Czwartek 18.07.2019 r CZYTANIA

(Wj 3,13-20) 
Mojżesz rzekł Bogu: "Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?" Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: "Jestem, który jestem". I dodał: "Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was". Mówił dalej Bóg do Mojżesza: "Tak powiesz Izraelitom: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Zająłem się w pełni wami i tym, co wam uczyniono w Egipcie. Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziemi Kananejczyka, Chittyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód. Oni twych słów usłuchają. I pójdziesz razem ze starszymi Izraela do króla egipskiego, i powiecie mu: Pan, Bóg Hebrajczyków, nam się objawił. Pozwól nam odbyć drogę trzech dni przez pustynię, abyśmy złożyli ofiary Panu, Bogu naszemu. Ja zaś wiem, że król egipski nie pozwoli wam wyruszyć, chyba że zmuszony siłą. Wyciągnę przeto rękę i uderzę Egipt różnymi cudami, jakich tam dokonam, a wypuści was".

(Ps 105,1.5.8-9.24-27) 
REFREN: Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu

Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia,
głoście Jego dzieła wśród narodów.
Pamiętajcie o cudach, które On uczynił,
o Jego znakach, o wyrokach ust Jego.

Na wieki On pamięta o swoim przymierzu,
obietnicy danej tysiącu pokoleń,
o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,
przysiędze danej Izaakowi.

Bóg swój naród bardzo rozmnożył,
uczynił go mocniejszym od jego wrogów.
Ich serce odmienił, aby znienawidzili lud Jego
i wobec sług Jego postępowali zdradziecko.

Posłał wtedy sługę swego Mojżesza
i Aarona, wybranego przez siebie.
Okazali wśród nich Jego znaki
i cuda w krainie Chama.

Aklamacja (Mt 11,28) 
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

(Mt 11,28-30) 
Jezus przemówił tymi słowami: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie

Błogosławieństwo kierowców i pojazdów w naszej parafii 28 lipca 2019 r po każdej Mszy św. Parfia bierze udział w akcji Sw Krzysztofa MIva Polska "1 grosz za jeden km"

Komunikat Przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, Bp. Jerzego Mazura SVD na XX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa

Czcigodni Bracia w Kapłaństwie!

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Szanowni Kierowcy i Użytkownicy dróg!

W dniach 21 – 28 lipca 2019 obchodzony jest w Kościele w Polsce XX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa pod hasłem: „Ochrzczeni i posłani niesiemy Chrystusa”. W tym czasie wpatrując się w postać św. Krzysztofa, którego imię w j. greckim oznacza niosącego Chrystusa, otaczamy naszą troską polskich misjonarzy i misjonarki na całym świecie i w odpowiedzi na ich prośby, pragniemy ofiarować im pomoc w zakupie środków transportu. Za organizację tej pomocy odpowiedzialna jest powołana przez Konferencję Episkopatu Polski misyjna organizacja – MIVA Polska (Mission Vehicle Association).

W ramach tego Tygodnia, któremu patronuje św. Krzysztof, opiekun i patron kierowców i podróżnych, MIVA Polska zachęca do szczególnej modlitwy za wszystkich poruszających się po drogach, aby wszyscy docierali szczęśliwie do celu podróży. Przypomina też o odpowiedzialności użytkowników za bezpieczeństwo na drogach i konieczności tworzenia kultury oraz wzajemnego szacunku na drogach.

Mając w perspektywie zbliżający się Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny (Październik 2019) ogłoszony przez papieża Franciszka, powinniśmy poczuć się jeszcze bardziej przynagleni, aby nieść Chrystusa i Jego miłość wszystkim ludom i narodom ziemi. Papież w specjalnym liście ogłaszającym ten Miesiąc mówi z naciskiem do całego Kościoła: „Bądźmy we wszystkich regionach ziemi w ‘permanentnym stanie misji’. Nie bójmy się podejmować, z ufnością w Bogu i wielką odwagą ‘opcji misyjnej’, zdolnej przemieniać wszystko…”. To wielkie misyjne zadanie, do którego na nowo zachęca papież Franciszek wywaga zaangażowania duchowego, szczególnie modlitwy oraz pomocy materialnej.

Wzorem lat ubiegłych kieruję moją gorącą prośbę do wszystkich wiernych o udział w misyjnej Akcji św. Krzysztof – 1 grosz za 1 kilometr szczęśliwej jazdy na środki transportu dla misjonarzy. Bądźmy szczerze wdzięczni za Bożą opiekę i pomoc podczas naszych podróży i kierowania pojazdami i zechciejmy wesprzeć głosicieli Ewangelii na wszystkich kontynentach. Proszę również, aby wraz z błogosławieństwem kierowców i poświęceniem pojazdów, każda wspólnota parafialna w Polsce zorganizowała odpowiednią zbiórkę na pojazdy misyjne. Dzięki temu misjonarze nie bedą pozostawieni bez koniecznej pomocy, gdy chodzi o środki transportu, które są ważnymi narzędziami w pracy misyjnej. O tych potrzebach misjonarskich, MIVA Polska informuje na stronie www.miva.pl oraz w przesłanych do parafii materiałach na obchody XX Tygodnia Św. Krzysztofa.

Pragnę przekazać słowa wdzięczności wszystkim Dobroczyńcom: zarówno duchowym, jak i świeckim za przekazaną w ubiegłym roku pomoc na misyjne środki transportu. Dzięki zebranym funduszom w 2018 MIVA Polska zrealizowała 97 projektów w 34 krajach świata na 647 różnych pojazdów dla misjonarzy: 40 samochodów – najczęściej terenowych, 3 busy, 2 ambulanse, 2 traktory, 1 moto-taczka, 64 motocykli i motorowerów, 516 rowerów dla katechistów, 3 łodzie, 2 quady, 3 skutery śnieżne, 5 wózków inwalidzkich, 3 konie i 3 wozy. Z pomocy skorzystali misjonarze Fidei Donum, bracia i księża oraz siostry zakonne, a także misjonarze świeccy. Łącznie przekazana suma wyniosła – 2.719.085,22 złotych. Z pomocą zakupionych pojazdów możliwa jest regularna praca ewangelizacyjna wymagająca pokonywania nieraz dużych odległości. Środki transportu są niezbędne w niesieniu różnorakiej pomocy świadczonej przez misjonarzy i misjonarki poprzez dzieła dobroczynne czy rozwojowe, szczególnie na rzecz ubogich, chorych i potrzebujących.

Drodzy Bracia i Siostry!

Niech każdy ochrzczony czuje się posłanym, aby wziąć udział w misji niesienia Chrystusa ludziom całej ziemi, bo „miłość Chrystusaprzynagla nas” (2 Kor 5,14), jak mówił św. Paweł Apostoł Narodów.

Przyzywając wstawiennictwa św. Krzysztofa i opieki Najświętszej Maryi Panny nad wszystkimi, szczególnie nad kierowcami i podróżującymi, udzielam pasterskiego błogosławieństwa: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

+ Biskup Jerzy Mazur SVD Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji Biskup ełcki

Ełk-Warszawa, dn. 10 czerwca 2019Dekalog Kierowcy - MIVA Polska Jesteś kierowcą na drodze i nie jesteś na niej sam. Ponad wszystkim jest Pan Bóg Twój, więc zawsze o tym pamiętaj: 1. Nie będziesz egoistą na drodze. 2. Nie będziesz ostry w słowach, czynach i gestach wobec innych ludzi. 3. Pamiętaj o modlitwie i uczczeniu św. Krzysztofa, kiedy wyruszasz w drogę - umiej też podziękować. 4. Szanuj pieszych. 5. Nie zabijaj - bądź trzeźwy. 6. Zapnij pasy - będziesz bezpieczny. 7. Nie bądź brawurowy w prędkości. 8. Nie narażaj siebie i innych na niebezpieczeństwo. 9. Pomagaj potrzebującym na drodze. 10. Przestrzegaj przepisy drogowe, szanuj pracę naszej Policji.

Jak było w innej parafii ?

CZYM SĄ MISJE ŚWIĘTE, KTÓRE ODBĘDĄ SIĘ W NASZEJ PARAFII?

Misje święte są szczególnym rodzajem otwartych rekolekcji. W parafii przeprowadza się je zazwyczaj co dziesięć lat.

Misje to wyjątkowy czas szukania i poznawania Boga, odkrywania Jego miłości, otwierania przed Nim swego serca i rozpoznawania Jego woli w swoim życiu.

To czas myślenia i refleksji, a niejednokrotnie rozrachunku z własnym sumieniem w obliczu prawdy o miłosierdziu Boga względem człowieka, względem mnie samego. To wreszcie czas naprawiania relacji z ludźmi, z którymi żyjemy, pracujemy, których kochamy i których nie akceptujemy, osób bliższych i dalszych naszemu sercu.

Misje to czas uświadomienia sobie, że jesteśmy kochani przez Boga, że On w swej niezmierzonej miłości posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który na Krzyżu oddał swoje życie za każdego z nas, i że Jezus zmartwychwstał, abyśmy na mogli na wieki z Nim przebywać w Jego królestwie.

Misje to czas odkrywania, że Jezus Chrystus przywrócił nam życie, wolność i godność dzieci Bożych przez swą ofiarę Krzyża, dał umocnienie pochodzące od Ducha Świętego, który udziela nam potrzebnych łask i darów.

Misje to czas rodzenia się wdzięczności i tęsknoty za dobrym Bogiem, zwłaszcza w obliczu uświadomienia sobie swojej grzeszności i małości. To czas nawrócenia czyli do powrotu do Boga, zarówno tych osób, które uważają się za gorliwych chrześcijan, jak i tych, którzy prowadzą życie z dala od Boga. Jest to więc czas uznania swoich win i wyznania grzechów, ale przede wszystkim czas powtórzenia za św. Pawłem i przyjęcia za swoje zdania, że Jezus jest Panem. To czas wyboru Boga jako swojego Pana i Zbawiciela, oddania Mu swojego życia, pójścia za Nim.

Misje to czas modlitwy i sakramentów świętych: zwłaszcza pokuty i pojednania oraz Eucharystii. Właśnie we wspólnocie Kościoła Pan Bóg daje nam dobre środowisko dla wzrostu wiary. Dlatego możemy razem dziękować Mu za otrzymane dary i doświadczenia, te dobre i te trudne, przepraszać Go za wszelkie przewinienia i wstawiać się za sobą nawzajem, możemy prosić o Jego obecność w naszym życiu, o prowadzenie, o wszelkie potrzebne łaski dla nas samych i dla współbraci.

Misje to nie tylko czas wzrastania w wierze praktykujących wiernych, to przede wszystkim czas odzyskania wiary dla wątpiących i odrzucających Boga, dla tych, którzy z powodu różnych doświadczeń stracili sens wiary,którzy wprost nie uważają się już za członków Kościoła, którzy lękają się przyznać do Boga ze względu na środowisko, w którym żyją i pracują, którzy pragną nawrócenia, ale brak im sił, aby zaufać Bożemu miłosierdziu. To czas dla tych, którzy szukają swojego miejsca także wśród ludzi i być może pragną wspólnie podjąć wysiłek trwania we wspólnocie.

Misje to czas dawania świadectwa. Księża, misjonarze, osoby świeckie prowadzące nauki, rozważania i modlitwy misyjne to ludzie doświadczeni w wierze, ludzie, którzy doznali miłości Boga często w skrajnie trudnych sytuacjach życiowych. Pragną oni teraz zaświadczyć o tym, czego Bóg dokonał w ich życiu, jak prowadził ich do wolności w podejmowaniu decyzji, jak wyzwalał z różnych uzależnień , jak leczył choroby duszy i ciała. I jak nadal to wszystko czyni. Opowiedzą o wierze, nadziei i miłości, płynących z raz podjętej i wciąż ponawianej decyzji, że Jezus jest Panem ich życia i ich jedynym Zbawicielem.


Misje to szansa odnowy Twojego życia!

Jeśli szukasz miłości i akceptacji, Bóg ci je da.

Jeśli tkwisz w samotności, lęku i rozpaczy, Bóg Cię uleczy.

Jeśli szukasz sensu życia, Bóg ci go wskaże.

Zaufaj Mu!

Przyjdź, rozpoznaj Boga – On jest…

GDZIE JEST MOJA MISJA Strona MISJONARZY WERBISTÓW

Ojciec Andrzej Dzida SVD

Strona misjonarza werbisty pracującego w Sudanie Południowym

piątek, 14 kwietnia 2017

Gdzie jest moja misja

Kair, 10 Kwietnia 2017r.

Wielu z nas może nurtować pytanie; dlaczego zakonnice, zakonnicy, księża, a przede wszystkim woluntariusze wyjeżdżają na misję? Przecież każdy może odnaleźć misję w swoim miejscu zamieszkania? 

W rzeczywistości każdy z nas otrzymuje posłanie misyjne w momencie chrztu świętego, które następnie wzmocnione jest posłaniem kościoła w sakramencie bierzmowania, gdy przyjmujemy je sami w dojrzały sposób. Uczestnicząc w misji Chrystusa jako adoptowane dzieci Ojca wołamy z nim „Abba, Ojcze”dzięki Duchowi świętemu, który jest w nas (Gal 4:6). Czerpiemy więc z Chrystusowego kapłaństwa, proroctwa i królestwa umocnieni darami i owocami Ducha Świętego.

Każdy chrześcijanin jest posłanym i ma misję do wypełnienia. Ta misja pochodzi od Ojca i jak codziennie się modlimy w modlitwie, której nauczył i całkowicie wypełnił Jezus „ … przyjdź Królestwo Twoje” (nie nasze) … „jako w niebie tak i na ziemi.”  Czyli nie mamy być bierni i czekać, ale starać się o rozszerzanie królestwa i woli ojca już tu na ziemi. Jest to specyficzne królestwo wymagające przemiany naszego serca, gotowości na wyrzeczenia i cierpienia (brania krzyża na swe ramiona), a przede wszystkim otwarcia na miłość i dzielenia się darami, które otrzymaliśmy od Boga z innymi.

Każdy ma inne dary, inne zdrowie, możliwości, a przede wszystkim powołanie. Realizacja jego w rodzinie, w szkole, w pracy, w kościele, szpitalu, hospicjach, noclegowniach czy innych ośrodkach pomocy humanitarnej wymaga od nas otwarcia się na to posłanie i wyjścia poza swój egoizm.

Jak to św. Paweł wspominając słowa Jezusa mówi „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli braniu” (Dz 20:35). Niektórzy z nas odkrywają to powołanie otwarciem na posłanie do nieznanych miejsc, gdzie ludzie wydają się jeszcze bardziej opuszczeni i nie doznali prawdziwej radości z dzielenia się Dobrą Nowiną. To rozpoznanie i otwarcie się na wolę Ojca, jest też rozpoznawane przez wspólnotę, kościół i tak jest w przypadku misjonarzy i misjonarek. Zakonnicy, zakonnice, księża diecezjalni  w ramach daru wiary (fidei donum), ale też wspólnoty neokatechumenalne i inne wspólnoty wolontariatu działające przy kościele wspólnie rozpoznają te potrzeby i posłanie.

 

Trochę inaczej to wygląda z organizacjami humanitarnymi, gdzie nie rozpoznaje się powołania, ale celem jest również pomoc drugiemu.

Wyjazd na misję to nie wycieczka krajoznawcza, ale wiąże się z akceptacją tego co może nas spotkać na misjach. W większości krajów afrykańskich będą to choroby takie jak malaria (podobnie jak w Amazonii w Ameryce Płd.), inne warunki sanitarne, zamieszkania, niebezpieczeństwa na drogach, kradzieże, podpalenia, wojny itd. Nie znaczy to, że tego wszystkiego doświadczymy, ale jak św. Paweł mamy być przygotowani na czas radości i czas cierpienia.

W Sudanie Płd. od konfliktu, który wybuchł w 2013r. Zginęło około 30 osób zajmujących się pomoc humanitarną. Zebranie środków, darów z innych krajów solidaryzujących się z danym terenem i ludźmi to jedna sprawa, a druga to dotarcie do najbardziej potrzebujących. Gdy jest wojna i ludzie głodują, dotarcie tej pomocy wiąże się z ryzykiem nawet utraty życia. Anarchia, bandy, oddziały militarne i paramilitarne grasujące na drogach, często pozbawione skrupułów nie tworzą przyjaznego środowiska do dzielenia się tą pomocą.

 

Można się zapytać, ale dlaczego? Przecież to nie nasza sprawa, wojna ,,, a wystarczająco biednych i potrzebujących mamy u siebie, w Polsce. To prawda, że mamy ich w naszym kraju, ale czy im pomagam? Jednakże, każdy kto wyjedzie do Afryki (nie tylko na safari czy do kurortu) dojrzy, że bieda i potrzeby w Polsce są inne niż te w Afryce. Groźba śmierci głodowej dla 1,000,000 osób w Sudanie Płd., groźba zginięcia w ramach wojny jest inna niż w Europie. Ludność cywilna nie jest temu w większości winna, ale lokalni liderzy polityczni, korupcja i żądza bogacenia się przez inne kraje (surowce, minerały), czy neokolonializm. Czy można tych ludzi zostawić samych sobie? Odwrócić się od ich cierpienia i zamknięcia się w izolacji?

Pytanie jest też czy lepiej pomagać w miejscu, w którym dochodzi do problemów, czy czekać aż uchodźcy nie mając nic do stracenia poza własnym życiem przybędą do Europy. Wygląda, że nowa wędrówka ludów już się rozpoczęła. Jak można odwrócić ten trend przez edukację, inwestycję, dostępność do służby zdrowia i solidarność.

Jeśli nasza potrzeba solidarności i  dzielenia się wynika z wiary dany człowiek nie czuje się gorszy, ale czuje że ktoś o nim pamięta, że z nim jest, że jest istotny (ważny) dla drugiej osoby. Odkrywanie naszej, a zarazem godności i wartości życia drugiego człowieka powoduje, że na nowo stajemy się braćmi i siostrami, a nie jedynie „dobrymi wujkami”

 

To przesłanie miłości przyniosła ze sobą z Polski woluntariuszka Helena Kmieć, która działała w ramach wolontariatu misyjnego „Salvator”, która zginęła pomagając w ochronce,  prowadzonej przez siostry w Boliwi. Chciała pomagać najmniejszym w ich wzroście duchowym i edukacji. Czy może być coś piękniejszego niż pozwolenie zbliżenia się tym najmniejszym i opuszczonym do Jesusa, przez podanie im „kubka wody żywej”. Helena zginęła 24 stycznia tego roku, ale pociągnęła swym świadectwem całkowitego oddania innych do Chrystusa.

Drugą osobą, którą wspominam jest siostra Veronika Rackova, Słowaczka, która posługiwała w naszym Zgromadzeniu Sióstr Służebnic Ducha Świętego (werbistki) w naszej diecezji Yei w Sudanie Płd. Posługiwała ona 6 lat w Sudanie Płd; a wcześniej w Ghanie. Dzieliła się swoją dobrocią, a także szczególnym darem jako doktor. Została postrzelona w karetce podczas pomocy matce w ciąży w dniu św. Andrzeja Boboli (16 maja 2016), a umarła z powodu odniesionych ran kilka dni później.

To tylko dwa świadectwa życia i jakie wymowne … i wcale nie tak odległe. A jaka jest moja odpowiedź? Czy odpowiedziałem już na misję otrzymaną podczas chrztu? Gdzie jest moja misja … w domu, w pracy, w szkole, w hospicjum, wolontariacie … a może gdzieś dalej?

W Wielkim Tygodniu rozważamy tajemnicę miłości Boga do ludzi, który stworzył nie tylko człowieka i piękny świat, dając mu wolną wolę, ale przede wszystkim oddał za niego życie, aby był wyzwolony z niewoli grzechu, mogąc żyć życiem wiecznym.

Co ja chcę ofiarować Chrystusowi, który tak bardzo mnie pokochał … a może jak chcę dzielić jego miłość z innymi?

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał.” (Jn 3:16)

Niech na ten .....CZAS błogosławi nam Bóg Miłości i Miłosierdzia,

 o. Andrzej

więcej

Aniol Pański z Papieżem

Anioł Pański: "prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie"

niedziela, 14.07.2019

   Prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego - powiedział papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie.

fot. PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Komentując „słynną przypowieść o «miłosiernym Samarytaninie», która była odpowiedzią Jezusa na zadane mu pytanie: „Kto jest moim bliźnim?”, papież wyjaśnił, że Jezus wybrał Samarytanina na pozytywną postać przypowieści, aby „przezwyciężyć uprzedzenia” i ukazać, że „nawet cudzoziemiec, nawet ten, kto nie zna prawdziwego Boga i nie uczęszcza do Jego świątyni, może zachowywać się zgodnie z Jego wolą, odczuwając współczucie dla potrzebującego brata i pomagając mu na wszelkie sposoby, jakimi dysponował”.

- Jezus proponuje jako wzór Samarytanina, który miłując brata jak siebie samego okazuje, że kocha Boga całym swoim sercem, całą swoją mocą, a jednocześnie wyraża prawdziwą religijność i pełne człowieczeństwo - wskazał Franciszek.

Wyjaśnił, że „to nie my, według naszych kryteriów, określamy, kto jest bliźnim, a kto nim nie jest, lecz to osoba potrzebująca musi móc rozpoznać, kto jest jej bliźnim, czyli kto jej «okazał miłosierdzie»”. - Wniosek ten wskazuje, że prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego życia ludzkiego. W ten sposób stajemy się prawdziwymi uczniami Jezusa i objawia się oblicze Ojca: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. W ten sposób przykazanie miłości Boga i bliźniego staje się jedyną i konsekwentną zasadą życia - podkreślił papież.

Poniżej zamieszczamy tekst rozważań Ojca Świętego:

Prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego - powiedział papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj Ewangelia przedstawia słynną przypowieść o „miłosiernym Samarytaninie” (por. Łk 10, 25-37). Zapytany przez pewnego uczonego w Prawie o to, co jest konieczne, aby osiągnąć życie wieczne, Jezus zaprasza go, aby znalazł odpowiedź w Piśmie Świętym: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego” (w. 27). Były jednak różne interpretacje co do tego, kto powinien być pojmowany jako „bliźni”. Istotnie ten człowiek pyta ponadto: „A kto jest moim bliźnim?” (w. 29). W tym momencie Jezus odpowiada przypowieścią, tą piękną przypowieścią: zapraszam was wszystkich, byście przeczytali dzisiejszą Ewangelię, Ewangelię św. Łukasza, rozdział 10, werset 25. To jedna z najpiękniejszych przypowieści Ewangelii. Przypowieść ta stała się wzorcową dla życia chrześcijańskiego. Stała się modelem tego, jak powinien działać chrześcijanin. Mamy ten skarb dzięki ewangeliście Łukaszowi.

Bohaterem krótkiego opowiadania jest pewien Samarytanin, który napotkał przy drodze człowieka obrabowanego i pobitego przez zbójców i zatroszczył się o niego. Wiemy, że Żydzi traktowali Samarytan z pogardą, uważając ich za obcych wobec narodu wybranego. Nie jest więc przypadkiem, że Jezus wybrał właśnie Samarytanina jako postać pozytywną przypowieści. W ten sposób pragnął On przezwyciężyć uprzedzenia ukazując, że nawet cudzoziemiec, nawet ten, kto nie zna prawdziwego Boga i nie uczęszcza do Jego świątyni, może zachowywać się zgodnie z Jego wolą, odczuwając współczucie dla potrzebującego brata i pomagając mu na wszelkie sposoby, jakimi dysponował.

Tą samą drogę wcześniej, przed Samarytaninem szli kapłan i lewita, to znaczy ludzie poświęcający się kultowi Boga. Widząc jednak biedaka leżącego na ziemi, poszli dalej, nie zatrzymując się, prawdopodobnie dlatego, aby nie zaciągnąć nieczystości jego krwią. Postawili ludzką zasadę - nieskażenia się krwią - związaną z kultem ponad wspaniałym przykazaniem Boga, który chce przede wszystkim miłosierdzia.

Zatem Jezus proponuje jako wzór Samarytanina, właśnie tego, który nie miał wiary! Także my pomyślmy o tylu ludziach, których znamy, być może agnostykach, którzy czynią dobro. Jezus wybiera jako wzór kogoś, kto nie był człowiekiem wiary. I ten człowiek, miłując brata jak siebie samego pokazuje, że kocha Boga całym swoim sercem, całą swoją mocą - Boga, którego nie znał! - a jednocześnie wyraża prawdziwą religijność i pełne człowieczeństwo.

Opowiedziawszy przypowieść Jezus zwraca się do uczonego w Prawni, który Go zapytał go: „Kto jest moim bliźnim?” I mówi do niego: „Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” (w. 36). W ten sposób odwraca pytanie swego rozmówcy, a także logikę nas wszystkich. Sprawia, że rozumiemy, iż to nie my, według naszych kryteriów, określamy, kto jest bliźnim, a kto nim nie jest, lecz to osoba potrzebująca musi móc rozpoznać, kto jest jej bliźnim, czyli kto jej „okazał miłosierdzie” (w. 37).

Być zdolnym do współczucia: to jest klucz. To jest nasz klucz. Jeśli wobec osoby potrzebującej nie czujesz współczucia, jeśli nie wzrusza się twoje serce, to znaczy, że coś jest nie tak. Bądź czujny, bądźmy czujni. Nie dajmy się wciągnąć w egoistyczną niewrażliwość. Zdolność do współczucia stała się kryterium chrześcijanina, a nawet nauczania Jezusa. Sam Jezus jest współczuciem Ojca wobec nas. Jeśli idziesz ulicą, widzisz leżącego tam bezdomnego i przechodzisz obok nie patrząc na niego lub myśląc: „Ale to wskutek wina. To jest pijak”, zapytaj siebie nie o to, czy ten człowiek jest pijany, zapytaj siebie, czy twoje serce nie stwardniało, czy twoje serce nie stało się lodem.

Wniosek ten wskazuje, że prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego życia ludzkiego. W ten sposób stajemy się prawdziwymi uczniami Jezusa i objawia się oblicze Ojca: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Bóg, nasz Ojciec, jest miłosierny, bo współczuje; jest zdolny do tego współczucia, do zbliżenia się do naszego bólu, do naszego grzechu, do naszych wad, do naszej nędzy.

Niech Maryja Dziewica pomoże nam zrozumieć, a przede wszystkim coraz bardziej żyć nierozerwalną więzią, jaka istnieje między miłością do Boga, naszego Ojca, a konkretną i wielkoduszną miłością do naszych braci, i obdarzy nas łaską współczucia i wzrastania we współczuciu

Jak rozpocząć nowy dzień ?

Duch sprawia, że zostajemy wewnętrznie oświeceni. Sprawy wiary stają się dla nas jasne.ROMAN KOSZOWSKI /FOTO GOŚĆ

Jak najlepiej rozpocząć dzień

Przybądź, Duchu Święty, Ześlij z nieba wzięty Światła Twego strumień.

REDAKCJA/KS. TOMASZ JAKLEWICZ

Pobierz modlitwę do Ducha Świętego:

Sekwencja do Ducha Święteg

POBIERZ Sekwencję do Ducha Świętego

Modląc się do Ducha Świętego, najczęściej mówimy „przyjdź”. Wzywamy Go, zapraszamy, bo czujemy się samotni, puści. Epikleza – tak nazywa się modlitwa przyzywania Ducha Świętego. Wzywamy Go w każdym sakramencie, przed rekolekcjami, na początku modlitwy. Bo On jest Boskim „zasilaniem” Kościoła i każdego ochrzczonego. Jest kontaktem z niebem. Stąd prośba o „strumień” światła z niebios. Nie wytwarzamy sami ani prawdy, ani sensu, ale przyjmujemy je „z góry”. Duch sprawia, że zostajemy wewnętrznie oświeceni. Sprawy wiary stają się dla nas jasne. W mentalności greckiej słowo „duch” (gr. pneuma) kojarzyło się z czymś niematerialnym, w opozycji do ciała. W Biblii „duch” (hebr. ruah) oznacza wiatr, a także oddech, czyli coś, co ożywia ciało. Określenie odnoszone było też wprost do Boga (ruah Jahwe).

Jeśli więc przyzywamy Ducha, to chcemy, aby stał się źródłem naszego życia, był nas „napompował” mocą płynącą prosto z „wnętrza” Boga. By dał nam oddech wieczności

Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozwodzi

18 czerwca 2019 r Polska

Liczba rozwodów w Polsce stanowi jedną trzecią spośród zawieranych małżeństw w danym okresie czasu - podane GUS na podstawie danych statystycznych. W 2108 r. zawarto nieco ponad 192 tys. związków małżeńskich, a rozwiodło się prawie 63 tys.

Jak informuje Główny Urząd Statystyczny, w 2018 r. zawarto w Polsce nieco ponad 192 tys. związków małżeńskich, podobnie jak w 2017 r. Natężenie zawierania małżeństw obserwowane na przestrzeni lat jest nieco wyższe na wsi. W tym samym roku rozwiodło się prawie 63 tys. par małżeńskich, a w przypadku kolejnych ok. 1,3 tys. małżeństw orzeczono separację. Korzystny jest fakt, że w 2018 r. rozwodów było o ponad 2 tys. mniej niż w 2017 r., a separacji o 0,3 tys. mniej niż rok wcześniej.

GUS zwraca uwagę, że liczba rozwodów w miastach jest prawie trzykrotnie wyższa niż na wsi. W 2018 r. w miastach rozwiodło się ponad 45 tys. małżeństw. Z kolei liczba separacji w miastach jest ponad dwukrotnie wyższa niż wśród mieszkańców wsi.

KAI/ad

 

 

 

 

 

 

Papież: Bądźmy aniołami, którzy najsłabszych prowadzą do nieba

Papież Franciszek PAP/E W szóstą rocznicę mej wizyty na Lampedusie moja myśl biegnie do „ostatnich”, którzy każdego dnia wołają do Pana, prosząc, aby ich uwolnił od zła, które ich dręczy. To słowa Papieża z homilii, którą wygłosił w bazylice św. Piotra na Mszy dla migrantów. Odwołał się w niej do czytań liturgicznych mówiących o Jakubie, który we śnie widział aniołów schodzących i wychodzących po drabinie łączącej niebo z ziemią (Rdz 28, 10-22a) oraz o uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok i wskrzeszeniu córki przełożonego synagogi (Mt 9, 18-26).

Franciszek zaznaczył, że drabina, którą widział Jakub jest alegorią Bożego działania, które zawsze uprzedza ludzkie. Bóg bowiem w Jezusie schodzi do człowieka, objawia się mu i zbawia go. Nie czyni żadnej różnicy, pochyla się nad każdym potrzebującym.

"Jezus ukazuje uczniom konieczność opcji preferencyjnej na rzecz najsłabszych, którzy muszą zajmować pierwsze miejsce w służbie miłości – powiedział Ojciec Święty. - Dziś wiele jest biedy. Jak napisał św. Jan Paweł II, «Ubóstwo ma wiele wymiarów — ‘ubogimi’ są uciśnieni, zepchnięci na margines, starcy, chorzy, dzieci i wszyscy, których społeczeństwo postrzega i traktuje jak ‘ostatnich’»."

Papież podkreślił, że Jezus wzywa nas do szczególnej miłości i wsparcia osób zmarginalizowanych, których pełne są nasze miasta.

"Niestety egzystencjalne peryferie naszych miast są gęsto zaludnione osobami odrzuconymi, zmarginalizowanymi, uciskanymi, dyskryminowanymi, wykorzystywanymi, opuszczonymi, biednymi i cierpiącymi. W duchu Błogosławieństw jesteśmy wezwani do pocieszenie ich w smutku i ofiarowania im miłosierdzia: do zaspokojenia ich głodu i pragnienia sprawiedliwości; aby mogli poczuć troskliwe ojcostwo Boga; do wskazania im drogi do Królestwa Niebieskiego. To są osoby, nie chodzi tylko o kwestie społeczne, czy migracyjne. «To nie tylko migranci!» - stwierdził Papież. - W podwójnym znaczeniu migranci są przede wszystkim istotami ludzkimi i dziś są symbolem wszystkich odrzuconych przez zglobalizowane społeczeństwo."

Jezus wzywa nas do przezwyciężenia lęków

Przypomniał o tym Franciszek w kazaniu podczas Mszy św. w intencji uchodźców i migrantów, którą odprawił w bazylice św. Piotra w Watykanie 14 stycznia - w Światowym Dniu Uchodźców.  

Odwołując się do drabiny Jakubowej łączącej niebo z ziemią Franciszek wskazał, że to my, chrześcijanie winniśmy być tymi, którzy do nieba będą prowadzić najsłabszych.

"W Jezusie Chrystusie połączenie ziemi z niebem jest pewne i możliwe dla wszystkich. Ale wchodzenie po tych szczeblach wymaga zaangażowania, wysiłku i łaski. Najsłabszym i bezbronnym trzeba pomóc. Podoba mi się myśl, że to my możemy być tymi aniołami, którzy wchodzą i schodzą, biorąc pod rękę małych, kulawych, chorych, wykluczonych: najsłabszych, którzy w przeciwnym wypadku pozostaliby z tyłu i oglądaliby tylko biedę ziemi, nie widząc nawet skrawka nieba – podkreślił Ojciec Święty. - Chodzi tutaj o wielką odpowiedzialność, od której nikt nie może się wymówić, jeśli chcemy wypełnić do końca misję zbawienia i wyzwolenia, do której wezwał nas sam Pan."