu było polecone nie raz, ale tysiąc razy za nas umrzeć, albo za jednego człowieka to samo wycierpieć, co wycierpiał za wszystkich, miłość Jego byłaby tę śmierć tysiąckrotną chętnie przyjęła i tyle cierpiała dla jednego, ile dla wszystkich. Gdyby było potrzebne, aby Pan zamiast trzech godzin aż do sądnego dnia na krzyżu wisiał, miłość Jego niewyczerpana i to byłaby spełniła. A więc Jezus więcej nas miłował, aniżeli dla nas wycierpiał.

O miłości Boga mojego, jakżeś ty była nieporównanie większa, aniżeliś się objawiła na zewnątrz. Te niewysłowione cierpienia i rany są dowodem wielkiej miłości, lecz nie objawiają całego jej ogromu, bo ona wewnątrz się raczej zamknęła, aniżeli objawiła na zewnątrz. Była to iskra wielkiego ognia, kropla z bezdennego morza miłości. Ta miłość doszła do szczytu w Przenajświętszej Tajemnicy Ołtarza. Któż by więc nie miłował Boga miłości?

RESPONSORIUM

1 J 4, 16. 19

W. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, † jaką Bóg ma ku nam. * Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, / a Bóg trwa w nim.

K. My miłujemy, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. W. Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, / a Bóg trwa w nim

Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, z Twojego natchnienia święty Józef Sebastian, biskup, słowem, pismem i przykładem uczył dróg sprawiedliwości, † dozwól przez jego wstawiennictwo, * abyśmy nieustannie wzrastali w poznaniu i miłowaniu Ciebie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
 


Pliki do pobrania

LJTANIA NOCNA O POKÓJ i POJEDNANIE "Uczeń pyta -Chrystus odpowiada,,Tomasz a Kempis Mała Książẹczka Czytaj 2026 r Temat Roku !

O Naśladowaniu Chrystusa,,,czytaj

https://share.google/YQ2wd7nCpgGt8iiut

LITANIA NOCNA O POKÓJ I POJEDNANIE 
 ,USTANIE WOJNY , LITANIA NOCY O MIĹOSIERDZIE 
oraz PIĘKNE wezwania do Ducha Św
Zgromadzenie odpowjada:
Przez noc Twojej męki, gdy cierpiałeś za nas, Jezu prosimy Cię.
Celebrans:

za Twój Kościół, / który w nocy tego świata / czeka na Ciebie, swojego Oblubieńca...
za Twój lud według ciała, za Izrael, / który w nocy słucha Twojego słowa / i czeka na Jutrzenkę Twego Królestwa...//

POWTARZAMY ZA KAŻDYM WEZWANIEM


,Przez noc Twojej męki  gdy cierpiałeś za nas ,Jezu prosimy Cię"

za narody pogańskie jakby po omacku / szukające Ciebie..

Przez noc Twojej męki.....powtarzamy

za ludy, / skazane przez noc   totalitarnych poglądów / na ucisk i kłamstwo...

-za naród UKRAIŃSKI  który jest mordowany i niszczony przez wojnę  aby doświadczył  pokoju i pojednania 

za tych którzy wywołali wojnę na Ukrainie aby się opamiętali  i nawrócili

za wszystkich ludzi którzy pomagają Ukrainie i  sa dla nich otwarci i miłosierni aby Bóg darzył ich swoim światłem i milosierdziem.....

za naszych braci i siostry, prześladowanych za wiarę, / którzy muszą chronić się pod płaszcz nocy, żeby się do Ciebie modlić; //

za tych, którzy w środku nocy wdzierają się do ich domów, / za ich prześladowców zaślepionych przez nienawiść; /

za tych, którzy nie wiedzą co czynią...

za tych, którzy nie umieją nas kochać, /

za tych, których my kochać nie potrafimy; za naszych wrogów i za tych, którzy źle o nas myślą...

za chorych, za tych którzy w szpitalach tę noc spędzają w cierpieniu;

 za tych którzy walczą ze śmiercią / i tej nocy umrą nie ujrzawszy blasku jutrzenki...
za bojących się, za tych, którzy nie będą mogli zasnąć i którym noc wydaje się nie mieć końca,

/za kuszonych, by popełnić samobójstwo / i na czas nocy podporządkowanych mocy księcia ciemności... za osoby , których miłość kupowana jest w ciemności nocy;

za wpadających w pułapkę rozpusty i narkotyków,

za złodziei i przestępców, / czyniących zło / pod osłoną nocy...

za przebywających w więzieniu aby spotkali  tam dobrych ludzi i weszli na drogę nawr6ócenia

za torturowanych i pozbawianychh godności, /za skazanych na śmierć,

którzy oczekują na noc swego skazania...
za biednych bez domu, / za tych, którzy tej nocy / błąkają się samotnie pośród obojętności innych ludzi...

za niewidomych, których noc nigdy się nie kończy, /

za chorych umysłowo / w nocy ich obłędu...
za tych, którzy trudzą się pracując,

/ za podróżujących / w niepewności nocy...

za mieszkańców  PIASECZNA i tej Archidiecezji Warszwakiej , aby wierzyli w Boga i czuli się odpowiedzialni za swój Kościół,

/ za nasze rodzeństwo i rodziców; / za tych, których kochamy i których Ty chronisz w ich śnie; //

za wszystkie parafie z naszego dekanatu piaseczyńskiego aby były znakiem miłości i braterstwa dla wszystkich.....
za rodziny, które odpoczywają w zaciszu swoich do6mów, /

za kobiety które tej nocy / wydadzą na świat swoje dzieci...

za naszego papieża LEONA XIV  naszego  KS Arcybiskupa  ADRIANA GALBASA i Ks Kard.KAZIMIERZA za Ks Bp Rafała, Ks Bp Michaĺa,Ks Bp Piotra , za  wszystkicb  ..kapłanów, diakonów i cały lud chrześcijański o dar jedości i braterstwa
za naszych zmarłych braci i siostry, / którzy jeszcze nie wkroczyli / w światło Twojej Chwały...

za nas grzeszników, / którzy pośród ciemności / zbliżamy się do światła Twojego dnia bez zachodu słońca...// Przez noc Twojej męki.......

Celebrans:
Boże Nieba, Ty objawiłeś siebie jako Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa i nasz Ojciec, dlatego wołamy  do Ciebie Boże 

:  Ojcze nasz...
Bo Twoje jest Królestwo i potęga i chwała na wieki 

Błogosławieństwo końcowe:
Niech Pan błogosławi nas i strzeże, Nieśmiertelny niech rozjaśni swe Oblicze nad nami i będzie nam łaskawy, niech Pan wzniesie swe oblicze w naszą stronę i ześle nam Twój pokój, Ojciec, Syn i Duch Święty
Zgromadzenie: Amen

LITANIA NOCNA O MILOSIERDZIE.
Kyrie, elejson.Chryste, elejson. Kyrie, elejson.

Chryste, usłysz nas.Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże,zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże,zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże,zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, Jedyny Boże,zmiłuj się nad nami.

-duszom osaczonym prze pokusy.

Panie Jezu okaż miłosierdzie 
tym którzy znajdują się w grzechu śmiertelnym

tym którzy popadli w grzechy…  

tym którzy ulegli światu a zapomnieli o Tobie.

wszystkim duszom osaczonym przez pokusy

tym którym w tym momencie grozi niebezpieczeństwo utraty Ciebie na zawsze 

tym którzy innych kuszą. 

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERDZIE
tym którzy tej nocy są na zewnątrz; bezdomnym, zmęczonym, przymierającym z głodu, pijakom i samobójcom…

tym którzy są na zewnątrz, by grzeszyć

tym którzy znajdują się w grzechu śmiertelnym

tym którzy są na zewnątrz by ratować z grzechu….

. tym którzy pracują tej nocy ..

tym którzy chorują i cierpią 

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERZDIE
tym którzy są operowani

tym którzy nie mogą zasnąć tej nocy..

tym którzy popadli w grzechy

tym którzy mają kłopoty i zmartwienia ,

wszystkim ludziom na Ukrainie....

wszystkim dzieciom , które płaczą tej nocy , chorym psychicznie

wszystkim pielęgniarkom z nocnej zmiany

 PANIE JEZU OKAŻ MILOSIERDZIE
wszystkim lekarzom i kapłanom wzywanym tej nocy.

Tym którzy tej nocy cierpią z powodu żałoby

tym dla których ta noc będzie ostatnią nocą na ziemi

tym którzy walczą dzisiaj o wolność  swojego narodu ukraińskiego i giną w bezsownej wojnie wywołanej przez Rosje putynowską

PANIE JEZU OKAŻ MIŁOSIERDZIE
Matkom które muszą uciekać z dziećmi ze swego kraju na Ukrainie do Polski pozbawione  domu i miejsc pracy

wszystkim którzy  zgłosili się   na Ukrainie do obrony terytorialnej  opuszczając swoje dzieci i żony....

wszystkim  mieszkańcom Ukrainy aby umieli się obronić przed niesprawiedliwą j terorystyczną inwazją Rosji sowjeckiej....

tym którzy tej nocy umrą bez kapłana lub sakramentów

tym którzy umierają odrzucając posługę świętego Kościoł

tym którzy umierają nieprzytomni

tym którzy boją się śmierci

 PANIE JEZU OKAŻ MILOSIERZDIE
wszystkim umierającym kapłanom , zakonnikom i zakonnicom

wszystkim wiernym przyjmującym komunie św, którzy odchodzą z tego świata

nam samym w ostatniej naszej godzinie…

Boże , którego miłosierdzie jest niezgłębione a skarby litości nieprzebrane wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w Miłosierdzie swoje byśmy nigdy w największych nawet trudnościach nie poddawali się rozpaczy lecz zawsze zgadzali się z wolą Twoją która jest samym Miłosierdziem . Przez Chrystusa Pana naszego . AMEN 

PIĘKNE i WAŻNE  WEZWANIA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

Duchu Święty, Który nie masz ani oblicza ani imienia,naucz mnie dobrze modlić się Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który przemawiasz przez usta proroków,
naucz mnie żyć w równowadze ducha i zachować pokój serca Bądź pochwalony

Duchu Święty, Gorejące Ognisko Miłości, ucz mnie mądrości życia oraz cierpliwości Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wszelkich Darów, ucz mnie żyć w pokorze i skromności Bądź pochwalony

Duchu Święty, przeobfita Skarbnico Łask,
ucz mnie pojmować wartość cierpienia Bądź pochwalony

Duchu Święty, bezdenna Skarbnico Łask,
ucz mnie dobrze wykorzystać cenny czas Bądź pochwalony

Duchu Święty, niewyczerpana Skarbnico Łask,broń mnie przed jakimkolwiek brakiem miłości i przed pychą Bądź pochwalony

Duchu Święty, Którego bogactwa nikt ogarnąć nie zdoła,
ucz mnie odrzucać bezużyteczne wyobrażenia i myśli Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wielu Darów, ucz mnie rezygnować z bezużytecznych działań i unikać niepotrzebnych rozmów Bądź pochwalony

Duchu Święty, z Którego Pełni wszyscyśmy otrzymali,ucz mnie milczenia i mówienia we właściwym czasie Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Miłości, ucz mnie dawać innym dobry przykład Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Dobroci, daj mi wytrwanie w dobrym Bądź pochwalony

Duchu Święty, słodki Nauczycielu,
naucz mnie w sposób właściwy obchodzić się z ludźmi Bądź pochwalony

Duchu Święty, najmilszy Przyjacielu Dusz,
ucz mnie nikogo nie sądzić i doznanych krzywd nie pamiętać Bądź pochwalony

Duchu Święty, uszczęśliwiające Światło Duszy, tak mnie prowadź, bym widział potrzeby innych i nie zaniedbywał dobrych dzieł Bądź pochwalony

Duchu Święty, Ojcze ubogich, daj bym poznał swoje błędy Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który w duszach dokonujesz swych cudów,ucz mnie czuwać nad sobą i prowadź do doskonałości Bądź pochwalony

Duchu Święty, przed Którym nic nie jest zakryte,
ucz mnie, jak unikać podstępu złego ducha Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który znasz przyszłość wszechświata,
pomóż mi uwolnić się spod władania ciała i szatana Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który znasz także moją przyszłość,
Twojej opiece powierzam moją rodzinę, przyjaciół, dobroczyńców i wszystkich ludzi Bądź pochwalony

Duchu Święty, dzięki Twej Boskiej pomocy,
nauczaj mnie żyć dla chwały Bożej, dla zbawienia dusz i ku czci Matki Bożej, abym mógł umierać jako wierny sługa Bądź pochwalony! Amen. Amen. Amen

Duchu Święty, Który nie masz ani oblicza ani imienia,
naucz mnie dobrze modlić się Bądź pochwalony

Duchu Święty, Który przemawiasz przez usta proroków,
naucz mnie żyć w równowadze ducha i zachować pokój serca Bądź pochwalony

Duchu Święty, Gorejące Ognisko Miłości, ucz mnie mądrości życia oraz cierpliwości Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wszelkich Darów, ucz mnie żyć w pokorze i skromności Bądź pochwalony

Duchu Święty, przeobfita Skarbnico Łask,
ucz mnie pojmować wartość cierpienia Bądź pochwalony

Duchu Święty, bezdenna Skarbnico Łask,
ucz mnie dobrze wykorzystać cenny czas Bądź pochwalony

Duchu Święty, niewyczerpana Skarbnico Łask,
broń mnie przed jakimkolwiek brakiem miłości i przed pychą Bądź pochwalony

Duchu Święty, Którego bogactwa nikt ogarnąć nie zdoła,
ucz mnie odrzucać bezużyteczne wyobrażenia i myśli Bądź pochwalony

Duchu Święty, Dawco Wielu Darów, ucz mnie rezygnować z bezużytecznych działań i unikać niepotrzebnych rozmów Bądź pochwalony

Duchu Święty, z Którego Pełni wszyscyśmy otrzymali,
ucz mnie milczenia i mówienia we właściwym czasie Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Miłości, ucz mnie dawać innym dobry przykład Bądź pochwalony

Duchu Święty, wieczysta Dobroci, daj mi wytrwanie w dobrym Bądź pochwalony

Duchu Święty, słodki Nauczycielu,
naucz mnie w sposób właściwy obchodzić się z ludźmi Bądź pochwalony

Litania do Ducha Świętego  obietnice

Obietnice Boga Ojca, dla tych, którzy w sposób żarliwy będą odmawiać tę Litanię przynajmniej trzy razy w tygodniu:

1. W sposób widzialny wyrwę cię z rąk twoich przeciwników.
2. Usunę przeszkody, które znajdują się na twej drodze do doskonałości.
3. Dodam ci jeszcze jednego Anioła, aby on przez [specjalne] natchnienia chronił cię przed pokusami do grzechu.
4. Wytrwasz na drodze cnoty.
5. Dobrze poznasz swoje braki i niedociągnięcia.
6. Otrzymasz moc, aby uwolnić się od grzesznych przyzwyczajeń.
7. Umocnię twoją wiarę, nadzieję i miłość.
8. Wyrwę cię z kłopotów materialnych.
9. Twoja rodzina będzie żyć w zgodzie i wzajemnej miłości.
10.Jeśli ktoś pragnie pomóc bliźniemu winien tę Litanię odmawiać codziennie, co najmniej przez pół roku

//////////////////

Dziś Kościele Żyjącego Boga wstań

DZIŚ KOŚCIELE 

[NUTY]

       D                     C7                H
1.Jesteśmy ludem nabytym cenną krwią,
       e                               A
W radości Bogu oddajemy cześć,
           e                A              D                 H7
Gdy głosimy Bożą wielkość, majestat Jego i moc,
            e                  C                  A7
To niszczymy moc szatana na Ziemi tej.
Uwielbiajmy Jego chwałę, dzień po dniu
W radości Bogu oddawajmy cześć,
Gdy głosimy Jego wierność i miłosierdzia dar,
          e                    C                 F D7
To niszczymy moc szatana na ziemi tej.

                   G          h                   C   D7
Ref. Dziś Kościele Żyjącego Boga wstań,
          G       h              C   D7
Bóg Królem całej Ziemi jest!
            G                   G7                C                     A7
Żadne moce ni zwierzchności, nie wzruszą nas nigdy już,
          G              D7     G                         D
Gdy stajemy w jedności, nikt nas już nie rozdzieli,
         C        a        D             G     H7
Bo stajemy razem, gdzie nasz Bóg

Ks. ARCYBISKUP ANTONI BARANIAK przypmnienie męczennika komunizmu,odważnego człowieka który był dręczony i bity 27 miesięcy na rakowieckiej przez komunistów

https://youtube.com/watchv=n2hAZ_

Qjdd4&lc=Ugxz6U9d5oQY6kUWe

UZ4AaABAg&si=HWWDTxds5gBMe8js

https://youtube.com/watchv=n2hAZ_Qjdd4&lc=

Ugxz6U9d5oQY6kUWeUZ4AaABAg&si=HWWDTxds5gBMe8js


///// O Spotkaniu mlodych w Łodzi

grudzien 2026/ posłuchaj

POSŁUCHAJ TEJ  CZẸSTO ZAPOMNIANEJ

BOLESNEJ HISTORII KOSCIOĹA...Ocaleni

Marszałki / koło Poznania i spotkanie

mẹżczyzn...

Zapomniany męczennik komunizmu.

Dramat ks. abp. Antoniego Baraniaka

/ jak wielu ludzi ,dzisiejszych czcicieli komunizmu o tym nie wie i może w Polsce  jest taka tragjczna nieświadomoŝć....../

fot. X/@PoszukiwaniaIPN

Zapomniany męczennik komunizmu. Dramat ks. abp. Antoniego Baraniaka

29 grudnia 2025 16:30/w Informacje, Polska Radio Maryja

Przypadająca siedemdziesiąta rocznica internowania ks. arcybiskupa Antoniego Baraniaka przywraca pamięć o jednym z najbardziej dramatycznych, a jednocześnie najmniej znanych rozdziałów walki komunistów z Kościołem w Polsce. Jak podkreśla prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolanta Hajdasz, gość „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, była to zaplanowana próba złamania człowieka, który stał na straży prawdy i wierności Kościołowi.

Internowanie ks. abp Antoniego Baraniaka nie było jedynie administracyjną decyzyjną władz. Było aktem brutalnej represji wymierzonej w jednego z najbliższych współpracowników prymasa Stefana Wyszyńskiego.

– To jest po prostu przewiezienie go do innego miejsca, ale w istocie było to aresztowanie i uwięzienie arcybiskupa Baraniaka na Rakowieckiej – mówi dr Jolanta Hajdasz.

Jak przypomina prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, rok 1953 był momentem szczególnie brutalnej ofensywy aparatu komunistycznego przeciwko Kościołowi. Ks. Baraniak stał się kluczowym celem, ponieważ władze liczyły, że pod presją tortur obciąży prymasa Stefana Wyszyńskiego fałszywymi zeznaniami. Zeznania miały posłużyć do całkowitego zniszczenia autorytetu Kościoła w Polsce. Komuniści nie zdecydowali się jednak na szybkie uśmiercenie duchownego. Ich celem było długotrwałe wyniszczenie – fizyczne i psychiczne – które miało go złamać.

– Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak spędził 27 miesięcy na Rakowieckiej. […] poddany był torturom, żeby zeznawać. Miał stać się świadkiem w pokazowym procesie przeciwko prymasowi, bo tak planowali komuniści – zniszczyć prymasa, jego wizerunek, jego autorytet w społeczeństwie. Arcybiskup Baraniak przeszedł gehennę w tym więzieniu, tortury i wykazał się niezłomną postawą. Tutaj dochodzimy do tego dramatycznego dnia 29 grudnia 1955 roku, czyli 70 lat temu. Wtedy tak naprawdę był w tak ciężkim stanie […]. To był biskup i komuniści nie chcieli żeby katolicki biskup umierał w komunistycznym więzieniu […], dlatego wieźli go w letnim płaszczu, odkrytym samochodem, w trzaskający mróz, grudniową noc – przypomina prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Mimo skrajnego wyniszczenia ks. abp Antoni Baraniak przeżył. Po przewiezieniu z więzienia nie odzyskał już pełni zdrowia, ale pozostał wierny temu, czego komuniści nie byli w stanie z niego wydrzeć – prawdzie i Kościołowi. Jak podkreśla dr Jolanta Hajdasz, jego milczenie uratowało prymasa Stefana Wyszyńskiego przed pokazowym procesem.

Cała rozmowa z dr Jolantą Hajdasz dostępna jest.

Wariant 1

Boże coś Polskę przez tak długie wiekiOtaczał blaskiem potęgi i chwały.Coś ją osłaniał tarczą swej opiekiOd nieszczęść, które przygnębić ją miały.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,Ojczyźnie wolność, racz nam wrócić, Panie!Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem,Walczących wspierał za najświętszą sprawę,I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,W nieszczęściach samych pomnażał ich sławę.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Wróć naszej Polsce świetność starożytną,Użyźniaj pola, spustoszone łany,Niech szczęście, spokój na nowo zakwitną!Poprzestań kary, Boże zagniewany! Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże, którego ramię sprawiedliwe

Żelazne berła władców świata kruszy;

Zniwecz tych wrogów zamiary szkodliwe,

Obudź nadzieję w biednej naszej duszy.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże najświętszy, przez Twe wielkie cudy

Oddalaj od nas klęski, mordy boju;

Połącz wolności węzłem Twoje ludy

Pod jedno berło Anioła Pokoju.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Boże najświętszy, od którego woli

Istnienie świata całego zależy,

Wyrwij lud Polski z tyranów niewoli, Wspieraj zamiary wytrwałej młodzieży.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Boże najświętszy przez Chrystusa rany,Świeć wiekuiście, nad braćmi zmarłymi;Spojrzyj na lud Twój niewolą znękany, Przyjmij ofiary synów Polskiej ziemi.Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...Gdy naród polski dzisiaj we łzach tonie,Za naszych braci poległych błagamy,By ich męczeństwem uwieńczone skronieNam do wolności otworzyły bramy. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Niedawno wolność zabrał z polskiej ziemi,

A łez krwi naszej popłynęły rzeki.

Jakże to musi być okropnie z tymi,

Którym ojczyznę zabierasz na wieki.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...

Jedno Twe słowo o wielki nasz Panie

Z prochów nas podnieść znowu będzie zdolne;

A gdy zasłużym na Twe ukaranie,Obróć nas w prochy, ale prochy wolne!Przed Twe ołtarze zanosim błaganie...[1

Pliki do pobrania

Papież ogłosił List Apostolski o kapłanach i ich tożsamości.

Spotkanie Leona XIV z kapłanami (26.06.25)  (@Vatican Media)

Papież

Magisterium papieskie

Papież ogłosił List apostolski o kapłanach i ich tożsamości

Odnowa Kościoła w dużej mierze zależy od posługi kapłańskiej – przypomina Leon XIV w ogłoszonym dziś Liście apostolskim z okazji 60-lecia soborowych dekretów o kapłaństwie i formacji kapłańskiej. Cytując św. Jana Marię Vianneya podkreśla, że „’Kapłaństwo to miłość serca Jezusowego’ . Miłość tak silna, że rozprasza chmury przyzwyczajenia, zniechęcenia i samotności, miłość całkowita, która jest nam w pełni dana w Eucharystii. Miłość eucharystyczna, miłość kapłańska”.

Krzysztof Bronk – Watykan

Rocznica soborowych dekretów

List apostolski nosi tytuł “Wierność, która rodzi przyszłość”. Są to pierwsze słowa dokumentu, w których Papież wskazuje, że „wierność, która rodzi przyszłość, jest tym, do czego kapłani są powołani również dzisiaj”. Leon XIV zauważa, że rocznica dekretów Optatam Totius oraz Presbyterorum ordinis stanowią okazję do ponownego rozważenia tożsamości i funkcji kapłańskiej posługi w świetle tego, czego Pan dziś wymaga od Kościoła.

Wdzięczność za świadectwo i oddanie kapłanów

Na samym wstępie Papież wyraża jednak „wdzięczność za świadectwo i oddanie kapłanów, którzy na całym świecie składają w ofierze życie, sprawują Ofiarę Chrystusa w Eucharystii, głoszą Słowo, odpuszczają grzechy i każdego dnia hojnie poświęcają się swoim braciom i siostrom, służąc im w komunii i jedności, a w szczególności troszcząc się o tych, którzy najbardziej cierpią i żyją w potrzebie”.

Pójdź za Mną”, to jest początek

Ojciec Święty przypomina, że u początków każdego powołania stoi spotkanie z Chrystusem, Jego głos: „Pójdź za Mną”. „Nie jest to tylko wewnętrzny głos – pisze Papież – ale duchowy impuls, który często dociera do nas poprzez przykład innych uczniów Pana i który przybiera formę odważnego wyboru życia. Wierność powołaniu, zwłaszcza w czasie próby i pokusy, umacnia się, gdy nie zapominamy o tym głosie, gdy potrafimy z pasją przypomnieć sobie brzmienie głosu Pana, który nas kocha, wybiera i wzywa”.

Strzec własnego powołania, powracać do Pana

Leon XIV przypomina dalej, że każde powołanie musi być wiernie strzeżone w dynamice ciągłego nawracania, poprzez słuchanie Słowa Bożego, sprawowanie sakramentów, ewangelizację, bliskość z najuboższymi kapłańskie braterstwo. „Każdego dnia – pisze Ojciec Święty – kapłan powraca jakby nad Jezioro Galilejskie – tam, gdzie Jezus zapytał Piotra: ‘Czy miłujesz Mnie?’ (J 21, 15) – aby odnowić swoje ‘tak’”.

Formacja to naśladowanie Chrystusa

Papież podkreśla, że wszyscy kapłani muszą też dbać o własną formację. Nie jest to jedynie wysiłkiem intelektualnym, ale żywą pamięcią i ciągłym uaktualnianiem własnego powołania, przede wszystkim poprzez naśladowanie samego Chrystusa, świadomość, że jest się uczniem Mistrza. „Tylko ta relacja posłusznego naśladowania i wiernego bycia uczniem może utrzymać umysł i serce we właściwym kierunku, pomimo zawirowań, jakie może przynieść życie” – dodaje Ojciec Święty.

Seminarium szkołą uczuć, kochać jak Jezus

Leon XIV podejmuje też problem nadużyć, a także porzucania posługi kapłańskiej. Fakty te uświadamiają pilną potrzebę formacji integralnej, zapewniającej ludzką dojrzałość kandydatów do kapłaństwa, a także odnowione zaangażowanie w formację, której celem jest zacieśnienie więzi z Panem, angażującej całą osobę, serce, inteligencję, wolność, i kształtującej ją na obraz Dobrego Pasterza. Papież podkreśla, że seminarium powinno być szkołą uczuć, w której uczymy się kochać na wzór Jezusa.

Abyście byli szczęśliwymi ludźmi i kapłanami

Papież zachęca też seminarzystów do wewnętrznej pracy nad motywacjami, obejmującymi wszystkie aspekty życia. „Bowiem nie ma w was nic, co należałoby odrzucić, lecz wszystko musi zostać przyjęte i przemienione według logiki ziarna, abyście stali się szczęśliwymi ludźmi i kapłanami – ‘mostami’, a nie przeszkodami w spotkaniu z Chrystusem”. „Tylko prezbiterzy i osoby konsekrowane, po ludzku dojrzałe i duchowo silne, to znaczy osoby, w których wymiar ludzki i duchowy są dobrze zintegrowane i które dzięki temu są zdolne do autentycznych relacji ze wszystkimi, mogą podjąć zobowiązanie celibatu i wiarygodnie głosić Ewangelię Zmartwychwstałego” – pisze Ojciec Święty.

Oparcie w kapłańskim braterstwie

Papież zwraca też uwagę na znaczenie kapłańskiego braterstwa. Przypomina, że jest nie tylko zadaniem, ideałem czy sloganem, ale przede wszystkim darem, łaską wynikającą z samych święceń, elementem składowym tożsamości kapłańskiej. Leon XIV zaznacza, że jest ono szczególnie ważne w obecnych warunkach, kiedy kapłan nie może już liczyć na oparcie w społeczności, i dlatego bardziej jest narażony na samotność, co może prowadzić do osłabienia zapału apostolskiego i zamknięcia się w sobie. Dlatego Papież wzywa do promowania życia wspólnotowego i wzajemnej pomocy między kapłanami.

Dar diakonatu

W dalszej części listu Leon XIV pisze o relacji kapłanów z biskupem, diakonami stałymi i świeckimi. Podkreśla, że posługa diakonatu, zwłaszcza, gdy jest przeżywana we wspólnocie z własną rodziną jest darem, który należy poznać, docenić i wspierać.

Synodalność nie eliminuje różnic, ale je uwydatnia

Szczególną uwagę poświęca Papież współpracy ze świeckimi. Przypomina, że to Sobór zachęcał kapłanów, by odkrywali charyzmaty wiernych świeckich. Nową szansą jest w tym względzie proces synodalny. Leon XIV podkreśla jednak, że w Kościele synodalnym, „posługa kapłańska nie traci nic ze swojego znaczenia i aktualności, a wręcz przeciwnie, będzie mogła bardziej skupić się na swoich szczególnych i specyficznych zadaniach. Wyzwanie synodalności – która nie eliminuje różnic, ale je uwydatnia – pozostaje jedną z głównych szans dla przyszłych kapłanów”. Ojciec Święty dodaje, że „posługa kapłańska musi wyjść poza model wyłącznego przywództwa (leadership), który determinuje centralizację życia duszpasterskiego i obciążenie wszystkich powierzonych mu wyłącznie obowiązków, dążąc do kierowania bardziej kolegialnego, we współpracy między prezbiterami, diakonami i całym Ludem Bożym”.

Być „dla”, jak uczył Jan Paweł II

Pisząc z kolei o pasterskiej tożsamości kapłanów, Papież podkreśla, że opiera się ona na „byciu dla” i jest nierozerwalnie związana z ich misją. „Jak nauczał św. Jan Paweł II: ‘prezbiterzy są w Kościele i dla Kościoła sakramentalnym uobecnieniem Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza, głoszą autorytatywnie Jego słowo, powtarzają Jego znaki przebaczenia i daru zbawienia, zwłaszcza w sakramencie chrztu, pokuty oraz w Eucharystii, dzielą Jego pełną miłości troskę aż do całkowitego złożenia daru z siebie za owczarnię, którą gromadzą w jedno i prowadzą do Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym’”.

Najważniejsze pokusy: wydajność i wycofanie

Leon XIV zwraca też uwagę na dwie główne pokusy, które zagrażają dziś wierności kapłańskiej misji. Pierwszą z nich jest mentalność oparta na mentalności wydajności, według której to, co się robi ważniejsze jest od tego, kim się jest. Druga pokusa to swoista forma kwietyzmu: „przerażeni kontekstem, wycofujemy się w głąb siebie, odrzucając wyzwanie ewangelizacji i przyjmując podejście leniwe i defetystyczne”.

Z ufnością podejmować swą misję

Papież podkreśla, że aby przezwyciężyć te pokusy, kapłan musi być wierny powierzonej mu misji i pomimo swych słabości z ufnością podejmować zadanie ewangelizacji. „Wierność misji – pisze Leon XIV - oznacza przyjęcie paradygmatu, który przekazał nam św. Jan Paweł II, przypominając wszystkim, że miłość pasterska jest zasadą jednoczącą życie kapłana. To właśnie poprzez podtrzymywanie ognia miłości pasterskiej, czyli miłości Dobrego Pasterza, każdy kapłan może odnaleźć równowagę w codziennym życiu i umieć rozróżniać to, co jest pożyteczne i co stanowi proprium posługi, zgodnie z wytycznymi Kościoła”.

Pan wzbudza powołania, zadbajmy o nie

Na zakończenie Ojciec Święty podejmuje kwestie powołań. Wyraża nadzieję na nową powołaniową Pięćdziesiątnicę w Kościele, budzącą święte, liczne i trwałe powołania do kapłaństwa. Podkreśla potrzebę zaangażowania w promocję powołań i modlitwę „do Pana żniwa”. „Musimy mieć odwagę – pisze Papież - przedstawiać młodym ludziom propozycje silne i wyzwalające oraz dbać o to, aby w poszczególnych Kościołach lokalnych powstawały środowiska i formy duszpasterstwa młodzieżowego przesiąknięte Ewangelią, gdzie mogą się ujawniać i dojrzewać powołania do całkowitego daru z siebie. W przekonaniu, że Pan nigdy nie przestaje wzywać (por. J 11, 28), należy zawsze pamiętać o perspektywie powołaniowej w każdej dziedzinie duszpasterstwa, zwłaszcza w duszpasterstwie młodzieży i rodzin. Pamiętajmy: nie ma przyszłości bez troski o wszystkie powołania!”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.