Szanuj ojca i matkę ...p.Franciszek

Szanowanie ojca i matki oznacza uznanie ich ważności"

środa, 19 września 2018,

 Podczas audiencji ogólnej Ojciec Święty mówił o znaczeniu czwartego przykazania Bożego, prowadzącego do szczęśliwego życia. Na placu św. Piotra zgromadziło się okoł 15 tys. wiernych.

fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI

Na wstępie papież zaznaczył, że szanowanie ojca i matki oznacza uznanie ich ważności również poprzez konkretne działania, które wyrażają poświęcenie, miłość i troskę. Ponadto czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia. Franciszek wskazał na znacznie okresu dzieciństwa, kształtującego nas na całe życie. Dodał, że czwarte przykazanie nie wymaga od ojców i matek doskonałości. Mówi o akcie dzieci, niezależnie od zasług rodziców i powiada, że „chociaż nie wszyscy rodzice są dobrzy i nie każde dzieciństwo jest pogodne, to wszystkie dzieci mogą być szczęśliwe, ponieważ osiągnięcie życia pełnego i szczęśliwego zależy od słusznej wdzięczności wobec tych, którzy wydali nas na świat” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież przypomniał, że wielu świętych po bolesnym dzieciństwie przeżyło świetlane życie, ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi pogodzili się z życiem. W tym kontekście wskazał na m. in św. Jana Pawła II, którego życia naznaczone było wczesną utratą matki, a następnie brata i ojca. Jednocześnie podkreślił, że Bóg zawsze przygotowuje nas do życia jako swoje dzieci, gdzie każde działanie jest otrzymaną od Niego misją. Zachęcił, do dostrzegania, że Bóg kształtuje nas również przez wydarzenia trudne i bolesne, które stają się cenne i konstruktywne dla zadań, jakie nam pragnie powierzyć Pan. Franciszek zaapelował także, aby nigdy nie obrażać niczyich rodziców.

Jak wrócić do Boga i do Kościoła ? 2018 r( przypomnienie)

... nie byłeś na mszy? Oto 6 sposobów, jak wrócić

Michał Lewandowski 

ZOBACZ WIĘCEJ Co się dzieje w czasie Mszy Świętej? [WIDEO]...... Być może zdarzyło ci się, że jakoś oddaliłeś się od Kościoła i przestałeś chodzić na mszę. Mogło być wiele powodów, ale jednak przełamałeś się, chcesz wrócić, znów regularnie przyjmować Komunię i uśmiechać się na "znak pokoju" do ludzi w ławce obok. Nie wiesz, jak zacząć? 

To całkowicie normalne, że czujesz strach przed powrotem. Możesz bać się, że inni będą wytykać cię palcem i obgadywać, że ksiądz pozna cię i będzie robił niemiłe wyrzuty. Jeśli tak jest, to przeczytaj kilka naszych rad i spróbuj nie zniechęcać się zbyt szybko. Małymi krokami wszystko wróci do normy.

1. Weź głęboki oddech - podobno najważniejsze jest nastawienie. Łatwo jest powiedzieć, że masz nie przejmować się zdaniem innych, ale ważne, żeby od tego zacząć. Jeżeli chodzisz do większej parafii, to z pewnością nikt, kogo spotykasz, nie pamięta dokładnie twojej twarzy. Największe parafie w Polsce mają dziesiątki tysięcy wiernych, więc szansa, że ktoś cię pozna, jest bardzo znikoma. A jeżeli pochodzisz z małej miejscowości albo po prostu jesteś znanym celebrytą, to pamiętaj, że "w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia" (Łk 15, 7). Bóg się cieszy, że wróciłeś. Inni niech myślą, co chcą.

2. Ubierz się odpowiednio - ponieważ ustaliliśmy, że nie przejmujesz się zdaniem innych, rodzime przysłowie "jak cię widzą, tak cię piszą" nie jest najważniejsze. Nie do końca przekonują mnie argumenty tych, którzy mówią, że dobry ubiór na niedzielną mszę świętą to kwestia szacunku dla Boga. Przecież zawsze najlepiej czuł się pośród tych ubogich i odrzuconych, których nie było stać na wytworne stroje. Dlatego ubierz się dla siebie. Wielu ekspertów od psychologii zauważa, że schludne i dobrze dobrane ubranie znacząco poprawia pewność siebie i podnosi poczucie własnej wartości. Tego ostatniego nie można oczywiście budować wyłącznie na modnych ciuchach, ale skoro działa, to dlaczego sobie nie pomóc?

 

3. Nie idź sam - większość ludzi na mszy świętej jest dla siebie anonimowa. Mała grupka kojarzy się, czasem rozmawia po wyjściu i wymienia najnowsze plotki. Sam doświadczyłem tego wielokrotnie. Konkretne godziny w rodzinnej parafii oznaczały spotkanie kilku osób, które stale się na niej pojawiały. Bardzo prawdopodobne jednak, że nie poznasz nikogo i będziesz czuł się obcy i trochę skołowany. Pomyślisz: przecież msza to spotkanie miłującej się wspólnoty chrześcijan, która gromadzi się wokół Jezusa, dlaczego nie próbują się poznać? To dobry temat do narzekania, ale zmianę warto rozpocząć od siebie. Są dwie drogi. Pierwsza: weź bliską ci osobę i idźcie razem. Zabierz rodziców, dziadków, chłopaka - dziewczynę, sąsiada. To dobry moment nie tylko na wspólną modlitwę, ale także czas na dobrą rozmowę, dłuższy spacer i przebywanie razem. Druga: zagadaj do kogoś. To wydaje się o wiele trudniejsze, ale zauważyłem, że ludzie bardzo często chcą porozmawiać z innymi nawet na bardzo błahe tematy. Tak samo jak ty boją się jednak wyjść z inicjatywą. Bądź pierwszy. Może uda się wam spotkać w następnym tygodniu i później. Pójście na mszę będzie wtedy szansą na spotkanie kogoś, kogo lubisz i jesteś ciekawy, co u niego.

 

4. Przyjdź wcześniej - wszystkie twoje lęki ileś tam razy mocniej spotęgują się, jeżeli wpadniesz do kościoła w ostatnim momencie zdyszany, zakłopotany i przyciągający wzrok kilku osób z tyłu świątyni, które nie przepadają za skrzypiącymi drzwiami. Daj sobie czas, bądź 15 minut wcześniej, chłoń atmosferę, przyglądaj się tym, którzy przychodzą, pomódl się, porozmawiaj z Gospodarzem. Ludzka psychika działa jak gąbka, jest bardzo elastyczna, ale potrzebuje czasu, by z jednego wrażenia przejść w inne. Nie można od razu przejść z gwaru miasta i hałasu do spokoju i harmonii we wnętrzu świątyni. Potrzeba czasu. Zaserwuj go sobie tyle, ile potrzebujesz. Moje optimum to 20 minut.

 

5. Zaangażuj się - problem nie dotyczy tylko ciebie. Większość ludzi, których spotkasz obok siebie, również ma z tym problem. Jak możesz się zaangażować? Śpiewaj (na tyle na ile potrafisz), śledź z uwagą, co dzieje się na ołtarzu i co mówi ksiądz. Szczególną uwagę zwróć na czytania w czasie liturgii, a zwłaszcza na Ewangelię. Staraj się jej nie zapomnieć, by po wyjściu z kościoła jeszcze przez chwilę pomyśleć, czy było w niej coś, co szczególnie cię poruszyło. Jeśli nie było niczego takiego, nie przejmuj się. Spróbujesz w kolejnym tygodniu. Kiedy jest zbiórka na tacę, wrzuć, na ile cię stać. Ogłoszenia duszpasterskie - posłuchaj, czy coś nie przypadnie ci do gustu. Jeden z parafian mówi o nowej grupie, która będzie działać przy kościele - pomyśl, czy nie chciałbyś się w nią zaangażować. Opcji jest mnóstwo, patrz i słuchaj uważnie.

 

6. Bądź realistą - po pewnym czasie zaczniesz odczuwać radość z kolejnych, powtarzających się, niedzielnych cykli. Niestety msza święta, mimo że jest skoncentrowana na Bogu, jest organizowana i przeżywana przez ludzi. Dlatego nie spodziewaj się, że za każdym razem będzie tak pięknie jak na początku. Zdarzy się, że ksiądz będzie niewyspany, kantorzy śpiewający psalmy będą okropnie fałszować, stojący obok w ławce zamiast dobrymi perfumami będzie zionął wczorajszą kolacją, a ty sam będziesz apatyczny, rozproszony i nieco zażenowany tym wszystkim. Nie przejmuj się, to minie. Trudno co niedzielę być w idealnej formie i świetnie przygotowanym do spotkania z Bogiem. Spokojnie, On doskonale wie, jak słabi jesteśmy i podatni na wszelkie czynniki zewnętrzne. Daj sobie więcej luzu w tej kwestii i przeczekaj. Za tydzień będzie zupełnie inaczej.

I Komunia św. NR 1/2018 DODATEK DLA RODZICÓW WRZESIEŃ 2018

NR 1/2018 DODATEK DLA RODZICÓW WRZESIEŃ 2018 Rozpoczynający się rok szkolny to wyjątkowy czas dla dzieci przygotowujących się do I Komunii Świętej, a także ich rodziców i najbliższej rodziny. Przygotowanie do tak ważnych sakramentów jak Sakrament Pokuty i Pojednania oraz Sakrament Eucharystii wymaga poświęcenia i czasu, aby dziecko mogło dobrze zrozumieć istotę wydarzeń pierwszo-komunijnych. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie rodziców, szczególnie w okresie przygotowań na spotkanie z Jezusem. Rodzice powinni być wzorem i podporą dla swojego dziecka. Na łamach miesięcznika „Dominik idzie do I Komunii Świętej" postaramy się przybliżać dzieciom obowiązujące tematy pierwszokomunijne, wyjaśniać trudniejsze zagadnienia. Ponadto dzieci otrzymają w każdym numerze wkładki z tekstami modlitw i definicjami, których powinny nauczyć się na pamięć. Dla rodziców będziemy do każdego numeru załączać dodatek, w którym przybliżymy tematy prezentowane w kolejnych numerach, a także omówimy ogólne zagadnienia związane z przygotowaniem dziecka do pierwszej spowiedzi i Komunii św. Autorką tekstów jest Ewa Rozkrut, autorka poradnika dla rodziców i katechetów „Jak dobrze przygotować dziecko do I Komunii Świętej". Mamy nadzieję, że lektura tych tekstów pomoże Państwu w dobrym przygotowaniu dziecka do tych ważnych sakramentów. Redakcja

Drodzy Rodzice Bardzo się cieszę, że mogę wspólnie z Wami przebyć drogę przygotowania Waszych dzieci do I Komunii Świętej. Jest to czas naprawdę wyjątkowy, wiem coś o tym, ponieważ razem z mężem przygotowywaliśmy także nasze dzieci do tego sakramentu. Jezus Chrystus, przychodząc do duszy dziecka, obdarowuje łaskami całą rodzinę, więc trzeba się na to spotkanie dobrze przygotować. Dotyczy to zarówno dziecka, jak i jego rodziców. Nadarza się więc okazja, by wspólnie z pociechą zbliżyć się do Boga, choćby poprzez uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii czy udział w spotkaniach organizo­wanych dla rodziców dzieci przygotowujących się do I Komunii Świętej. Warto zmobilizować się i systematycznie korzystać z Sakramentu Spowiedzi, aby móc przystępować do Stołu Pańskiego. Zachęcam przede wszystkim do modlitwy, bo jest to pierwszy i najłatwiejszy krok, jaki należy postawić na tej drodze.

MODLITWA Zastanówmy się czym jest modlitwa, jak powinna wyglądać, czy lepszy jest wyuczony pacierz, czy raczej spontanicznie wypowiadane słowa? Jak nauczyć dzieci modlitwy i jak sami powinniśmy się jej uczyć?

Modlitwa to spotkanie z Bogiem. Jest darem. Czy jednak wykorzystujemy go należycie? Pomyślcie Państwo - na audiencję do ważnej i wpływowej osoby trzeba się wcześniej zapisać, odpowiednio przygotować i ubrać. Sami natomiast wybieramy czas rozmowy z Panem Bogiem, który jest Królem Wszechświata, i może ona potrwać tak długo, jak zechcemy. Szkoda, że tak często rezygnujemy z modlitwy naprawdę z błahych powodów. A może dlatego tak się dzieje, bo nie doceniamy Boga? Bierzemy w swoje ręce przyszłość, zachowujemy się tak, jakby wszystko zależało wyłącznie od nas samych lub od kogoś znaczącego tutaj na ziemi, zapominając o Bogu. To grzech współczesnego człowieka. Zatem tym bardziej nadszedł czas, by powrócić do Stwórcy.

Modlitwa to rozmowa z Bogiem, podczas której możemy o wszystkim powiedzieć. To nie musi być trudne. Natomiast znacznie więcej kłopotów sprawia drugi aspekt tej rozmowy - słuchanie. Wydawać się może, że Bóg do nas nie przemawia, bo nie słyszymy Jego głosu, a może raczej nie staramy się słuchać. Często po przedstawieniu sprawy, zwyczajnie oddalamy się do codziennych obowiązków. Stąd częste posądzenia Stwórcy o niewysłuchiwanie naszych próśb. Nie sądzę, że dzieje się tak z powodu naszej ignorancji, raczej nie potrafimy wsłuchiwać się i cierpliwie czekać na odpowiedź; nie nauczyliśmy się tego w dzieciństwie i później również nie podjęliśmy tego trudu. Skoro tak, to nie uda nam się nauczyć tego własnych dzieci. Wykorzystajmy czas przed komunijny na pogłębienie modlitwy.

W XXI wieku życie toczy się szybko, ze wszystkim trzeba zdążyć, brakuje nam ciągle czasu. Dzieci obserwują nasze zachowania i je powielają. Dotychczas byliśmy dla nich największym autorytetem, właśnie nas naśladowały, widziały też wszystko to, co staraliśmy się ukryć. Podświadomie naśladując, również nie mają czasu na modlitwę, słuchanie, biegną do odrabiania lekcji, zajęć pozalekcyjnych, komputera, telewizora, na boisko. Ponadto słuchanie łączy się z późniejszym przemyśleniem usłyszanych słów, a może nawet ze zmianą przyzwyczajeń. Dlatego niechętnie czekają na głos z nieba. Wymaga to trudu. Zadaniem rodziców jest nauczenie dziecka słuchania. Dziecko jest niespokojne, lubi się wiercić. Leży to w jego naturze, siedzenie w spokoju przez dłuższy czas wydaje mu się niemożliwe. Cóż zatem robić? Przede wszystkim nie przejmować jego emocji, nie denerwować się, nie spieszyć. Mówić do niego spokojnie, patrząc mu prosto w oczy, a co najważniejsze - słuchać go z uwagą. Zauważyłam, że najlepszą metodą na wdrożenie dziec­ka w umiejętność słuchania, jest uważne słuchanie tego, co ono ma do powie­dzenia. W czasie rozmowy dobrze jest nie przerywać dziecku. Nie powinniśmy też wykonywać żadnych prac, ani myśleć o innych sprawach. Dziecko natychmiast rozpozna, czy jego przekaz nas interesuje, czy tylko udajemy.//////3str /Jako rodzice chrześcijańscy musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nasze pociechy przenoszą relacje z nami, rodzicami, na relacje z Bogiem. On jest Ojcem, więc więzi, jakie łączą dzieci z ziemskim tatą automatycznie wiążą się z Ojcem w niebie. Nie potrafią sobie wyobrazić innego sposobu kochania jak miłość do mamy i taty. Jeśli my będziemy miłosierni, to i Ojciec w niebie również tak będzie postrzegany. O tym warto pamiętać, ale na szczęście wiara to Boży dar, więc z pewnością On naprawi to, co my możemy zniszczyć. Zacznijmy od wyciszenia się, bez tego trudno mówić o jakimkolwiek skupieniu. Najpierw zlikwidujmy w domu hałas, przynajmniej na czas rozmowy. Niekoniecznie trzeba wszystko wyłączać, ale na pewno ściszyć telewizor czy odtwarzacz. Wyciszenie, to nie tylko brak hałasu, ale - co ważniejsze - uzyskanie harmonii wewnętrznej. Dla dziecka powinno to oznaczać pewność, że w każdej chwili, gdy tego potrzebuje, może skontaktować się z kimś bliskim, wtulić się w jego ramiona, poradzić, zwyczajnie poczuć się bezpiecznie. Taką pewność daje także wspólna modlitwa. Uczymy wówczas dziecko kierowania swojej duszy ku Bogu. Spotkanie z Nim daje ukojenie.

Natomiast samo przekazywanie informacji o modlitwie, o relacjach z Bogiem, bez własnego zaangażowania, i może zmiany życia, będzie tylko pustą wiedzą, którą łatwo zapomina się zaraz po zdanym egzaminie.

JAK SIĘ MODLIĆ? Lepiej odmawiać pacierz, czy modlić się własnymi słowami? Lepiej śpiewać (kto śpiewa, ten dwa razy się modli), czy w ciszy rozmawiać z Panem Bogiem. A może skupić się wyłącznie na czytaniu Pisma Świętego? To pytania zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Wydaje mi się, że nie można podzielić modlitw na ważniejsze i mniej ważne. Najważniejsze, w jakim stopniu angażujemy nasze serce. Słyszałam, że modlitwy spisane w książeczkach, jak litanie, pełnią rolę poręczy. Gdy brakuje nam siły albo inicjatywy, by się modlić, to właśnie one pomagają piąć się do nieba. Dochodzi sprawa uczenia dzieci modlitw. Mają one do opanowania mały katechizm, poznają zasady naszej wiary. Muszą nauczyć się modlitw. Są odpytywane. Dzieje się to jednak przez cały rok szkolny, mają więc sporo czasu na ich przyswojenie. Najlepiej uczyć dzieci modlitw, modląc się razem z nimi albo spokojnie je powtarzając. Wykorzystać można nie tylko czas modlitwy. Ja na przykład w czasie drogi do szkoły powtarzałam z dziećmi niektóre bardziej skompli­kowane fragmenty modlitw. Zanim przystąpimy do nauki trudnych modlitw, takich jak Skład Apostolski, Dziesięć Przykazań czy Credo, warto wcześniej wyjaśnić trud­niejsze terminy i wyrazy w nich zawarte. Wówczas ich przyswojenie będzie dla dziecka łatwiejsze. Niektórzy wykorzystują nawet w tym celu komiksy lub krzyżówki.

PISMO ŚWIĘTE Bóg mówi do nas poprzez Pismo Święte. Popełniamy błąd uważając, że Biblię mogą czytać jedynie ludzie mający teologiczne przygotowanie, że jest to za trudne dla zwykłego człowieka. Słowa Pana Boga do człowieka zawar­te w Piśmie Świętym są niezwykłym darem. W każdej chwili można do nich zajrzeć, wielokrotnie czytać, przemyśleć i postępować zgodnie z Bożymi wskazówkami. Jeśli jesteśmy zbyt onieśmieleni, to proponuję rozpocząć lekturę od Ewangelii. Słuchamy jej słów od lat podczas niedzielnej Eucharystii. Ewangelia to po grecku dosłownie: dobra nowina. Taką dobrą nowinę głosił sam Chrystus.

Myślę, że łatwo przyzwyczaić dziecko do korzystania z Pisma Świętego. Gdy moje dzieci były małe, czytałam im codziennie przed zaśnięciem frag­menty z Biblii dla dzieci. Historie opisane są przystępnym językiem, z regu­ły ładnie ilustrowane. Później rozmawialiśmy trochę o tym, co usłyszały. Z czasem same zaczęły czytać, nie tylko wydania dla dzieci. Tradycją w naszym domu jest włączanie gości do czytania Pisma Świętego.

Jest teraz wiele filmów, książek czy audycji telewizyjnych o tematyce biblijnej, sporo też można znaleźć w Internecie. Nie zostawiajmy jednak wszystkiego książkom czy telewizji. Zachęcam do wygospodarowania czasu na choćby jedno spotkanie w tygodniu poświęcone na czytanie i rozważanie słów zawartych w Biblii. Szkoda tracić możliwość wspólnego odkrywania Pana Boga, komunikowania się z Nim poprzez tekst. Powinniśmy porozmawiać o tym, co Bóg chce wytłumaczyć nam poprzez daną opowieść. Jeśli mamy nieco więcej czasu, to proponuję wykorzystać techniki teatralne. Przedstawić wybraną historię i później odegrać role, można przygotować stroje. Naprawdę jest dużo możliwości. WSPÓLNA MODLITWA Wspólne klękanie do modlitwy nie jest przesadą. Warto to robić i to nie tylko z samym dzieckiem, ale całą rodziną. Oczywiście, jeśli nie było w domu takiej tradycji, to przymus nie da rezultatu, może wręcz przynieść odwrotny skutek. Zachęcam jednak do spróbowania, i nie zrażania się szybkim rozproszeniem uwagi czy znudzeniem dzieci. Ponawiajmy próby systematycznie, można zacząć od sobotniego wieczoru. Natomiast codziennie pilnujmy, by dzieci odmówiły modlitwę. Powinny się do niej wdrożyć, za to jesteśmy odpowiedzialni. Ewa Rozkrut Adres redakcji: ul. Kazimierza Wlk. 18/7, 30-074 Kraków, tel.: 12 429 36 34 e-mail: dominik@wydawnictwoaz.pl www.dominik.krakow.pl ©Wydawnictwo AZ 2018

W POSZUKIWANIU DROGI....

Tematyka tegorocznego Tygodnia Wychowania, któremu tym razem towarzyszy motto W poszukiwaniu drogi, nawiązuje do XV Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów Młodzież, wiara i rozeznanie powołania, mającego się odbyć w Rzymie w październiku br. Materiały, które chcemy w tym roku zaproponować duszpasterzom, katechetom i wychowawcom związane są z problematyką rozeznawania powołania i towarzyszenia dzieciom i młodzieży w rozpoznawaniu drogi życia. Życzymy wszystkim owocnego przeżycia VIII Tygodnia Wychowania w Polsce. Wyruszmy razem w poszukiwaniu drogi.

Dostępne są także do pobrania materiały promocyjne Tygodnia Wychowania, które można pobrać w dziale Materiały 

– „To jest lekarz z powołania”. – „Lubię do nich przychodzić, są szczęśliwą 
rodziną”. – „Gdybym nie spotkał tego księdza, nie poradziłbym sobie z tym, 
co przeżywam”. – „Chyba Pan Bóg postawił siostrę na mojej drodze”. Słowa 
te wyrażają odczucia osób, które spotkały kogoś, kto odkrył w życiu drogę, 
na której jest szczęśliwy i tym szczęściem promieniuje na innych. 
Rozeznanie powołania to jedno z najważniejszych, o ile nie najważniej￾sze, zadanie, jakie człowiek ma do spełnienia w życiu. Zdarza się jednak, 
że wybór drogi życia i jej rozeznawanie nie jest przeżywane z należną uwagą 
i zaangażowaniem. Tegoroczni maturzyści w jednej ze szkół, zapytani o plany 
na przyszłość, odpowiedzieli – „Zobaczymy, zdamy maturę i coś wybie￾rzemy”. 
Max Lucado, amerykański pisarz, ewangelizator i terapeuta przypomina, 
że Bóg wobec każdego człowieka ma konkretny plan i każdemu wyznacza 
jakiś cel. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku bohaterów Starego 
i Nowego Testamentu, Bóg mówi do nas na różne sposoby, pragnąc żebyśmy 
rozeznali Jego wolę względem nas. Autor wyraża zdziwienie, że tak wielu 
ludzi nie przywiązuje wagi do wsłuchiwania się w ten głos. Wspominając 
swoje doświadczenie związane ze zgubieniem na lotnisku walizki, zauważa, 
że człowiek, który pomylił swój bagaż, nie zadowoli się tym, że ma jakąś 
walizkę, ale będzie szukał tak długo, aż odnajdzie swój własny bagaż: „Kiedyś 
przydarzyło mi się to na lotnisku. Przez pomyłkę zabrałem nie swój bagaż. 
Ta sama wielkość, kolor, materiał. Uradowany, że tak szybko wynurzyła się 
z czeluści, porwałem walizkę z karuzeli bagażowej i pojechałem do hotelu. 
Zaraz po otwarciu zorientowałem się, że doszło do pomyłki! Wszystko było 
innej wielkości, innego koloru i rodzaju! (Nie wspominając o tym, że moje 
spodnie chyba nie pasowałyby do zestawu z wysokimi obcasami!). Cóż robić 
w takiej sytuacji? Możesz sobie radzić z tym, co znalazłeś w nie swojej 
walizce. Wcisnąć się jakoś w obcisłe dżinsy, ozdobić się męską lub damską 
biżuterią i udać się na umówione spotkanie. Ale doprawdy, zrobiłbyś tak? 
No chyba, że groziłaby ci utrata pracy albo więzienie! Nie, normalny człowiek 
w takiej sytuacji rozpoczyna polowanie, by odzyskać swój bagaż. Dzwoni 
ks. Marek Studenski
W poszukiwaniu drogi
Konferencja
II 
1
Konferencja dla rodziców, duszpasterzy i wychowawców 
z okazji VIII Tygodnia Wychowania w Polsce

REKOLEKCJE EWANGELIZACYJNE W PARAFII SW ROCHA W JAZGARZEWIE

Serdecznie zapraszamy na rekolekcje ewangelizacyjne zatytułowane pytaniem Jezusa: "A wy za kogo Mnie uważacie?, które rozpoczną się w naszej parafii 30 września. Rekolekcje są pomyślane tak, aby prowadziły nas do lepszego poznania Osoby Ducha Świętego. Jest to szczególnie ważne w tym czasie, kiedy zbliżamy się do półmetka dwuletniego programu duszpasterskiego ogłoszonego przez episkopat Polski pod hasłem "Duch, który umacnia miłość".
Opcjonalnie:

[Rekolekcje poprowadzi Zygmunt Nowosielski, świecki ewangelizator związany z katolicką Odnową w Duchu Świętym, brat znanego księdza Mirosława Nowosielskiego]


Zapraszam, aby przyjść i nie tylko lepiej poznać Boga w Osobie Ducha Świętego ale także osobiście doświadczyć Jego dotknięacia.

Rodzice św Jana Pawła na ołtarze

Rodzice papieża Polaka będą beatyfikowani? Dziwisz jest za

Wszystko wskazuje na to, że proces beatyfikacyjny rodziców papieża Jana Pawła II ruszy niebawem. Ma go poprowadzić Archidiecezja Krakowska, na terenie której zmarli Emili Wojtyła i Karol Wojtyła senior. Obecnie trwa faza wstępna - eksperci zbierają i analizują dostępne materiały historyczne dotyczące rodziców papieża Polaka. Wkrótce rozpocznie się faza urzędowa – informuje "Nasz Dziennik".

Papież do Polaków: Módlcie się o pokój

Wypraszajcie pokój dla waszych rodzin, Ojczyzny, Europy i całego świata.– powiedział Ojciec Święty pozdrawiając pielgrzymów polskich podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Oto słowa papieża skierowane do Polaków : Witam serdecznie pielgrzymów polskich. Bardzo dziękuję za wasze modlitwy w czasie mojej podróży apostolskiej do Irlandii. Dzisiaj szczególnie pozdrawiam Stowarzyszenie Comunità Regina della Pace z Radomia i Ojców Franciszkanów z Niepokalanowa. Na ich prośbę pobłogosławiłem przed audiencją Ołtarz Adoracji Eucharystii, nazwany „Gwiazda Niepokalanej”. Zostanie on umieszczony w Sanktuarium w Niepokalanowie, które staje się ósmym Międzynarodowym Centrum Modlitwy o Pokój. Adorując Chrystusa zgodnie z duchowym pragnieniem św. Maksymiliana Kolbego, wypraszajcie pokój dla waszych rodzin, Ojczyzny, Europy i całego świata. Wam i waszym bliskim z serca błogosławię.

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, w ostatni weekend odbyłem podróż do Irlandii, aby wziąć udział w Światowym Spotkaniu Rodzin, którego tematem była: „Ewangelia rodziny: radość dla świata”. Jestem wdzięczny władzom państwowym, cywilnym i kościelnym oraz wielu ludziom, którzy pomogli przygotować to ważne wydarzenie. Warto wspomnieć sobotnie spotkania z rodzinami w Dublinie, w prokatedrze Najświętszej Maryi Panny, w centrum Ojców Kapucynów, na dublińskim stadionie, a także niedzielną uroczystą Mszę św. w Phoenix Park i w tak drogim Irlandczykom sanktuarium maryjnym w Knock. Moja obecność miała na celu przede wszystkim umocnienie rodzin w ich powołaniu oraz trwaniu w radości wiary i miłości Boga, który dając życie powołuje nas, byśmy w miłości znajdowali pełny sens naszej egzystencji. Prosiłem również Boga o przebaczenie za nadużycia wobec małoletnich, za grzechy i zgorszenia, którymi w tym kraju zostało doświadczonych tak wielu wiernych. Zachowując w pamięci świadectwo wielu osób, których życie małżeńskie przenika głęboka wiara, powierzam rodziny na całym świecie miłującej opiece Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, życząc, by w swoich ogniskach domowych, w parafiach i wspólnotach były „radością dla świata”.

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. Młodzież z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego z Pruszcza Gdańskiego; Grupa młodzieży i dorosłych z parafii MB Śnieżnej w Tokarni (arch. krakowska); Grupa Profesorów Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu; Młodzieżowa Orkiestra Dęta Ochotniczej Straży Pożarnej z Tęczyna.

Nazwany ostatnim prorokiem Starego Testamentu

Nazywany bywa ostatnim prorokiem Starego Testamentu

Jest jedynym świętym, którego Kościół czci w ciągu roku dwukrotnie.

KAI     Jan Chrzciciel był jedynym synem kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Najświętszej Maryi Panny. Jego cudowne narodzenie i posłannictwo zwiastował Anioł Gabriel Zachariaszowi, kiedy ten sprawował w świątyni swe funkcje kapłańskie. 

Jan urodził się sześć miesięcy przed Chrystusem. Prawdopodobnie już w dzieciństwie udał się na pustynię. W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza rozpoczął swą misję poprzednika i zwiastuna Zbawiciela. Zjawienie się Jana i jego wystąpienia rozeszły się szerokim echem po Palestynie i okolicznych krajach. Jan prowadził pokutniczy i pustelniczy tryb życia. Chrzcił tłumy wodą. Ochrzcił również Jezusa. 

Mówi o. Stanisław Tasiemski, dominikanin. 

Św. Jan Chrzciciel zginął ścięty mieczem. Nazywany bywa ostatnim prorokiem Starego Testamentu. 

Jan Chrzciciel jest jedynym świętym, którego Kościół czci w ciągu roku dwukrotnie: 24 czerwca - w uroczystość jego narodzenia, i dziś, w dzień wspomnienia jego męczeńskiej śmierc